Newsy

Wsparcie rozwoju start-upu to nie tylko finansowanie. Ważne jest także udzielenie pomocy merytorycznej

2017-04-27  |  06:15

Do końca 2016 r. w Polsce powstało ponad 2670 start-upów, z czego 20 proc. deklaruje, że zajmuje się produkcją oprogramowania. Gdyby nie podmioty zajmujące się akceleracją, wiele tego typu projektów nie miałoby szans wypłynięcia na głębokie wody i pokazania się światu. Zdaniem ekspertów ważne jest by wsparcie akceleratora nie ograniczało się wyłącznie do dofinansowania.

Większość współczesnych start-upów związanych jest z e-usługami, rynkiem mobilnym i nowymi technologiami. Średni wiek tego typu przedsiębiorstw nie przekracza przy tym 2 lat, a ich założycielami są osoby wieku 20–30 lat. To podstawowe dane z najnowszego raportu stworzonego przez Fundację Startup Poland. A jednak mimo kreatywnych, często dobrych pomysłów młode firmy nie potrafią ich zmaterializować. Dlatego często poszukują porady w wyborze właściwego modelu biznesowego lub inwestora, który nadałby ich poczynaniom odpowiedni kształt i umożliwił szybszy rozwój.

– Interesujemy się rynkiem szeroko i jesteśmy otwarci na różnego rodzaju branże, przy czym to nie oznacza, że nie ma obszarów, w których szczególnie czujemy się kompetentni bądź dla których mamy pewne upodobania czy przekonanie, że są to sektory istotne dla aktualnej i przyszłej gospodarki. W sensie czysto technicznym czy formalnym projekty zgłaszają się do nas poprzez informację, którą odnajdują na stronie internetowej, identyfikując, że Grupa Investin jest akceleratorem innowacyjnych projektów. Ponadto w przeszłości organizowaliśmy też nabory, adresując do start-upów informacje o poszukiwaniu przez nas interesujących projektów – mówi agencji informacyjnej Newseria Innowacje Piotr Koral, prezes Grupy Investin.

Aby dany projekt doczekał się realizacji i sukcesu rynkowego, potrzebuje nie tylko wsparcia finansowego, lecz także całego zaplecza biznesowego. Droga, którą musi przejść młoda firma, by zainteresować potencjalnych inwestorów, jest długa i trudna.

– Zazwyczaj trafiają do nas projekty na bardzo wczesnych etapach rozwoju, dlatego naszym zadaniem jest je odpowiednio wyakcelerować, obudowując je w dokumentację biznesową, jak również całą koncepcją biznesową, zanim możliwe będzie wyjście z tym przedsięwzięciem na rynek i zainteresowanie nim potencjalnych inwestorów. Najczęściej są to przedsięwzięcia, które wymagają już w pierwszej kolejności takiego bardzo zasadniczego biznesowego wsparcia. To wsparcie powinno towarzyszyć również na późniejszych etapach — dodaje Piotr Koral.

Dane raportu Startup Poland 2016 pokazują jasno, że z dotacji z Unii Europejskiej korzysta 24 proc. nowych firm, 22 proc. opiera swoją działalność na wsparciu funduszy typu venture capital, natomiast 17 proc. działa z aniołami biznesu. Warto zauważyć, że zaledwie 6 proc. start-upów znalazło strategicznego inwestora branżowego i tyle samo posiłkuje się kredytem.

– Grupa Investin przygotowuje się do uruchomienia własnego potencjału inwestycyjnego. Od dawna pracujemy nad zbudowaniem funduszu venture capital i mamy pełną świadomość, że proces inwestycji nie oznacza wygaśnięcia zaangażowania w biznesowe wsparcie przedsięwzięcia, a intensyfikację tego wsparcia na jego różnych odcinkach. To już nie są takie działania stricte akceleracyjne, to jest business development, typowe budowanie przedsiębiorstwa i skalowanie jego działalności, dlatego zaangażowanie musi być stale obecne – twierdzi Piotr Koral.

Zaangażowanie o charakterze biznesowym i wsparcie akceleratora ewoluuje, kiedy dany projekt potężnieje, przekształcając się w dojrzewające przedsięwzięcie. Według prezesa firmy Investin, szeroko rozumiany konsulting odgrywa istotną rolę na każdy etapie dojrzewania start-upu.

– Konsulting ma wielowymiarowy charakter, to zdolność do opracowywania zarówno złożonych dokumentacji, jak i ekspertyz w każdym obszarze wsparcia dla procesu komercjalizacji innowacyjnego przedsięwzięcia. W jego skład wchodzą: wyceny innowacyjnych projektów, analizy potencjału projektów technologicznych, analiza wszystkich kwestii prawnych, własności intelektualnej oraz kwestii finansowo-podatkowych i marketingowych – wymienia Piotr Koral.

Prezes firmy Investin prognozuje, że w nowej perspektywie budżetowej Unii Europejskiej coraz większy nacisk kładziony będzie na wsparcie przedsiębiorców w umożliwieniu im efektywnego wyjścia na światowe rynki.

– Bardzo istotne są szeroko rozumiane procesy internacjonalizacji działalności polskich firm, zwłaszcza z sektora małych i średnich przedsiębiorstw. To jest widoczne zarówno w Polsce Wschodniej, jak i w regionalnych programach operacyjnych poszczególnych województw. Ogólnie rzecz ujmując to bardzo bliskie temu, czym Grupa Investin zajmowała się do tej pory, dlatego również uczestniczymy w tych działaniach. Co więcej, uzyskaliśmy akredytację Ministerstwa Rozwoju, stąd jesteśmy firmą, która może udzielać wsparcia w obszarze konsultingu innowacyjnego dla polskich przedsiębiorstw – podsumowuje Piotr Koral.

Czytaj także

Więcej ważnych informacji

Złote Spinacze 2021

Robotyka i SI

Anna Streżyńska: Polska polityka sztucznej inteligencji to pobożne życzenia. Bez budżetu nie ma żadnego programu

– Polska polityka sztucznej inteligencji to dokument z gruntu naiwny, jest bardziej zbiorem pobożnych życzeń niż rzeczywistym planem – komentuje Anna Streżyńska, była minister cyfryzacji. Przyjęty przez rząd dokument zakłada rozwój sztucznej inteligencji w Polsce i konkretny wpływ na polską gospodarkę. Ma zwiększać PKB nawet o 2,65 p.p. rocznie. Jak ocenia ekspertka, bez zabezpieczenia budżetu na wskazane w polityce działania nie można mówić o programie. Co więcej, bez przeznaczenia konkretnych środków na obszar sztucznej inteligencji istnieje ryzyko odpływu talentów i specjalistów w tym zakresie do zagranicznych firm.  

Finanse

Wdrożenie systemu teleopieki w Polsce wymagałoby przeszkolenia nowej grupy zawodowej zajmującej się telemedycyną. W tej chwili brakuje takich pracowników

Projekt Polskiego Ładu przewiduje dofinansowanie opasek bezpieczeństwa dla seniorów, które miałyby zapewnić im stały kontakt z lekarzem i zdalną opiekę medyczną. Nie wiadomo jednak, jak ten system ma funkcjonować w praktyce. W Polsce telemedycyna dopiero raczkuje, a oprócz wyspecjalizowanych programów i urządzeń, które nie będą zbyt skomplikowane w codziennej obsłudze, niezbędny jest wykwalifikowany personel. – Wymaga to w zasadzie stworzenia zupełnie nowej grupy zawodowej. Dużym wyzwaniem będzie także przygotowanie personelu pielęgniarskiego do pracy z systemami teleopieki – mówi Jacek Gleba, prezes MDT Medical.