<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?>
<rss version="2.0">
 <channel>
    <title>Innowacje.newseria.pl - Agencja Informacyjna</title>
    <link>https://innowacje.newseria.pl/</link>
    <description>Najnowsze informacje</description>
    <lastBuildDate>Fri, 22 May 2026 06:30:00 +0200</lastBuildDate>
    <language>pl</language>
    <image>
      <title>Innowacje.newseria.pl - Agencja Informacyjna</title>
      <url>https://innowacje.newseria.pl/grafika/logo.gif</url>
      <link>https://innowacje.newseria.pl/</link>
    </image>
    
<item>
     <title><![CDATA[Polska stolarka rośnie w siłę na świecie. Branżę napędza segment premium i smart home]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/polska-stolarka-rosnie-w,p1213986366</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/polska-stolarka-rosnie-w,p1213986366</guid>
     <pubDate>Fri, 22 May 2026 06:30:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/stolarka-branza-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Spowolnienie na rynku budowlanym nie&nbsp;zatrzymało eksportu polskiej stolarki budowlanej. Producenci umacniają swoją pozycję na zagranicznych rynkach, ale liczą na stopniowe odbicie w&nbsp;Polsce. Branżę napędza dziś segment premium obejmujący duże przeszklenia. W kolejnych latach wzrostom sprzedaży mogą sprzyjać nasilone inwestycje w&nbsp;efektywność energetyczną budynk&oacute;w oraz&nbsp;</strong><strong>coraz większa automatyzacja system&oacute;w domowych związana z&nbsp;rozwojem smart home.</strong></p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Pozycja polskiej stolarki w&nbsp;Europie i&nbsp;na świecie rośnie coraz bardziej. Staramy się dostarczać produkty na cały świat &ndash; do Ameryki, kraj&oacute;w arabskich, r&oacute;wnież do Chin</em> &ndash; m&oacute;wi agencji Newseria Ryszard Florek, wsp&oacute;łzałożyciel i&nbsp;prezes Fakro, producenta okien dachowych.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Polskie firmy bez eksportu pewnie nie&nbsp;urosłyby do takiej skali, zwłaszcza w&nbsp;branży stolarki otworowej, gdzie przecież jesteśmy liderem eksportu, tuż po Chinach. Eksport </em><em>jest </em><em>już&nbsp;</em><em>więc </em><em>w&nbsp;naszym DNA od wielu lat. Sprzyjały temu r&oacute;żne programy renowacyjne realizowane we Włoszech, Francji czy w&nbsp;Niemczech, ale nie&nbsp;są też obce naszej branży dalsze rynki. Polskie produkty z&nbsp;naszej branży są dzisiaj wszędzie&nbsp;&ndash;</em> ocenia Marcin Strzelec, dyrektor odpowiedzialny za rozw&oacute;j produktu oraz&nbsp;centrum szkoleniowe w&nbsp;firmie Wiśniowski, producenta bram, okien, drzwi i&nbsp;ogrodzeń.</p><p style="text-align:justify">Polska pozostaje drugim największym eksporterem stolarki otworowej na świecie, po Chinach, i&nbsp;pierwszym w&nbsp;Unii Europejskiej. Jak wskazuje raport ASM Research Solutions Strategy, w&nbsp;2024 roku łączna wartość eksportu okien i&nbsp;drzwi (PCV, drewno, stal, aluminium) osiągnęła 3,9 mld euro, co stanowiło jedną trzecią europejskiego eksportu oraz&nbsp;18,5 proc. światowego. Stolarka otworowa stała się jedną z&nbsp;wizyt&oacute;wek polskiego przemysłu. Polska umacnia swoją pozycję mimo słabszej koniunktury zar&oacute;wno na krajowym rynku, jak i&nbsp;za granicą.</p><p style="text-align:justify">Produkcja schod&oacute;w, okien, drzwi, element&oacute;w konstrukcyjnych czy zabud&oacute;w meblowych jest ściśle powiązana z&nbsp;kondycją rynku mieszkaniowego oraz&nbsp;wydatkami gospodarstw domowych. Dane BIG InfoMonitor pokazują, że sektor wyrob&oacute;w stolarskich i&nbsp;ciesielskich nadal odczuwa skutki słabszej koniunktury w&nbsp;budownictwie. Na koniec stycznia 2026 roku zaległe zobowiązania firm z&nbsp;tego segmentu przekraczały 155 mln zł. Według danych GUS w&nbsp;I kwartale 2026 roku oddano do użytkowania 45,2 tys. mieszkań, o&nbsp;1,4 proc. mniej niż rok wcześniej. Spadła r&oacute;wnież liczba nowych inwestycji mieszkaniowych i&nbsp;mieszkań, kt&oacute;rych budowę rozpoczęto.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Niestety spowolnienia nie&nbsp;mamy jeszcze za sobą. W zasadzie od 2024 roku cały czas branża wyczekuje zwiększonej dynamiki, niestety początek roku tego nie&nbsp;pokazał, może też trochę przez&nbsp;warunki atmosferyczne. Prognozy są dość optymistyczne &ndash;&nbsp;jeżeli ożywienie nastąpi, będzie raczej powolne i&nbsp;na to się trzeba nastawić&nbsp;</em>&ndash; podkreśla Marcin Strzelec.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Jakość polskiej stolarki jest jedną z&nbsp;najlepszych na świecie, stąd staramy się walczyć o&nbsp;klienta premium na świecie i&nbsp;idzie to w&nbsp;dobrym kierunku </em>&ndash; m&oacute;wi Ryszard Florek.</p><p style="text-align:justify">Firmy z&nbsp;branży wskazują, że mimo og&oacute;lnego spowolnienia segment premium cały czas rośnie. Chodzi o&nbsp;rozwiązania projektowane pod nowoczesne budownictwo jednorodzinne,&nbsp;rezydencyjne czy hotelowe. Producenci obserwują wzrost popytu na duże przeszklenia, systemy osłonowe i&nbsp;rozwiązania poprawiające komfort cieplny budynk&oacute;w.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Mamy bardzo niszowy segment rynku związany z&nbsp;rezydencjami ze średniej i&nbsp;g&oacute;rnej p&oacute;łki. Te inwestycje mogą spowalniać, ale się nie&nbsp;zatrzymują &ndash;</em> m&oacute;wi Krzysztof Brymora, dyrektor generalny i&nbsp;członek zarządu Centor Europe, firmy specjalizującej się w&nbsp;projektowaniu i&nbsp;produkcji system&oacute;w screen, moskitier czy okuć do stolarki. &ndash; <em>W Polsce widzimy około 25-proc. wzrost popytu na nasze produkty, a w&nbsp;Europie nawet do 40 proc. rok do roku.</em></p><p style="text-align:justify">Jak podkreśla, wynika to z&nbsp;tego, że rośnie zainteresowanie wielkoformatowymi przeszkleniami, co z&nbsp;kolei zwiększa znaczenie osłon przeciwsłonecznych, system&oacute;w wentylacji i&nbsp;inteligentnego sterowania energią w&nbsp;budynkach.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Możemy teraz robić przeszklenia i&nbsp;moskitiery do 4 m wysokości i&nbsp;9 m szerokości, a firmy pytają o&nbsp;jeszcze większe. Gdy jest więcej szkła, to jest problem z&nbsp;wentylacją i&nbsp;słońcem. Tutaj są wyzwania i&nbsp;trendy, bo musimy mieć teraz większe, ale też trwalsze rozwiązania&nbsp;&ndash;</em> tłumaczy Krzysztof Brymora.</p><p style="text-align:justify">Branża liczy na wzrost inwestycji związanych z&nbsp;wymaganą poprawą efektywności energetycznej budynk&oacute;w. Trwają prace nad nowymi warunkami technicznymi dla&nbsp;budynk&oacute;w oraz&nbsp;wdrażaniem unijnej dyrektywy EPBD, kt&oacute;ra ma przyspieszyć tempo termomodernizacji w&nbsp;państwach UE. Programy takie jak Czyste Powietrze oraz&nbsp;Krajowy Program Renowacji Budynk&oacute;w mają zwiększyć skalę inwestycji w&nbsp;wymianę okien, osłon i&nbsp;system&oacute;w zarządzania energią.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;To wszystko powoduje, że potencjał rynku stolarki jest bardzo duży. Potencjał ograniczenia zużycia energii sięga aż&nbsp;147 tys. TWh rocznie, czyli nawet&nbsp;siedmiokrotności produkcji energii w&nbsp;naszej elektrowni w&nbsp;Bełchatowie. Jednym ze sposob&oacute;w na takie obniżenie energii są rozwiązania smart home, kt&oacute;re pozwalają aktywnie zarządzać komfortem i&nbsp;ograniczają zużycie energii w&nbsp;naszych domach&nbsp;&ndash;</em> m&oacute;wi Małgorzata Jasińska, dyrektor zarządzająca na Europę Wschodnią w&nbsp;Somfy Polska, firmie z&nbsp;branży automatyki oraz&nbsp;rozwiązań typu smart home.</p><p style="text-align:justify">Według badania ASM przeprowadzonego dla&nbsp;Somfy w&nbsp;2025 roku&nbsp;74,3 proc. Polak&oacute;w zdaje sobie sprawę, że automatyczne rolety mogą poprawiać efektywność energetyczną budynku. Jednocześnie tylko 10 proc. nowych dom&oacute;w w&nbsp;Polsce wyposażanych jest w&nbsp;zautomatyzowane osłony połączone z&nbsp;systemami zarządzania budynkiem. Niemal połowa respondent&oacute;w jako gł&oacute;wny pow&oacute;d zakupu takich rozwiązań wskazuje bezpieczeństwo. Podobny odsetek zwraca uwagę na poprawę komfortu termicznego latem i&nbsp;ochronę przed przegrzewaniem pomieszczeń. Okna odpowiadają za 15&ndash;20 proc. strat ciepła, dlatego coraz większe znaczenie zyskują rozwiązania integrujące stolarkę, rolety, ogrzewanie i&nbsp;systemy zarządzania energią w&nbsp;ramach jednego ekosystemu smart home.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Stolarka budowlana będzie smart. To nie&nbsp;będzie tylko dodatek, ale integralna część stolarki otworowej. M&oacute;wiąc o&nbsp;rozwiązaniach smart home, już dzisiaj widzimy, że klienci poszukują system&oacute;w automatyki okna plus rolety. Nie będzie to już pojedynczy system, tylko klienci będą chcieli mieć kompleksowe rozwiązania, czyli cały inteligentny dom. Bardzo ważne będzie więc, żeby okna i&nbsp;drzwi wsp&oacute;łdziałały z&nbsp;ogrzewaniem, rozrywką czy&nbsp;systemami bezpieczeństwa, żeby zbudować inteligentny dom, kt&oacute;ry daje nie&nbsp;tylko komfort, ale też oszczędności w&nbsp;portfelu&nbsp;&ndash;</em> podkreśla Małgorzata Jasińska.</p><p style="text-align:justify">Kondycja branży stolarki i&nbsp;perspektywy jej rozwoju były jednym z&nbsp;temat&oacute;w XVI Kongresu Stolarki Polskiej, zorganizowanego przez&nbsp;Związek Polskie Okna i&nbsp;Drzwi, kt&oacute;ry odbył się 11 maja w&nbsp;Jachrance.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/1213986366_stolarka_branza_2_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[RCB publikuje nowe strategie komunikacyjne na wypadek sytuacji kryzysowych. Dzięki nim administracja i biznes mają sprawniej reagować]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/rcb-publikuje-nowe,p1656378219</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/rcb-publikuje-nowe,p1656378219</guid>
     <pubDate>Fri, 22 May 2026 06:25:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/rcb-strategia-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Nasilenie cyberatak&oacute;w, kampanii dezinformacyjnych i&nbsp;zagrożeń hybrydowych coraz mocniej wpływa na spos&oacute;b działania administracji centralnej i&nbsp;lokalnej. Rosnące ryzyko kryzys&oacute;w oznacza potrzebę dostosowania procedur komunikacyjnych, kt&oacute;re pomogą instytucjom szybciej reagować, ograniczać chaos informacyjny i&nbsp;skuteczniej docierać z&nbsp;przekazem do obywateli. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa przygotowało dwa nowe dokumenty &ndash; Strategię Komunikacji Ryzyka oraz&nbsp;Strategię Komunikacji Kryzysowej, kt&oacute;re mają pom&oacute;c urzędom, samorządom i&nbsp;firmom dostosować się do zmian.</strong></p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Kiedyś myśleliśmy o&nbsp;kryzysach wyłącznie na płaszczyźnie naturalnej: o&nbsp;pożarach, burzach czy powodziach. Teraz to środowisko dynamicznie się zmienia. Pojawiają się działania dezinformacyjne i&nbsp;hybrydowe, kt&oacute;re są wielopłaszczyznowe, dotyczą wielu resort&oacute;w i&nbsp;mają wiele etap&oacute;w</em> &ndash; podkreśla w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria Piotr Błaszczyk, rzecznik Rządowego Centrum Bezpieczeństwa.</p><p style="text-align:justify">Z danych Ministerstwa Cyfryzacji wynika, że w&nbsp;2025 roku zespoły CSIRT poziomu krajowego otrzymały 682,2 tys. zgłoszeń zagrożeń cyberbezpieczeństwa, a liczba obsłużonych incydent&oacute;w sięgnęła 272,9 tys., czyli o&nbsp;144 proc. więcej niż rok wcześniej. CERT Polska zarejestrował 260,8 tys. incydent&oacute;w cyberbezpieczeństwa, z&nbsp;czego 97 proc. stanowiły oszustwa komputerowe &ndash; gł&oacute;wnie phishing i&nbsp;pr&oacute;by wyłudzania danych. W 2025 roku eksperci CERT Polska dodali do Listy Ostrzeżeń blisko 250 tys. złośliwych domen, czyli średnio ok. 680 dziennie.</p><p style="text-align:justify">Coraz więcej incydent&oacute;w dotyczy r&oacute;wnież infrastruktury krytycznej. Takie zdarzenie odnotowano pod koniec 2025 roku, kiedy CERT Polska poinformował o&nbsp;skoordynowanych działaniach wymierzonych w&nbsp;sektor energetyczny. Dotknęły one m.in. farmy wiatrowe, instalacje fotowoltaiczne i&nbsp;przedsiębiorstwa infrastrukturalne.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Jestem zwolennikiem tezy, że skuteczna komunikacja potrafi uratować czyjeś życie, wpłynąć na bezpieczeństwo i&nbsp;decydować o&nbsp;być albo nie&nbsp;być obywatela. Nasze strategie pomagają spiąć tę komunikację, kt&oacute;ra jest częściowo rozproszona &ndash; </em>m&oacute;wi Piotr Błaszczyk. &ndash;<em>&nbsp;Strategia Komunikacji Ryzyka i&nbsp;Strategia Komunikacji Kryzysowej to dwa powiązane ze sobą, komplementarne dokumenty, kt&oacute;re w&nbsp;RCB stworzyliśmy w&nbsp;ramach projektu Track 1 wsp&oacute;łfinansowanego przez&nbsp;Unię Europejską.</em></p><p style="text-align:justify">Strategia Komunikacji Ryzyka koncentruje się na działaniach prowadzonych jeszcze przed wystąpieniem zagrożenia, takich jak edukacja społeczna, kampanie informacyjne czy przygotowanie procedur dotyczących m.in. cyberatak&oacute;w, awarii infrastruktury krytycznej i&nbsp;działań dezinformacyjnych. Autorzy dokumentu wskazują, że ma on stworzyć wsp&oacute;lny system informowania o&nbsp;zagrożeniach na poziomie całego kraju &ndash; czytelny dla&nbsp;obywateli i&nbsp;łatwy do wykorzystania przez&nbsp;r&oacute;żne instytucje publiczne. Na podstawie strategii własne procedury komunikacyjne mają przygotowywać ministerstwa, urzędy wojew&oacute;dzkie i&nbsp;inne instytucje publiczne.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Chodzi o&nbsp;to, żeby każdy z&nbsp;nas wiedział, jak się zachować w&nbsp;określonej sytuacji, jeżeli kryzys nadejdzie, co zrobić, żeby ograniczyć jego negatywne skutki </em>&ndash; wyjaśnia rzecznik RCB.</p><p style="text-align:justify">Autorzy dokumentu podkreślają, że komunikacja o&nbsp;zagrożeniach ma przygotowywać obywateli do reagowania, ale jednocześnie ma ostrzegać, a nie&nbsp;straszyć.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Drugi dokument to Strategia Komunikacji Kryzysowej, kt&oacute;ra dotyczy wszystkiego, co następuje po wystąpieniu kryzysu: zar&oacute;wno czasu bezpośrednio po wystąpieniu, jak i&nbsp;całego procesu komunikacji kryzysu </em>&ndash; wskazuje Piotr Błaszczyk. &ndash;<em>&nbsp;Te dwa dokumenty to praktyczne narzędzia, kt&oacute;re każde z&nbsp;ministerstw i&nbsp;wojew&oacute;dztw może wykorzystać na własne potrzeby. To są poradniki, jak stworzyć własną strategię w&nbsp;danym resorcie na właściwym szczeblu albo w&nbsp;sektorze prywatnym, żeby komunikacja była prostsza, sp&oacute;jniejsza i&nbsp;sprawniej docierała do naszych odbiorc&oacute;w.</em></p><p style="text-align:justify">Jak podkreśla, sprzeczne komunikaty r&oacute;żnych instytucji mogą prowadzić do chaosu, dezorientacji i&nbsp;spadku zaufania społecznego. Strategia porządkuje działania informacyjne w&nbsp;sytuacjach, gdy liczy się czas, występują silne emocje, wręcz panika, i&nbsp;gdy szybki przepływ informacji może bezpośrednio&nbsp;wpływać na bezpieczeństwo obywateli.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Kiedy mamy szybką reakcję władz, szybkie, sprawdzone informacje i&nbsp;brak chaosu komunikacyjnego, ludność może mieć pewność, że państwo działa i&nbsp;wszystko jest pod kontrolą. Ludzie wiedzą, jakie są konkretne następne kroki na r&oacute;żnych poziomach: centralnym, wojew&oacute;dzkim, samorządowym oraz&nbsp;jakich informacji mogą oczekiwać od służb</em>&nbsp;&ndash; tłumaczy Luiza Jurgiel-Żyła, rzeczniczka wojewody mazowieckiego.</p><p style="text-align:justify">Strategie zakładają ścisłą wsp&oacute;łpracę administracji lokalnej ze służbami oraz&nbsp;instytucjami odpowiedzialnymi za zarządzanie kryzysowe.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;W sytuacji kryzysowej samorząd jest najbliższym centrum informacji dla&nbsp;obywateli. Jeśli odpowiednio przygotuje się na kryzys i&nbsp;będzie szybko i&nbsp;właściwie wsp&oacute;łpracował ze służbami czy z&nbsp;urzędem wojew&oacute;dzkim, to pomoże zredukować stres, chaos i&nbsp;poziom dezinformacji wok&oacute;ł sytuacji kryzysowej&nbsp;</em>&ndash; ocenia Luiza Jurgiel-Żyła.</p><p style="text-align:justify">Jak podkreślono w&nbsp;strategiach, do przekazywania informacji zalecane jest wykorzystanie zar&oacute;wno kanał&oacute;w cyfrowych, jak i&nbsp;tradycyjnych, m.in. radia, telewizji, SMS-&oacute;w i&nbsp;komunikat&oacute;w lokalnych. W dokumentach przewidziano r&oacute;wnież regularne ćwiczenia i&nbsp;szkolenia dla&nbsp;rzecznik&oacute;w prasowych oraz&nbsp;os&oacute;b odpowiedzialnych za komunikację kryzysową, dotyczące m.in. reagowania na dezinformację i&nbsp;wsp&oacute;łpracy między instytucjami.</p><p style="text-align:justify">Strategia Komunikacji Ryzyka i&nbsp;Strategia Komunikacji Kryzysowej mają charakter praktycznych wzor&oacute;w, kt&oacute;re instytucje mogą dostosowywać do własnych procedur, rodzaju zagrożeń i&nbsp;codziennej pracy administracji. Mogą one także być wykorzystywane przez&nbsp;sektor prywatny, szczeg&oacute;lnie w&nbsp;branżach związanych z&nbsp;bezpieczeństwem infrastruktury i&nbsp;usług publicznych. W strategiach jako przykłady wskazano m.in. sektor energetyczny, wodno-kanalizacyjny, transportowy, zdrowotny, spożywczy i&nbsp;technologiczny.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;To dokumenty zawierające wiele uniwersalnych element&oacute;w, z&nbsp;kt&oacute;rych może korzystać zar&oacute;wno biznes, jak i&nbsp;sektor publiczny czy akademicki. W momencie kiedy przyjdzie kryzys, zwykle już jest zbyt p&oacute;źno, żeby budować zaufanie i&nbsp;relacje &ndash;</em> m&oacute;wi Karolina Łuczak, prezeska Polskiego Stowarzyszenia Public Relations. &ndash;<em>&nbsp;Żyjemy w&nbsp;trudnych czasach, czasach dużych zmian. Taka strategia to podstawowy dokument dla&nbsp;os&oacute;b zajmujących się komunikacją. Warto sięgnąć po już przygotowane dokumenty i&nbsp;na ich podstawie tworzyć własne rozwiązania dopasowane do organizacji. To powinna być podstawowa polityka działania w&nbsp;momencie, kiedy kryzys rzeczywiście się pojawi.</em></p><p style="text-align:justify">RCB zapowiada dalsze działania związane ze szkoleniami z&nbsp;komunikacji kryzysowej oraz&nbsp;przygotowaniem obywateli do reagowania na zagrożenia i&nbsp;korzystania z&nbsp;wiarygodnych źr&oacute;deł informacji.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;W&nbsp;ramach tego projektu chcemy stworzyć komplementarną bazę wiedzy o&nbsp;zagrożeniach, żeby każdy z&nbsp;obywateli m&oacute;gł sprawdzić, czy jest w&nbsp;obszarze zagrożenia w&nbsp;określonej sytuacji i&nbsp;jak się zachować, kiedy ona nastąpi </em>&ndash; zapowiada Piotr Błaszczyk.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/1656378219_rcb_strategia_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Zagłębie umacnia pozycję regionalnego hubu logistycznego. Operatorzy zwiększają powierzchnie magazynowe]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/zaglebie-umacnia,p931967725</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/zaglebie-umacnia,p931967725</guid>
     <pubDate>Fri, 22 May 2026 06:20:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/dachser-sosnowiec-foto2.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Region Zagłębia Dąbrowskiego umacnia swoją pozycję na logistycznej mapie Polski i&nbsp;regionu. Rosnący popyt na usługi logistyki kontraktowej skłania operator&oacute;w do zwiększania powierzchni magazynowych. Jedną z&nbsp;firm, kt&oacute;re inwestują w&nbsp;regionie, jest DACHSER, globalny operator logistyczny, kt&oacute;ry w&nbsp;tym roku obchodzi dwudziestolecie obecności w&nbsp;Polsce. Firma właśnie powiększyła powierzchnię magazynową w&nbsp;swoim oddziale w&nbsp;Sosnowcu i&nbsp;zapowiada dalszą rozbudowę infrastruktury.</strong></p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Oddział w&nbsp;Sosnowcu został otwarty 20 lat temu wraz z&nbsp;pojawieniem się firmy DACHSER w&nbsp;Polsce. Od tego czasu konsekwentnie się rozwijamy i&nbsp;zwiększamy nasze możliwości operacyjne. Położenie w&nbsp;południowej Polsce czyni nas istotnym punktem na mapie międzynarodowego transportu. Państwa Grupy Wyszehradzkiej to obszar, gdzie upatrujemy naszego dalszego rozwoju. Tym bardziej że dotychczasowa działalność już nam pokazała, że to bardzo skutecznie działa. Jesteśmy w&nbsp;stanie rozwijać biznes naszych klient&oacute;w, kt&oacute;rzy potrzebują dystrybucji na tym obszarze </em>&ndash; m&oacute;wi agencji Newseria Paweł Parcz, kierownik oddziału DACHSER Sosnowiec i&nbsp;Rzesz&oacute;w.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Lokalizacja naszego oddziału jest strategiczna. Mieści się na skrzyżowaniu gł&oacute;wnych tras transportowych, autostrad, dr&oacute;g ekspresowych i&nbsp;blisko południowej granicy kraju, co czyni nas swoistą bramą na południe, jeżeli chodzi o&nbsp;realizację przesyłek do kraj&oacute;w takich jak Czechy, Słowacja, Węgry, a dalej na Bałkany. To kluczowa rola naszego oddziału</em> &ndash; podkreśla Adrian Dziarmaga, regionalny kierownik sprzedaży na Polskę Południową w&nbsp;DACHSER Sosnowiec i&nbsp;Rzesz&oacute;w.</p><p style="text-align:justify">Położenie w&nbsp;południowej Polsce pozwala na dobre połączenia ze Słowacją, p&oacute;łnocnymi Włochami, Rumunią czy Grecją. Dzięki bliskości lotniska i&nbsp;węzł&oacute;w autostradowych firma realizuje strategię interlockingu, czyli łączenia r&oacute;żnych gałęzi transportu i&nbsp;usług magazynowania w&nbsp;jednym łańcuchu dostaw.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Obecna sytuacja geopolityczna będzie skłaniać firmy do szukania lokalizacji bliżej swoich rejon&oacute;w dystrybucji. To otwiera dla&nbsp;nas szanse, jeżeli chodzi o&nbsp;logistykę kontraktową. Nasza sieć umożliwi klientom dotarcie do odbiorc&oacute;w w&nbsp;całej Europie</em> &ndash; ocenia Adrian Dziarmaga. <em>&ndash; Liczymy też na zakończenie konfliktu za naszą wschodnią granicą, co r&oacute;wnież pozwoli nam na zbudowanie solidnych biznes&oacute;w. Mieścimy się na linii wsch&oacute;d&ndash;zach&oacute;d, tak że na pewno nasze połączenia bezpośrednie z&nbsp;Rzeszowem r&oacute;wnież będą bardzo korzystnym rozwiązaniem dla&nbsp;naszych klient&oacute;w.</em></p><p style="text-align:justify">Firma DACHSER działa na polskim rynku od 2006 roku. Zaczynała z&nbsp;czterema oddziałami i&nbsp;siedemdziesięcioosobowym zespołem. Sosnowiec to jeden z&nbsp;pierwszych oddział&oacute;w otwartych w&nbsp;Polsce.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Dwadzieścia lat temu zaczynaliśmy od jednego auta dystrybucyjnego, a w&nbsp;tym momencie obsługujemy już kilkadziesiąt połączeń liniowych. Liczbę przesyłek, jakie obsługiwaliśmy w&nbsp;ciągu czterech miesięcy, obecnie realizujemy w&nbsp;jeden dzień&nbsp;</em>&ndash; m&oacute;wi&nbsp;regionalny kierownik sprzedaży na Polskę Południową w&nbsp;DACHSER Sosnowiec i&nbsp;Rzesz&oacute;w.</p><p style="text-align:justify">Firma udostępnia swoje powierzchnie magazynowe r&oacute;wnież m.in. w&nbsp;Rzeszowie, Warszawie, Poznaniu, Gdańsku czy Wrocławiu. W tym roku operator świętuje 20. rocznicę wejścia na krajowy rynek.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Wszystkie nasze inwestycje służą jednemu celowi, czyli zwiększeniu naszych możliwości operacyjnych </em>&ndash; m&oacute;wi Paweł Parcz.&nbsp;<em>&ndash; Obecne rozszerzenie naszego magazynu wpłynęło już nie&nbsp;tylko na obszar logistyki kontraktowej, ale i&nbsp;proces cross-dockingu oraz&nbsp;nasze zdolności do obsługi zwiększonych wolumen&oacute;w przesyłek. To są aktywności nierozerwalnie ze sobą związane, przynajmniej w&nbsp;większości oddział&oacute;w DACHSER. Opr&oacute;cz funkcji oczka sieci, czyli przyjmowania i&nbsp;nadawania do sieci wolumen&oacute;w, w&nbsp;naszych oddziałach prowadzimy zwykle logistykę kontraktową i&nbsp;obie te działalności są ważne. Dzięki ostatniej inwestycji zwiększamy zar&oacute;wno pojemność magazynu logistycznego, jak i&nbsp;zdolności przeładunkowe magazynu cross-dockowego.</em></p><p style="text-align:justify">Oddział w&nbsp;kwietniu br. poszerzył swoją przestrzeń magazynową o&nbsp;około 3 tys. mkw. Większa przestrzeń ma się przełożyć&nbsp;na więcej miejsc paletowych, usprawnienie proces&oacute;w magazynowych, a także możliwość rozdzielenia funkcji magazynowych i&nbsp;operacyjnych.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; To wstęp do większej inwestycji, kt&oacute;ra czeka nas w&nbsp;związku z&nbsp;dotychczasowym dynamicznym rozwojem. Liczymy, że będzie on trwał także w&nbsp;przyszłości. Następnym krokiem wynikającym z&nbsp;braku dalszych możliwości rozwoju w&nbsp;obecnym miejscu będzie zmiana lokalizacji oddziału, przeniesienie się do zupełnie nowego obiektu, spełniającego nasze specyficzne wymagania i&nbsp;dysponującego jeszcze większymi możliwościami operacyjnymi. Planujemy to w&nbsp;ciągu najbliższych trzech, maksymalnie pięciu lat</em> &ndash; zapowiada kierownik oddziału DACHSER Sosnowiec.&nbsp;</p><p style="text-align:justify">Według najnowszych danych Transport Intelligence wartość globalnego rynku kontraktowego w&nbsp;2025 roku osiągnęła około 307,5 mld euro, co oznacza wzrost o&nbsp;4 proc. względem 2024 roku, kiedy pula przychod&oacute;w przebiła 295,6 mld euro. Analitycy wskazują, że trend wzrostowy jest efektem m.in. outsourcingu usług magazynowania i&nbsp;realizacji zam&oacute;wień.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Nasza obsługa nie&nbsp;koncentruje się na konkretnej branży. Jesteśmy otwarci na dywersyfikację portfolio naszych klient&oacute;w. Śląsk i&nbsp;DACHSER od zawsze są kojarzone z&nbsp;obsługą przesyłek przemysłowych, natomiast od pewnego momentu otwieramy się r&oacute;wnież na e-commerce i&nbsp;przesyłki ambient food. Posiadamy certyfikat HACCP, przeszliśmy audyt </em>&ndash; zaznacza Adrian Dziarmaga.</p><p style="text-align:justify">Globalna sieć DACHSER obejmuje ponad 40 kraj&oacute;w. W 2025 roku operator zwiększył swoje przychody do około 8,3 mld euro. Oznacza to wzrost o&nbsp;3,1 proc. rok do roku. Wolumen przewiezionych towar&oacute;w wzr&oacute;sł do 46,7 mln t (+5,8 proc.), a liczba przesyłek zwiększyła się do 86,2 mln (+3,6 proc.). W 2025 roku firma przeznaczyła około 325 mln euro na rozw&oacute;j sieci oraz&nbsp;inwestycje w&nbsp;pracownik&oacute;w, cyfryzację oraz&nbsp;działania klimatyczne. W 2026 roku chce przeznaczyć na ten cel ponad 350 mln euro.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/931967725_dachser_sosnowiec_2_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Europejczycy protestują przeciw nieuczciwym praktykom na rynku gier wideo. Złożyli w tej sprawie inicjatywę obywatelską do KE]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/europejczycy-protestuja,p2044720280</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/europejczycy-protestuja,p2044720280</guid>
     <pubDate>Fri, 22 May 2026 06:15:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/pe-gry--dostep-foto_1.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>&bdquo;Stop niszczeniu gier wideo&rdquo; to inicjatywa obywatelska, złożona do Komisji Europejskiej, kt&oacute;rej inicjatorzy sprzeciwiają się wyłączaniu przez&nbsp;wydawc&oacute;w funkcji online wielu gier, przez&nbsp;co nie&nbsp;mogą w&nbsp;nie grać mimo dokonania zakupu. Polscy europarlamentarzyści podkreślają, że działania producent&oacute;w to przejaw nieuczciwej praktyki i&nbsp;prawo unijne powinno się&nbsp;</strong><strong>wsłuchać </strong><strong>w&nbsp;postulaty europejskich graczy.</strong></p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Każdy, kto choć raz&nbsp;</em><em>grał </em><em>w&nbsp;grę komputerową, wie, że często, kiedy przestanie działać serwis techniczny, gra też przestaje działać. W tym momencie na dobrą sprawę powinno się drugi raz zakupić tę samą grę. Osoby, kt&oacute;re grają, m&oacute;wią, że to jest nieuczciwe. Zebrały blisko 1,3 mln podpis&oacute;w i&nbsp;wnioskują do Komisji Europejskiej, żeby rozstrzygnąć tę sprawę i&nbsp;zmienić prawo, zobowiązać producent&oacute;w gier, żeby takich rzeczy nie&nbsp;robili </em>&ndash; tłumaczy Dariusz Joński,&nbsp;poseł do Parlamentu Europejskiego z&nbsp;Koalicji Obywatelskiej.</p><p style="text-align:justify">Inicjatywa &bdquo;Stop niszczeniu gier wideo&rdquo; została przedłożona Komisji Europejskiej 26 stycznia 2026 roku, po tym gdy uzyskała 1 294 188 zweryfikowanych deklaracji poparcia. Najwięcej, bo 233 180, udało się uzyskać w&nbsp;Niemczech. Na drugim miejscu znalazła się Francja (145 289), a na trzecim Polska (143 826).&nbsp;Autorzy inicjatywy domagają się zobowiązania wydawc&oacute;w, kt&oacute;rzy w&nbsp;UE sprzedają gry wideo lub związane z&nbsp;nimi funkcje i&nbsp;zasoby do obsługiwanych przez&nbsp;nich gier bądź udzielają na nie&nbsp;licencji, aby pozostawili je w&nbsp;stanie umożliwiającym rozgrywkę.</p><p style="text-align:justify">Inicjatywę w&nbsp;Parlamencie Europejskim zaprezentowano 16 kwietnia br. na wysłuchaniu publicznym zorganizowanym przez&nbsp;trzy komisje &ndash; IMCO, JURI i&nbsp;PETI. Organizatorzy mogli przedstawić szczeg&oacute;łowe informacje na temat swoich propozycji. Europosłowie zwr&oacute;cili się do KE z&nbsp;pytaniem o&nbsp;działania, jakie może podjąć w&nbsp;odpowiedzi na inicjatywę. Ma ona czas na odpowiedź do 27 lipca 2026 roku.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Pojawiła się inicjatywa obywatelska, kt&oacute;ra zebrała ponad milion podpis&oacute;w, dotycząca tego, że ci, kt&oacute;rzy kupili gry i&nbsp;mieli je jako własne, nagle tracą do nich dostęp. Unijne rozwiązania powinny być bardzo transparentne zar&oacute;wno wobec producent&oacute;w, jak i&nbsp;konsument&oacute;w, i&nbsp;ta inicjatywa obywatelska sygnalizuje problem, kt&oacute;ry powinniśmy rozwiązać. Zatem zwr&oacute;cimy się do Komisji Europejskiej, żeby zajęła się tym problemem, bo jeśli miliony ludzi składają petycję, to warto im wyjaśnić, jak wygląda ta kwestia i&nbsp;dlaczego nagle tracą dostęp do czegoś, co uczciwie kupili </em>&ndash; m&oacute;wi Bogdan Rzońca, przewodniczący Komisji Petycji Parlamentu Europejskiego.</p><p style="text-align:justify">Organizatorzy inicjatywy podkreślają, że coraz więcej wydawc&oacute;w sprzedaje gry wideo, kt&oacute;rych funkcjonowanie wymaga połączenia się za pośrednictwem internetu z&nbsp;wydawcą lub nawiązania komunikacji z&nbsp;producentem. W momencie zakończenia obsługiwania tego rodzaju gier wydawcy bardzo często zrywają połączenie niezbędne do funkcjonowania tytułu i&nbsp;wdrażają szeroko zakrojone środki, aby uniemożliwić klientowi jego naprawę. Inicjatywa ma zapobiegać zdalnemu wyłączaniu gier oraz&nbsp;wzywa do zapewnienia alternatywnych sposob&oacute;w dostępu i&nbsp;grania w&nbsp;nie bez bezpośredniego udziału wydawcy w&nbsp;przypadkach, gdy zostały one wyłączone lub ich wsparcie zostało zakończone.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Jeśli raz kupisz grę, powinna działać cały czas, do momentu, kiedy ktoś nie&nbsp;będzie chciał z&nbsp;niej korzystać &ndash; </em>uważa Dariusz Joński. &ndash; <em>Skoro tylu konsument&oacute;w występuje z&nbsp;inicjatywą, to znaczy, że jest coś na rzeczy i&nbsp;trzeba to uregulować. Dobre firmy, kt&oacute;re przygotowują gry komputerowe, się obronią. Nie muszą dwa razy pobierać opłat za jedną grę, wystarczy raz. Tym bardziej że gry często kosztują 200&ndash;300 zł, a te lepsze są nawet droższe, więc to nie&nbsp;są małe koszty. Chodzi o&nbsp;to, żeby gracze nie&nbsp;płacili dwukrotnie.</em></p><p style="text-align:justify">Organizatorzy inicjatywy zwracają r&oacute;wnież uwagę na to, że uniemożliwienie przez&nbsp;przedsiębiorstwo korzystania z&nbsp;przedmiotu, kt&oacute;ry wcześniej sprzedało klientowi, nie&nbsp;zdarza się w&nbsp;innych branżach. Umowy licencyjne wymagane do tego, aby gra funkcjonowała, obchodzą szereg istniejących środk&oacute;w ochrony konsument&oacute;w. Ich zdaniem taka praktyka kwestionuje koncepcję własności, ponieważ klientowi nie&nbsp;pozostaje nic po zakupie gry.&nbsp;W ich opinii to praktyka naruszająca prawa konsument&oacute;w.&nbsp;</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Jeśli chodzi o&nbsp;problem związany z&nbsp;funkcjonowaniem gier na rynku europejskim, to trzeba zauważyć argumenty i&nbsp;ich producenta gier, i&nbsp;konsumenta &ndash; tu musi zapanować jakaś r&oacute;wnowaga </em>&ndash; wskazuje Bogdan Rzońca.</p><p style="text-align:justify">Raporty &bdquo;R&oacute;żne twarze polskiego gracza&rdquo; z&nbsp;2023 i&nbsp;2025 roku wskazują, że społeczność graczy w&nbsp;Polsce liczy 17&ndash;20 mln os&oacute;b. Nie jest to więc zjawisko niszowe. Gracze cenią wyzwania, jakie stawiają przed nimi gry, i&nbsp;możliwość doskonalenia się oraz&nbsp;odnoszenia sukces&oacute;w. Istotnym motywatorem jest także możliwość rywalizacji z&nbsp;innymi graczami, interakcje z&nbsp;innymi i&nbsp;poczucie przynależności do większej społeczności entuzjast&oacute;w danego tytułu. Niechętnie jednak przyznają, ile czasu spędzają na graniu lub ile pieniędzy przeznaczają na zakup gier.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/2044720280_pe_gry_dostep_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Marketplace’y szansą dla małych i średnich przedsiębiorców z Polski na ekspansję międzynarodową. Rośnie sprzedaż ich produktów za granicę]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/marketplacey-szansa,p1682574126</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/marketplacey-szansa,p1682574126</guid>
     <pubDate>Thu, 21 May 2026 06:25:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/amazon-msp-ekspansja-foto_3.jpg" alt="" /> <p><strong>Polscy przedsiębiorcy z&nbsp;sektora MŚP coraz lepiej radzą sobie na arenie międzynarodowej. Szansę na sprzedaż swoich towar&oacute;w poza&nbsp;Polskę otwierają przed nimi marketplace&HASH39;y i&nbsp;sklepy internetowe. Jednym z&nbsp;nich jest Amazon, za kt&oacute;rego&nbsp;</strong><strong>pośrednictwem </strong><strong>polscy przedsiębiorcy tylko w&nbsp;2025 roku sprzedali za granicę ponad 40 mln produkt&oacute;w o&nbsp;wartości 5,2 mld zł.&nbsp;</strong></p><p><em>&ndash;&nbsp;Dziewięciu na 10 małych i&nbsp;średnich przedsiębiorc&oacute;w na Amazon eksportuje.&nbsp;Dane z&nbsp;zeszłego roku pokazują, że wartość eksportu wygenerowanego przez&nbsp;sprzedających wyniosła 5,2 mld zł </em>&ndash; m&oacute;wi w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria Renata Vojackova, head of marketplace w&nbsp;Amazon.pl.</p><p>W latach 2012&ndash;2025 Amazon zainwestował w&nbsp;Polsce ponad 45 mld zł w&nbsp;infrastrukturę, miejsca pracy, wsparcie dla&nbsp;polskich małych i&nbsp;średnich przedsiębiorc&oacute;w oraz&nbsp;rozw&oacute;j technologii. Do 2028 roku ta kwota ma być większa o&nbsp;kolejne 23 mld zł. Między innymi w&nbsp;Dobromierzu na Dolnym Śląsku powstanie nowoczesne centrum logistyczne o&nbsp;powierzchni 200 tys. m<sup>2</sup>, kt&oacute;re już w&nbsp;pierwszym roku działalności zapewni ponad 1 tys. miejsc pracy.</p><p><em>&ndash; W ciągu ostatnich kilku lat inwestujemy w&nbsp;narzędzia, w&nbsp;tym AI, kt&oacute;re odgrywają kluczową rolę we wspieraniu sprzedających, aby mogli eksportować swoje towary możliwie jak najprościej i&nbsp;bezproblemowo &ndash;</em> tłumaczy Renata Vojackova. <em>&ndash; W ciągu najbliższych dw&oacute;ch lat planujemy zainwestować dodatkowe 23 mld zł, kt&oacute;re zostaną przeznaczone m.in. na narzędzia i&nbsp;tworzenie infrastruktury dla&nbsp;sprzedających, kt&oacute;ra zapewni im pomyślną ekspansję &ndash;</em> dodaje.</p><p>Przedsiębiorcy rejestrujący się na Amazon.pl są zwolnieni z&nbsp;opłaty abonamentowej i&nbsp;prowizji od sprzedaży przez&nbsp;pierwsze sześć miesięcy i&nbsp;mogą skorzystać ze zniżki na usługę Fulfilment by Amazon (FBA).&nbsp;</p><p><em>&ndash; Polski sprzedający, kt&oacute;ry posiada jedno konto na Amazon.pl, może nie&nbsp;tylko prowadzić sprzedaż w&nbsp;Polsce, ale też w&nbsp;10 krajach Unii Europejskiej bez potrzeby otwierania dodatkowych kont, co znacznie ułatwia życie handlowcom </em>&ndash; dodaje head of marketplace w&nbsp;Amazon.pl.</p><p>Największą barierą dla&nbsp;ekspansji zagranicznej polskich przedsiębiorc&oacute;w jest przekonanie, że firma jest za mała, żeby wejść na arenę międzynarodową. Ponad połowa polskich sprzedawc&oacute;w na Amazon pochodzi jednak z&nbsp;mniejszych miast i&nbsp;teren&oacute;w wiejskich, a ich towary trafiają do klient&oacute;w w&nbsp;całej Europie.</p><p><em>&ndash; Rozmawiając ze sprzedającymi o&nbsp;ekspansji działalności poza&nbsp;Polskę, trzeba wspomnieć o&nbsp;kilku początkowych wyzwaniach, z&nbsp;jakimi się mierzą. Jednym z&nbsp;nich jest złożoność formalności, z&nbsp;kt&oacute;rą muszą sobie radzić. Kolejnym jest koszt, kt&oacute;ry może się okazać bardzo wysoki dla&nbsp;sprzedających. Należy także pamiętać o&nbsp;og&oacute;lnych trudnościach związanych z&nbsp;r&oacute;żnymi przepisami w&nbsp;poszczeg&oacute;lnych krajach, kt&oacute;rych sprzedający muszą przestrzegać &ndash;</em>&nbsp;m&oacute;wi ekspertka.</p><p>W ramach programu Fulfilment by Amazon (FBA) serwis przejmuje od przedsiębiorcy przechowywanie towaru, kompletowanie, pakowanie,&nbsp;wysyłkę oraz&nbsp;obsługę klienta w&nbsp;lokalnym języku i&nbsp;zwrot&oacute;w.</p><p>W sklepie Polskie Marki na Amazon.pl dostępnych jest ponad 1200 rodzimych brand&oacute;w. W ciągu roku od jego uruchomienia, kt&oacute;re nastąpiło w&nbsp;październiku 2024 roku, sklep ur&oacute;sł o&nbsp;20 proc., odpowiadając na chęć kupowania<em>&nbsp;</em>produkt&oacute;w od polskich sprzedawc&oacute;w, kt&oacute;rą deklaruje 84 proc. Polak&oacute;w. Tak wynika z&nbsp;badania &bdquo;Zachowania zakupowe Polak&oacute;w 2025. Zaufanie i&nbsp;jakość &ndash; siła marki Teraz Polska&rdquo;.</p><p><em>&ndash; Jedną z&nbsp;polskich firm, kt&oacute;ra odniosła sukces za granicą i&nbsp;niedawno ją poznałam, jest Krosno. Huta szkła o&nbsp;wieloletniej tradycji w&nbsp;Polsce </em>&ndash; podkreśla Renata Vojackova. Krosno Glass SA to jeden z&nbsp;wiodących europejskich producent&oacute;w wyrob&oacute;w ze szkła, z&nbsp;wieloletnią tradycją sięgającą początku XX wieku. Sp&oacute;łka specjalizuje się w&nbsp;projektowaniu i&nbsp;produkcji szkła użytkowego, w&nbsp;tym kieliszk&oacute;w, szklanek oraz&nbsp;element&oacute;w dekoracyjnych.</p><p>Kolejną z&nbsp;polskich marek, kt&oacute;re dzięki Amazon odnoszą sukces międzynarodowy, jest Wessper, producent akcesori&oacute;w małego AGD z&nbsp;siedzibą w&nbsp;Rzezawie. Firma powstała w&nbsp;2016 roku i&nbsp;obecnie specjalizuje się w&nbsp;filtrach i&nbsp;dzbankach do filtracji wody, saturatorach (tzw. soda maker), butelkach filtrujących oraz&nbsp;wkładach zamiennych.</p><p><em>&ndash; Jeżeli chodzi o&nbsp;zagranicę, to na Amazon jesteśmy w&nbsp;całej Unii Europejskiej. W 10 dostępnych krajach, w&nbsp;tym r&oacute;wnież w&nbsp;Wielkiej Brytanii i&nbsp;Turcji. Stopniowo dołączaliśmy do tych, kt&oacute;re pojawiały się w&nbsp;p&oacute;źniejszym czasie.&nbsp;</em><em>W 2017 roku p</em><em>ierwszym krajem były Niemcy i&nbsp;od tego czasu rozwijamy i&nbsp;zwiększamy sprzedaż</em> &ndash; podkreśla Mateusz Bednarek, członek zarządu CSVK, dystrybutor marki Wessper. <em>&ndash; Wsp&oacute;łpraca z&nbsp;Amazon.pl pozwoliła nam się&nbsp;</em><em>pojawić </em><em>w&nbsp;szerszym gronie odbiorc&oacute;w i&nbsp;klient&oacute;w, budować świadomość marki, jak i&nbsp;firmy w&nbsp;dalszym rozwoju i&nbsp;sprzedaży. Jeżeli chodzi o&nbsp;korzyści, to gł&oacute;wnie są to zwiększenie wolumenu sprzedażowego i&nbsp;ciągły rozw&oacute;j &ndash;</em> dodaje.</p><p>Na Amazon.pl dostępne są r&oacute;wnież produkty firmy Trefl, kt&oacute;ra działa od 1985 roku. Słynie z&nbsp;produkcji puzzli, gier planszowych i&nbsp;zabawek dla&nbsp;dzieci. Rozpoczęła wsp&oacute;łpracę z&nbsp;Amazon w&nbsp;2019 roku, wchodząc najpierw do Niemiec, a po starcie Amazon.pl w&nbsp;2021 roku r&oacute;wnież do Polski. Na tym jednak nie&nbsp;koniec.</p><p><em>&ndash; Z Amazon wsp&oacute;łpracujemy już od ponad siedmiu lat. Obecnie jesteśmy na dziewięciu marketplace&rsquo;ach w&nbsp;Europie oraz&nbsp;trzech na kontynencie amerykańskim. Działamy na nim w&nbsp;modelu FBA, kt&oacute;ry mocno pom&oacute;gł nam wejść i&nbsp;się&nbsp;</em><em>rozwinąć </em><em>w&nbsp;tych krajach. Narzędzie to pomaga rozwinąć sprzedaż właśnie poprzez logistykę Amazon&nbsp;</em>&ndash; tłumaczy Karolina Godlewska, key account manager w&nbsp;Trefl. &ndash;<em>&nbsp;W Europie wsp&oacute;łpracujemy z&nbsp;Amazon w&nbsp;modelu Vendor &ndash;</em> dodaje.</p><p>Podkreśla r&oacute;wnież, że obecność Trefla na Amazon za granicą rozwinęła sprzedaż e-commerce.</p><p><em>&ndash; Amazon jest naszym kluczowym kanałem sprzedaży e-commerce&rsquo;owej, kt&oacute;ry znacznie poprawił naszą sprzedaż. Widzimy to co roku. Nasza rozpoznawalność marki znacznie urosła, m.in. poprzez udział w&nbsp;programie Brand Registry </em>&ndash; tłumaczy Karolina Godlewska.</p><p>Brand Registry to bezpłatny program, kt&oacute;ry powstał z&nbsp;myślą o&nbsp;pomocy sprzedawcom w&nbsp;ochronie własności intelektualnej, zarządzaniu ofertami i&nbsp;rozwijaniu działalności. Aby do niego dołączyć, nie&nbsp;trzeba prowadzić sprzedaży w&nbsp;sklepie Amazon.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/1682574126_amazon_MSP_ekspansja_4_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[10 tys. Polaków żyje ze szpiczakiem plazmocytowym. Ich dostęp do nowoczesnego leczenia wciąż jest niewystarczający]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/10-tys-polakow-zyje-ze,p833967205</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/10-tys-polakow-zyje-ze,p833967205</guid>
     <pubDate>Thu, 21 May 2026 06:20:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/szpiczak-pkin-foto_2.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Około 10 tys. os&oacute;b w&nbsp;Polsce żyje ze szpiczakiem plazmocytowym, a każdego roku diagnozę słyszy kolejne 2&ndash;2,5 tys. pacjent&oacute;w. Choroba przez&nbsp;długi czas rozwija się bez charakterystycznych objaw&oacute;w i&nbsp;ma charakter nawrotowy, co oznacza konieczność stałego leczenia i&nbsp;opieki specjalistycznej. W praktyce przekłada się to na życie podporządkowane terapii i&nbsp;niepewność co do jej przebiegu. Na skalę problemu i&nbsp;codzienność chorych zwraca uwagę kampania &bdquo;1 choroba. 10 000 żyć&rdquo;</strong><strong>.</strong></p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Chorzy na szpiczaka plazmocytowego wymagają ciągłej opieki specjalistycznej, hematologicznej i&nbsp;hospitalizacji w&nbsp;ramach pobytu jednodniowego, jeden raz w&nbsp;tygodniu, czasami raz w&nbsp;miesiącu, natomiast jest to stały kontakt z&nbsp;oddziałem hematologicznym. Pacjentowi towarzyszy niepewność co do dalszego przebiegu choroby i&nbsp;postępowania leczniczego, ponieważ choroba ma charakter nawrotowy</em> &ndash; podkreśla w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria Agnieszka Szymczyk, hematolog z&nbsp;Państwowego Instytutu Medycznego MSWiA w&nbsp;Warszawie.</p><p style="text-align:justify">Szpiczak plazmocytowy jest drugim najczęściej diagnozowanym nowotworem krwi w&nbsp;Polsce i&nbsp;odpowiada za istotną część zachorowań w&nbsp;tej grupie chor&oacute;b. Obecnie żyje z&nbsp;nim ok. 10 tys. pacjent&oacute;w, a każdego roku diagnozuje się kolejne 2&ndash;2,5 tys. przypadk&oacute;w.</p><p style="text-align:justify">Szpiczak plazmocytowy to nowotw&oacute;r układu krwiotw&oacute;rczego wywodzący się z&nbsp;kom&oacute;rek plazmatycznych szpiku kostnego. W przebiegu choroby dochodzi do ich niekontrolowanego namnażania, co prowadzi m.in. do uszkodzeń kości, niedokrwistości, zaburzeń odporności czy niewydolności nerek. Choroba rozwija się powoli i&nbsp;długo pozostaje niewidoczna, a jej objawy &ndash; takie jak b&oacute;le kręgosłupa, przewlekłe zmęczenie czy pogorszenie wynik&oacute;w badań &ndash; są niespecyficzne i&nbsp;często przypisywane innym schorzeniom.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Pacjenci z&nbsp;rozpoznaniem czy podejrzeniem szpiczaka plazmocytowego trafiają do naszej poradni od r&oacute;żnych specjalist&oacute;w. Od lekarzy neurolog&oacute;w, neurochirurg&oacute;w, bo pierwszym objawem mogą być b&oacute;le kręgosłupa, od lekarzy nefrolog&oacute;w, gdzie pierwszym objawem jest niewydolność nerek, czy od lekarzy rodzinnych, kt&oacute;rzy stwierdzają np. niedokrwistość w&nbsp;morfologii krwi obwodowej</em> &ndash; tłumaczy Agnieszka Szymczyk.</p><p style="text-align:justify">Szpiczak jest chorobą przede wszystkim os&oacute;b starszych &ndash; mediana wieku w&nbsp;chwili rozpoznania wynosi ok. 70 lat, a większość pacjent&oacute;w ma powyżej 50 lat. Wraz ze starzeniem się społeczeństwa liczba chorych będzie rosła, co dodatkowo obciąża system ochrony zdrowia i&nbsp;zwiększa zapotrzebowanie na opiekę wielospecjalistyczną.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Dominuje przede wszystkim grupa pacjent&oacute;w bardzo często z&nbsp;wielochorobowością, obciążonych, kt&oacute;rzy wymagają nie&nbsp;tylko opieki hematologicznej, ale także opieki wielospecjalistycznej</em> &ndash; zaznacza hematolożka.</p><p style="text-align:justify">Jeszcze na początku XXI wieku rokowania pacjent&oacute;w były znacznie gorsze niż obecnie. Postęp w&nbsp;leczeniu jest związany przede wszystkim z&nbsp;wprowadzeniem nowych grup lek&oacute;w działających na r&oacute;żne mechanizmy choroby. Leczenie prowadzone jest w&nbsp;wyspecjalizowanych ośrodkach hematologicznych w&nbsp;ramach program&oacute;w lekowych, a schematy terapii są dostosowywane do stanu pacjenta i&nbsp;przebiegu choroby.</p><p style="text-align:justify">Jednym z&nbsp;kluczowych wyzwań pozostaje dostęp do najnowocześniejszych terapii.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Z perspektywy mojej i&nbsp;moich koleg&oacute;w aktualne programy lekowe są niewystarczające. Pacjenci w&nbsp;Polsce czekają na refundację terapii CAR-T, refundację belantamabu w&nbsp;skojarzeniu z&nbsp;klasycznymi lekami, więc te potrzeby nadal istnieją</em>&nbsp;&ndash; podkreśla Agnieszka Szymczyk.</p><p style="text-align:justify">Nowoczesne podejścia terapeutyczne obejmują m.in. terapie celowane oraz&nbsp;leczenie ukierunkowane na antygen BCMA, kt&oacute;re w&nbsp;praktyce klinicznej pozwala na dłuższą kontrolę choroby. Wśr&oacute;d nich znajdują się zar&oacute;wno terapie kom&oacute;rkowe CAR-T, jak i&nbsp;leki takie jak belantamab mafodotyny stosowany w&nbsp;skojarzeniu z&nbsp;innymi preparatami.</p><p style="text-align:justify">Z perspektywy pacjent&oacute;w choroba oznacza jednak nie&nbsp;tylko kolejne linie leczenia, ale także długotrwałe funkcjonowanie z&nbsp;ograniczeniami wynikającymi z&nbsp;samej choroby oraz&nbsp;działań niepożądanych terapii.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Szpiczak jest chorobą nawrotową, w&nbsp;dalszym ciągu nieuleczalną, dlatego pacjenci mierzą się z&nbsp;wieloma wyzwaniami ze względu na to, że choroba wcześniej czy p&oacute;źniej wraca. Musimy się mierzyć z&nbsp;tymi wyzwaniami, jakimi jest dostępność do terapii, z&nbsp;tym, że chorzy nie&nbsp;mogą normalnie funkcjonować, muszą się mierzyć z&nbsp;efektami ubocznymi samego leczenia. Jako organizacja staramy się pokazać, jak można z&nbsp;tą chorobą żyć</em> &ndash; m&oacute;wi Łukasz Rokicki, prezes Fundacji Carita im. W. Adamiec.</p><p style="text-align:justify">Na znaczenie edukacji i&nbsp;zwiększania świadomości społecznej zwraca uwagę kampania &bdquo;1 choroba. 10 000 żyć&rdquo;, realizowana w&nbsp;ramach globalnej inicjatywy Myeloma Action Month. Jej elementem są m.in. działania informacyjne oraz&nbsp;symboliczne akcje w&nbsp;przestrzeni publicznej.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Jako Fundacja Carita przyłączyliśmy się do globalnej inicjatywy i&nbsp;razem z&nbsp;40 innymi państwami i&nbsp;z organizacją International Myeloma Foundation stwierdziliśmy, że zrobimy coś, co pokaże, czym jest szpiczak, poprzez kampanię świadomościową, kt&oacute;ra polega na podświetleniu niezwykłych miejsc na całym świecie. Mowa o&nbsp;Operze w&nbsp;Sydney, Rockefeller Center w&nbsp;Nowym Jorku, został też podświetlony Pałac Kultury i&nbsp;Nauki w&nbsp;Warszawie</em> &ndash; tłumaczy Łukasz Rokicki.</p><p style="text-align:justify">W poprzednich latach w&nbsp;akcji uczestniczyły m.in. Niagara Falls, Empire State Building czy Opera w&nbsp;Sydney. W tym roku do globalnej mapy działań po raz pierwszy dołączyła Warszawa.</p><p style="text-align:justify">&ndash;&nbsp;<em>W marcu p</em><em>odświetliliśmy Pałac Kultury i&nbsp;Nauki na czerwono ze względu na to, że kampania globalna ma znamiona koloru czerwonego, koloru krwi, bo szpiczak plazmocytowy jest chorobą krwi </em>&ndash; m&oacute;wi prezes Fundacji Carita im. W. Adamiec. &ndash; <em>Pacjenci, organizacja, lekarze oraz&nbsp;osoby, kt&oacute;re nic nie&nbsp;wiedziały o&nbsp;samej chorobie, spotkały się pod Pałacem Kultury i&nbsp;Nauki, żeby go wsp&oacute;lnie zaświecić i&nbsp;powiedzieć o&nbsp;chorobie &ndash; jak ją diagnozować, czym jest szpiczak, żeby zwiększać świadomość problemu</em>.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/833967205_szpiczak_pkin_3_1_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Polacy są zainteresowani cyfrową hipoteką. Kolejny bank przenosi ten proces do aplikacji]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/polacy-sa-zainteresowani,p343848514</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/polacy-sa-zainteresowani,p343848514</guid>
     <pubDate>Wed, 20 May 2026 06:25:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/sowa-kredyty-online-foto_2.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Blisko połowa Polak&oacute;w chciałaby załatwiać kredyt hipoteczny całkowicie online &ndash; wynika z&nbsp;badania Ipsosu przeprowadzonego na zlecenie ING Banku Śląskiego. Jak podkreślają jego przedstawiciele, w&nbsp;przypadku innych produkt&oacute;w kredytowych odsetek wnioskujących w&nbsp;kanałach zdalnych sięga 90 proc., dlatego od kwietnia r&oacute;wnież proces hipoteczny można przejść w&nbsp;aplikacji banku albo bankowości internetowej. Ma to przyspieszyć i&nbsp;usprawnić wszystkie formalności.</strong></p><p style="text-align:justify">&ndash;&nbsp;<em>Polacy są zainteresowani zaciąganiem kredyt&oacute;w online. Cenią przede wszystkim prostotę i&nbsp;szybkość działania. Chcą wiedzieć, co się dzieje na poszczeg&oacute;lnych krokach procesu, ale także chcą wiedzieć, jak szybko będzie decyzja kredytowa&nbsp;</em>&ndash; podkreśla w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria Andrzej Sowa, dyrektor odpowiedzialny za kredyty w&nbsp;ING Banku Śląskim.</p><p style="text-align:justify">Z badania &bdquo;Polacy na swoim&rdquo; przeprowadzonego przez&nbsp;Ipsos na zlecenie ING wynika, że 47 proc. rodak&oacute;w właśnie kredyt hipoteczny wskazuje jako formalność, kt&oacute;rą chętniej załatwiłoby całkowicie online. Najczęściej wymienianymi korzyściami są oszczędność czasu (47 proc.), brak konieczności wizyt w&nbsp;oddziale (44 proc.) i&nbsp;możliwość przejścia procedur w&nbsp;dowolnym momencie (40 proc.).</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;W przypadku hipoteki to kolejny krok do tego, żeby zwiększyć wygodę klienta. W procesie cyfrowej hipoteki klient będzie otrzymywał informację zwrotną ze strony banku, co się dzieje na każdym jego etapie &ndash;</em> wyjaśnia Andrzej Sowa.</p><p style="text-align:justify">Z badania ING wynika, że 62 proc. Polak&oacute;w woli spłacać kredyt hipoteczny, niż ponosić koszty wynajmu mieszkania. 73 proc. badanych uważa własną nieruchomość za inwestycję w&nbsp;przyszłość. Jak wynika z&nbsp;danych BIK, popyt na kredyty hipoteczne pozostaje na wysokim poziomie. W kwietniu br. liczba os&oacute;b wnioskujących wyniosła ponad 42 tys., czyli prawie 19 proc. więcej niż rok wcześniej. Wartość zapytań o&nbsp;kredyty mieszkaniowe wzrosła natomiast o&nbsp;prawie 30 proc. r/r.</p><p style="text-align:justify">Ze względu na rosnący popyt banki stopniowo przenoszą cały proces związany z&nbsp;hipoteką do kanału online. Pod koniec kwietnia ING udostępnił cyfrową hipotekę w&nbsp;aplikacji mobilnej i&nbsp;bankowości internetowej. Osoby zainteresowane kredytem mogą rozpocząć od kalkulatora kredytowego, następnie wygenerować ofertę, złożyć wniosek, przesłać dokumenty, a po weryfikacji dokument&oacute;w przez&nbsp;bank podpisać umowę zdalnie.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;W przypadku kredyt&oacute;w hipotecznych proces ma się odbywać szybko, wygodnie, bez zbędnych formalności. Klient bardzo prosto może dołączyć wszelkiego rodzaju dokumentację, po prostu wykonując zdjęcie i&nbsp;załączając je do wniosku zdalnie. Jeśli ma wątpliwości, może się&nbsp;</em><em>połączyć </em><em>przez&nbsp;wideo z&nbsp;naszym ekspertem i&nbsp;uzyskać niezbędne informacje</em> &ndash; m&oacute;wi dyrektor odpowiedzialny za kredyty w&nbsp;ING. &ndash;<em>&nbsp;Mamy przykłady z&nbsp;życia wzięte, gdzie klient tego samego dnia otrzymuje finalną decyzję o&nbsp;kredycie hipotecznym.</em></p><p style="text-align:justify">Jak dodaje, klient może w&nbsp;dowolnym momencie przerwać wypełnianie wniosku i&nbsp;wr&oacute;cić do niego p&oacute;źniej bez utraty wcześniej wpisanych danych. Na każdym etapie możliwe jest r&oacute;wnież połączenie z&nbsp;ekspertem hipotecznym online.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Na razie mamy kilkadziesiąt wniosk&oacute;w, ale wiemy na podstawie innych kredyt&oacute;w, że ponad 90 proc. klient&oacute;w wnioskuje o&nbsp;nie w&nbsp;Moim ING. Spodziewam się istotnego zwiększenia liczby klient&oacute;w, kt&oacute;rzy będą aplikować o&nbsp;hipotekę w&nbsp;ten spos&oacute;b, dlatego że</em><em> styl życia Polak&oacute;w</em><em>&nbsp;znacznie się zmienia</em>&nbsp;&ndash; podkreśla Andrzej Sowa.</p><p style="text-align:justify">Obecnie z&nbsp;rozwiązania mogą korzystać osoby, kt&oacute;re są zatrudnione na umowę o&nbsp;pracę, wnioskują samodzielnie o&nbsp;kredyt i&nbsp;kupują nieruchomość z&nbsp;rynku wt&oacute;rnego. Bank zapowiada, że w&nbsp;kolejnych etapach rozwiązanie zostanie rozszerzone.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; I</em><em>ntensywnie p</em><em>racujemy nad tym, żeby poszerzyć te funkcjonalności r&oacute;wnież dla&nbsp;więcej niż jednego kredytobiorcy,&nbsp;innych cel&oacute;w kredytowania, a także&nbsp;innych źr&oacute;deł dokumentowania dochod&oacute;w&nbsp;</em>&ndash; zapowiada ekspert ING.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/343848514_sowa_kredyty_online_5_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Coraz więcej konsumentów sprawdza pochodzenie produktów. Firmy inwestują w narzędzia do śledzenia łańcucha dostaw [DEPESZA]]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/coraz-wiecej-konsumentow,p992407427</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/coraz-wiecej-konsumentow,p992407427</guid>
     <pubDate>Wed, 20 May 2026 06:20:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/amw-trace-tool-hero-mov-prev-0-1-no-lines-1.png" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Konsumenci coraz częściej sprawdzają nie&nbsp;tylko skład produkt&oacute;w, ale też spos&oacute;b ich wytwarzania, pochodzenie surowc&oacute;w czy standardy jakości. Rosnące znaczenie transparentności szczeg&oacute;lnie widać na rynku żywności, suplement&oacute;w diety i&nbsp;kosmetyk&oacute;w. Firmy inwestują w&nbsp;narzędzia, kt&oacute;re umożliwiają śledzenie drogi produktu &ndash; od źr&oacute;dła surowca po gotowy wyr&oacute;b&nbsp;&ndash; i&nbsp;pokazują informacje, kt&oacute;re jeszcze kilka lat temu pozostawały wyłącznie w&nbsp;wewnętrznym obiegu.</strong></p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;W dzisiejszych czasach dostęp do wiarygodnych informacji dotyczących powstawania produkt&oacute;w stanowi priorytet dla&nbsp;konsument&oacute;w pragnących mieć pewność co do ich pochodzenia. Chcą oni lepiej zrozumieć cykl produkcyjny: pochodzenie produktu, proces jego wytwarzania oraz&nbsp;konkretne normy i&nbsp;parametry bezpieczeństwa&nbsp;&ndash;</em> podkreśla w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria Ahmed Shehata, dyrektor ds. marketingu Amway ESAN (na Europę, Afrykę Południową, Australię i&nbsp;Nową Zelandię).</p><p style="text-align:justify">Z raportu &bdquo;Unlocking Transparency&rdquo; przygotowanego przez&nbsp;EIT Food Consumer Observatory wynika, że 46 proc. Europejczyk&oacute;w ufa producentom żywności. Autorzy badania wskazują, że wpływ na spadek zaufania mają m.in. rosnące ceny żywności oraz&nbsp;przekonanie części konsument&oacute;w, że firmy bardziej koncentrują się na zyskach niż na zdrowiu klient&oacute;w i&nbsp;zr&oacute;wnoważonej produkcji. Znacznie większym zaufaniem cieszą się rolnicy. W 2024 roku deklarowało je 67 proc. respondent&oacute;w. Według autor&oacute;w raportu wynika to m.in. z&nbsp;większej transparentności, możliwości prześledzenia pochodzenia produkt&oacute;w oraz&nbsp;większej identyfikowalności produkcji żywności.</p><p style="text-align:justify">Badanie pokazuje r&oacute;wnież, że poziom zaufania wpływa na gotowość konsument&oacute;w do sięgania po nowe produkty i&nbsp;innowacje żywnościowe. Wśr&oacute;d os&oacute;b o&nbsp;niskim poziomie zaufania tylko 16 proc. deklaruje otwartość na innowacyjne produkty, podczas gdy w&nbsp;grupie konsument&oacute;w ufających łańcuchowi żywnościowemu odsetek ten wzrasta do 38 proc. Autorzy raportu wskazują jednocześnie, że budowaniu zaufania sprzyjają kr&oacute;tsze i&nbsp;łatwiejsze do prześledzenia łańcuchy dostaw, dostęp do informacji o&nbsp;pochodzeniu i&nbsp;sposobie przetwarzania produkt&oacute;w oraz&nbsp;potwierdzone deklaracje zdrowotne.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Wierzymy, że ludzie mają prawo wiedzieć, co się&nbsp;</em><em>znajduje </em><em>w&nbsp;ich produktach i&nbsp;skąd pochodzą składniki &ndash;</em> podkreśla Ahmed Shehata z&nbsp;Amwaya. &ndash; <em>Przejrzystość i&nbsp;kontrola nad procesem produkcji pozwalają nam się&nbsp;</em><em>dzielić </em><em>z&nbsp;konsumentami szczeg&oacute;łowymi informacjami o&nbsp;produktach.</em></p><p style="text-align:justify">Firmy coraz częściej udostępniają narzędzia pozwalające sprawdzić pochodzenie składnik&oacute;w i&nbsp;prześledzić drogę produktu od producenta surowca do gotowego wyrobu. Takie rozwiązanie wprowadził właśnie w&nbsp;Polsce Amway. Platforma Amway Tracing Tool pozwala użytkownikom sprawdzić m.in. pochodzenie kluczowych składnik&oacute;w, miejsca produkcji, etapy pakowania oraz&nbsp;informacje dotyczące test&oacute;w laboratoryjnych prowadzonych dla&nbsp;wybranych produkt&oacute;w.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;W miarę jak globalne łańcuchy dostaw stają się coraz bardziej złożone, droga produktu często staje się niewidoczna dla&nbsp;wsp&oacute;łczesnego konsumenta&nbsp;&ndash;</em> tłumaczy dyrektor ds. marketingu Amway ESAN. &ndash;<em> Uruchomienie Amway Tracing Tool w&nbsp;regionie ESAN to kluczowy krok we wspieraniu konsument&oacute;w przy podejmowaniu świadomych decyzji. Transparentność jest dziś fundamentem zaufania. Pokazując bezpośrednio przedsiębiorcom Amwaya i&nbsp;ich klientom drogę naszych produkt&oacute;w, wykraczamy poza&nbsp;samo opowiadanie naszej historii &ndash;</em><em> szczeg&oacute;łowo</em><em>&nbsp;pokazujemy, jak powstają nasze produkty na każdym etapie.</em></p><p style="text-align:justify">Użytkownicy mogą prześledzić cały proces powstawania produktu na interaktywnej mapie, kt&oacute;ra pokazuje lokalizacje związane z&nbsp;produkcją i&nbsp;pochodzeniem składnik&oacute;w. Platforma zbiera informacje o&nbsp;produktach r&oacute;żnych marek należących do firmy i&nbsp;pozwala konsumentom sprawdzić je w&nbsp;jednym miejscu.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Od pochodzenia składnik&oacute;w po recepturę, testy i&nbsp;pakowanie &ndash; nowa platforma cyfrowa zapewnia szczeg&oacute;łowy wgląd w&nbsp;proces powstawania produkt&oacute;w Amwaya i&nbsp;pozwala klientom lepiej zrozumieć ich pochodzenie&nbsp;</em>&ndash; podkreśla Ahmed Shehata.</p><p style="text-align:justify">Według danych firmy każdego roku wykonywanych jest ok. 30 tys. test&oacute;w jakości oraz&nbsp;dodatkowo 12&ndash;14 tys. test&oacute;w opakowań. Wszystkie partie produkt&oacute;w przechodzą kontrole jakości przed dopuszczeniem do sprzedaży. Część składnik&oacute;w wykorzystywanych w&nbsp;produktach pochodzi z&nbsp;certyfikowanych gospodarstw ekologicznych należących do firmy w&nbsp;USA, Meksyku i&nbsp;Brazylii, a także z&nbsp;farm partnerskich działających w&nbsp;r&oacute;żnych regionach świata. Obecnie Amway Tracing Tool działa m.in. w&nbsp;Polsce, Niemczech, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, we Włoszech, w&nbsp;Australii i&nbsp;Nowej Zelandii.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Konsumenci mają prawo wiedzieć, jak powstają produkty i&nbsp;skąd pochodzą składniki, więc takie narzędzie powinno się&nbsp;</em><em>stać </em><em>standardem rynkowym. Jednak zapewnienie przejrzystości i&nbsp;poziomu szczeg&oacute;łowości wymaganego do działania narzędzia takiego jak nasze nie&nbsp;jest łatwym zadaniem. Dla konsument&oacute;w prawdziwą korzyścią byłoby nie&nbsp;tylko posiadanie tych informacji jako standardu we wszystkim, czego używają, ale także dostarczanie ich przez&nbsp;firmy w&nbsp;łatwy, zrozumiały i&nbsp;dostępny spos&oacute;b &ndash; </em>przekonuje dyrektor ds. marketingu Amway ESAN.</p>]]></description>
     
</item>
<item>
     <title><![CDATA[AI i biotechnologia dla rolnictwa. Konkurs dla start-upów pokazał kierunki rozwoju sektora agritech [DEPESZA]]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/ai-i-biotechnologia-dla,p445614697</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/ai-i-biotechnologia-dla,p445614697</guid>
     <pubDate>Tue, 19 May 2026 06:25:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/rolnictwo-still2.jpg" alt="" /> <p><strong>Rozwiązania wykorzystujące sztuczną inteligencję, dane satelitarne i&nbsp;biotechnologię coraz mocniej wchodzą do sektora rolno-spożywczego. Technologie te wspierają m.in. ograniczanie zużycia wody i&nbsp;pestycyd&oacute;w, redukcję emisji CO<sub>2</sub>, precyzyjne nawożenie oraz&nbsp;poprawę jakości gleby. Właśnie na projektach z&nbsp;obszaru agritech skoncentrowała się jubileuszowa edycja Huawei Startup Challenge.</strong></p><p style="text-align:justify">Piąta edycja programu realizowana pod hasłem HASHTechForAgrinnovation była skierowana do firm tworzących rozwiązania wspierające transformację rolnictwa i&nbsp;efektywniejsze wykorzystanie zasob&oacute;w naturalnych. Start-upy rywalizowały o&nbsp;nagrody finansowe o&nbsp;łącznej wartości 300 tys. zł, a jury oceniało m.in. innowacyjność projekt&oacute;w, potencjał biznesowy oraz&nbsp;możliwości praktycznego wdrożenia technologii.</p><p style="text-align:justify">Pierwsze miejsce i&nbsp;nagrodę finansową w&nbsp;wysokości 150 tys. zł zdobył start-up Nirby, wykorzystujący AI, autonomiczne drony i&nbsp;dane satelitarne do optymalizacji nawożenia i&nbsp;poprawy jakości plon&oacute;w. Projekt zdobył r&oacute;wnież Nagrodę Publiczności ufundowaną przez&nbsp;firmę Karmnik oraz&nbsp;wyr&oacute;żnienie Federacji Przedsiębiorc&oacute;w Polskich.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Skupiamy się przede wszystkim na problemie przenawożenia gleb i&nbsp;zarządzaniu zabiegami agrotechnicznymi. Nasz system odpowiada na trzy pytania: gdzie pojawia się problem, dlaczego powstał na podstawie danych satelitarnych i&nbsp;odczyt&oacute;w z&nbsp;autonomicznych dron&oacute;w oraz&nbsp;jak go rozwiązać z&nbsp;wykorzystaniem map zmiennego dawkowania &ndash;</em> m&oacute;wił Piotr Lazarek, prezes zwycięskiego start-upu Nirby.</p><p style="text-align:justify">Drugie miejsce oraz&nbsp;100 tys. zł otrzymała firma Biostra i&nbsp;jej technologia przetwarzania bioodpad&oacute;w w&nbsp;certyfikowane nawozy organiczno-mineralne wspierające poprawę jakości gleby, retencję wody i&nbsp;redukcję emisji CO<sub>2</sub>.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Rolnicy coraz częściej mierzą się z&nbsp;brakiem alternatyw dla&nbsp;wycofywanych środk&oacute;w ochrony roślin i&nbsp;antybiotyk&oacute;w, dlatego potrzebują skutecznych i&nbsp;ekonomicznych rozwiązań. Wierzymy, że technologie biologiczne mogą się&nbsp;</em><em>stać </em><em>ważnym kierunkiem rozwoju nowoczesnego rolnictwa &ndash;</em> podkreśla Marcin Motyka, prezes Biostry.</p><p style="text-align:justify">Trzecie miejsce, 50 tys. zł oraz&nbsp;dodatkowe wyr&oacute;żnienie przyznane przez&nbsp;partnera konkursu InnoTech4Life przypadło PeptechLab, kt&oacute;ry tworzy rozwiązania biotechnologiczne wykorzystujące peptydy i&nbsp;ochronne nanokapsułki do eliminacji antybiotyk&oacute;w oraz&nbsp;pestycyd&oacute;w z&nbsp;łańcucha produkcji żywności.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Widzimy, że problem związany z&nbsp;wykorzystaniem chemii i&nbsp;antybiotyk&oacute;w w&nbsp;rolnictwie narasta, a na rynku wciąż brakuje skutecznych rozwiązań odpowiadających na te wyzwania &ndash;</em> m&oacute;wił Adam Penkala, CEO PeptechLab.</p><p style="text-align:justify">Jak zaznacza, wyr&oacute;żnienie w&nbsp;konkursie potwierdziło, że rozwijana przez&nbsp;jego zesp&oacute;ł technologia odpowiada na realne wyzwania sektora.</p><p style="text-align:justify">Wśr&oacute;d nagr&oacute;d specjalnych przyznanych przez&nbsp;partner&oacute;w wydarzenia znalazło się r&oacute;wnież wyr&oacute;żnienie od Płockiego Parku Przemysłowo-Technologicznego dla&nbsp;Projektu Gizmo, rozwijającego modułowe roboty wspierające automatyzację proces&oacute;w w&nbsp;przedsiębiorstwach, w&nbsp;tym także w&nbsp;sektorze agro.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Poziom projekt&oacute;w zgłoszonych do konkursu był w&nbsp;tym roku niezmiennie wysoki i&nbsp;potwierdził, że polskie start-upy coraz odważniej rozwijają technologie, kt&oacute;re mogą realnie wspierać transformację nowoczesnego rolnictwa&nbsp;&ndash;</em> ocenia Ryszard Hordyński, dyrektor ds. strategii i&nbsp;komunikacji w&nbsp;Huawei Polska. <em>&ndash;&nbsp;Cieszymy się, że Huawei Startup Challenge pozostaje miejscem, w&nbsp;kt&oacute;rym młode firmy mogą prezentować swoje pomysły, zdobywać doświadczenie i&nbsp;budować wartościowe relacje z&nbsp;ekspertami, inwestorami oraz&nbsp;partnerami biznesowymi. Życzę wszystkim finalistom, aby ich projekty już wkr&oacute;tce były znane całemu polskiemu rolnictwu.</em></p><p style="text-align:justify">Organizacja Narod&oacute;w Zjednoczonych ds. Wyżywienia i&nbsp;Rolnictwa (FAO) ocenia, że wyżywienie 10 mld ludzi do 2050 roku będzie wymagało o&nbsp;50 proc. większej produkcji żywności niż w&nbsp;2012 roku i&nbsp;o 25 proc. więcej słodkiej wody, przy r&oacute;wnoczesnym ograniczaniu emisji generowanych przez&nbsp;rolnictwo. To pokazuje, jak duży jest potencjał do zastosowania nowoczesnych technologii i&nbsp;innowacyjnych rozwiązań.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Rolnictwo przez&nbsp;lata było postrzegane jako sektor oparty gł&oacute;wnie na doświadczeniu i&nbsp;tradycji, ale dziś coraz wyraźniej widać, że jego przyszłość będzie budowana przez&nbsp;technologię, dane i&nbsp;automatyzację&nbsp;&ndash;</em>&nbsp;ocenia Adrian Migoń, CEO Youth Business Poland.</p><p style="text-align:justify">Światowy rynek agritech rośnie obecnie w&nbsp;tempie ponad 12 proc. rocznie. Coraz większą rolę odgrywają technologie wykorzystujące dane satelitarne, drony, sensory i&nbsp;sztuczną inteligencję do monitorowania upraw, optymalizacji nawożenia i&nbsp;nawodnienia czy ograniczania zużycia wody i&nbsp;pestycyd&oacute;w. Rozwijane są r&oacute;wnież rozwiązania wspierające retencję wody w&nbsp;glebie, redukcję emisji gaz&oacute;w cieplarnianych oraz&nbsp;ograniczenie stosowania antybiotyk&oacute;w w&nbsp;produkcji żywności.</p><p style="text-align:justify">Raport StartUs Insights &bdquo;Agritech 2026&rdquo; wskazuje, że branża technologii rolniczych obejmuje obecnie ponad 129 tys. firm i&nbsp;ok. 6,8 tys. start-up&oacute;w na świecie. Sektor korzysta z&nbsp;ponad 1,24 mln patent&oacute;w i&nbsp;15 tys. grant&oacute;w badawczo-rozwojowych. Jednym z&nbsp;gł&oacute;wnych wyzwań pozostaje finansowanie rozwoju i&nbsp;komercjalizacji innowacji, dlatego coraz większe znaczenie mają programy akceleracyjne i&nbsp;konkursy wspierające młode firmy technologiczne.</p>]]></description>
     
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Polski rynek telekomunikacyjny jednym z najbardziej konkurencyjnych w Europie. Nowe obowiązki i koszty ograniczają inwestycje operatorów]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/polski-rynek,p83289915</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/polski-rynek,p83289915</guid>
     <pubDate>Tue, 19 May 2026 06:20:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/abramczuk-telekomunikacja-wyzwania-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Brak stabilnych i&nbsp;przewidywalnych źr&oacute;deł finansowania, duża konkurencyjność oraz&nbsp;liczne obowiązki regulacyjne &ndash; to największe wyzwania, przed kt&oacute;rymi stoi polski rynek telekomunikacyjny. Zdaniem jego przedstawicieli obowiązki nakładane na operator&oacute;w i&nbsp;innych graczy oznaczają dla&nbsp;nich dodatkowe koszty, co z&nbsp;kolei oznacza mniejsze możliwości finansowania inwestycji, np. w&nbsp;infrastrukturę czy cyberbezpieczeństwo. To może wpływać na ograniczenie rozwoju całego sektora.</strong></p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Kilka ostatnich lat uświadomiło wszystkim, że telekomunikacja jest krwiobiegiem polskiej gospodarki, cyberbezpieczeństwa i&nbsp;usług świadczonych zar&oacute;wno dla&nbsp;klient&oacute;w w&nbsp;segmencie masowym, jak i&nbsp;biznesowym. Jako rynek potrzebujemy stabilnej i&nbsp;przewidywalnej legislacji, kt&oacute;rą nie&nbsp;będziemy zaskakiwani, kt&oacute;ra będzie tworzona w&nbsp;pełnym dialogu z&nbsp;rynkiem, żeby zrozumieć jego możliwości i&nbsp;to, do czego aspiruje w&nbsp;kwestii świadczenia usług &ndash;</em> m&oacute;wi agencji Newseria Andrzej Abramczuk, przewodniczący Rady Krajowej Izby Gospodarczej Elektroniki i&nbsp;Telekomunikacji.</p><p style="text-align:justify">Jak wynika z&nbsp;danych Urzędu Komunikacji Elektronicznej (UKE), wartość rynku telekomunikacyjnego w&nbsp;2024 roku wyniosła 44,4 mld zł. To wzrost o&nbsp;2,9 proc. w&nbsp;por&oacute;wnaniu do 2023 roku. Na koniec grudnia 2024 roku do rejestru przedsiębiorc&oacute;w telekomunikacyjnych (RPT) wpisanych było 3658 podmiot&oacute;w. W por&oacute;wnaniu do 2023 roku liczba ta zmniejszyła się o&nbsp;163.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Na naszym rynku brakuje też stabilnych i&nbsp;przewidywalnych źr&oacute;deł finansowania. Pamiętajmy, że jest to rynek, kt&oacute;ry prawie w&nbsp;100 proc. jest prywatny. Obecnie jest on najbardziej konkurencyjny w&nbsp;Europie, a ceny, kt&oacute;re oferujemy za nasze usługi, są jednymi z&nbsp;najniższych w&nbsp;Europie &ndash;</em> m&oacute;wi Andrzej Abramczuk.</p><p style="text-align:justify">Raport &bdquo;Rynek telekomunikacyjny w&nbsp;Polsce. Między regulacją, globalną konkurencją i&nbsp;wyzwaniami w&nbsp;zakresie bezpieczeństwa&rdquo;, przygotowany przez&nbsp;firmę Arthur D. Little na zlecenie Rady Telekomunikacji i&nbsp;Cyfryzacji Konfederacji Lewiatan, wskazuje, że od wielu lat Polska plasuje się wśr&oacute;d rynk&oacute;w o&nbsp;najniższym średnim przychodzie na użytkownika (ARPU) z&nbsp;usług internetu stacjonarnego w&nbsp;UE. Wynosi on 17,3 euro po uwzględnieniu parytetu siły nabywczej. Niższe wskaźniki notują tylko Węgry i&nbsp;Rumunia.</p><p style="text-align:justify">Średnia marża EBITDAaL polskich operator&oacute;w wynosi około 27 proc., podczas gdy na przykład we Francji sięga 38 proc., a w&nbsp;Niemczech &ndash; 41 proc. To się przekłada&nbsp;na wyzwania związane z&nbsp;pozyskiwaniem finansowania na inwestycje &ndash; potencjał inwestycyjny firm z&nbsp;sektora zależy bowiem od osiąganych wynik&oacute;w finansowych. Zależy od niego także jakość świadczonych usług i&nbsp;dostarczanej infrastruktury.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Połączenie tych wszystkich element&oacute;w skutkuje tym, że każda legislacja, kt&oacute;ra&nbsp;jest na nas nakładana, powoduje pewien koszt &ndash; czasami bardzo znaczący, niekiedy być może niższy. Jednak to operator z&nbsp;wypracowanych przez&nbsp;siebie zysk&oacute;w musi go pokryć. W tym momencie należy wskazać na potrzebę znalezienia stabilnego i&nbsp;zr&oacute;wnoważonego źr&oacute;dła wsp&oacute;łfinansowania ponoszenia tych koszt&oacute;w przez&nbsp;państwo, kt&oacute;re tworzy prawo lub wdraża legislację z&nbsp;poziomu Unii Europejskiej </em>&ndash; wyjaśnia przewodniczący Rady KIGEiT.</p><p style="text-align:justify">Jak wynika z&nbsp;raportu Arthur D. Little i&nbsp;Konfederacji Lewiatan, polscy operatorzy ponoszą koszty związane m.in. z&nbsp;prawem do korzystania z&nbsp;częstotliwości i&nbsp;opłatami telekomunikacyjnymi. W 2024 roku z&nbsp;tytułu wdrożenia Prawa komunikacji elektronicznej (PKE) i&nbsp;ustawy o&nbsp;zwalczaniu nadużyć w&nbsp;komunikacji elektronicznej (UZNKE) ponieśli łączne koszty w&nbsp;wysokości 183,9 mln zł. W latach 2017&ndash;2024 dochody UKE z&nbsp;tytułu opłat od operator&oacute;w wzrosły o&nbsp;ok. 160 proc., podczas gdy wartość rynku zwiększyła się o&nbsp;ok. 12 proc.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Bez zapewnienia stabilnego źr&oacute;dła finansowania, oczywiście wspieranego także na rynku komercyjnych finansowań, trudno będzie m&oacute;wić o&nbsp;tym, żeby rynek w&nbsp;dalszym ciągu r&oacute;sł i&nbsp;był konkurencyjny, zwłaszcza w&nbsp;stosunku do globalnych graczy, typu hiperskalerzy. Poprzez naszą infrastrukturę, kt&oacute;rą wybudowaliśmy w&nbsp;dużej części z&nbsp;prywatnych inwestycji, po części ze wsparciem funduszy europejskich, zapewniamy naszym klientom bardzo dużą liczbę usług oferowanych przez&nbsp;hiperskaler&oacute;w, a ich poziom partycypacji w&nbsp;naszych usługach i&nbsp;infrastrukturze jest bardzo niski </em>&ndash; podkreśla Andrzej Abramczuk.</p><p style="text-align:justify">Giganci technologiczni, tacy jak Google, Meta, Apple, Amazon czy Microsoft, zaczęli sukcesywnie wchodzić w&nbsp;usługi oferowane tradycyjnie przez&nbsp;operator&oacute;w telekomunikacyjnych (np. komunikatory), a streamingowe usługi wideo stały się alternatywą dla&nbsp;telewizji dostarczanej w&nbsp;sieciach operator&oacute;w. Rozw&oacute;j platform chmurowych sprawił, że koncerny technologiczne przejęły także część ich usług w&nbsp;zakresie przechowywania, przetwarzania i&nbsp;przesyłania danych. Big techy nie&nbsp;podlegają sektorowym opłatom infrastrukturalnym, a ich gł&oacute;wne zobowiązania fiskalne sprowadzają się do podatk&oacute;w og&oacute;lnych, w&nbsp;tym m.in. VAT-u, CIT-u, czy od VOD.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Od wielu lat na poziomie europejskim, ale też krajowym, rozmawiamy o&nbsp;wsparciu inwestycji w&nbsp;rozbudowę infrastruktury telekomunikacyjnej przez&nbsp;dużych hiperskaler&oacute;w i&nbsp;dostawc&oacute;w contentu. Te rozmowy się toczą latami, natomiast na razie nie&nbsp;przyniosły żadnego satysfakcjonującego zakończenia dla&nbsp;rynku infrastruktury &ndash;</em> podkreśla ekspert KIGEiT.</p><p style="text-align:justify">UKE podaje, że na inwestycje telekomunikacyjne w&nbsp;2024 roku w&nbsp;Polsce przeznaczono 9,5 mld zł. To o&nbsp;14,3 proc. mniej niż w&nbsp;2023 roku. Z tej kwoty 8,3 mld zł (86,8 proc.) stanowiły wydatki na infrastrukturę. Eksperci wyjaśniają, że spadek nakład&oacute;w inwestycyjnych nie&nbsp;wynika z&nbsp;braku potrzeby rozwoju, ale właśnie m.in. z&nbsp;presji kosztowej nowych obowiązk&oacute;w regulacyjnych. &nbsp;</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Gdybyśmy w&nbsp;rozsądnej perspektywie nie&nbsp;doszli do porozumienia dotyczącego zasad wsp&oacute;łfinansowania dalszego rozwoju infrastruktury i&nbsp;finansowania nakład&oacute;w, kt&oacute;re muszą ponieść operatorzy na cyberbezpieczeństwo, interoperacyjność i&nbsp;inne podobne kwestie, prawdopodobnie rozw&oacute;j i&nbsp;tak by nastąpił, ale najistotniejszy jest czas</em> &ndash; uważa Andrzej Abramczuk. &ndash; <em>Potrzebujemy, żeby to się wydarzyło w&nbsp;przewidywalnym, dość kr&oacute;tkim czasie, bo tylko wtedy mamy szansę wygrać konkurencyjnością naszych usług z&nbsp;innymi dużymi, międzynarodowymi podmiotami. Bardzo bym zabiegał o&nbsp;to, żeby w&nbsp;pierwszej kolejności skupić się na mechanizmach wsp&oacute;łfinansowania, przejrzystych i&nbsp;bardzo konkurencyjnych, kt&oacute;re pozwolą na finansowanie obowiązk&oacute;w nakładanych na operator&oacute;w.</em></p><p style="text-align:justify">Przykładem obciążeń w&nbsp;sektorze telekomunikacyjnym są kwestie ochrony klienta. W analizie Arthur D. Little wykazano, że przeciętny europejski operator w&nbsp;związku z&nbsp;tą kategorią podlega obowiązkom w&nbsp;34 obszarach regulacyjnych.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Jeżeli spojrzymy na katalog nowych przepis&oacute;w, kt&oacute;re w&nbsp;ciągu ostatnich kilku lat weszły w&nbsp;życie, to są wśr&oacute;d nich przepisy związane z&nbsp;cyberbezpieczeństwem, czyli słynna ustawa o&nbsp;krajowym systemie cyberbezpieczeństwa. Obejmuje on nie&nbsp;tylko operator&oacute;w, ale też kilkanaście innych sektor&oacute;w, kt&oacute;re do tej pory nie&nbsp;były regulowane </em>&ndash; wymienia ekspert.&nbsp;</p><p style="text-align:justify">Ustawa ta wdraża do polskiego prawa unijną dyrektywę NIS 2. Wprowadza m.in. podział na podmioty kluczowe i&nbsp;ważne, działające w&nbsp;strategicznych sektorach państwa, takich jak energetyka, transport czy bankowość. Będą one musiały wdrożyć rozwiązania techniczne i&nbsp;organizacyjne z&nbsp;zakresu cyberbezpieczeństwa, aby chronić swoje dane i&nbsp;infrastrukturę.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> To są też nowe obowiązki w&nbsp;stosunku do relacji operator-klient, r&oacute;żnego rodzaju ograniczenia w&nbsp;sposobie dostarczania czy komunikowania swoich usług, chociażby w&nbsp;sprzedaży tzw. door-to-door. To wszystko wymaga po stronie każdego z&nbsp;oferent&oacute;w takich usług, po pierwsze,</em><em> systemowego</em><em>&nbsp;dopasowania się, zmienienia swoich wewnętrznych regulacji, ale także stałej i&nbsp;stabilnej polityki długoterminowej związanej z&nbsp;ich rozwojem. To wszystko jest związane z&nbsp;dodatkowymi kosztami &ndash;</em> zaznacza &nbsp;przewodniczący Rady Krajowej Izby Gospodarczej Elektroniki i&nbsp;Telekomunikacji.</p><p style="text-align:justify">Jak wynika z&nbsp;najnowszych danych GUS, w&nbsp;okresie styczeń&ndash;kwiecień 2026 roku za usługi informacyjno-telekomunikacyjne Polacy płacili o&nbsp;3,9 proc. więcej niż w&nbsp;analogicznym okresie 2025 roku.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/83289915_abramczuk_telekomunikacja_wyzwania2_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Rosną wymagania wobec firm z branży opakowań. To nie tylko efekt nowych przepisów, ale też presji konsumentów]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/rosna-wymagania-wobec,p242796914</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/rosna-wymagania-wobec,p242796914</guid>
     <pubDate>Mon, 18 May 2026 06:30:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/odpady-wyzwania-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Firmy wprowadzające na rynek opakowania i&nbsp;produkty w&nbsp;opakowaniach czeka w&nbsp;kolejnych latach rewolucja związana z&nbsp;wdrażaniem rozporządzenia PPWR. Regulacja nakłada na nie&nbsp;obowiązek m.in. projektowania i&nbsp;produkowania opakowań nadających się w&nbsp;pełni do recyklingu i&nbsp;zawierania w&nbsp;nich określonych ilości recyklat&oacute;w. Wszystko po to, by ograniczyć ilość odpad&oacute;w na wysypiskach i&nbsp;zwiększyć wykorzystanie surowc&oacute;w wt&oacute;rnych. Na zmianę podejścia producent&oacute;w nalegają też konsumenci. W polskim systemie gospodarowania odpadami wciąż pozostaje wiele do zrobienia, by przygotować go na zmiany.</strong></p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Firmy zaczęły rozumieć, że kontrola społeczna jest coraz szczelniejsza i&nbsp;że społeczeństwo, poprzez organizacje watchdogowe, media, coraz silniej obserwuje, co dana firma robi ze swoimi opakowaniami, czy one&nbsp;</em><em>się </em><em>stają właściwie zarządzanym odpadem, czy może odpadem, kt&oacute;ry trafia na dzikie wysypiska bądź do ocean&oacute;w &ndash;</em> podkreśla w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria Kamil Wyszkowski, dyrektor wykonawczy&nbsp;UN Global Compact Network Poland.</p><p style="text-align:justify">Odpady opakowaniowe należą do najszybciej rosnących strumieni odpad&oacute;w w&nbsp;Unii Europejskiej. Według Eurostatu w&nbsp;2023 roku w&nbsp;UE powstało 79,7 mln t takich odpad&oacute;w, co oznaczało średnio 177,8 kg na mieszkańca. Z danych Programu Środowiskowego ONZ wynika, że globalna produkcja tworzyw sztucznych przekracza już 436 mln t rocznie, a tylko niewielka część plastiku trafia do recyklingu. Według Komisji Europejskiej sektor opakowań odpowiada za ok. 40 proc. wykorzystania tworzyw sztucznych oraz&nbsp;połowę papieru zużywanego na rynku UE.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Każdego dnia 2 tys. ciężar&oacute;wek śmieci trafia wprost do oceanu. To tylko pokazuje jak bardzo dziurawy jest system gospodarki odpadami, w&nbsp;szczeg&oacute;lności tymi z&nbsp;frakcji plastik&oacute;w, czyli słynnych polimer&oacute;w syntetycznych&nbsp;&ndash;</em>&nbsp;m&oacute;wi Kamil Wyszkowski.</p><p style="text-align:justify">Z analiz McKinsey &amp; Company wynika, że europejscy konsumenci coraz częściej zwracają uwagę nie&nbsp;tylko na sam produkt, ale r&oacute;wnież na możliwość recyklingu opakowania, wykorzystanie materiał&oacute;w z&nbsp;odzysku i&nbsp;rozwiązania wielokrotnego użytku. Badanie pokazuje, że kwestie związane z&nbsp;cyrkularnością opakowań należą dziś do najważniejszych kryteri&oacute;w oceny zr&oacute;wnoważonych produkt&oacute;w przez&nbsp;klient&oacute;w.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Odpowiedzialność biznesu nie&nbsp;powinna polegać tylko na tym, żeby sprzedać z&nbsp;zyskiem dany produkt, ale też żeby zarządzić odpadem, kt&oacute;rym ten produkt po jakimś czasie się staje. Firmy powinny być odpowiedzialne za swoje opakowania na etapie ich projektowania, składowania i&nbsp;wreszcie zarządzania,&nbsp;co z&nbsp;tych odpad&oacute;w p&oacute;źniej w&nbsp;ramach drugiego życia można zrobić&nbsp;</em>&ndash; m&oacute;wi ekspert UN Global Compact Network Poland. &ndash;<em>&nbsp;Dla wizerunku danej firmy tego rodzaju działania są wycenialne, ponieważ każdy konsument woli kupować produkt bezpieczny dla&nbsp;środowiska.&nbsp;</em></p><p style="text-align:justify">Z globalnego badania PwC &bdquo;Voice of the Consumer Survey 2024&rdquo; wynika, że 80 proc. konsument&oacute;w deklaruje gotowość do zapłacenia więcej za towary produkowane lub pochodzące ze zr&oacute;wnoważonych źr&oacute;deł. Są skłonni zapłacić średnio o&nbsp;9,7 proc. więcej za towary spełniające określone kryteria środowiskowe, w&nbsp;tym pochodzące z&nbsp;lokalnych źr&oacute;deł, wykonane z&nbsp;materiał&oacute;w pochodzących z&nbsp;recyklingu lub wyprodukowane w&nbsp;łańcuchu dostaw o&nbsp;niższym śladzie węglowym.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Presja społeczeństwa to istotny element mobilizujący i&nbsp;dyscyplinujący sektor prywatny. A w&nbsp;tle oczywiście jest regulacja &ndash; im bardziej będzie sprzyjać tego rodzaju kierunkowi działań, żeby dbać o&nbsp;opakowania, kt&oacute;re w&nbsp;pewnym momencie staną się odpadem, tym lepiej z&nbsp;punktu widzenia środowiska i&nbsp;każdego z&nbsp;nas </em>&ndash; przekonuje Kamil Wyszkowski.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Ostatnie lata wprowadziły ogromną zmianę w&nbsp;zakresie gospodarki opakowaniami i&nbsp;odpadami opakowaniowymi &ndash; zar&oacute;wno w&nbsp;zakresie regulacji, jak i&nbsp;rosnącej świadomości konsument&oacute;w. W związku z&nbsp;tym absolutnie niezbędnym elementem jest wsp&oacute;łpraca r&oacute;żnych element&oacute;w łańcucha wartości, a więc np. producent&oacute;w opakowań i&nbsp;sieci handlowych, żeby projektować i&nbsp;wprowadzać rozwiązania, kt&oacute;re mogą się przełożyć na rozwiązania gospodarki obiegu zamkniętego. Kluczem jest, żeby myśleć przez&nbsp;pryzmat całego łańcucha wartości&nbsp;</em>&ndash; ocenia Małgorzata Greszta, partnerka zarządzająca w&nbsp;CSR Consulting.</p><p style="text-align:justify">Zmianę podejścia wymusza na firmach rozporządzenie w&nbsp;sprawie opakowań i&nbsp;odpad&oacute;w opakowaniowych (PPWR), kt&oacute;rego kluczowe zapisy zaczną obowiązywać od 12 sierpnia 2026 roku. Zgodnie z&nbsp;regulacją od 2030 roku wszystkie wprowadzane opakowania muszą być w&nbsp;pełni zdatne do recyklingu. Opakowania z&nbsp;tworzyw sztucznych będą musiały zawierać minimalne ilości materiał&oacute;w pochodzących z&nbsp;recyklingu. Konieczne będzie systematyczne przeprojektowanie istniejących rozwiązań zgodnie z&nbsp;zasadami &bdquo;design for recycling&rdquo;.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Na horyzoncie jest regulacja PPWR, kt&oacute;ra jest swego rodzaju rewolucją w&nbsp;zakresie gospodarki odpadami opakowaniowymi, i&nbsp;wiele podmiot&oacute;w szuka efektywnych rozwiązań w&nbsp;zakresie ekoprojektowania, recyklingu, nowych rozwiązań dla&nbsp;opakowań wielokrotnego użytku, kt&oacute;re właśnie w&nbsp;PPWR są wpisane. My to robimy w&nbsp;Polskim Pakcie Plastikowym już od dawna. To, co jest wyzwaniem dla&nbsp;sektora biznesu, to brak adekwatnych,&nbsp;odpowiednio przedyskutowanych i&nbsp;praktycznie zaprojektowanych regulacji na polskim rynku&nbsp;</em>&ndash; wskazuje Małgorzata Greszta.</p><p style="text-align:justify">Takie zapisy mają się znaleźć w&nbsp;ustawie o&nbsp;rozszerzonej odpowiedzialności producenta, nad kt&oacute;rą wciąż toczą się prace. Polska nie&nbsp;wdrożyła systemu ROP, choć zgodnie z&nbsp;unijnymi zaleceniami powinien on funkcjonować już od 2023 roku. Mechanizm ma określić zasady finansowania zbi&oacute;rki i&nbsp;recyklingu opakowań oraz&nbsp;zwiększyć udział producent&oacute;w w&nbsp;kosztach zagospodarowania odpad&oacute;w.</p><p style="text-align:justify">&ndash;&nbsp;<em>Polska jest jedynym krajem Wsp&oacute;lnoty, kt&oacute;ry opiera finansowanie zbi&oacute;rki odpad&oacute;w opakowaniowych na papierach wartościowych, czyli DPR-ach. Kolejny problem polega na tym, że zbierane odpady opakowaniowe są de facto surowcem, natomiast dzisiaj nie&nbsp;są wykorzystywane w&nbsp;spos&oacute;b efektywny. Metale, drewno, papier, tworzywa sztuczne powinny być poddawane recyklingowi, a niekt&oacute;re z&nbsp;tych frakcji r&oacute;wnież nadają się do ponownego użytkowania. W Polsce poza&nbsp;sektorem opakowaniami do napoj&oacute;w, i&nbsp;to tylko w&nbsp;niekt&oacute;rych grupach produktowych, nie&nbsp;ma ponownego użytkowania&nbsp;</em>&ndash; tłumaczy Anna Larsson, dyrektor ds. wdrażania modeli GOZ w&nbsp;Reloop Platform.</p><p style="text-align:justify">W naszym kraju jednym z&nbsp;kluczowych element&oacute;w zmian ma być rozw&oacute;j systemu kaucyjnego obejmującego wybrane butelki plastikowe, puszki aluminiowe oraz&nbsp;butelki szklane wielokrotnego użytku. System ma docelowo zwiększyć poziomy selektywnej zbi&oacute;rki opakowań po napojach i&nbsp;poprawić dostępność surowc&oacute;w do recyklingu. Unijne przepisy zakładają, że do 2029 roku poziom zbi&oacute;rki plastikowych butelek po napojach wzrośnie do 90 proc.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;W Polsce odpowiedzialność za odpady opakowaniowe spoczywa na mieszkańcu gminy, nie&nbsp;na producencie czy konsumencie. Oznacza to, że emerytka, kt&oacute;ra kupuje rzadko i&nbsp;niewiele, płaci za gospodarowanie odpadami opakowaniowymi tyle samo, ile bogaty mieszkaniec miasta kupujący często i&nbsp;dużo. Brakuje finansowania, kt&oacute;re pochodzi ze źr&oacute;deł producenckich, na zrealizowanie poużytkowej fazy życia opakowań</em> &ndash; ocenia Anna Larsson.</p><p style="text-align:justify">Jak podkreśla, w&nbsp;por&oacute;wnaniu z&nbsp;innymi krajami Unii Europejskiej Polska ma rozwiniętą infrastrukturę zbi&oacute;rki i&nbsp;recyklingu, problemem jest jednak wykorzystanie surowc&oacute;w wt&oacute;rnych, czyli wdrażanie proces&oacute;w gospodarki obiegu zamkniętego.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Spojrzałabym na recykling w&nbsp;szerszej perspektywie: zaczynamy od redukcji odpad&oacute;w, następnie ponownego użycia i&nbsp;dopiero recyklingu. Coraz więcej firm zaczyna tak myśleć. Kaucja jest jednym z&nbsp;rozwiązań, jesteśmy po p&oacute;ł roku wdrażania tego systemu i&nbsp;na razie trudno efektywnie ocenić ten system</em>&nbsp;&ndash; m&oacute;wi Małgorzata Greszta.</p><p style="text-align:justify">Rozw&oacute;j gospodarki obiegu zamkniętego ma ograniczyć ilość odpad&oacute;w trafiających na składowiska oraz&nbsp;zmniejszyć zależność UE od importu surowc&oacute;w. Komisja Europejska szacuje, że zwiększenie wykorzystania materiał&oacute;w pochodzących z&nbsp;recyklingu może mieć istotne znaczenie r&oacute;wnież dla&nbsp;ograniczenia emisji gaz&oacute;w cieplarnianych i&nbsp;zużycia energii w&nbsp;przemyśle. O wyzwaniach związanych z&nbsp;recyklingiem, systemem kaucyjnym i&nbsp;ROP eksperci dyskutowali podczas konferencji zorganizowanej z&nbsp;okazji 25-lecia Rekopolu Organizacji Odzysku Opakowań.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/242796914_odpady_wyzwania_1_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Napoje funkcjonalne przestają być niszą dla sportowców. Producenci dostrzegają potencjał w białku, kolagenie i formułach roślinnych]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/napoje-funkcjonalne,p963053795</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/napoje-funkcjonalne,p963053795</guid>
     <pubDate>Mon, 18 May 2026 06:20:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/napoje-funkcjonalne-foto2_1.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Rynek napoj&oacute;w funkcjonalnych rośnie wraz ze wzrostem świadomości zdrowotnej konsument&oacute;w i&nbsp;zapotrzebowaniem na wygodne produkty gotowe do spożycia. Jak wynika z&nbsp;szacunk&oacute;w Tetra Pak, w&nbsp;Polsce ta kategoria obejmuje ok. 200 mln l, a globalnie &ndash; 17,5 mld l rocznie. Według badań firmy 72 proc. Polak&oacute;w korzysta lub planuje korzystać z&nbsp;takich produkt&oacute;w. Z danych Mordor Intelligence wynika, że europejski rynek napoj&oacute;w funkcjonalnych był w&nbsp;2025 roku wart 33,3 mld dol. i&nbsp;według prognoz ma wzrosnąć do 47,12 mld dol. w&nbsp;2031 roku.</strong></p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Segment żywności funkcjonalnej i&nbsp;suplement&oacute;w&nbsp;</em><em>obejmuje produkty zawierające dodatkowe składniki odżywcze, kt&oacute;re wspierają nasze zdrowie. Są to na przykład napoje wzbogacone o&nbsp;białko, kolagen, dodatkowe witaminy, minerały lub składniki przyczyniające się do budowania odporności &ndash;</em> m&oacute;wi agencji informacyjnej Newseria Marek Broecker, business development manager w&nbsp;Tetra Pak. <em>&ndash;&nbsp;Nie jest to już nisza dla&nbsp;sportowc&oacute;w, ale szeroka kategoria lifestyle&rsquo;owa, w&nbsp;kt&oacute;rej dominują gł&oacute;wnie formaty gotowe do spożycia.</em></p><p style="text-align:justify">Jak wskazuje, o&nbsp;rozwoju kategorii decyduje połączenie dw&oacute;ch trend&oacute;w: rosnącej dbałości o&nbsp;zdrowie i&nbsp;potrzeby wygody. Tetra Pak w&nbsp;globalnym badaniu dotyczącym produkt&oacute;w z&nbsp;obszaru żywności funkcjonalnej i&nbsp;suplement&oacute;w&nbsp;wskazuje, że 59 proc. konsument&oacute;w świadomych zdrowotnie preferuje produkty gotowe do spożycia (ready-to-drink) ze względu na łatwość użycia w&nbsp;dowolnym miejscu i&nbsp;czasie (on-the-go). Najczęściej wskazywane motywacje to wsparcie zdrowia fizycznego, zapewnienie codziennej podaży składnik&oacute;w odżywczych i&nbsp;utrzymanie energii w&nbsp;ciągu dnia.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Konsumenci obecnie poszukują produkt&oacute;w, kt&oacute;re spełniają określone funkcje, ale jednocześnie są wygodne w&nbsp;stosowaniu. W tej kategorii rośnie znaczenie format&oacute;w gotowych do spożycia, kt&oacute;re łatwo włączyć w&nbsp;codzienną rutynę. Daje to markom możliwość wprowadzania nowych produkt&oacute;w odpowiadających na konkretne okazje do spożycia, takie jak praca, podr&oacute;ż czy czas po treningu. Nasze badania wskazują, że obecnie 57 proc. produkt&oacute;w na p&oacute;łkach stanowią formaty gotowe do spożycia&nbsp;&ndash;</em> podkreśla Marek Broecker.&nbsp;</p><p style="text-align:justify">Napoje funkcjonalne obejmują dziś znacznie więcej niż produkty przeznaczone dla&nbsp;os&oacute;b uprawiających sporty. Tetra Pak wyr&oacute;żnia w&nbsp;tym obszarze m.in. żywienie sportowe, specjalistyczne i&nbsp;medyczne, a także lifestyle nutrition,&nbsp;łączące zdrowe odżywianie z&nbsp;indywidualnym stylem życia. W praktyce oznacza to produkty wspierające aktywność, energię, regenerację, uzupełnienie diety czy określone potrzeby żywieniowe r&oacute;żnych grup konsument&oacute;w.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Kategoria napoj&oacute;w funkcjonalnych globalnie to ok. 17,5 mld l, a w&nbsp;Polsce &ndash; 200 mln l, co pokazuje ogromny potencjał wzrostu. Nasze badania wskazują, że 72 proc. Polak&oacute;w korzysta lub planuje korzystać z&nbsp;napoj&oacute;w funkcjonalnych. To bardzo perspektywiczna i&nbsp;wzrostowa kategoria, ponieważ łączy dwa kluczowe trendy: wzrost świadomości zdrowotnej Polak&oacute;w oraz&nbsp;aktywny styl życia połączony z&nbsp;wygodą&nbsp;&ndash;</em> m&oacute;wi ekspert Tetra Pak. &ndash;<em>&nbsp;Potencjałem wzrostu są też nowe grupy konsument&oacute;w, takie jak osoby starsze, aktywne zawodowo lub poszukujące alternatyw roślinnych.</em></p><p style="text-align:justify">Badanie na panelu Ariadna przeprowadzone w&nbsp;marcu br. przez&nbsp;Semiotic Solutions wskazuje, że w&nbsp;ciągu ostatniego roku Polacy najczęściej kupowali (co najmniej raz) napoje witaminowe lub witaminizowane (37 proc.) oraz&nbsp;izotoniczne i&nbsp;nawadniające (35 proc.). Jedna trzecia badanych deklaruje, że nie&nbsp;kupiła żadnego napoju funkcjonalnego. Wśr&oacute;d młodych konsument&oacute;w napoje izotoniczne i&nbsp;nawadniające,&nbsp;witaminowe oraz&nbsp;energetyzujące cieszą się większą popularnością niż w&nbsp;starszych pokoleniach. Częściej sięgają też po napoje&nbsp;proteinowe i&nbsp;detoksykacyjne. Opr&oacute;cz napoj&oacute;w energetyzujących, izotonicznych i&nbsp;witaminowych respondenci kupują r&oacute;wnież napoje&nbsp;probiotyczne i&nbsp;prebiotyczne,&nbsp;proteinowe i&nbsp;detoksykacyjne,&nbsp;relaksacyjne&nbsp;czy&nbsp;wspierające odporność.</p><p style="text-align:justify">W Europie rozw&oacute;j kategorii napędzają m.in. produkty o&nbsp;niskiej zawartości cukr&oacute;w, z&nbsp;czystą etykietą, napoje roślinne, wspierające odporność, energię i&nbsp;zdrowie jelit; rośnie też znaczenie wiarygodnych deklaracji zdrowotnych. Analitycy Mordor Intelligence wskazują, że europejski rynek przechodzi od klasycznych napoj&oacute;w orzeźwiających w&nbsp;stronę produkt&oacute;w opartych na konkretnych korzyściach żywieniowych.</p><p style="text-align:justify">Na rynku unijnym deklaracje żywieniowe i&nbsp;zdrowotne podlegają regulacjom, a wykaz dozwolonych i&nbsp;niedozwolonych oświadczeń znajduje się w&nbsp;rejestrze Komisji Europejskiej. To oznacza, że przewagę będą budować marki, kt&oacute;re połączą atrakcyjny koncept z&nbsp;wiarygodną i&nbsp;zgodną z&nbsp;przepisami komunikacją.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Marki powinny jasno komunikować funkcję produktu, ale najważniejsze jest połączenie wartości z&nbsp;wygodą. Z badań jasno wynika, że konsumenci oczekują produktu, kt&oacute;ry nie&nbsp;tylko dostarczy im określonych wartości, ale będzie r&oacute;wnież wygodny w&nbsp;stosowaniu</em>&nbsp;&ndash; podkreśla business development manager Tetra Pak. &ndash;<em>&nbsp;Nie bez znaczenia jest odpowiednio dobrane opakowanie, kt&oacute;re będzie wygodne dla&nbsp;konsumenta, a jednocześnie widoczne na p&oacute;łce.</em></p><p style="text-align:justify">Zdaniem firmy szczeg&oacute;lnie perspektywiczne są dziś napoje wysokobiałkowe, hybrydowe, małe formaty funkcjonalne i&nbsp;produkty roślinne. W ten trend wpisują się r&oacute;wnież innowacje składnikowe. Tetra Pak ogłosiła w&nbsp;2025 roku wprowadzenie białka słonecznikowego, kt&oacute;re może być wykorzystywane m.in. w&nbsp;roślinnych kawach mrożonych, jogurtach i&nbsp;gotowych do spożycia napojach proteinowych.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Oceniamy ten segment jako bardzo perspektywiczny, szczeg&oacute;lnie w&nbsp;obszarze napoj&oacute;w wysokobiałkowych i&nbsp;hybrydowych, małych format&oacute;w funkcjonalnych i&nbsp;napoj&oacute;w roślinnych. Naszą wiedzą wspieramy producent&oacute;w na całej ścieżce: od analizy rynku, przez&nbsp;opracowanie koncept&oacute;w, formulacje i&nbsp;technologie, aż&nbsp;po opakowanie i&nbsp;komercjalizację&nbsp;</em>&ndash; m&oacute;wi Marek Broecker. &ndash;&nbsp;<em>Pomagamy dobierać składniki, określać założenia dla&nbsp;procesu produkcyjnego, a także sugerować odpowiednie&nbsp;opakowania, aby produkt był zar&oacute;wno atrakcyjny dla&nbsp;klienta, jak i&nbsp;możliwy do wprowadzenia komercyjnie. Nasze opakowania są atrakcyjne dla&nbsp;konsument&oacute;w, a jednocześnie zapewniają bezpieczeństwo i&nbsp;trwałość produktu. Oferujemy też dostęp do sieci co-packer&oacute;w, co pozwala markom wejść w&nbsp;kategorię bez ponoszenia istotnych koszt&oacute;w i&nbsp;ryzyk inwestycyjnych, zwiększając tym samym tempo wprowadzania produkt&oacute;w na rynek.</em></p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/963053795_napoje_funkcjonalne_3_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Europa uzależniła się od zagranicznych technologii. Cierpią na tym gospodarka i bezpieczeństwo]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/europa-uzaleznila-sie,p1029984487</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/europa-uzaleznila-sie,p1029984487</guid>
     <pubDate>Fri, 15 May 2026 06:30:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/mieczkowski-suwerennosc-technologiczna-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Europa, w&nbsp;tym Polska, przez&nbsp;lata traciła swoją suwerenność technologiczną na rzecz gigant&oacute;w z&nbsp;Azji czy Stan&oacute;w Zjednoczonych. Jej brak powoduje m.in. niższe zyski europejskich firm, utratę know-how, sprzyja mediatyzacji polityki czy też osłabieniu zdolności obronnych &ndash;<em>&nbsp;</em>wskazuje raport Fundacji Digital Poland. Zdaniem ekspert&oacute;w odbudowa suwerenności technologicznej wymaga m.in. wsp&oacute;łpracy międzynarodowej na arenie europejskiej czy wykorzystania potencjału zam&oacute;wień publicznych i&nbsp;local contentu.</strong></p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Europa i&nbsp;Polska utraciły suwerenność technologiczną, bo byliśmy naiwni. Europa gospodarczo&nbsp;bardzo&nbsp;</em><em>się </em><em>otworzyła na cały świat. W Azji i&nbsp;Stanach Zjednoczonych nakładane były kolejne normy i&nbsp;certyfikaty. W konsekwencji nie&nbsp;mogliśmy wejść na rynki azjatyckie, tak jak Azjaci mogli wejść na nasze </em>&ndash; m&oacute;wi agencji Newseria Piotr Mieczkowski, członek zarządu Krajowej Izby Gospodarczej Elektroniki i&nbsp;Telekomunikacji, dyrektor zarządzający Fundacji Digital Poland.</p><p style="text-align:justify">Uzależnienie Europy od globalnych gigant&oacute;w technologicznych jest efektem wieloletnich zaniechań i&nbsp;błędnych założeń strategicznych &ndash; wskazuje publikacja &bdquo;Suwerenność technologiczna Polski i&nbsp;Europy. Raport z&nbsp;badania opinii społecznej. Edycja 2026&rdquo;, przygotowana przez&nbsp;Fundację Digital Poland. Potwierdza ona, że otwartość granic Unii Europejskiej zderzyła się z&nbsp;barierami rynkowymi w&nbsp;Azji. Przykładami są m.in. wyśrubowane systemy certyfikacji bezpieczeństwa, takie jak koreański CSAP czy japoński ISMAP, kt&oacute;re stanowią barierę wejścia dla&nbsp;zagranicznych dostawc&oacute;w. Eksperci podkreślają także, że w&nbsp;Europie błędnie założono, iż przeniesienie produkcji na Daleki Wsch&oacute;d nie&nbsp;przyniesie negatywnych skutk&oacute;w, co w&nbsp;rzeczywistości doprowadziło do utraty bezcennego know-how.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Wynieśliśmy produkcję fabryk do Azji, więc w&nbsp;tym momencie inżynier nie&nbsp;ma dostępu do fabryki, nie&nbsp;widzi problem&oacute;w, kt&oacute;re może rozwiązywać. Zatem Azja, ale też Stany Zjednoczone zbudowały know-how kosztem Europy</em> &ndash; wyjaśnia Piotr Mieczkowski.</p><p style="text-align:justify">Kolejnym problemem, na kt&oacute;ry wskazuje raport, jest pułapka &bdquo;darmowych&rdquo; usług i&nbsp;drenaż danych.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Wiemy, że nie&nbsp;ma nic za darmo. Przekazaliśmy dane konsument&oacute;w i&nbsp;przedsiębiorc&oacute;w platformom cyfrowym, kt&oacute;re na ich bazie zbudowały swoje algorytmy sztucznej inteligencji, kt&oacute;re teraz dominują media, zabierając r&oacute;wnież zyski z&nbsp;reklam &ndash;</em> zaznacza dyrektor zarządzający Digital Poland, autor raportu. &ndash;<em> Kolejna sprawa, dosyć ważna&nbsp;&ndash; sami to sobie sfinansowaliśmy, dlatego że Europa ma nadwyżkę kapitałową, kt&oacute;rą de facto eksportuje do Stan&oacute;w Zjednoczonych. Sami więc subsydiujemy podb&oacute;j naszego rynku, eksportując kapitał.</em></p><p style="text-align:justify">Raport wskazuje szereg konsekwencji, kt&oacute;re dotykają Europę z&nbsp;powodu braku suwerenności technologicznej.&nbsp;Kluczową jest zagrożenie dla&nbsp;bezpieczeństwa i&nbsp;ciągłości działania z&nbsp;powodu ewentualnego braku komponent&oacute;w (np. p&oacute;łprzewodnik&oacute;w) albo odcięcia państwa (czy firmy) od kluczowych usług. Obejmuje to także ryzyko związane z&nbsp;utratą własności intelektualnej oraz&nbsp;manipulacją procesami demokratycznymi za pomocą zagranicznych platform i&nbsp;algorytm&oacute;w AI. Kolejna poważna konsekwencja to dławienie krajowego i&nbsp;unijnego biznesu.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Badania pokazują, że w&nbsp;krajach, gdzie suwerenność technologiczna jest zachowana, marże i&nbsp;rentowność biznesu wynoszą mniej więcej 25&ndash;35 proc., a w&nbsp;przypadku największych światowych firm, takich jak Nvidia, nawet 70 proc. My, jako polskie i&nbsp;europejskie firmy, mamy bardzo obniżone marże, do 5&ndash;15 proc. </em>&ndash; wskazuje Piotr Mieczkowski. &ndash;<em> Oczywiście tracimy też zdolności obronne. Europa nie&nbsp;posiada w&nbsp;tej chwili jednego rynku zam&oacute;wień publicznych na zam&oacute;wienia obronne i&nbsp;w tym momencie technologie podw&oacute;jnego zastosowania, takie jak drony, bardzo często musimy kupować z&nbsp;zagranicy.</em></p><p style="text-align:justify">Zdaniem eksperta ceną zależności technologicznej jest także mediatyzacja polityki i&nbsp;marginalizacja odpowiedniego procesu stanowienia prawa. Dziś rolki i&nbsp;zasięgi wypierają głos samorządu gospodarczego w&nbsp;procesie legislacyjnym, więc eksperci i&nbsp;urzędnicy tracą atencję rządzących.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Tradycyjne media przestały grać tak dużą rolę, wzrosło za to znaczenie algorytm&oacute;w i&nbsp;polaryzujących medi&oacute;w społecznościowych. Upadł więc w&nbsp;pewien spos&oacute;b dialog międzyizbowy, między rządem, światem nauki a biznesem. Jesteśmy niewolnikami rolek i&nbsp;mediatyzacji, ścigania się na zasięgi </em>&ndash; uważa ekspert KIGEiT. &ndash; <em>Musimy przywr&oacute;cić rolę samorządu gospodarczego. W Polsce nie&nbsp;ma obowiązku zrzeszania się, tak jak we Francji, Niemczech i&nbsp;niekt&oacute;rych innych krajach, ale musimy mocniej postawić na dialog i&nbsp;odejść od mediatyzacji oraz&nbsp;rolek w&nbsp;mediach społecznościowych.</em></p><p style="text-align:justify">Jednym z&nbsp;działań Unii Europejskiej na rzecz wzmocnienia europejskiego przemysłu obronnego poprzez wsp&oacute;lne zam&oacute;wienia jest instrument EDIRPA. Zachęca on państwa członkowskie do wsp&oacute;lnego zamawiania produkt&oacute;w przemysłu&nbsp;obronnego. Jego budżet wynosi 310 mln euro, z&nbsp;czego 300 mln euro przekazała Unia Europejska, a 10 mln euro Norwegia. Wsp&oacute;lne zam&oacute;wienia w&nbsp;dziedzinie obronności państwa członkowskie mogą realizować r&oacute;wnież w&nbsp;ramach programu SAFE.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Jest szereg działań zaradczych, kt&oacute;re możemy podjąć, żeby odzyskać suwerenność technologiczną w&nbsp;Europie i&nbsp;w Polsce. Przede wszystkim musimy działać razem. Żaden kraj &ndash; Polska, Francja czy Niemcy &ndash; nie&nbsp;może sam stworzyć suwerennej Europy. Musimy budować wielkie koncerny i&nbsp;konsorcja europejskie &ndash;</em> uważa Piotr Mieczkowski.<em> &ndash; Musimy także zrobić coś, co właściwie od dekad robią kraje spoza Europy, czyli postawić na local content, kupować europejskie i&nbsp;polskie produkty, a przede wszystkim ich nie&nbsp;dyskryminować. Dzisiaj mamy przetargi na laptopy, chmurę czy sztuczną inteligencję, kt&oacute;re bardzo często wprost mają wpisaną nazwę technologii spoza Europy. Od tego musimy odejść.</em></p><p style="text-align:justify">Eksperci Digital Poland zwracają uwagę, że od 2017 roku 70 proc. modeli AI powstało w&nbsp;USA. Z kolei w&nbsp;UE 70 proc. przetwarzania w&nbsp;chmurze odbywa się za sprawą amerykańskich firm takich jak Microsoft, Amazon czy Google.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Musimy też postawić na rozw&oacute;j tzw. open source, czyli wolnego oprogramowania, kt&oacute;re możemy rozwijać w&nbsp;sektorze publicznym, ale we wsp&oacute;łpracy z&nbsp;sektorem prywatnym. Nie możemy dopuścić do nacjonalizacji sektora IT, bo będziemy w&nbsp;ten spos&oacute;b ograniczali działalność naszych sp&oacute;łek </em>&ndash; podkreśla ekspert.</p><p style="text-align:justify">Kraje takie jak Dania, Francja i&nbsp;Niemcy dostrzegły zagrożenie w&nbsp;pułapce &bdquo;vendor lock-in&rdquo; i&nbsp;systemowo wypierają zagraniczne licencje (np. pakiety biurowe czy komunikatory) ze swojej administracji, odg&oacute;rnie narzucając i&nbsp;wsp&oacute;łtworząc rozwiązania open source. Zdaniem autor&oacute;w raportu zapewnia to transparentność kodu, niezależność od woli dostawc&oacute;w i&nbsp;ostatecznie wielomiliardowe oszczędności.</p><p style="text-align:justify">Badanie opinii publicznej przeprowadzone na potrzeby raportu Fundacji Digital Poland wskazuje, że ponad połowa Polak&oacute;w uważa, iż suwerenność technologiczna kraju ma duże lub bardzo duże znaczenie. Zdają sobie także sprawę z&nbsp;potencjalnych konsekwencji zależności od dostawc&oacute;w z&nbsp;kraj&oacute;w trzecich, np. ryzyka zdalnego wyłączenia infrastruktury krytycznej czy szpiegostwa i&nbsp;inwigilacji przez&nbsp;pozaeuropejskie służby. Co istotne, Polacy wykazują wysoką gotowość do poniesienia tzw. premii za suwerenność. Ponad 70 proc. badanych jest skłonnych zapłacić więcej za rodzime rozwiązania, przy czym &bdquo;więcej&rdquo; oznacza zwykle do 10 proc. W kwestii zaufania do technologii, produkt&oacute;w i&nbsp;usług blisko połowa społeczeństwa deklaruje, że polski lub europejski kapitał w&nbsp;infrastrukturze krytycznej i&nbsp;e-usługach zwiększa ich poczucie bezpieczeństwa.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/1029984487_mieczkowski_suwerennosc_technologiczna_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Rośnie presja na infrastrukturę transportową, zwłaszcza lotniska. Coraz częściej są celem cyberataków i zagrożeń hybrydowych]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/rosnie-presja-na,p1815067103</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/rosnie-presja-na,p1815067103</guid>
     <pubDate>Fri, 15 May 2026 06:25:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/ppl-lotniska-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Infrastruktura transportowa, przede wszystkim lotniska, jest jednym z&nbsp;najczęstszych cel&oacute;w cyberatak&oacute;w. Lotniska w&nbsp;całej Europie mierzą się z&nbsp;coraz większą liczbą zagrożeń hybrydowych, takich jak naruszenia przestrzeni powietrznej wok&oacute;ł lotnisk przez&nbsp;drony. Takie incydenty mogą oznaczać poważne zakł&oacute;cenia w&nbsp;całym międzynarodowym ruchu lotniczym, generować wysokie straty i&nbsp;wywoływać niepok&oacute;j społeczny.</strong></p><p style="text-align:justify">W ubiegłym roku odnotowano kilka incydent&oacute;w związanych z&nbsp;wtargnięciem dron&oacute;w lub balon&oacute;w w&nbsp;przestrzeń powietrzną lotnisk. Takie zdarzenia doprowadziły do tymczasowego zamknięcia port&oacute;w lotniczych m.in. w&nbsp;Oslo, Kopenhadze, Monachium czy Brukseli, a co za tym idzie &ndash; także do poważnych zakł&oacute;ceń w&nbsp;międzynarodowym ruchu.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Incydenty, kt&oacute;re mają miejsce od wybuchu wojny w&nbsp;Ukrainie, powodują, że jesteśmy czujniejsi na wszelkiego rodzaju zdarzenia, kt&oacute;re są nietypowe, a nawet te typowe są przez&nbsp;nas&nbsp;</em><em>dodatkowo </em><em>weryfikowane. Poziom zabezpieczenia</em><em> lotnisk cywilnych w&nbsp;Polsce</em><em>, szczeg&oacute;lnie infrastruktury krytycznej, jest na wysokim poziomie, ale nie&nbsp;spoczęliśmy na laurach &ndash;</em>&nbsp;m&oacute;wi agencji Newseria Łukasz Chaberski, prezes Polskich Port&oacute;w Lotniczych<em>. &ndash;</em><em>&nbsp;Cały czas pracujemy nad tym, żeby ten poziom ochrony był jak najwyższy.</em></p><p style="text-align:justify">Jak podkreślił Łukasz Chaberski podczas Defence24 Days, incydenty z&nbsp;wykorzystaniem dron&oacute;w i&nbsp;balon&oacute;w pokazały, jak ważna jest integracja działań &ndash; od wczesnego wykrywania zagrożeń, przez&nbsp;procedury operacyjne, aż&nbsp;po szybkie przywracanie ruchu i&nbsp;komunikację z&nbsp;pasażerami. Kluczowa, według eksperta, jest zmiana podejścia do bezpieczeństwa, kt&oacute;re nie&nbsp;jest już wyłącznie obszarem technicznym, ale częścią zarządzania strategicznego i&nbsp;operacyjnego. Skuteczna ochrona przed bezzałogowcami w&nbsp;jego ocenie wymaga zintegrowanego podejścia operacyjnego, wojskowego i&nbsp;regulacyjnego.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Lotniska muszą być i&nbsp;są przygotowane na wszelkiego rodzaju zakł&oacute;cenia, w&nbsp;tym cybernetyczne, dlatego że już od dawna jesteśmy podmiotem atakowanym przez&nbsp;r&oacute;żnego rodzaju adwersarzy. Co do zasady lotnictwo jest gałęzią globalną, opartą na systemach informatycznych, z&nbsp;kt&oacute;rych korzysta cały świat, więc ewentualny udany atak w&nbsp;jednym miejscu na świecie ma wpływ na całą sieć</em> &ndash; m&oacute;wi prezes PPL.</p><p style="text-align:justify">Agencja UE ds. Cyberbezpieczeństwa (ENISA) wskazuje, że sektor transportowy jest drugim &ndash; po administracji publicznej &ndash; celem atak&oacute;w cyberprzestępc&oacute;w: w&nbsp;2024 roku dotyczyło go 7,5 proc. wszystkich tego typu zdarzeń w&nbsp;UE. Większość zgłoszonych incydent&oacute;w (58,4 proc.) dotyczyła lotnictwa. Cyberprzestępcy często wykorzystują do atak&oacute;w oprogramowanie ransomware. Do takich incydent&oacute;w doszło np. w&nbsp;2024 roku na lotnisku w&nbsp;Splicie czy w&nbsp;2025 roku w&nbsp;portach lotniczych w&nbsp;Brukseli, Berlinie i&nbsp;Dublinie. Ubiegłoroczny raport firmy Thales wskazuje, że liczba atak&oacute;w typu ransomware w&nbsp;sektorze lotniczym wzrosła w&nbsp;ciągu roku o&nbsp;600 proc. Zagrożenia obejmowały r&oacute;żne obszary &ndash; od samych linii lotniczych i&nbsp;lotnisk po systemy nawigacyjne i&nbsp;dostawc&oacute;w.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Wsp&oacute;łpracujemy z&nbsp;naszymi kluczowymi interesariuszami, czyli przewoźnikami lotniczymi, agentami obsługi naziemnej, ale r&oacute;wnież z&nbsp;podmiotami, kt&oacute;re zapewniają służby żeglugi powietrznej, żeby nasze sieci były cały czas monitorowane oraz&nbsp;sprawdzane pod względem tego, czy nie&nbsp;następują ewentualne ataki. Nie jest żadną tajemnicą, że takich atak&oacute;w jest bardzo dużo. Presja na naszą infrastrukturę wzrasta, ale mamy zabezpieczenia na najwyższym poziomie i&nbsp;naszą rolą jest skuteczne radzenie sobie z&nbsp;takimi atakami </em>&ndash; zapewnia Łukasz Chaberski.</p><p style="text-align:justify">Eksperci Thales Group szacują, że w&nbsp;2025 roku wartość rynku cyberbezpieczeństwa w&nbsp;lotnictwie przekroczyła 5,3 mld dol., a do 2029 roku będzie rosła w&nbsp;tempie średnio 8,7 proc. rocznie. Raport wskazuje także na zmianę jakościową w&nbsp;cyberzagrożeniach. Opr&oacute;cz pr&oacute;b zakł&oacute;cania operacji lotniczych celami atak&oacute;w stały się też: cyberszpiegostwo przemysłowe, dostęp do wrażliwych technologii, zakł&oacute;canie łańcuch&oacute;w dostaw oraz&nbsp;przechwytywanie cennych danych.</p><p style="text-align:justify">To o&nbsp;tyle istotne, że lotniska pełnią dziś funkcję infrastruktury dual-use, wykorzystywanej zar&oacute;wno do obsługi ruchu pasażerskiego i&nbsp;cargo, jak i&nbsp;do wsparcia mobilności wojskowej. Należą też do najwrażliwszych element&oacute;w takiej infrastruktury ze względu na potencjalne skutki zakł&oacute;ceń dla&nbsp;ruchu lotniczego, logistyki kryzysowej i&nbsp;wojskowej.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Lotniska odegrają i&nbsp;odgrywają kluczową rolę w&nbsp;systemie mobilności, r&oacute;wnież militarnej, dlatego że każda infrastruktura lotnicza jest infrastrukturą dualną z&nbsp;samego przeznaczenia. Lotnisko cywilne, w&nbsp;momencie gdy nastąpi taka potrzeba, zostanie wykorzystane z&nbsp;powodzeniem przez&nbsp;wojsko. Tak działamy i&nbsp;wsp&oacute;łpracujemy z&nbsp;naszymi partnerami wojskowymi oraz&nbsp;sojusznikami, żeby być gotowymi na obsługę wymagającego ruchu, kt&oacute;rego oni będą potrzebowali &ndash;</em> m&oacute;wi prezes Polskich Port&oacute;w Lotniczych.</p><p style="text-align:justify">W Polsce działają lotniska wojskowo-cywilne, na kt&oacute;rych funkcjonują dwa odrębne podmioty: cywilny i&nbsp;wojskowy. To m.in. porty lotnicze w&nbsp;Krakowie i&nbsp;Wrocławiu.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Mamy też lotniska, kt&oacute;re naturalnie stały się dual-use. To chociażby lotnisko w&nbsp;Rzeszowie, kt&oacute;re od kilku lat pełni funkcję hubu logistycznego r&oacute;wnież dla&nbsp;wojska. Każde z&nbsp;nich, r&oacute;wnież Lotnisko Chopina &ndash; największe w&nbsp;tej części Europy, z&nbsp;najlepszymi możliwościami transportowymi oraz&nbsp;obsługi cargo &ndash; jest gotowe na przyjęcie każdego transportu wojskowego. Takie transporty co jakiś czas się odbywają w&nbsp;r&oacute;żnych miejscach w&nbsp;Polsce</em> &ndash; m&oacute;wi Łukasz Chaberski. &ndash;<em> Infrastruktura lotniskowa jest bardzo istotna, dlatego tak bardzo trzeba o&nbsp;nią dbać i&nbsp;ją dofinansowywać, żeby była dopasowana do potrzeb zar&oacute;wno cywilnych, jak i&nbsp;wojskowych.</em></p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/1815067103_ppl_lotniska_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Polska wśród liderów w obserwacji śmieci kosmicznych. Teleskopy POLON wsparły misję Artemis II]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/polska-wsrod-liderow-w,p6185377</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/polska-wsrod-liderow-w,p6185377</guid>
     <pubDate>Fri, 15 May 2026 06:20:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/polsa-smieci-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Sieć teleskop&oacute;w Polskiej Agencji Kosmicznej (POLSA) śledziła na bieżąco lot astronaut&oacute;w misji Artemis II i&nbsp;dostarczała dane dla&nbsp;NASA. Polskie urządzenia &ndash; służące do obserwacji i&nbsp;precyzyjnego namierzania śmieci kosmicznych &ndash; śledziły przebieg m.in. startu i&nbsp;lądowania kapsuły. Zdaniem ekspert&oacute;w informacje pochodzące z&nbsp;teleskop&oacute;w POLON stanowią ważny wkład w&nbsp;europejską sieć naziemnych i&nbsp;kosmicznych czujnik&oacute;w.</strong></p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Śmieci kosmiczne to bardzo małe obiekty, kt&oacute;re znajdują się w&nbsp;przestrzeni kosmicznej, natomiast nawet swoim niewielkim rozmiarem mogą wyrządzić ogromne szkody, ponieważ poruszają się z&nbsp;bardzo dużą prędkością i&nbsp;przy uderzeniu w&nbsp;inny obiekt mogą doprowadzić do jego uszkodzenia lub trwałego zniszczenia &ndash;</em> m&oacute;wi agencji Newseria dr Radosław Gurdak, gł&oacute;wny specjalista w&nbsp;Departamencie Monitoringu Ziemi, Nawigacji i&nbsp;Łączności w&nbsp;Polskiej Agencji Kosmicznej.</p><p style="text-align:justify">Komisja Europejska szacuje, że wok&oacute;ł Ziemi krąży ponad milion kosmicznych śmieci o&nbsp;średnicy większej niż 1 cm. Zalicza się do nich m.in. zużyte części rakiet nośnych, niewykorzystywane już satelity czy ich odłamki. Jak podaje Europejska Agencja Kosmiczna, według danych z&nbsp;kwietnia 2026 roku na orbicie Ziemi jest ponad 17,5 tys. satelit&oacute;w, z&nbsp;czego 15,2 tys. jest aktywnych. W ciągu najbliższej dekady spodziewane jest wystrzelenie ponad 50 tys. nowych satelit&oacute;w. To z&nbsp;kolei zwiększa ryzyko kolizji w&nbsp;kosmosie. Możliwość wykrywania i&nbsp;śledzenia sztucznych obiekt&oacute;w w&nbsp;przestrzeni okołoziemskiej (ang. Space Surveillance and Tracking &ndash; SST) to jeden z&nbsp;gł&oacute;wnych wymiar&oacute;w bezpieczeństwa kosmicznego.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Polska jest wiodącym krajem w&nbsp;dziedzinie obserwacji śmieci kosmicznych. Mamy wyspecjalizowane firmy, kt&oacute;re tworzą teleskopy i&nbsp;urządzenia służące do bardzo precyzyjnego namierzania tych obiekt&oacute;w oraz&nbsp;ich śledzenia </em>&ndash; podkreśla dr Radosław Gurdak. &ndash; <em>Polska Agencja Kosmiczna wchodzi w&nbsp;skład szerszego europejskiego centrum monitoringu obiekt&oacute;w, kt&oacute;re znajdują się w&nbsp;przestrzeni kosmicznej. Dzięki temu dane, kt&oacute;re pochodzą z&nbsp;naszych polskich teleskop&oacute;w, stanowią bardzo ważny wkład do europejskiej sieci.</em></p><p style="text-align:justify">Polska Agencja Kosmiczna dysponuje siecią obserwatori&oacute;w POLON (POLSA Optical Network) rozlokowanych na całym świecie. Teleskopy znajdują się w&nbsp;Europie, Australii, Afryce, Ameryce Południowej i&nbsp;P&oacute;łnocnej. Dane na temat śmieci kosmicznych pochodzące z&nbsp;tych urządzeń zostały ostatnio wykorzystane podczas realizacji misji Artemis II, a konkretnie w&nbsp;zakresie dotyczącym lotu kapsuły Orion. Informacje te służyły wyznaczeniu i&nbsp;weryfikacji orbity statku kosmicznego, w&nbsp;szczeg&oacute;lności w&nbsp;takich fazach lotu jak rozdzielenie modułu Orion od stopnia rakiety ICPS, co zostało zarejestrowane przez&nbsp;teleskop POLON Chile A.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Rola polskich teleskop&oacute;w w&nbsp;misji Artemis II była dość istotna. Brało w&nbsp;niej udział kilkanaście urządzeń. Dzięki temu, że Polska należy do europejskiej sieci SST, dostarcza kluczowych informacji na temat śmieci kosmicznych i&nbsp;obiekt&oacute;w, kt&oacute;re mogłyby zagrażać tej misji podczas jej startu, przebiegu oraz&nbsp;lądowania &ndash;</em> tłumaczy ekspert POLSA.</p><p style="text-align:justify">Dziesięciodniowa misja Artemis II była pierwszą od ponad 50 lat misją załogową, kt&oacute;ra dotarła w&nbsp;okolice Księżyca, oddalając się od Ziemi o&nbsp;rekordowe ponad 406 tys. km. Na pokładzie statku znalazło się troje Amerykan&oacute;w i&nbsp;jeden Kanadyjczyk, kt&oacute;rzy łącznie pokonali ponad milion kilometr&oacute;w i&nbsp;bezpiecznie wr&oacute;cili na Ziemię. Był to ostateczny sprawdzian rakiety i&nbsp;jej system&oacute;w podtrzymywania życia przed planowanym w&nbsp;przyszłości lądowaniem ludzi na Księżycu. Misja miała sprawdzić niezbędne aspekty bezpieczeństwa i&nbsp;funkcjonowania załogi w&nbsp;locie poza&nbsp;orbitę Ziemi.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Teleskopy dostarczają informacje, kt&oacute;re pozwalają na dalsze pomiary i&nbsp;analizę obiekt&oacute;w znajdujących się w&nbsp;kosmosie i&nbsp;mogących zagrażać innym misjom. Możliwy jest dalszy rozw&oacute;j oraz&nbsp;udoskonalanie tych urządzeń. Dzięki temu polskie firmy mogą konkurować ze światowymi potentatami w&nbsp;stworzeniu rozwiązań, kt&oacute;re umożliwiają tego typu zadania &ndash; </em>wyjaśnia przedstawiciel POLSA.</p><p style="text-align:justify">Okazją do rozm&oacute;w o&nbsp;polskich specjalizacjach w&nbsp;kosmosie był Dzień Europy zorganizowany&nbsp;9 maja&nbsp;w&nbsp;centrum multimedialnym Europa Experience.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/6185377_polsa_smieci_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Po 25 latach system gospodarki odpadami opakowaniowymi czeka poważna zmiana. Firmy z branży opakowaniowej szykują się na nowe unijne regulacje]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/po-25-latach-system,p1330606996</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/po-25-latach-system,p1330606996</guid>
     <pubDate>Thu, 14 May 2026 06:30:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/odpady-doswiadczenia-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><u>Aktualizacja 12:04</u></p><p style="text-align:justify"><strong>System gospodarki opakowaniami i&nbsp;odpadami opakowaniowymi działa w&nbsp;Polsce od 25 lat. Od 2002 roku realizuje poziomy recyklingu wyznaczane przez&nbsp;Unię Europejską, ale &ndash; jak podkreśla branża &ndash; jest już na granicy wydolności. Tym bardziej że nadchodzące zmiany w&nbsp;regulacjach stawiają przed nim nowe wyzwania. Jednym z&nbsp;nich jest rozporządzenie PPWR, na mocy kt&oacute;rego od sierpnia br. firmy będą musiały na nowo określić swoją rolę w&nbsp;łańcuchu wartości, ale też dostosować opakowania do szeregu nowych wymog&oacute;w. W Polsce trwają prace nad przepisami, kt&oacute;re wdrożą do polskich reali&oacute;w część przepis&oacute;w rozporządzenia i&nbsp;zasadę rozszerzonej odpowiedzialności producent&oacute;w.</strong></p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Obowiązek recyklingu istnieje od 11 maja 2001 roku, kiedy powstała ustawa. Staramy się edukować, dofinansowywać system i&nbsp;realizować wszystkie obowiązki, kt&oacute;re wynikają z&nbsp;polskiego prawa. Natomiast r&oacute;wnolegle mamy system gospodarki odpadami komunalnymi, w&nbsp;tym opakowaniowymi, i&nbsp;ze smutkiem należy stwierdzić, że do dzisiaj te dwa systemy nie&nbsp;do końca się widzą: są pewne cele nałożone na przedsiębiorc&oacute;w i&nbsp;na samorządy. Od bardzo dawna są prowadzone rozmowy, żeby te dwa systemy ze sobą wsp&oacute;łgrały, ale jak na razie nie&nbsp;udało się tego zrobić</em> &ndash; m&oacute;wi agencji Newseria Jakub Tyczkowski, prezes Rekopolu Organizacji Odzysku Opakowań.</p><p style="text-align:justify">Jak podkreślali eksperci na konferencji zorganizowanej z&nbsp;okazji 25-lecia działalności Rekopolu, Polska w&nbsp;ostatnich latach osiągała wymagane poziomy recyklingu opakowań, choć z&nbsp;dużym zr&oacute;żnicowaniem w&nbsp;odniesieniu do poszczeg&oacute;lnych materiał&oacute;w.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Rośnie ilość opakowań wprowadzanych na rynek. Rosną też wymogi recyklingu i&nbsp;nie zawsze wystarcza mocy, sił, infrastruktury, ale i&nbsp;świadomości, aby je osiągać. W niekt&oacute;rych surowcach jest bardzo dobrze, w&nbsp;niekt&oacute;rych, jak na przykład w&nbsp;szkle, cały czas potrzebne są działania zmierzające przede wszystkim do zmiany świadomości. Chodzi o&nbsp;to, by szkło opakowaniowe, czyli np. słoiki czy butelki, trafiało do zielonego, a nie&nbsp;do czarnego pojemnika lub do spiżarni, gdzie leżą przez&nbsp;całe lata </em>&ndash; podkreśla Michał Mikołajczyk, prokurent oraz&nbsp;dyrektor ds. sprzedaży i&nbsp;relacji zewnętrznych w&nbsp;Rekopolu Organizacji Odzysku Opakowań. &ndash;<em> Jako Polska</em><em>&nbsp;realizujemy</em><em>&nbsp;te</em><em> poziomy</em><em>, natomiast wymogi będą rosły, na przykład w&nbsp;odniesieniu do opakowań po napojach. Tutaj potrzebne są nowe działania i&nbsp;tak wprowadzony został system kaucyjny.</em></p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Obecnie system recyklingu i&nbsp;zarządzania opakowaniami jest oparty na działających aktywnie organizacjach odzysku, kt&oacute;re reprezentują producent&oacute;w wprowadzających opakowania na rynek. Realizują na ich rzecz obowiązki recyklingu, kontrybuują do systemu gospodarki komunalnej. Przez te 25 lat, kt&oacute;re minęły, rynek i&nbsp;Polska w&nbsp;gospodarce odpadami zmieniły się całkowicie </em>&ndash; uważa Krzysztof Baczyński, prezes Związku Pracodawc&oacute;w Przemysłu Opakowań i&nbsp;Producent&oacute;w w&nbsp;Opakowaniach EKO-PAK.</p><p style="text-align:justify">Podstawowym zadaniem organizacji odzysku jest zbiorowe przejmowanie obowiązk&oacute;w od producent&oacute;w wprowadzających na rynek produkty w&nbsp;opakowaniach. Szacuje się, że w&nbsp;Polsce jest ponad 100 tys. takich podmiot&oacute;w. Organizacje centralizują proces zbi&oacute;rki i&nbsp;recyklingu odpad&oacute;w, zapewniając jego efektywność pod względem ilościowym, jakościowym i&nbsp;ekonomicznym.&nbsp;</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Rola organizacji odzysku od 2002 roku jest praktycznie niezmienna. Natomiast z&nbsp;całą pewnością ta rola musi się zmienić w&nbsp;najbliższym czasie, żebyśmy mogli wypełnić zobowiązania, kt&oacute;re wynikają z&nbsp;rozporządzenia PPWR. Nasza odpowiedzialność będzie musiała być znacząco większa, podobnie jak zakres działań będzie musiał być dużo szerszy niż dzisiaj </em>&ndash; ocenia Jakub Tyczkowski. <em>&ndash; Będzie trzeba zrobić naprawdę dużo nowego. Po pierwsze, na pewno dużo wyższe poziomy recyklingu, ale też zmniejszanie ilości opakowań wprowadzanych na rynek i&nbsp;recykling na wielką skalę. To są ogromne wyzwania, kt&oacute;re są ciągle przed nami.</em></p><p style="text-align:justify">11 lutego 2025 roku weszło w&nbsp;życie unijne rozporządzenie w&nbsp;sprawie opakowań i&nbsp;odpad&oacute;w opakowaniowych (PPWR), ale jego&nbsp;kluczowe elementy zaczną obowiązywać przedsiębiorc&oacute;w od 12 sierpnia 2026 roku. Do końca 2030 roku co najmniej 70 proc. masy wszystkich odpad&oacute;w opakowaniowych ma być poddane recyklingowi. Wskaźniki są zr&oacute;żnicowane dla&nbsp;poszczeg&oacute;lnych materiał&oacute;w: 85 proc. dla&nbsp;papieru i&nbsp;tektury, 80 proc. dla&nbsp;metalu czy 55 proc. dla&nbsp;tworzyw sztucznych. PPWR zakłada, że za cztery lata wszystkie opakowania mają się nadawać do recyklingu, a pięć lat p&oacute;źniej będą musiały być faktycznie recyklingowane na dużą skalę. Co więcej, dyrektywa wymusi na producentach zmniejszenie wykorzystania materiał&oacute;w pierwotnych na rzecz surowc&oacute;w wt&oacute;rnych i&nbsp;recyklatu.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Cel nadrzędny: przydatność do recyklingu o&nbsp;wielkiej skali. Każde opakowanie musi nie&nbsp;tylko&nbsp;</em><em>się </em><em>nadawać do recyklingu, ale też musi być zbierane i&nbsp;poddawane recyklingowi na terenie Unii Europejskiej w&nbsp;odpowiednim, bardzo wysokim procencie. To jest największe wyzwanie, przed kt&oacute;rymi stoją producenci, żeby te opakowania nie&nbsp;tylko zabezpieczały produkty, ale przede wszystkim mogły być poddawane recyklingowi na masową skalę. Do tego już się przygotowujemy </em>&ndash; zaznacza Krzysztof Baczyński</p><p style="text-align:justify">Dyrektywę PPWR ma implementować do polskiego prawa&nbsp;ustawa o&nbsp;rozszerzonej działalności producenta (ROP). Procedowane przepisy mają wprowadzić rzeczywistą odpowiedzialność finansową producent&oacute;w za odpady powstałe z&nbsp;ich opakowań, zgodnie z&nbsp;zasadą &bdquo;zanieczyszczający płaci&rdquo;. Według ustawodawcy gminy otrzymają w&nbsp;ten spos&oacute;b dodatkowe środki na gospodarowanie odpadami, co powinno spowodować stabilizację, a następnie stopniowe obniżanie koszt&oacute;w ponoszonych przez&nbsp;mieszkańc&oacute;w za odbi&oacute;r i&nbsp;zagospodarowanie odpad&oacute;w komunalnych.&nbsp;</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Dzisiaj&nbsp;</em><em>system </em><em>finansują przede wszystkim mieszkańcy z&nbsp;opłaty śmieciowej, z&nbsp;kt&oacute;rej gminy płacą za odbi&oacute;r i&nbsp;zagospodarowanie odpad&oacute;w opakowaniowych zbieranych w&nbsp;systemie komunalnym. To jest większość odpad&oacute;w opakowaniowych. Tak być jednak nie&nbsp;powinno. To producenci powinni</em><em> w&nbsp;100 proc.</em><em>&nbsp;finansować odbi&oacute;r i&nbsp;zagospodarowanie opakowań. Dziś szacujemy, że to jest między 1/4 a 1/3 wszystkich koszt&oacute;w gospodarki odpadami opakowaniowymi. Koszty wahają się od 4 do 5 mld zł rocznie i&nbsp;to my, producenci, powinniśmy je ponosić </em>&ndash; uważa prezes EKO-PAK.</p><p style="text-align:justify">Jak podkreśla, model realizujący ten obowiązek powinien być jednak przejrzysty i&nbsp;sprawiedliwy dla&nbsp;wszystkich.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; System musi przede wszystkim dawać producentom wpływ na jego efektywność. Nie może się on ograniczać wyłącznie do pokrywania koszt&oacute;w &ndash;</em> m&oacute;wi Krzysztof Baczyński.</p><p style="text-align:justify">Zaproponowany w&nbsp;ubiegłym roku przez&nbsp;Ministerstwo Klimatu i&nbsp;Środowiska model funkcjonowania ROP &ndash; w&nbsp;opinii branży &ndash; tych warunk&oacute;w nie&nbsp;spełnia. Jak podkreśliła w&nbsp;swoim stanowisku Rada Przedsiębiorczości, projekt w&nbsp;tym kształcie wprowadziłby parapodatek (opłatę opakowaniową) na wszystkie opakowania i&nbsp;produkty w&nbsp;opakowaniach, sprowadzając producent&oacute;w do roli wyłącznie płatnik&oacute;w nowej daniny. Opłata w&nbsp;całości trafiałaby pod zarząd Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i&nbsp;Gospodarki Wodnej, kt&oacute;ry rozdzielałby te środki pomiędzy uczestnik&oacute;w rynku, czyli samorządy, firmy odpadowe, recykler&oacute;w i&nbsp;instalacje komunalne. Zgodnie z&nbsp;propozycją MKiŚ organizacje odzysku opakowań miałyby zostać zlikwidowane. W opinii branży opakowaniowej wprowadzenie nowego podatku nie&nbsp;poprawi jakości selektywnej zbi&oacute;rki ani nie&nbsp;zwiększy recyklingu.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Cały czas wisi w&nbsp;powietrzu pytanie, czy model rozszerzonej odpowiedzialności producenta będzie ulepszony i&nbsp;poprawiony, czy będzie oparty na relacjach biznesowych pomiędzy firmami gospodarki odpadami, przedsiębiorcami, kt&oacute;rzy wprowadzają na rynek produkty w&nbsp;opakowaniach, między samorządami i&nbsp;konsumentami, czy wręcz przeciwnie: będziemy mieli do czynienia z&nbsp;pewnym eksperymentem na skalę europejską, kiedy to cała branża zostanie zlikwidowana, a wszyscy będziemy płacili podatek, kt&oacute;ry wpłynie do NFOŚiGW i&nbsp;będziemy świadkami redystrybucji środk&oacute;w pozyskanych w&nbsp;ten spos&oacute;b&nbsp;</em>&ndash; podkreśla Michał Mikołajczyk.</p><p style="text-align:justify">O doświadczeniach ostatniego ćwierćwiecza, wyzwaniach i&nbsp;przyszłości systemu gospodarki opakowaniami i&nbsp;odpadami opakowaniowymi dyskutowano podczas konferencji zorganizowanej z&nbsp;okazji 25-lecia działalności Rekopolu, kt&oacute;ra odbyła się 11 maja br.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/1330606996_odpady_doswiadczenia_1_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[System antydronowy SAN ma być gotowy za 18 miesięcy. Budowa przyspieszy dzięki pieniądzom z SAFE]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/system-antydronowy-san-ma,p394176844</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/system-antydronowy-san-ma,p394176844</guid>
     <pubDate>Thu, 14 May 2026 06:25:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/pitradwar-san-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Po podpisaniu umowy z&nbsp;Komisją Europejską dotyczącej programu SAFE trwają negocjacje konkretnych kontrakt&oacute;w dla&nbsp;przemysłu zbrojeniowego. Zakończenie tego procesu ma doprowadzić do przyspieszenia zapowiadanych inwestycji w&nbsp;zdolności obronne. Jedną z&nbsp;nich jest stworzenie wielowarstwowego systemu antydronowego SAN, kt&oacute;rego elementy &ndash; m.in. systemy łączności taktycznej i&nbsp;armaty przeciwlotnicze &ndash; dostarczy PIT-RADWAR. Dla sp&oacute;łki z&nbsp;Polskiej Grupy Zbrojeniowej oznacza to skokowy wzrost produkcji w&nbsp;bardzo kr&oacute;tkim czasie.</strong></p><p style="text-align:justify">Umowy na budowę przeciwdronowego systemu SAN zostały podpisane w&nbsp;styczniu br. pomiędzy Agencją Uzbrojenia a konsorcjum w&nbsp;składzie Polska Grupa Zbrojeniowa i&nbsp; Kongsberg Defence &amp; Aerospace. System jest elementem projektu Tarcza Wsch&oacute;d i&nbsp;ważnym uzupełnieniem krajowego wielowarstwowego, zintegrowanego systemu obrony przeciwlotniczej i&nbsp;przeciwrakietowej. Obejmuje on programy Wisła, kt&oacute;ry odpowiada za obronę przeciwlotniczą i&nbsp;przeciwrakietową średniego zasięgu, Narew, czyli system zwalczania cel&oacute;w powietrznych kr&oacute;tkiego zasięgu, oraz&nbsp;Pilica, czyli system bardzo kr&oacute;tkiego zasięgu.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Wisła, Narew i&nbsp;Pilica to programy realizowane w&nbsp;polskiej zbrojeni&oacute;wce, kt&oacute;re dają nam bardzo dobre pokrycie i&nbsp;zdolności obronne w&nbsp;pewnych segmentach, ale brakowało w&nbsp;niej warstwy najniższego piętra. Uzupełnieniem ma być właśnie program SAN </em>&ndash; m&oacute;wi agencji Newseria Adam Zawada, członek zarządu PIT-RADWAR. &ndash; <em>Doświadczenia z&nbsp;frontu w&nbsp;Ukrainie i&nbsp;z Bliskiego Wschodu pokazują, że bez tego typu urządzeń i&nbsp;systemu zabezpieczającego najniższą warstwę jesteśmy cały czas narażeni na tanie,</em><em> masowe</em><em>&nbsp;systemy rażenia, przed kt&oacute;rymi nie&nbsp;da się bronić w&nbsp;spos&oacute;b do tej pory znany. Musimy wypromować i&nbsp;pokazać nasze rozwiązanie, bo to jest moim zdaniem dzisiaj najlepszy system antydronowy na świecie.</em></p><p style="text-align:justify">Sp&oacute;łka, kt&oacute;ra w&nbsp;styczniu połączyła się z&nbsp;Wojskowymi Zakładami Łączności nr 2 w&nbsp;Czernicy, dostarczy m.in. systemy łączności taktycznej, kt&oacute;re mają połączyć wszystkie elementy systemu antydronowego, a także radary i&nbsp;sensory wykrywające zagrożenia i&nbsp;efektory do neutralizacji cel&oacute;w.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Cały czas realizujemy systemy łączności taktycznej dla&nbsp;wojska w&nbsp;r&oacute;żnych programach, m.in. w&nbsp;Narwi i&nbsp;Pilicy. Program SAN, w&nbsp;ramach kt&oacute;rego będziemy wyposażać wszystkie sensory i&nbsp;efektory w&nbsp;system łączności taktycznej, oznacza ogromny, niesamowity wręcz skok dla&nbsp;naszego zakładu w&nbsp;Czernicy. To się wiąże ze zwiększoną produkcją nie&nbsp;o&nbsp;100 proc., 200, czy 300, ale o&nbsp;ponad 1000 proc. w&nbsp;bardzo kr&oacute;tkim czasie </em>&ndash; m&oacute;wi Adam Zawada.</p><p style="text-align:justify">W skład systemu będzie wchodzić: 18 baterii system&oacute;w antydronowych, 52 plutony ogniowe, 18 pluton&oacute;w dowodzenia i&nbsp;703 pojazdy. Pojedynczy moduł bateryjny będzie się składał&nbsp;z&nbsp;trzech pluton&oacute;w ogniowych i&nbsp;plutonu dowodzenia. Każdy będzie posiadał zdolności do samodzielnego wykrywania, śledzenia i&nbsp;identyfikacji cel&oacute;w powietrznych oraz&nbsp;ich zwalczania. Rząd zapewnia, że pierwsze elementy systemu SAN mają trafić do Wojska Polskiego jeszcze w&nbsp;2026 roku. Środki na jego realizację będą pochodzić gł&oacute;wnie z&nbsp;unijnego programu SAFE.</p><p style="text-align:justify">System ma zabezpieczyć wschodnią i&nbsp;p&oacute;łnocną granicę Polski, pozwalając kompleksowo wykrywać, identyfikować i&nbsp;zwalczać bezzałogowe systemy powietrzne.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> SAN jest uzupełnieniem już istniejących warstw obrony. Opiera się na bardzo rozbudowanej multisensoryce, kt&oacute;ra daje nam obrazowanie nawet niezwykle małych i&nbsp;szybko poruszających się statk&oacute;w powietrznych. To ułatwia&nbsp;detekcję i&nbsp;dob&oacute;r odpowiedniego efektora do zniszczenia obiektu &ndash;</em> wyjaśnia członek zarządu PIT-RADWAR. &ndash; <em>Zar&oacute;wno na poziomie sensoryki, jak i&nbsp;efektor&oacute;w, kt&oacute;re mają wyeliminować potencjalne zagrożenie, jesteśmy bardzo dobrze przygotowani. Mnogość efektor&oacute;w jest imponująca. Mamy m.in. armatę SA-35 z&nbsp;programowalną amunicją produkcji PIT-RADWAR, ale też &bdquo;tarnowskiego potwora&rdquo;, pociski APKWS, czyli bardzo ważny element, kt&oacute;ry jest rakietą tanią, ale bardzo skuteczną. Mamy oczywiście coś, co jest dzisiaj bardzo popularne, czyli drony przeciwdronowe Merops, kt&oacute;re sprawdziły się w&nbsp;konflikcie w&nbsp;Ukrainie.</em></p><p style="text-align:justify">System rozszerzy zdolności nie&nbsp;tylko w&nbsp;zakresie fizycznego niszczenia, ale i&nbsp;zagłuszania dron&oacute;w.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Niezwykle istotnym elementem jest to, żebyśmy w&nbsp;pierwszej kolejności zabezpieczyli polskie siły zbrojne. W pierwszej fazie musimy się skupić na tym, żeby ten system jak najszybciej dostarczyć. M&oacute;wimy o&nbsp;18 miesiącach realizacji projekt&oacute;w, więc to jest niezwykle ambitny i&nbsp;dynamiczny projekt. Po tych 18 miesiącach jesteśmy w&nbsp;stanie realizować projekty eksportowe &ndash;</em> wyjaśnia ekspert.</p><p style="text-align:justify">Sp&oacute;łka wchodząca w&nbsp;skład Polskiej Grupy Zbrojeniowej jest jednym z&nbsp;dostawc&oacute;w urządzeń z&nbsp;zakresu elektroniki profesjonalnej dla&nbsp;Sił Zbrojnych RP. Prowadzi prace badawczo-rozwojowe w&nbsp;dziedzinie radiolokacji, radioelektronicznych system&oacute;w rozpoznania, system&oacute;w automatyzacji i&nbsp;wspomagania dowodzenia, a także powiązanych z&nbsp;nimi system&oacute;w uzbrojenia, w&nbsp;tym przeciwlotniczego. W styczniu 2026 roku sfinalizowała przejęcie Wojskowych Zakład&oacute;w Łączności Nr 2 z&nbsp;Czernicy (WZŁ-2), kt&oacute;re świadczą usługi w&nbsp;zakresie m.in. projektowania, produkcji, remontu i&nbsp;modernizacji sprzętu łączności, jak r&oacute;wnież mechaniczno-elektroniczne.</p><p style="text-align:justify">Jak podkreśla członek zarządu PIT-RADWAR, program SAFE otwiera możliwości w&nbsp;zakresie uzupełnienia kompetencji w&nbsp;obszarze ochrony przeciwdronowej r&oacute;wnież w&nbsp;innych państwach naszego regionu.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Byłoby dobrze, gdybyśmy także część granic Unii Europejskiej, na przykład ze strony Słowacji, Rumunii czy kraj&oacute;w bałtyckich, byli w&nbsp;stanie wypełnić naszym sprzętem. Dałoby to bardzo dobry, komplementarny system obrony najniższego piętra w&nbsp;naszej przestrzeni geograficznej. Ale widzimy</em><em> też</em><em>, co się dzieje na Bliskim Wschodzie. Oni takich rozwiązań nie&nbsp;mają i&nbsp;są nimi zainteresowani. Wiemy, że podpytują o&nbsp;możliwości produkcyjne. Miejmy nadzieję, że tam zaistniejemy </em>&ndash; m&oacute;wi Adam Zawada.<em> &ndash; Dzisiaj SAN jest zdefiniowany przez&nbsp;polskiego użytkownika. Naturalne, że każdy z&nbsp;użytkownik&oacute;w definiuje system trochę pod siebie, korzystając z&nbsp;doświadczeń i&nbsp;możliwości rynku. Jeżeli więc będziemy wsp&oacute;łpracować z&nbsp;partnerami zagranicznymi, to jesteśmy otwarci na dialog.</em></p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/394176844_pitradwar_san_2_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Dane satelitarne pomagają w zarządzaniu kryzysowym. Potrzebne inwestycje w zdolności ich analizowania]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/dane-satelitarne-pomagaja,p675292102</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/dane-satelitarne-pomagaja,p675292102</guid>
     <pubDate>Wed, 13 May 2026 06:25:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/dane-satelitarne-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Polska administracja jest wśr&oacute;d lider&oacute;w wykorzystania danych satelitarnych. Po nowoczesne techniki sięgają już m.in. Gł&oacute;wny Urząd Statystyczny czy Gł&oacute;wny Inspektorat Ochrony Środowiska. Służą one do monitoringu środowiska, zmian klimatu, upraw rolnych, a coraz częściej także do zarządzania kryzysowego. Zdaniem ekspert&oacute;w potencjał danych satelitarnych jest znacznie większy, a ich skuteczne wykorzystywanie wymaga m.in. inwestycji w&nbsp;zdolności ich przechowywania i&nbsp;przetwarzania.&nbsp;</strong></p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Dane satelitarne są nieocenionym źr&oacute;dłem informacji, kt&oacute;re pozwala służbom i&nbsp;instytucjom na prognozowanie zagrożeń, analizowanie ich mechaniki i&nbsp;planowanie działań, kt&oacute;re mają zaradzić tej sytuacji. W zakresie ochrony środowiska były one wykorzystywane w&nbsp;2022 roku w&nbsp;trakcie kryzysu ekologicznego na Odrze, a w&nbsp;kolejnych latach służyły do przeciwdziałania podobnym zagrożeniom. Potencjał danych satelitarnych jest tak duży, że zdobyte doświadczenia chcemy przenosić na monitorowanie zagrożeń środowiskowych w&nbsp;całym kraju na wszystkich innych ciekach i&nbsp;wodach &ndash;</em> m&oacute;wi&nbsp;agencji Newseria Marek Kajs, zastępca Gł&oacute;wnego Inspektora Ochrony Środowiska.</p><p style="text-align:justify">Latem 2022 roku na Odrze doszło do jednej z&nbsp;największych katastrof ekologicznych w&nbsp;Polsce. Masowe śnięcie ryb i&nbsp;innych organizm&oacute;w wodnych objęło niemal całą długość rzeki i&nbsp;wymagało szybkiego rozpoznania przyczyn, oceny skali zjawiska i&nbsp;koordynacji zarządzania kryzysowego. W analizie sytuacji pomogły techniki satelitarne, kt&oacute;re umożliwiły m.in. określenie zasięgu zakwitu, identyfikację odcink&oacute;w o&nbsp;podwyższonym stężeniu chlorofilu oraz&nbsp;śledzenie dynamiki przemieszczania się zjawiska w&nbsp;czasie.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Dane satelitarne uzupełniają te pochodzące z&nbsp;innych źr&oacute;deł, kt&oacute;rymi dysponujemy. Są to m.in. wyniki monitoringu środowiska czy dane z&nbsp;sond automatycznych, kt&oacute;re są instalowane na ciekach wodnych. Analiza wszystkich danych, oparta na r&oacute;żnego rodzaju aplikacjach i&nbsp;algorytmach, w&nbsp;zarządzaniu kryzysowym może być bardzo istotną wartością, kt&oacute;ra pozwala na przeciwdziałanie zagrożeniom </em>&ndash; wyjaśnia Marek Kajs. &ndash;<em> Od wielu lat wykorzystujemy analizy danych satelitarnych, żeby dostosowywać system monitoringu manualnego prowadzonego w&nbsp;Gł&oacute;wnym Inspektoracie Ochrony Środowiska, aby prawidłowo i&nbsp;optymalnie stawiać punkty monitoringowe.</em></p><p style="text-align:justify">We wrześniu 2025 roku GIOŚ podpisał z&nbsp;Polską Agencją Kosmiczną porozumienie o&nbsp;wsp&oacute;łpracy, kt&oacute;ra umożliwia wykorzystywanie danych satelitarnych w&nbsp;ochronie środowiska oraz&nbsp;w&nbsp;walce z&nbsp;przestępczością środowiskową. Służby mogą wykorzystywać zdjęcia i&nbsp;dane pozyskiwane przez&nbsp;sieć satelit&oacute;w obserwacyjnych Ziemi (konstelacji Sentinel).</p><p style="text-align:justify">Jak wynika z&nbsp;raportu Polskiej Agencji Kosmicznej &bdquo;Społeczno-ekonomiczny wpływ danych satelitarnych na wybrane obszary gospodarki i&nbsp;obszary życia społecznego&rdquo;, system oparty na wykorzystaniu danych satelitarnych jest podstawowym narzędziem długoterminowego zarządzania jakością w&oacute;d. Ma on potencjał zapobiegania katastrofom ekologicznym, a więc korzyści mogą być zar&oacute;wno finansowe, jak i&nbsp;społeczne.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Dane satelitarne wykorzystujemy od bardzo wielu lat. Na Politechnice Warszawskiej prowadziliśmy projekty związane z&nbsp;zarządzaniem kryzysowym, m.in. opracowaniem metodyki monitorowania wał&oacute;w przeciwpowodziowych i&nbsp;wskazywaniem, w&nbsp;kt&oacute;rych miejscach one są uszkodzone</em> &ndash; m&oacute;wi dr hab. inż. Katarzyna Osińska-Skotak, prof. Politechniki Warszawskiej z&nbsp;Wydziału Geodezji i&nbsp;Kartografii PW.</p><p style="text-align:justify">Podkreśla, że w&nbsp;przeszłości przeprowadzano r&oacute;wnież projekty związane z&nbsp;opracowywaniem metodyki monitorowania siedlisk przyrodniczych Natura 2000. Opracowane w&nbsp;toku prac badawczo-rozwojowych lotnicza platforma teledetekcyjna służąca do pozyskiwania danych obrazowych i&nbsp;metody analizy obraz&oacute;w z&nbsp;zastosowaniem algorytm&oacute;w uczenia maszynowego stały się profesjonalnym narzędziem inwentaryzacji przyrodniczej, nie&nbsp;tylko w&nbsp;odniesieniu do siedlisk przyrodniczych Natura 2000.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Zasadniczą przewagą technik satelitarnych jest to, że mamy praktycznie ciągły obraz powierzchni Ziemi. Natomiast inne, kt&oacute;re najczęściej są stosowane w&nbsp;monitorowaniu środowiska, mają charakter albo ekspercki, albo punktowy, niedający nam pełnego obrazu stanu środowiska naturalnego w&nbsp;tym samym momencie &ndash;</em> uważa prof. Katarzyna Osińska-Skotak. &ndash; <em>Mieliśmy także projekty związane z&nbsp;dziedzictwem kulturowym, dotyczące opracowania metod, kt&oacute;re wykorzystują zar&oacute;wno zdjęcia satelitarne, jak i&nbsp;lotnicze czy dronowe, do inwentaryzacji dziedzictwa kulturowego. Tego typu projekty były i&nbsp;nadal są realizowane na przykład&nbsp;</em><em>w Pafos</em><em>&nbsp;na Cyprze.</em></p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Polska, a zwłaszcza polska administracja, dobrze wypada na tle sąsiad&oacute;w, jeśli chodzi o&nbsp;wykorzystanie danych satelitarnych. Gł&oacute;wny Urząd Statystyczny od bardzo dawna korzysta w&nbsp;swoich analizach z&nbsp;danych, szczeg&oacute;lnie&nbsp;z programu Copernicus, czyli bezpłatnych konstelacji, i&nbsp;jest prekursorem w&nbsp;tym względzie. CloudFerro jest firmą, kt&oacute;ra wsp&oacute;łpracuje z&nbsp;GUS, przechowuje dane i&nbsp;je&nbsp;udostępnia, więc mniej więcej&nbsp;</em><em>wiemy</em><em>, jakie projekty są realizowane. Potem te obrazowania są wykorzystywane do kontroli monitoringu dopłat rolnych, dla&nbsp;wsp&oacute;lnej polityki rolnej </em>&ndash; wyjaśnia Monika Krzyżanowska, dyrektor ds. rozwoju w&nbsp;CloudFerro.</p><p style="text-align:justify">Gł&oacute;wny Urząd Statystyczny wraz z&nbsp;Instytutem Geodezji i&nbsp;Kartografii oraz&nbsp;Centrum Badań Kosmicznych Polskiej Akademii Nauk zrealizował projekt SATMIROL. System skupia się na monitorowaniu upraw rolnych oraz&nbsp;metod oceny wpływu zjawisk ekstremalnych takich jak pow&oacute;dź, susza, przymrozki czy podtopienia. Rozw&oacute;j systemu dostarczył GUS wydajne narzędzie umożliwiające szybsze gromadzenie danych przestrzennych o&nbsp;szerokim zasięgu.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Pełne wykorzystanie danych satelitarnych wymaga inwestycji w&nbsp;zdolności ich przechowywania i&nbsp;przetwarzania. Im więcej ich mamy z&nbsp;danego rejonu, im więcej mamy możliwości przetwarzania, na przykład chmury obliczeniowej, tym dokładniejszy model możemy zbudować </em>&ndash; zaznacza Monika Krzyżanowska.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> To, czego nam brakuje, to algorytmy, kt&oacute;re nauczymy analizować dane i&nbsp;kt&oacute;re w&nbsp;czasie rzeczywistym będą z&nbsp;dnia na dzień analizowały obszar kraju pod kątem szeregu zagrożeń i&nbsp;alarmowały nas o&nbsp;pewnych anomaliach, odchyleniach. Wszystko po to, aby informacja pojawiała się szybko i&nbsp;służby mogły nią dysponować. Nie jesteśmy w&nbsp;stanie analizować takiego ogromu danych manualnie, więc zaangażowanie aplikacji czy uczenia maszynowego jest nieodzowne &ndash;</em> m&oacute;wi Marek Kajs.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Mamy deficyt efektywnego wykorzystania możliwości nowych technologii, w&nbsp;tym technik satelitarnych, bo sektor kosmiczny ma bardzo dużo do zaoferowania. Ale on nie&nbsp;umie tego wyrazić w&nbsp;języku odpowiadającym na specyficzne potrzeby świata zarządzania kryzysowego. Nie ma też mechanizmu, w&nbsp;kt&oacute;rym ten świat m&oacute;głby to od niego zakupić</em> &ndash; uważa dr Jakub Ryzenko, szef Centrum Informacji Kryzysowej w&nbsp;Centrum Badań Kosmicznych PAN. &ndash; <em>Civil Security Hub Poland jest pr&oacute;bą stworzenia pomostu, kt&oacute;ry tłumaczy, z&nbsp;jednej strony, potrzeby użytkownik&oacute;w na język zrozumiały dla&nbsp;sektora kosmicznego, a z&nbsp;drugiej &ndash; pełni rolę faktycznego katalizatora i&nbsp;agregatora tego, co może być zaoferowane przez&nbsp;systemy satelitarne i&nbsp;analityczne. Na końcu ma być relatywnie prosty produkt odpowiadający na konkretne pytania: gdzie, kiedy, jak dużo, co się stanie za godzinę.</em></p><p style="text-align:justify">Civil Security Hub Poland to pierwszy w&nbsp;Europie podmiot powstający w&nbsp;ramach Space Resilience Nodes &ndash; inicjatywy Europejskiej Agencji Kosmicznej, wspierający wykorzystanie danych satelitarnych w&nbsp;zarządzaniu kryzysowym. Pełni rolę łącznika między sektorem kosmicznym, dostawcami technologii oraz&nbsp;użytkownikami końcowymi &ndash; służbami ratowniczymi i&nbsp;instytucjami publicznymi. Wśr&oacute;d firm oraz&nbsp;instytucji tworzących hub znajdują się Centrum Informacji Kryzysowej Centrum Badań Kosmicznych PAN, Politechnika Warszawska, CloudFerro i&nbsp;Europejska Fundacja Kosmiczna.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>W&nbsp;ostatnich latach bardzo wyraźnie widać, że w&nbsp;Polsce przechodzimy od klasycznego reagowania na zdarzenie, kt&oacute;re miało miejsce, do działania proaktywnego. Nie m&oacute;wię już tylko o&nbsp;zwykłej prewencji czy o&nbsp;redukowaniu ryzyka zdarzeń. Jeśli już wiemy, że szykuje się pow&oacute;dź, proaktywnie przesuwane są zasoby, przygotowywani są ludzie i&nbsp;aktywowane są r&oacute;żne mechanizmy </em>&ndash; wyjaśnia dr Jakub Ryzenko. &ndash;<em> Na przykład Straż Pożarna jeszcze przed początkiem powodzi wysyłała zespoły strażackie z&nbsp;p&oacute;łnocnej Polski na południe, żeby były gotowe zadziałać tam, gdzie będą potrzebne. To, co będzie dostarczać hub w&nbsp;kolejnych latach, wpisuje się w&nbsp;tę filozofię: dostarczymy maksimum informacji pozwalających na ocenę strategicznej sytuacji.</em></p><p style="text-align:justify">Wielkoskalowy satelitarny monitoring przeciwpowodziowy w&nbsp;ramach CS Hub PL został uruchomiony podczas powodzi w&nbsp;2024 roku. Rozpoczęcie działań Centrum Informacji Kryzysowej CBK PAN nastąpiło na&nbsp;wniosek Komendy Gł&oacute;wnej Państwowej Straży Pożarnej. Wskazano siedem obszar&oacute;w zagrożonych, gł&oacute;wnie w&nbsp;wojew&oacute;dztwach dolnośląskim i&nbsp;opolskim. Na&nbsp;tej&nbsp;podstawie CIK uruchomiło monitoring powodziowy firmy ICEYE. Dane pochodzące z&nbsp;satelit&oacute;w były dostarczane w&nbsp;trybie pilnym.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/675292102_dane_satelitarne_2_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Powstanie rządowa strategią dla gamedevu. Brak wsparcia spowolnił rozwój branży]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/powstanie-rzadowa,p1452669666</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/powstanie-rzadowa,p1452669666</guid>
     <pubDate>Wed, 13 May 2026 06:20:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/gamedev-strategia-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Ponad 96 proc. przychod&oacute;w polskiej branży gier wideo pochodzi z&nbsp;eksportu, a rodzime produkcje od lat budują rozpoznawalność Polski na świecie. Mimo globalnych sukces&oacute;w sektor po raz pierwszy od lat wszedł w&nbsp;okres wyraźnego spowolnienia &ndash; spada zatrudnienie, maleją przychody i&nbsp;zamykają się kolejne studia. Branża wskazuje, że bez nowych instrument&oacute;w wsparcia i&nbsp;zmian legislacyjnych coraz trudniej będzie utrzymać międzynarodową konkurencyjność. Dlatego resort kultury pracuje nad strategią dla&nbsp;gamedevu.</strong></p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Branża gamedevu jest kluczowa dla&nbsp;polskiej gospodarki. Na całym świecie gamedev jest największą branżą przemysłową i&nbsp;największym biznesem w&nbsp;segmencie kultury. Przynosi on nie&nbsp;tylko wpływy do PKB poszczeg&oacute;lnych gospodarek. Gamedev jest jedną z&nbsp;niewielu gałęzi, jeśli nie&nbsp;jedyną, kt&oacute;ra realnie angażuje każdą branżę kulturalną, bo m&oacute;wimy o&nbsp;grafikach, muzykach, scenarzystach i&nbsp;pisarzach&nbsp;</em>&ndash; podkreśla w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria Piotr Jędrzejowski, rzecznik prasowy Ministerstwa Kultury i&nbsp;Dziedzictwa Narodowego.</p><p style="text-align:justify">Z raportu &bdquo;MKiDN x Gamedev &ndash; Okrągły St&oacute;ł z&nbsp;polską branżą gier wideo&rdquo; wynika, że Polska zajmuje obecnie drugie miejsce w&nbsp;Europie pod względem zatrudnienia w&nbsp;sektorze gier, ustępując jedynie Wielkiej Brytanii. Branża generuje 5,5&ndash;6 mld zł przychod&oacute;w rocznie, z&nbsp;czego ponad 96 proc. pochodzi z&nbsp;eksportu. Gry wideo należą dziś do najbardziej rozpoznawalnych polskich produkt&oacute;w kultury i&nbsp;stają się jednym z&nbsp;najważniejszych narzędzi budowania międzynarodowej rozpoznawalności Polski.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Branża gamedev jest wyjątkowa na mapie polskiej gospodarki, bo jest nastawiona w&nbsp;100 proc. na produkcje, kt&oacute;re trafiają na cały świat, od razu. To nie&nbsp;jest tak jak w&nbsp;tradycyjnej produkcji, gdzie tworzy się produkt najpierw pod klienta lokalnego, a p&oacute;źniej ewentualnie bada rynek szerzej i&nbsp;wychodzi z&nbsp;towarem na rynki sąsiednie. Tutaj producenci są nastawieni w&nbsp;100 proc. na odbiorcę międzynarodowego&nbsp;</em>&ndash; podkreśla Wojciech Trusz z&nbsp;Instytutu Przemysł&oacute;w Kreatywnych.</p><p style="text-align:justify">Polskie produkcje, takie jak &bdquo;Wiedźmin&rdquo;, &bdquo;Cyberpunk 2077&rdquo;, &bdquo;Dying Light&rdquo;, &bdquo;Frostpunk&rdquo; czy &bdquo;This War of Mine&rdquo;, cieszą się dużą popularnością wśr&oacute;d milion&oacute;w graczy na całym świecie i&nbsp;należą do najbardziej rozpoznawalnych polskich marek kulturowych. Według danych CD Projektu sama seria &bdquo;Wiedźmin&rdquo; sprzedała się już w&nbsp;ponad 85 mln egzemplarzy na świecie, a &bdquo;Cyberpunk 2077&rdquo; przekroczył pr&oacute;g 35 mln sprzedanych egzemplarzy.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Jest coraz więcej studi&oacute;w, kt&oacute;re robią spektakularną karierę na świecie, czego dowodzą chociażby zeszłoroczne nagrody dla&nbsp;zachodnio- i&nbsp;środkowoeuropejskich gier komputerowych, na kt&oacute;rych Polacy dominowali&nbsp;&ndash;</em> ocenia Piotr Jędrzejowski.</p><p style="text-align:justify">Autorzy raportu zwracają uwagę, że polskie produkcje funkcjonują dziś jako narzędzie promocji kultury, historii i&nbsp;wsp&oacute;łczesnej tożsamości Polski. Gry tworzone przez&nbsp;polskie studia trafiają do setek milion&oacute;w odbiorc&oacute;w na całym świecie, często stając się dla&nbsp;nich pierwszym kontaktem z&nbsp;polską kulturą. Na przykład sukces &bdquo;Wiedźmina&rdquo; miał większy wpływ na postrzeganie Polski na świecie niż wiele tradycyjnych kampanii promocyjnych.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Potencjał branży gamedev w&nbsp;zakresie promocji czy to gospodarczej, czy kulturowej Polski jest wykorzystywany, ale może być jeszcze bardziej. W tym momencie polskie gry są obecne na kilku imprezach światowych, natomiast tych imprez i&nbsp;rynk&oacute;w jest dużo więcej. Mamy plac&oacute;wki dyplomatyczne niemal w&nbsp;każdym kraju na świecie i&nbsp;za ich pomocą możemy promować Polskę właśnie poprzez gry&nbsp;</em>&ndash; podkreśla Wojciech Trusz.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Dla mnie najistotniejszy jest wpływ kulturowy branży gier. Musimy sobie uświadomić, że bardzo często dla&nbsp;młodych os&oacute;b na świecie to jest w&nbsp;og&oacute;le pierwszy kontakt z&nbsp;polską kulturą. Powinniśmy patrzeć na to, jaki wizerunek Polski w&nbsp;tych grach jest kształtowany </em>&ndash; ocenia Aleksandra Szymańska z&nbsp;Instytutu Przemysł&oacute;w Kreatywnych.</p><p style="text-align:justify">Według raportu z&nbsp;Okrągłego Stołu jeszcze w&nbsp;2021 roku Polska była światowym liderem zestawienia Steam Top 200 Wishlist z&nbsp;38 tytułami obecnymi na liście najbardziej oczekiwanych gier. W najnowszej edycji raportu liczba ta spadła jednak do 12, a nasz kraj spadł z&nbsp;pierwszego na si&oacute;dme miejsce. Po raz pierwszy w&nbsp;historii branża notuje wyraźne spowolnienie. Cytowane w&nbsp;raporcie dane z&nbsp;&bdquo;The Game Industry of Poland 2025&rdquo; wskazują, że zatrudnienie w&nbsp;sektorze spadło z&nbsp;15,3 tys. do 14,5 tys. os&oacute;b, a w&nbsp;ciągu dw&oacute;ch lat z&nbsp;rynku zniknęło ok. 120 studi&oacute;w. Przychody branży zmniejszyły się z&nbsp;ok. 6 mld zł do 5,5 mld zł, a mniej niż jedna trzecia polskich studi&oacute;w generuje dziś stabilne i&nbsp;regularne przychody.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Branża gamedev była w&nbsp;dołku i&nbsp;cały czas&nbsp;</em><em>pr&oacute;buje </em><em>się z&nbsp;niego wydostać, ale idzie w&nbsp;dobrym kierunku&nbsp;&ndash; </em>ocenia Wojciech Trusz. &ndash;<em>&nbsp;Potrzebuje ona zar&oacute;wno wsparcia, jak i&nbsp;zmian legislacyjnych, bo rzeczywistość naokoło się zmienia, natomiast prawo nie&nbsp;nadąża. Proces legislacyjny trwa długo, więc zmiany technologiczne wymagają dostosowania gł&oacute;wnie tempa powstawania nowych przepis&oacute;w.&nbsp;</em></p><p style="text-align:justify">Według autor&oacute;w raportu jednym z&nbsp;powod&oacute;w pogarszającej się sytuacji jest rosnąca przewaga państw, kt&oacute;re od kilku lat intensywnie inwestują w&nbsp;rozw&oacute;j branży gier. Niemiecki federalny program wsparcia dla&nbsp;gamedevu ma w&nbsp;2026 roku dysponować budżetem 125 mln euro. Od 2019 roku wsparł ponad 640 projekt&oacute;w. W Wielkiej Brytanii funkcjonuje system ulg podatkowych dla&nbsp;producent&oacute;w gier, a podobne instrumenty rozwijają także Czechy, Finlandia czy Estonia.</p><p style="text-align:justify">W Polsce po zakończeniu programu GameINN branża została praktycznie pozbawiona dużych instrument&oacute;w wsparcia. W ramach czterech edycji programu przekazano 474 mln zł na 150 projekt&oacute;w. Tymczasem obecny Program Wsparcia Gier Wideo realizowany przez&nbsp;Instytut Przemysł&oacute;w Kreatywnych dysponuje budżetem 5 mln zł rocznie.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Wsparcie dla&nbsp;gier nie&nbsp;jest dzisiaj w&nbsp;Polsce wystarczające. Nie upraszczałabym tego wyłącznie do wsparcia finansowego, bo polski sektor gier pokazał, jak świetnie sobie poradził bez niego. Optymistycznie patrzę na narzędzia, kt&oacute;re dostaliśmy jako Instytut Przemysł&oacute;w Kreatywnych w&nbsp;postaci programu wspierającego powstawanie gier wideo i&nbsp;programu Rozw&oacute;j Sektor&oacute;w Kreatywnych, w&nbsp;kt&oacute;rym wspieramy działania edukacyjne oraz&nbsp;te dotyczące profesjonalizacji i&nbsp;promocji polskich gier. Ale to jest rzeczywiście namiastka. Dzisiaj budżet gry wideo jest por&oacute;wnywalny do budżetu filmowego, więc te środki są na pewno niewystarczające&nbsp;&ndash;</em> przekonuje Aleksandra Szymańska.</p><p style="text-align:justify">Przedstawiciele branży podkreślają, że wsparcie dla&nbsp;gamedevu powinno obejmować także rozw&oacute;j kompetencji tw&oacute;rczych, edukację oraz&nbsp;promocję polskich studi&oacute;w na najważniejszych wydarzeniach branżowych na świecie. Wskazują też, że gry wideo łączą dziś technologie, kulturę i&nbsp;przemysły kreatywne, dlatego wymagają innego podejścia niż tradycyjne branże technologiczne.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Ważne jest widzenie z&nbsp;jednej strony sektora gier w&nbsp;kontekście gospodarki, wspierania przedsiębiorstw, rozwijania eksportu, myślenia o&nbsp;naszym potencjale, ale z&nbsp;drugiej niezmiernie ważne jest wspieranie kompetencji tw&oacute;rczych. Przecież to ludzie, kt&oacute;rzy kończą nie&nbsp;tylko szkoły informatyczne, ale też uczelnie artystyczne, decydują o&nbsp;tym, czy gra będzie arcydziełem. Dlatego na każdym poziomie wymaga to systemowego spojrzenia i&nbsp;wsparcia przez&nbsp;polityki publiczne&nbsp;</em>&ndash; ocenia ekspertka z&nbsp;Instytutu Przemysł&oacute;w Kreatywnych.</p><p style="text-align:justify">Jednym z&nbsp;problem&oacute;w wskazywanych przez&nbsp;branżę pozostaje traktowanie gamedevu gł&oacute;wnie jako części sektora IT, a nie&nbsp;pełnoprawnej branży kultury i&nbsp;przemysł&oacute;w kreatywnych. Według przedstawicieli branży powoduje to niedostosowanie system&oacute;w wsparcia, prawa podatkowego i&nbsp;regulacji do specyfiki rynku gier, kt&oacute;rego cykle produkcyjne trwają często kilka lat.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Niejasny status branży gamingowej ma szerokie konsekwencje: od podatkowych, przez&nbsp;prawne, po proceduralne </em>&ndash; wskazuje Piotr Jędrzejowski. &ndash;&nbsp;<em>Ministerstwo przygotowuje sektorową strategię dla&nbsp;branży gamedevu. Jesteśmy po zamknięciu rozm&oacute;w z&nbsp;przedstawicielami branży. Dwa miesiące temu opublikowaliśmy raport ze wszystkich spotkań, kt&oacute;re się odbyły w&nbsp;ramach dużego Okrągłego Stołu z&nbsp;branżą gamingową. Zbiera on wszystkie postulaty środowiska, kt&oacute;re w&nbsp;tym momencie są analizowane pod kątem tego, jak mają być uwzględnione w&nbsp;polskim prawodawstwie.</em></p><p style="text-align:justify">Wśr&oacute;d postulat&oacute;w branży znalazły się m.in. zmiany w&nbsp;prawie autorskim i&nbsp;podatkowym, dotyczące m.in. IP Box i&nbsp;ulg B+R, a także uproszczenie zasad zawierania um&oacute;w. Przedstawiciele sektora chcą r&oacute;wnież przejrzystszego systemu wsparcia i&nbsp;oceny projekt&oacute;w oraz&nbsp;stałego zespołu ekspert&oacute;w ds. gier wideo, kt&oacute;ry wsp&oacute;łpracowałby z&nbsp;administracją publiczną.</p><p style="text-align:justify">Okazją do rozmowy o&nbsp;branży gamedev był wernisaż interaktywnej wystawy &bdquo;Join the Game: 40 Years of Polish Games&rdquo; przygotowanej z&nbsp;okazji 40. rocznicy premiery pierwszej polskiej gry przygodowej. Do 30 czerwca wystawa jest dostępna do obejrzenia w&nbsp;galerii Okno na Kulturę w&nbsp;Warszawie. Jej organizatorem jest Instytut Przemysł&oacute;w Kreatywnych we wsp&oacute;łpracy z&nbsp;MKiDN.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/1452669666_gamedev_strategia_1_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Lawina fałszywych treści w sieci. Deepfejki i manipulacje AI coraz większym wyzwaniem]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/lawina-falszywych-tresci,p1906283597</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/lawina-falszywych-tresci,p1906283597</guid>
     <pubDate>Wed, 13 May 2026 06:15:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/bakowicz-dezinformacja-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Skala dezinformacji rośnie wraz z&nbsp;lawinowym przyrostem treści w&nbsp;internecie, a nowe technologie &ndash; w&nbsp;tym sztuczna inteligencja &ndash; dodatkowo wzmacniają jej oddziaływanie. Jak wskazują eksperci, odbiorcom treści coraz trudniej odr&oacute;żnić prawdę od fałszu, a świadomość w&nbsp;tym obszarze jest kluczowa, by ograniczyć moc dezinformacji. Służyć temu mają także regulacje, ale wyzwaniem jest takie ich skonstruowanie, by nie&nbsp;naruszały wolności słowa.</strong></p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Dezinformacja to jednocześnie bardzo dynamiczne i&nbsp;wieloaspektowe zjawisko. Nie możemy m&oacute;wić o&nbsp;tym, że ma ona stałą formę. To zjawisko, kt&oacute;re bardzo się zmienia w&nbsp;czasie w&nbsp;zależności od tego, co się dzieje na świecie, ale też w&nbsp;zależności od tego, jakie są warunki i&nbsp;zmiany technologiczne&nbsp;</em>&ndash; m&oacute;wi w&nbsp;wywiadzie dla&nbsp;agencji Newseria Katarzyna Bąkowicz z&nbsp;Uniwersytetu SWPS, ekspertka w&nbsp;Departamencie Bezpieczeństwa Narodowego Kancelarii Prezesa Rady Ministr&oacute;w.</p><p style="text-align:justify">Z raportu &bdquo;Dezinformacja oczami Polak&oacute;w&rdquo;, opracowanego przez&nbsp;Digital Poland, wynika, że już w&nbsp;2024 roku 84 proc. Polak&oacute;w zetknęło się z&nbsp;fake newsem, a dziewięć na 10 os&oacute;b uwierzyło w&nbsp;choć jedną z&nbsp;takich informacji. Zdaniem 82 proc. badanych skala dezinformacji rozpowszechnianej w&nbsp;internecie wzrosła w&nbsp;ciągu minionej dekady.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Ekosystem informacyjny, w&nbsp;kt&oacute;rym funkcjonujemy obecnie, jest zupełnie inny od tego, kt&oacute;ry był jeszcze 10, 20 czy 100 lat temu. Dezinformacja jest od zawsze jakąś jego częścią. Problem, kt&oacute;ry obserwujemy teraz, polega na tym, że kiedy przybywa informacji, to przybywa też automatycznie dezinformacji. Treści zafałszowanych i&nbsp;zmanipulowanych zaczyna być coraz więcej. Widzimy zachwianie r&oacute;wnowagi pomiędzy prawdą a fałszem, czyli pomiędzy informacjami a treściami dezinformacyjnymi&nbsp;&ndash;</em> wskazuje ekspertka.</p><p style="text-align:justify">Autorzy raportu wskazują, że Polacy spotykają się z&nbsp;dezinformacją najczęściej w&nbsp;mediach społecznościowych (55 proc.). Co trzeci z&nbsp;badanych zetknął się z&nbsp;nią na internetowych portalach informacyjnych (33 proc.) oraz&nbsp;na blogach i&nbsp;forach internetowych (31 proc.). Więcej niż co drugi Polak otrzymał fake newsa od innej osoby (59 proc.). Jako dwa najczęstsze źr&oacute;dła tak przekazywanych fałszywych informacji wskazano przede wszystkim przekaz werbalny od znajomych i&nbsp;rodziny (57 proc.).</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Platformy społecznościowe są gł&oacute;wnym, ale nie&nbsp;jedynym miejscem, gdzie tej dezinformacji jest dosyć sporo. Dezinformacja może być także niemedialna</em>&nbsp;&ndash; zaznacza Katarzyna Bąkowicz.</p><p style="text-align:justify">Eksperci zwracają uwagę na szczeg&oacute;lnie niebezpieczny trend wykorzystania nowych technologii do tworzenia fałszywych treści. 71 proc. ankietowanych przyznało, że w&nbsp;ciągu ostatnich 10 lat wzrosła skala manipulacji rozprzestrzenianych w&nbsp;internecie za pośrednictwem sztucznej inteligencji.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Kiedy m&oacute;wimy o&nbsp;relacji technologii i&nbsp;dezinformacji, to oczywiście mamy tu deepfejki, ale także cheapfejki &ndash; to są r&oacute;żnego rodzaju manipulacje, kt&oacute;rych wykreowanie ułatwiają narzędzia technologiczne. Mamy dezinformację w&nbsp;formie zorganizowanych kampanii, na przykład sponsorowanych przez&nbsp;Rosję, ale też mamy dezinformację w&nbsp;kategorii indywidualnej &ndash; każdy użytkownik internetu może ją tworzyć&nbsp;</em>&ndash; podkreśla ekspertka z&nbsp;Kancelarii Prezesa Rady Ministr&oacute;w..</p><p style="text-align:justify">Raport&nbsp;NASK wskazuje, że w&nbsp;ubiegłym roku instytucja zgłosiła do platform społecznościowych ponad 46 tys. materiał&oacute;w zawierających dezinformację. Moderacji poddano 68 proc. treści, a 12 proc. zostało usuniętych. Na 20 proc. zgłoszeń platformy w&nbsp;og&oacute;le nie&nbsp;zareagowały. To oznacza, że ponad 9,3 tys. treści dezinformacyjnych nadal funkcjonuje w&nbsp;sieci. Jak dodaje Katarzyna Bąkowicz, tego zjawiska nie&nbsp;da się całkowicie wyeliminować z&nbsp;ekosystemu informacyjnego. Trzeba natomiast dokładać starań i&nbsp;rozwijać narzędzia, kt&oacute;re pozwolą ograniczyć skalę jego rozprzestrzeniania się.&nbsp;</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Bardzo dużym wyzwaniem są regulacje i&nbsp;przyglądanie się temu, gdzie ta sfera wymaga jakiejś interwencji. Nie możemy dopuścić do tego, żeby zacząć cenzurować treść, bo jednak wolność słowa to jest coś, na czym nam bardzo zależy&nbsp;&ndash;</em>&nbsp;uważa specjalistka.&nbsp;<em>&ndash; Do walki z&nbsp;dezinformacją mamy bardzo wiele narzędzi, nie&nbsp;tylko z&nbsp;kategorii cyber. Na pewno wyzwaniem jest to, żebyśmy zaczęli scalać ten system narzędziowy w&nbsp;jedno, żebyśmy działali wsp&oacute;lnie: politycy, naukowcy, przedsiębiorcy, organizacje pozarządowe.&nbsp;</em><em>Potrzebna jest interdyscyplinarność, czyli wieloaspektowe spojrzenie na dezinformację, oraz&nbsp;wsp&oacute;łpraca, czyli to, że będziemy się uzupełniać w&nbsp;regulowaniu sfery informacyjnej&nbsp;&ndash;</em> uważa specjalistka.</p><p style="text-align:justify">Jedną z&nbsp;kluczowych regulacji w&nbsp;tym zakresie jest unijne rozporządzenie Digital Services Act, kt&oacute;re nakłada na duże platformy internetowe obowiązki w&nbsp;kwestii ograniczania ryzyk związanych z&nbsp;rozprzestrzenianiem się fałszywych lub manipulacyjnych treści. W Polsce ustawa dostosowująca polskie prawo do DSA została zawetowana przez&nbsp;prezydenta Karola Nawrockiego na początku stycznia, a gł&oacute;wnym zarzutem była obawa o&nbsp;cenzurowanie treści. Ministerstwo Cyfryzacji zapowiedziało nową wersję przepis&oacute;w. Na początku kwietnia weszły w&nbsp;życie nowe przepisy o&nbsp;krajowym systemie cyberbezpieczeństwa obejmujące sektor publiczny, kt&oacute;re nakładają na podmioty między innymi obowiązek wdrożenia systemu zarządzania bezpieczeństwem informacji.</p><p style="text-align:justify">R&oacute;wnież na poziomie innych resort&oacute;w, m.in. Ministerstwa Klimatu i&nbsp;Środowiska czy Ministerstwa Zdrowia, podejmowane są inicjatywy zmierzające do ograniczania ryzyka dezinformacji. Przykładem może być przyjęte właśnie przez&nbsp;rząd tzw. lex szarlatan, czyli projekt przepis&oacute;w, kt&oacute;re mają za zadanie walczyć z&nbsp;pseudomedycyną i&nbsp;dezinformacją medyczną.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Dezinformacja w&nbsp;takiej skali jest stosunkowo nowym zjawiskiem, a żebyśmy odczuli efekty prowadzonych kampanii, potrzeba kilka lat. Te efekty nie&nbsp;pojawią się po dw&oacute;ch czy trzech miesiącach. Praca u podstaw i&nbsp;głębokie zaangażowanie przyniosą efekty, ale musimy na nie&nbsp;niestety trochę poczekać&nbsp;</em>&ndash; m&oacute;wi Katarzyna Bąkowicz.</p><p style="text-align:justify">Ekspertka&nbsp;przypomina, że niezależnie od powstających regulacji podstawą w&nbsp;walce z&nbsp;dezinformacją jest czujność i&nbsp;świadomość odbiorc&oacute;w informacji.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Po pierwsze, trzeba spojrzeć na tytuł, czy nie&nbsp;jest zbyt sensacyjny i&nbsp;nie pobudza nas emocjonalnie. Warto sprawdzić autora i&nbsp;datę publikacji. To, co jest najważniejszym elementem, to dać sobie czas na zagłębienie się w&nbsp;temat i&nbsp;powstrzymać swoją niecierpliwość, żeby nie&nbsp;przekazywać tej informacji dalej do innych użytkownik&oacute;w infosfery, dop&oacute;ki nie&nbsp;zostanie ona potwierdzona&nbsp;</em>&ndash; radzi.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/1906283597_bakowicz_dezinformacja_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Program SAFE nabiera tempa. Polska chce do końca maja podpisać kilkadziesiąt kontraktów dla przemysłu obronnego]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/program-safe-nabiera,p563727545</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/program-safe-nabiera,p563727545</guid>
     <pubDate>Tue, 12 May 2026 06:25:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/safe-umowy-zbiorowe-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Polska chce do 30 maja podpisać jak najwięcej kontrakt&oacute;w dla&nbsp;krajowego przemysłu obronnego w&nbsp;ramach programu SAFE. P&oacute;źniej kolejne projekty mają być częściej realizowane wsp&oacute;lnie z&nbsp;partnerami z&nbsp;innych państw Unii Europejskiej</strong><strong>. Dla polskiego sektora to szansa na zapoznanie się z&nbsp;tą formułą wsp&oacute;łpracy, ale także na zwiększenie eksportu. Unijny mechanizm pożyczkowy ma zapewnić Polsce dostęp do ok. 43,7 mld euro preferencyjnych pożyczek.&nbsp;&nbsp;</strong></p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;To, że Polska jest&nbsp;</em><em>jedynym krajem, kt&oacute;ry jest w&nbsp;stanie skorzystać z&nbsp;preferencyjnych warunk&oacute;w pojedynczych zakup&oacute;w, jest dowodem na to, że wszystkie ręce na pokład, była pełna kooperacja bardzo r&oacute;żnych polskich agend rządowych, co przyniosło konkretne efekty. Trzeba trzymać kciuki, żeby 30 maja skończył się fajerwerkami i&nbsp;jak największym poczuciem bezpieczeństwa Polak&oacute;w&nbsp;</em>&ndash; podkreśla w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria Kamila Gasiuk-Pihowicz, posłanka do Parlamentu Europejskiego z&nbsp;Koalicji Obywatelskiej.</p><p style="text-align:justify">W piątek 8 maja w&nbsp;Warszawie została podpisana umowa dotycząca programu SAFE, kt&oacute;rego Polska jest największym beneficjentem. Pozyska z&nbsp;niego prawie jedną trzecią całego budżetu, czyli ponad 180 mld zł. 89 proc. trafi do polskich firm zbrojeniowych, kt&oacute;re będą musiały zrealizować produkcję do 2030 roku. Zaliczka z&nbsp;SAFE w&nbsp;wysokości 6,5 mld euro (ok. 27,5 mld zł) ma wpłynąć w&nbsp;ciągu kilku dni.</p><p style="text-align:justify">SAFE zasadniczo promuje wsp&oacute;lne zakupy uzbrojenia przez&nbsp;kilka państw Unii Europejskiej i&nbsp;wsp&oacute;lne projekty przemysłu obronnego, ale przewiduje możliwość finansowania zakup&oacute;w realizowanych przez&nbsp;jedno państwo, pod warunkiem że umowa zostanie podpisana do 30 maja 2026 roku, a projekt będzie p&oacute;źniej otwarty na innych uczestnik&oacute;w programu.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Część pieniędzy będzie wydatkowana w&nbsp;spos&oacute;b wymuszający kooperację pomiędzy państwami, co będzie niewątpliwie dużo większym wyzwaniem. Ale Polska postawiła na zakupy samodzielne i&nbsp;dzisiaj wszystkie siły są skoncentrowane na tym, aby ten termin zakończył się sukcesem</em>&nbsp;&ndash; wskazuje Kamila Gasiuk-Pihowicz.</p><p style="text-align:justify">&ndash;&nbsp;<em>Do 30 maja musimy podpisać umowy, kt&oacute;re są kierowane wyłącznie do polskiego przemysłu i&nbsp;zamawiane są przez&nbsp;polskie wojsko. Po 30 maja będziemy szukać partner&oacute;w do każdego nowego zam&oacute;wienia, czyli musimy znaleźć inny kraj, kt&oacute;ry także będzie zamawiał dany produkt, jeśli ma się&nbsp;</em><em>on&nbsp;</em><em>znaleźć w&nbsp;zam&oacute;wieniu kierowanym także do polskiego przemysłu obronnego i&nbsp;Polskiej Grupy Zbrojeniowej&nbsp;&ndash;</em> przypomina Adam Leszkiewicz, prezes Polskiej Grupy Zbrojeniowej.</p><p style="text-align:justify">PGZ prowadzi obecnie negocjacje kilkudziesięciu um&oacute;w wykonawczych związanych m.in. z&nbsp;bojowymi wozami piechoty Borsuk, systemami antydronowymi, radarami czy uzbrojeniem artyleryjskim.</p><p style="text-align:justify">Jednym z&nbsp;cel&oacute;w programu jest rozw&oacute;j wsp&oacute;lnych zakup&oacute;w realizowanych przez&nbsp;grupy państw oraz&nbsp;tworzenie długoterminowych partnerstw przemysłowych. Komisja Europejska wskazuje, że państwa UE nadal w&nbsp;dużej mierze prowadzą zakupy uzbrojenia osobno, co utrudnia zwiększanie produkcji i&nbsp;wsp&oacute;łpracę przemysłową.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Ustawa o&nbsp;obronie ojczyzny przewiduje, że minister obrony narodowej może wskazać podmiot, kt&oacute;ry do niedawna pozyskiwał wyłącznie na potrzeby polskich sił zbrojnych, i&nbsp;będziemy pozyskiwali na potrzeby innych sił zbrojnych. Aby to się stało, musi być strona w&nbsp;umowie, kt&oacute;ra musi wskazać środki finansowe</em>&nbsp;&ndash; wyjaśnia gen. dyw. dr Artur Kuptel, szef Agencji Uzbrojenia. &ndash;<em>&nbsp;Dementuję, że z&nbsp;naszych środk&oacute;w będzie finansowane coś, co będzie szło na potrzeby kogokolwiek innego. Jeśli kraj, kt&oacute;ry przystąpił do mechanizmu SAFE, stwierdzi, że na terytorium Polski jest asortyment, Agencja Uzbrojenia jako instytucja zakupowa, pod określonymi warunkami, będzie oferowała rozwiązania r&oacute;wnież dla&nbsp;innych sił zbrojnych.</em></p><p style="text-align:justify">Według Komisji Europejskiej SAFE ma ograniczać rozdrobnienie europejskiego rynku obronnego i&nbsp;zwiększać interoperacyjność uzbrojenia wykorzystywanego przez&nbsp;państwa członkowskie.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Patrzymy na te mechanizmy jako na dużą szansę, między innymi dlatego, że wszystkie nowe środki europejskie, na przykład w&nbsp;Europejskim Funduszu Konkurencyjności w&nbsp;nowej perspektywie finansowej, będą obwarowane warunkiem partnerstwa</em>&nbsp;&ndash; m&oacute;wi Adam Leszkiewicz. &ndash;<em>&nbsp;Będziemy szukać partner&oacute;w do produkt&oacute;w i&nbsp;starać się ich do nich przekonać, żebyśmy mogli mieć wsp&oacute;lne zam&oacute;wienia nie&nbsp;tylko z&nbsp;polskiej armii, ale także z&nbsp;innych kraj&oacute;w. To jest też wielka nauka eksportu, kt&oacute;ry jest wielką szansą dla&nbsp;PGZ.</em></p><p style="text-align:justify">Z danych Europejskiej Agencji Obrony wynika, że w&nbsp;2025 roku szacowane wydatki państw członkowskich na obronność wyniosły 381 mld euro i&nbsp;były o&nbsp;11 proc. wyższe niż rok wcześniej. W sumie stanowi to ok. 2,1 proc. PKB tych kraj&oacute;w. Od 2020 roku wzrosły o&nbsp;niemal 63 proc., a tempo wydatkowania znacząco przyspieszyło po rosyjskiej agresji na Ukrainę.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;SAFE to niesamowity &bdquo;booster&rdquo;</em><em> dla&nbsp;europejskiego przemysłu obronnego, ale dzisiaj w&nbsp;instytucjach europejskich</em><em>&nbsp;rozmawia się o&nbsp;</em><em>obecnym rozdaniu budżetowym. Tam fundamentalne są dwa filary. Po pierwsze, EDIP, kt&oacute;ry był maleńkim programem funduszowym, a teraz jest podwaliną do olbrzymiego Europejskiego Funduszu Konkurencyjności, kt&oacute;ry w&nbsp;obszarze obronności i&nbsp;bezpieczeństwa ma&nbsp;</em><em>już&nbsp;</em><em>130 mld euro. To olbrzymia kwota funduszy, bezzwrotnych dotacji, a nie&nbsp;pożyczek&nbsp;&ndash; </em>podkreśla Kamila Gasiuk-Pihowicz. &ndash;<em> Drugim filarem, w&nbsp;kt&oacute;rym widzimy odzwierciedlenie w&nbsp;r&oacute;żnych funduszach komponentu bezpieczeństwa i&nbsp;obronności, jest Connecting Europe Facility (CEF).</em></p><p style="text-align:justify">European Defence Industry Programme (EDIP) ma dysponować budżetem 1,5 mld euro w&nbsp;latach 2025&ndash;2027, kt&oacute;re wspierają wsp&oacute;lne projekty przemysłowe, zwiększanie produkcji uzbrojenia oraz&nbsp;wsp&oacute;lne zakupy realizowane przez&nbsp;państwa Unii Europejskiej. Zgodnie z&nbsp;założeniami Rady UE część środk&oacute;w ma zostać przeznaczona także na wsparcie ukraińskiego przemysłu obronnego. W Parlamencie Europejskim trwają r&oacute;wnież prace nad nowym Europejskim Funduszem Konkurencyjności, kt&oacute;ry ma także obejmować&nbsp;finansowanie związane z&nbsp;bezpieczeństwem i&nbsp;obronnością.</p><p style="text-align:justify">Komisja Europejska proponuje jednocześnie zwiększenie wydatk&oacute;w związanych z&nbsp;bezpieczeństwem także w&nbsp;innych funduszach wsp&oacute;lnotowych. Dotyczy to m.in. instrumentu Łącząc Europę (Connecting Europe Facility, CEF), kt&oacute;ry obejmuje projekty transportowe, energetyczne i&nbsp;cyfrowe. Podczas Defence24 Days Kamila Gasiuk-Pihowicz wskazała konieczne obszary zmian w&nbsp;tym instrumencie, kt&oacute;re mają zwiększyć bezpieczeństwo infrastruktury krytycznej.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Ochrona infrastruktury krytycznej pojawi się jako oddzielna, możliwa do finansowania kategoria. Wszyscy mamy w&nbsp;głowie obrazy z&nbsp;Ukrainy z&nbsp;tej zimy: 18 stopni mrozu, całe osiedla odcięte od prądu, ludzie, kt&oacute;rzy umierają od zaczadzenia, szpitale, kt&oacute;re pracują w&nbsp;trybie awaryjnym, montują w&nbsp;środku zimy panele, by m&oacute;c przeprowadzać najpilniejsze operacje &ndash;</em> tłumaczy europosłanka.</p><p style="text-align:justify">Jak podkreśla, drugim istotnym elementem jest rozw&oacute;j energetycznego military mobility, żeby wojsko miało dostęp nie&nbsp;tylko do dr&oacute;g i&nbsp;most&oacute;w, ale też energii i&nbsp;paliwa.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Skoro mamy 10 razy więcej pieniędzy z&nbsp;military mobility niż w&nbsp;poprzednim rozdaniu budżetowym na wzmocnione drogi, to wyobrażamy sobie scenariusz, w&nbsp;kt&oacute;rym dywizje przyjeżdżają na wschodnią flankę. I teraz pytanie,&nbsp;skąd wziąć paliwo i&nbsp;energię, by mogły one być w&nbsp;pełni operacyjne. Temu służy druga grupa poprawek, kt&oacute;re wprowadzam, czyli energetyczne military mobility, bo musi być konkretna odpowiedź także na to zapotrzebowanie&nbsp;</em>&ndash; podkreśla Kamila Gasiuk-Pihowicz.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/563727545_SAFE_umowy_zbiorowe_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Automaty paczkowe w Polsce stają się dostępniejsze dla osób z niepełnosprawnościami. Pojawiają się również usprawnienia dla seniorów]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/automaty-paczkowe-w-polsce,p113419285</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/automaty-paczkowe-w-polsce,p113419285</guid>
     <pubDate>Tue, 12 May 2026 06:15:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/automaty-paczkowe-dostepnosc-foto_1.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Automaty paczkowe są stopniowo dostosowywane do potrzeb os&oacute;b z&nbsp;niepełnosprawnościami i&nbsp;starszych użytkownik&oacute;w. DPD Polska wdrożyło zmiany w&nbsp;ponad 70 proc. swoich maszyn, ale też w&nbsp;aplikacji DPD Mobile. Rekomendacje w&nbsp;tej sprawie przygotowała Politechnika Morska w&nbsp;Szczecinie na podstawie badań, kt&oacute;re pozwoliły zidentyfikować największe bariery dla&nbsp;os&oacute;b z&nbsp;niepełnosprawnościami.</strong></p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Projekt dostępności automat&oacute;w paczkowych dla&nbsp;os&oacute;b z&nbsp;niepełnosprawnościami rozpoczęliśmy gł&oacute;wnie ze względu na to, co słyszeliśmy od naszych odbiorc&oacute;w. Często osoby poruszające się na w&oacute;zkach czy niedowidzące zgłaszały nam problemy z&nbsp;odbiorem paczek z&nbsp;naszych maszyn. Dodatkowo widzimy, co się dzieje na świecie i&nbsp;w Polsce &ndash; społeczeństwo się starzeje, więc ten projekt jest przeznaczony r&oacute;wnież dla&nbsp;os&oacute;b starszych</em>&nbsp;&ndash; m&oacute;wi agencji Newseria Rafał Nawłoka, prezes DPD Polska.</p><p style="text-align:justify">Firma kurierska dostosowała już ponad 70 proc. swoich automat&oacute;w paczkowych do potrzeb os&oacute;b z&nbsp;niepełnosprawnościami. Zmiany oparto na wynikach pierwszych w&nbsp;Polsce kompleksowych badań dostępności automat&oacute;w paczkowych, przeprowadzonych wsp&oacute;lnie z&nbsp;Wydziałem Inżynieryjno-Ekonomicznym Transportu Politechniki Morskiej w&nbsp;Szczecinie oraz&nbsp;zachodniopomorskim oddziałem Polskiego Związku Niewidomych.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>W pierwszej&nbsp;</em><em>części&nbsp;</em><em>naszego badania zrealizowaliśmy cztery etapy, w&nbsp;ramach kt&oacute;rych dokonaliśmy wstępnej oceny przydatności maszyn paczkowych dla&nbsp;os&oacute;b z&nbsp;niepełnosprawnościami, następnie przeprowadziliśmy serię eksperyment&oacute;w z&nbsp;wykorzystaniem dostarczonej maszyny paczkowej. W ramach tych eksperyment&oacute;w osoby z&nbsp;r&oacute;żnymi niepełnosprawnościami &ndash; na w&oacute;zkach, z&nbsp;niedowładem kończyn g&oacute;rnych lub dolnych, niedowidzące lub niewidome &ndash; zostały poproszone o&nbsp;przeprowadzenie odbioru czy nadania fantomu przesyłki. Przeprowadziliśmy analizę dostępności maszyny pod kątem wysokości poszczeg&oacute;lnych skrytek, oznakowania i&nbsp;czytelności maszyny. Analizowaliśmy r&oacute;wnież dostępność urządzenia pin-pad, kt&oacute;re zostało w&nbsp;tym czasie zainstalowane w&nbsp;maszynach paczkowych DPD Polska</em> &ndash; wyjaśnia dr hab. Stanisław Iwan, prof. PM, dziekan Wydziału Inżynieryjno-Ekonomicznego Transportu Politechniki Morskiej w&nbsp;Szczecinie.</p><p style="text-align:justify">Ekspert wyjaśnia, że trudność osobom z&nbsp;ograniczoną mobilnością sprawiały m.in. maszyny umieszczane na podwyższeniach lub podjazdach. Z kolei osoby niedowidzące wskazywały na brak odpowiedniego oznakowania.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Wykorzystaliśmy r&oacute;wnież specjalny symulator odczuć wieku starczego, kt&oacute;ry pozwalał nam sprawdzić, jak może się poczuć osoba starsza, kt&oacute;ra ma ograniczoną mobilność wynikającą z&nbsp;wieku, jak może wsp&oacute;łpracować z&nbsp;maszyną paczkową, na jakiej wysokości jest w&nbsp;stanie podjąć przesyłkę, a jakie wysokości będą dla&nbsp;niej uciążliwe</em> &ndash; m&oacute;wi dr&nbsp;hab. Stanisław Iwan.</p><p style="text-align:justify">W następnym etapie badań przeprowadzono analizę wykorzystania aplikacji DPD Mobile przez&nbsp;osoby niewidome i&nbsp;niedowidzące.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; W ramach tego eksperymentu pozyskaliśmy bardzo wiele bardzo istotnych wniosk&oacute;w dotyczących użyteczności aplikacji, na ile wsp&oacute;łpracuje ona z&nbsp;aplikacjami odczytującymi treść na urządzeniach przenośnych </em>&ndash; wyjaśnia ekspert.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Po otrzymaniu wynik&oacute;w badań Politechniki Morskiej nasza praca szła w&nbsp;dw&oacute;ch kierunkach. Pierwszym było dostosowanie miejsca, gdzie stoi maszyna, do tego, żeby była dostępna dla&nbsp;os&oacute;b z&nbsp;niepełnosprawnościami, ale też żeby panel, na kt&oacute;rym wprowadza się kod odbioru paczki, był umieszczony na odpowiedniej wysokości &ndash;</em> wyjaśnia prezes DPD Polska.&nbsp;</p><p style="text-align:justify">Jednym z&nbsp;usprawnień, kt&oacute;re firma wprowadziła na podstawie otrzymanych rekomendacji, było obniżenie paneli pin-pad we wszystkich automatach paczkowych. Wydzielono także strefy łatwego dostępu. Mowa o&nbsp;skrytkach, kt&oacute;re znajdują się na wysokości 80&ndash;130 cm, czyli najwygodniejszej dla&nbsp;os&oacute;b poruszających się na w&oacute;zkach, os&oacute;b starszych i&nbsp;z ograniczoną mobilnością. Dostosowane automaty paczkowe stoją na płaskich, utwardzonych powierzchniach, z&nbsp;minimum 1,5 m na 1,5 m wolnej przestrzeni przed automatem i&nbsp;bez przeszk&oacute;d pionowych, takich jak słupki czy znaki drogowe. Dostosowane automaty są oznaczone w&nbsp;aplikacji i&nbsp;na stronach DPD.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> W naszych planach jest dalsze relokowanie maszyn, dopasowywanie lokalizacji i&nbsp;uczynienie ich bardziej dostępnymi </em>&ndash; zapowiada Rafał Nawłoka. &ndash; <em>Druga grupa działań miała za zadanie sprawić, żeby nasza aplikacja stała się przyjaźniejsza dla&nbsp;os&oacute;b niedowidzących i&nbsp;os&oacute;b starszych.</em></p><p style="text-align:justify">Firma wdrożyła nowe funkcje w&nbsp;aplikacji, m.in. pełną obsługę VoiceOver i&nbsp;TalkBack, kt&oacute;re ułatwiają korzystanie z&nbsp;usług osobom niewidomym i&nbsp;słabowidzącym. Po wdrożeniu zmian 87 proc. ankietowanych w&nbsp;badaniu oceniło dostępność aplikacji DPD &bdquo;bardzo dobrze&rdquo; lub &bdquo;dobrze&rdquo;, a 80 proc. uznało nawigację za intuicyjną i&nbsp;logiczną.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Otrzymaliśmy bardzo wiele pozytywnych opinii, zgodnie z&nbsp;kt&oacute;rymi maszyny paczkowe mogą być używane przez&nbsp;osoby niewidome, jeżeli właśnie wykorzystuje się dobrze zbudowaną aplikacje. Wiele jej funkcji zostało tak przebudowanych, żeby były dostępne dla&nbsp;os&oacute;b niewidomych </em>&ndash; m&oacute;wi ekspert Politechniki Morskiej w&nbsp;Szczecinie.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Planujemy kolejne działania z&nbsp;aplikacją, bardziej skupione na komunikacji, gł&oacute;wnie głosowej. Chcemy, żeby była narzędziem do dwustronnej komunikacji z&nbsp;odbiorcą </em>&ndash; podkreśla Rafał Nawłoka.</p><p style="text-align:justify">Rozw&oacute;j dostępności maszyn jest związany także z&nbsp;rosnącą liczbą os&oacute;b powyżej 50. roku życia kupujących online. Zgodnie z&nbsp;raportem &bdquo;E-commerce w&nbsp;Polsce 2025&rdquo; 35 proc. internaut&oacute;w z&nbsp;tej grupy przyznaje, że robi zakupy w&nbsp;sieci. Dane GUS z&nbsp;2024 roku wskazują, że w&nbsp;naszym kraju 3,9 mln os&oacute;b ma ważne orzeczenie o&nbsp;niepełnosprawności albo o&nbsp;stopniu niepełnosprawności wydane przez&nbsp;zesp&oacute;ł do spraw orzekania o&nbsp;niepełnosprawności, lub orzeczenie r&oacute;wnoważne.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> W 2015 roku największą grupą użytkownik&oacute;w handlu elektronicznego były osoby w&nbsp;wieku 25&ndash;34 lata, natomiast w&nbsp;roku 2025 była to grupa 55+</em> &ndash; przypomina prof. Stanisław Iwan.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Dla nas to jasny sygnał. Dostępność automat&oacute;w paczkowych to nie&nbsp;tylko kwestia społecznej odpowiedzialności, ale przede wszystkim odpowiedź na realne potrzeby rosnącej grupy klient&oacute;w. Naszym celem jest dostosowanie jak najwięcej punkt&oacute;w w&nbsp;naszej sieci do potrzeb os&oacute;b starszych i&nbsp;z niepełnosprawnościami &ndash;</em> zaznacza prezes DPD Polska.&nbsp;</p><p style="text-align:justify">W Polsce jest ponad 69,9 tys. automat&oacute;w paczkowych &ndash; wynika z&nbsp;danych serwisu Cashless.pl na koniec pierwszego kwartału 2026 roku. To o&nbsp;blisko 5 proc. więcej niż pod koniec 2025 roku i&nbsp;o 30,4 proc. więcej niż na koniec marca 2025 roku. Sieć DPD Polska liczy ponad 12,5 tys. automat&oacute;w paczkowych.&nbsp;</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/113419285_automaty_paczkowe_dostepnosc4_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Uruchomienie produkcji amunicji artyleryjskiej 155 mm w Niewiadowie jeszcze w tym roku. Zakład będzie dostarczać 180 tys. sztuk rocznie]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/uruchomienie-produkcji,p1078910596</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/uruchomienie-produkcji,p1078910596</guid>
     <pubDate>Mon, 11 May 2026 06:30:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/niewiadow-inwestycje-foto_1.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Budowa dw&oacute;ch fabryk &ndash; amunicji artyleryjskiej 155 mm i&nbsp;40 mm, a także produkcja min przeciwpiechotnych &ndash; to gł&oacute;wne kierunki rozwoju Niewiadowa Polskiej Grupy Militarnej. Ma to być odpowiedź na rosnące zapotrzebowanie Sił Zbrojnych RP, ale r&oacute;wnież krok w&nbsp;stronę budowania europejskiego potencjału eksportowego. Grupa ma za sobą debiut na warszawskiej giełdzie, kt&oacute;ry umożliwi pozyskanie dodatkowych źr&oacute;deł finansowania rozwijanych projekt&oacute;w.</strong></p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Niewiad&oacute;w Polska Grupa Militarna jest pierwszą w&nbsp;nowożytnej historii Polski sp&oacute;łką z&nbsp;obszaru defence, kt&oacute;ra jest na gł&oacute;wnym parkiecie Giełdy Papier&oacute;w Wartościowych. Zdecydowaliśmy się na taki krok, bo była to naturalna możliwość pozyskiwania dodatkowych źr&oacute;deł finansowania naszego rozwoju oraz&nbsp;inwestycji zar&oacute;wno w&nbsp;infrastrukturę, jak i&nbsp;technologię. Te projekty są przed nami &ndash;</em> m&oacute;wi agencji Newseria dr inż. Przemysław Kowalczuk, prezes Grupy Niewiad&oacute;w. &ndash;<em> Innym powodem wejścia na giełdę&nbsp;była chęć weryfikacji przez&nbsp;rynek, kt&oacute;ra nastąpiła już w&nbsp;pierwszym dniu debiutu. Niewiad&oacute;w Polska Grupa Militarna została wyceniona powyżej progu, kt&oacute;rego ostrożnie oczekiwaliśmy, czyli w&nbsp;okolicach 3 mld zł. Rynek pokazuje wysoki poziom zaufania dla&nbsp;naszych sp&oacute;łek, co jest wartością dodaną takiego debiutu.</em></p><p style="text-align:justify">Kluczową inwestycją grupy jest budowa fabryki amunicji artyleryjskiej kalibru 155 mm w&nbsp;zakładzie w&nbsp;Niewiadowie. Zgodnie z&nbsp;przyjętym harmonogramem na III kwartał 2026 roku zaplanowano montaż linii technologicznych, co ma umożliwić rozpoczęcie seryjnej produkcji amunicji 155 mm jeszcze w&nbsp;IV kwartale br. Na realizację inwestycji zabezpieczono środki w&nbsp;wysokości ponad 250 mln zł.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Plany inwestycyjne całej Grupy Niewiad&oacute;w są śmiałe i&nbsp;bardzo wyraziste. Kluczowe rezultaty inwestycji będą widoczne już w&nbsp;2026 roku dla&nbsp;amunicji wielkokalibrowej, w&nbsp;szczeg&oacute;lności artyleryjskiej kalibru 155 mm. Będziemy rozszerzać te zdolności w&nbsp;kolejnych kwartałach 2027 roku &ndash;</em> wyjaśnia prezes Grupy Niewiad&oacute;w podczas&nbsp;Defence24 Days.</p><p style="text-align:justify">Gł&oacute;wnymi rynkami zbytu dla&nbsp;amunicji 155 mm w&nbsp;standardzie NATO, kompatybilnej m.in. z&nbsp;systemami Krab i&nbsp;K9A1, priorytetowo mają być Siły Zbrojne RP, ale także rynki sojusznicze NATO. Liczba system&oacute;w 155 mm w&nbsp;Europie ma wzrosnąć o&nbsp;ponad 110 proc. z&nbsp;około 2,2 tys. w&nbsp;2025 roku do 4,5 tys. w&nbsp;2035 roku.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Nasze docelowe zdolności produkcyjne określamy na 180 tys. zestaw&oacute;w amunicji dalekiego zasięgu, czyli powyżej 40 km. Dialog z&nbsp;instytucjami państwowymi trwa i&nbsp;z naszego punktu widzenia zmierza do zaoferowania i&nbsp;dostaw znacznej części tych zestaw&oacute;w na potrzeby polskich Sił Zbrojnych. Naszą ambicją i&nbsp;celem jest bycie wiarygodnym partnerem, kt&oacute;ry na czas wypełni znaczną część tych potrzeb &ndash;</em> podkreśla dr inż. Przemysław Kowalczuk. <em>&ndash; Grupa Niewiad&oacute;w deklaruje rozpoczęcie dostaw już w&nbsp;IV kwartale tego roku.</em></p><p style="text-align:justify">Polska potrzebuje 1<em>&ndash;</em>3 mln sztuk amunicji w&nbsp;ramach zapasu wojennego. Grupa Niewiad&oacute;w szacuje, że obecny stan jest poniżej wymaganego minimum.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Amunicja artyleryjska kalibru 155 mm jest gorącym tematem dla&nbsp;wielu sił zbrojnych zar&oacute;wno w&nbsp;Europie, jak i&nbsp;poza nią. Faktem jest, że potrzeby znacznie przewyższają zdolności produkcyjne, te obecne i&nbsp;te rozwijane w&nbsp;najbliższych latach &ndash;</em> ocenia dr inż. Przemysław Kowalczuk. <em>&ndash; Z&nbsp;punktu widzenia biznesowego nasza grupa na tym korzysta. Już teraz, mając możliwość dostaw pewnej liczby zestaw&oacute;w amunicyjnych, realizujemy to poprzez kontrakty bezpośrednio z&nbsp;klientami eksportowymi oraz&nbsp;z&nbsp;NSPA, czyli Agencją Wsparcia i&nbsp;Zam&oacute;wień NATO.</em></p><p style="text-align:justify">W Niewiadowie powstanie r&oacute;wnież fabryka produkująca amunicję średniego kalibru 40 mm. Na realizację inwestycji zabezpieczono ok. 70 mln zł.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Tylko w&nbsp;armiach europejskich, w&nbsp;naszym najbliższym regionie, w&nbsp;zależności od szacunk&oacute;w znajduje się w&nbsp;użyciu operacyjnym ponad 48 tys. granatnik&oacute;w. Oznacza to dosyć głęboki rynek z&nbsp;dużymi potrzebami amunicyjnymi kalibru 40 mm &ndash; </em>uważa ekspert. &ndash; <em>W Niewiadowie już jakiś czas temu rozpoczęliśmy inwestycje ze środk&oacute;w własnych w&nbsp;nowe linie produkcyjne dla&nbsp;amunicji granatnikowej kalibru 40 mm, nie&nbsp;tylko na potrzeby polskich sił zbrojnych, ale też na potrzeby wielu innych podmiot&oacute;w.</em></p><p style="text-align:justify">Zapotrzebowanie na amunicję 40 mm w&nbsp;europejskich państwach NATO szacowane jest na ok. 40 mln sztuk. Po 2022 roku nastąpił gwałtowny wzrost zapotrzebowania, kt&oacute;ry wynika z&nbsp;konieczności uzupełniania zapas&oacute;w operacyjnych oraz&nbsp;intensyfikacji szkoleń w&nbsp;odpowiedzi na sytuację geopolityczną.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Nasz docelowy wolumen produkcyjny dla&nbsp;kalibru 40 mm to 480 tys. sztuk produkcji rocznej. To sporo, ale taką sprzedaż przewidujemy w&nbsp;najbliższych latach. Patrząc na głębokość rynku, oczywiście przy uwzględnianiu konkurent&oacute;w i&nbsp;jednocześnie kooperant&oacute;w, są to liczby realistyczne </em>&ndash; uważa prezes Niewiadowa PGM.</p><p style="text-align:justify">Projekt fabryki jest&nbsp;oparty na umowie licencyjnej transferu technologii z&nbsp;ST Engineering Advanced Material Engineering z&nbsp;siedzibą w&nbsp;Singapurze.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; ST Engineering jest kluczowym producentem wielu rodzaj&oacute;w uzbrojenia, posiadającym rozmaite technologie z&nbsp;obszaru defence nie&nbsp;tylko w&nbsp;Singapurze. Stąd też wyb&oacute;r sp&oacute;łki na naszego partnera technologicznego nie&nbsp;był przypadkowy. Jest to dostawca technologii produkcji, kt&oacute;ra podlega licencjonowaniu na okres co najmniej 30 lat, czyli jest gwarantowana na bardzo stabilnym poziomie, umożliwia szybkie wdrożenie i&nbsp;produkcję amunicji kalibru 40 mm w&nbsp;wielu wariantach </em>&ndash; wyjaśnia dr inż. Przemysław Kowalczuk.&nbsp;</p><p style="text-align:justify">Produkcja amunicji 40 mm w&nbsp;standardzie NATO będzie obejmować dwa kalibry. Pierwszy to 40 x 53 mm (High Velocity) przeznaczony do automatycznych granatnik&oacute;w, a drugi to 40x46 mm (Low Velocity) do ręcznych granatnik&oacute;w. Uruchomienie seryjnej produkcji zaplanowano na połowę 2027 roku. Gł&oacute;wnymi rynkami zbytu dla&nbsp;amunicji mają być rynek krajowy i&nbsp;rynki europejskie, w&nbsp;tym DACH (Austria, Niemcy, Szwajcaria), kraje skandynawskie i&nbsp;bałtyckie, Beneluks czy Europa Południowa.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>ST Engineering zapewnia też swoje łańcuchy dostaw, kt&oacute;re w&nbsp;szczeg&oacute;lności w&nbsp;pierwszym okresie bardzo pomagają nam wypełniać zobowiązania produkcyjne, kt&oacute;re będą wynikać z&nbsp;kontraktacji, ale też zapewniają dostęp do swoich naturalnych odbiorc&oacute;w </em>&ndash; zaznacza prezes Grupy Niewiad&oacute;w. <em>&ndash; To jest umowa typu win-win, ponieważ każda strona na niej korzysta. Singapur ze względu na znaczne oddalenie geograficzne ma problematyczną logistykę do Europy, stąd też początkowa konkurencja pomiędzy nami bardzo szybko została zmitygowana poprzez okazje biznesowe, kt&oacute;re wsp&oacute;lnie możemy wypełnić.</em></p><p style="text-align:justify">W Niewiadowie trwają r&oacute;wnież prace nad wznowieniem seryjnej produkcji min przeciwpiechotnych. Mowa m.in. o&nbsp;minach odłamkowo-kierunkowych, odłamkowo-powierzchniowych oraz&nbsp;naciskowych (wersje bojowe i&nbsp;ćwiczebne). Łączne zapotrzebowanie w&nbsp;Polsce na te produkty oszacowano na 16,17 mln sztuk do 2028 roku.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Konflikt w&nbsp;Ukrainie pokazał istotność tematu zabezpieczenia obszarowego znacznych połaci terenu. Miny są jednym ze środk&oacute;w bojowych, kt&oacute;re są naturalnym wyborem do zabezpieczenia całych linii granicznych, obszar&oacute;w, kt&oacute;re mogą się&nbsp;</em><em>przekształcić&nbsp;</em><em>w&nbsp;o</em><em>bszary działań zbrojnych. Stąd przygotowanie do produkcji min było, pod względem gł&oacute;wnie technologicznym, ale też infrastrukturalnym, przedmiotem zainteresowania Grupy Niewiad&oacute;w już od jakiegoś czasu. Blokowała nas konwencja ottawska, kt&oacute;ra w&nbsp;znaczny spos&oacute;b ograniczała możliwość produkcji i&nbsp;sprzedaży min przeciwpiechotnych </em>&ndash; podkreśla dr inż. Przemysław Kowalczuk.&nbsp;</p><p style="text-align:justify">W marcu 2025 roku o&nbsp;chęci wypowiedzenia tzw. konwencji ottawskiej zakazującej użycia, produkcji, składowania i&nbsp;przekazywania min przeciwpiechotnych informowali ministrowie obrony Estonii, Łotwy, Litwy i&nbsp;Polski. W naszym kraju wypowiedzenie nabrało mocy 20 lutego 2026 roku.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Konwencja już nie&nbsp;obowiązuje, a potrzeby zostały. Stąd też obserwujemy swego rodzaju wyścig potencjalnych lub obecnych producent&oacute;w min do ich zaspokojenia. Te potrzeby są coraz bardziej widoczne nie&nbsp;tylko na naszej wschodniej flance </em>&ndash; wyjaśnia prezes Grupy Niewiad&oacute;w.</p><p style="text-align:justify">ZSP Niewiad&oacute;w posiada wieloletnie doświadczenie w&nbsp;produkcji min. Dysponuje r&oacute;wnież odpowiednią do tego infrastrukturą, w&nbsp;tym budynkami i&nbsp;liniami. Dokumentacja techniczna produkt&oacute;w jest gotowa, podobnie jak zesp&oacute;ł z&nbsp;kompetencjami inżynierskimi i&nbsp;produkcyjnymi.&nbsp;</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> W tym obszarze nie&nbsp;ma potrzeby intensywnych inwestycji, jak w&nbsp;przypadku amunicji wielkokalibrowej czy średniego kalibru. Mamy wystarczającą infrastrukturę w&nbsp;ramach naszych sp&oacute;łek</em>&nbsp;&ndash; wyjaśnia dr inż. Przemysław Kowalczuk. &ndash; <em>Niemniej jednak same zdolności produkcyjne osiągną sw&oacute;j szczyt w&nbsp;najbliższych kwartałach na poziomie miliona min rocznie.</em></p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/1078910596_niewiadow_inwestycje_3_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Niska rentowność gospodarstw rolnych. Problemem nie tylko ceny skupu]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/niska-rentownosc,p1306034349</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/niska-rentownosc,p1306034349</guid>
     <pubDate>Mon, 11 May 2026 06:20:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/stankiewicz-rentownosc-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Prowadzenie gospodarstwa rolnego staje się dziś coraz większym wyzwaniem ekonomicznym. Jak podkreślają przedstawiciele producent&oacute;w rolnych, problemem nie&nbsp;są już wyłącznie wahania cen skupu, ale też trwałe zachwianie relacji między kosztami produkcji a przychodami. To powoduje, że dla&nbsp;wielu gospodarstw nie&nbsp;sprzedaż produkt&oacute;w, tylko dopłaty i&nbsp;instrumenty publiczne są podstawowym elementem stabilizującym.</strong></p><p style="text-align:justify">&ndash;&nbsp;<em>Rentowność gospodarstw jest dzisiaj bardzo mocno zachwiana. Szczeg&oacute;lnie widać to w&nbsp;kalkulacjach prowadzonych przez&nbsp;Wielkopolską Izbę Rolniczą, z&nbsp;kt&oacute;rych wynika, że od kilku sezon&oacute;w nie&nbsp;zarabiamy na produkcji zb&oacute;ż takich jak pszenica ozima czy kukurydza&nbsp;</em>&ndash; m&oacute;wi agencji Newseria Mateusz Stankiewicz, ekspert Federacji Branżowych Związk&oacute;w Producent&oacute;w Rolnych. &ndash;<em> Są oczywiście rośliny, kt&oacute;re w&nbsp;tych podsumowaniach generują nadwyżki, jak rzepak ozimy i&nbsp;buraki, ale dziś to przede wszystkim kwestia skali pozwalającej obniżać koszty determinuje nadwyżkę finansową, kt&oacute;rą gospodarstwo jest w&nbsp;stanie wypracować.</em></p><p style="text-align:justify">Ekspert dodaje, że pewną rolę stabilizacyjną pełnią instrumenty wsp&oacute;lnej polityki rolnej, jednak konieczna jest praca nad stworzeniem mechanizm&oacute;w, kt&oacute;re przywr&oacute;cą rentowność sektora, ponieważ obecnie nie&nbsp;utrzymuje się on z&nbsp;produkcji, lecz tylko dzięki instrumentom europejskim czy krajowym.</p><p style="text-align:justify">Twarde dane potwierdzają, że presja kosztowa jest silna. Najnowsze kalkulacje Wielkopolskiej Izby Rolniczej za kwiecień 2026 roku wskazują, że wynik finansowy z&nbsp;1 ha pszenicy ozimej wynosi ponad -1 tys. zł, a z&nbsp;1 ha kukurydzy na ziarno ponad&nbsp;-4 tys. zł. Jednocześnie dodatni wynik w&nbsp;tych samych kalkulacjach notuje rzepak (+710,79 zł/ha). Sama izba podkreśla, że jej wyliczenia obejmują większość koszt&oacute;w ponoszonych przez&nbsp;gospodarstwo, w&nbsp;tym amortyzację, co pokazuje realną skalę obciążenia ekonomicznego produkcji.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Ujemna rentowność jest związana przede wszystkim z&nbsp;kosztami produkcji, kt&oacute;re ponosimy&nbsp;</em>&ndash; wyjaśnia Mateusz Stankiewicz.&nbsp;&ndash; <em>My jako rolnicy nie&nbsp;mamy wpływu na rynki globalne, kt&oacute;re decydują dzisiaj o&nbsp;cenach zb&oacute;ż czy rzepaku, ale możemy pracować nad kosztami. Widzimy kilka rozwiązań. Na pewno jedną z&nbsp;odpowiedzi jest skala, czyli większa wsp&oacute;łpraca pomiędzy samymi rolnikami. Potrzebna jest też troska wszystkich uczestnik&oacute;w sektora rolno-spożywczego o&nbsp;to, by ten najsłabszy element, kt&oacute;rym dzisiaj są rolnicy, nie&nbsp;wywr&oacute;cił całego systemu.</em></p><p style="text-align:justify">Jak wskazuje, chodzi przede wszystkim o&nbsp;marże, kt&oacute;re zdaniem rolnik&oacute;w są rozłożone w&nbsp;spos&oacute;b niesprawiedliwy. Przykładowo sprzedają oni ziemniaki za kilkadziesiąt groszy za kilogram, kt&oacute;ry p&oacute;źniej w&nbsp;sklepie kosztuje 2&ndash;2,50 zł.</p><p style="text-align:justify">Problem nie&nbsp;dotyczy wyłącznie Polski. Według Eurostatu realny doch&oacute;d z&nbsp;działalności rolniczej w&nbsp;przeliczeniu na pełnozatrudnionego w&nbsp;całej UE wzr&oacute;sł w&nbsp;2024 roku jedynie o&nbsp;0,6 proc. wobec 2023 roku, a w&nbsp;Polsce spadł o&nbsp;1,3 proc. Spadki odnotowano też m.in. we Francji, Rumunii, Niemczech i&nbsp;Holandii, co pokazuje, że napięcie dochodowe w&nbsp;rolnictwie ma charakter szerszy niż tylko krajowy.</p><p style="text-align:justify">Komisja Europejska od kilku lat pr&oacute;buje wzmacniać pozycję rolnik&oacute;w w&nbsp;łańcuchu żywnościowym. Unijna dyrektywa zakazuje 16 nieuczciwych praktyk handlowych, a z&nbsp;raportu Komisji wynika, że w&nbsp;2023 roku w&nbsp;państwach członkowskich wszczęto ok. 1500 postępowań, z&nbsp;czego ok. 17 proc. zakończyło się stwierdzeniem naruszenia i&nbsp;sankcją. Najwięcej wykrytych nieuczciwych praktyk przypadało na poziom detaliczny. W Polsce za nieuczciwe wykorzystywanie przewagi kontraktowej grozi kara do 3 proc. obrotu z&nbsp;roku poprzedzającego jej nałożenie.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Niską rentowność gospodarstw obserwujemy w&nbsp;skali europejskiej. Nie dotyczy to tylko producent&oacute;w zb&oacute;ż w&nbsp;Polsce. Oczywiście poszczeg&oacute;lne rynki funkcjonują inaczej. Dobrym przykładem są Włochy, gdzie mamy dużą produkcję żywności, ale też bardzo silny rynek wewnętrzny i&nbsp;konsumpcję napędzaną przez&nbsp;turystykę&nbsp;&ndash;</em> m&oacute;wi ekspert Federacji Branżowych Związk&oacute;w Producent&oacute;w Rolnych.&nbsp;<em>&ndash;&nbsp;Tam małe przetw&oacute;rstwo, z&nbsp;kt&oacute;rego słyną włoskie gospodarstwa, dobrze się&nbsp;</em><em>odnajduje&nbsp;</em><em>w&nbsp;takich realiach. W Polsce struktura rynku jest inna i&nbsp;dlatego musimy znaleźć spos&oacute;b na zachowanie r&oacute;wnowagi między rolnikami a sieciami handlowymi.</em></p><p style="text-align:justify">W debacie o&nbsp;przyszłości sektora coraz częściej wraca więc pytanie nie&nbsp;tylko o&nbsp;wysokość dopłat, ale też o&nbsp;trwały model podziału wartości w&nbsp;całym łańcuchu &bdquo;od pola do stołu&rdquo;. Komisja Europejska uruchomiła już unijne obserwatorium łańcucha rolno-spożywczego AFCO, kt&oacute;rego celem jest większa przejrzystość cen, koszt&oacute;w oraz&nbsp;podziału marż i&nbsp;wartości dodanej. R&oacute;wnolegle trwają rozmowy o&nbsp;WPR po 2027 roku. Komisja zaproponowała, by w&nbsp;nowej perspektywie po 2027 roku co najmniej 300 mld euro przeznaczyć na wsparcie dochod&oacute;w i&nbsp;kryzysowe wsparcie dla&nbsp;rolnik&oacute;w, co pokazuje, że publiczne instrumenty nadal mają pozostać jednym z&nbsp;filar&oacute;w stabilności sektora.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Jeśli chodzi o&nbsp;powszechny dostęp do żywności, musimy wsp&oacute;łpracować z&nbsp;sieciami spożywczymi. W swoistym tr&oacute;jkącie &ndash; rolnicy, sektor zakupowy i&nbsp;państwo &ndash; potrzebne jest wsparcie regulacyjne, kt&oacute;re unormuje relacje między rolnikami, pośrednikami a handlem. Dziś praktycznie każdy, kto por&oacute;wnuje ceny u rolnika i&nbsp;w sklepie, zadaje sobie pytanie, z&nbsp;czego wynika tak duża r&oacute;żnica &ndash;</em> zwraca uwagę Mateusz Stankiewicz.</p><p style="text-align:justify">W Polsce istnieją już rozwiązania pozwalające rolnikom skracać łańcuch dostaw, w&nbsp;tym rolniczy handel detaliczny, w&nbsp;ramach kt&oacute;rego możliwe jest przetwarzanie i&nbsp;sprzedaż żywności własnej produkcji konsumentom końcowym, pod nadzorem odpowiednich służb sanitarnych i&nbsp;weterynaryjnych. Z punktu widzenia producent&oacute;w to jednak wciąż raczej uzupełnienie modelu biznesowego niż odpowiedź na systemowy problem relacji cenowych w&nbsp;całym sektorze.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Często znacznie korzystniejsze ceny niż na p&oacute;łkach sklepowych można znaleźć bezpośrednio w&nbsp;gospodarstwach, dlatego zachęcam do korzystania ze sprzedaży bezpośredniej oferowanej przez&nbsp;rolnik&oacute;w</em>&nbsp;&ndash; podkreśla ekspert. &ndash; <em>Rozwiązań jest wiele. Mamy propozycje dotyczące lokalnych p&oacute;łek czy większego korzystania z&nbsp;produkt&oacute;w wytwarzanych lokalnie, ale do tego potrzebna jest zgoda i&nbsp;zaangażowanie wszystkich stron. Nasze rekomendacje muszą być zbieżne z&nbsp;tym, co jest w&nbsp;stanie zaproponować administracja krajowa, ale też z&nbsp;tym, na co będą gotowe sieci handlowe. Bez wsp&oacute;lnego działania nie&nbsp;uda się trwale poprawić sytuacji dochodowej gospodarstw </em>&ndash;&nbsp;konkluduje.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/1306034349_stankiewicz_rentownosc_2_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[MKiDN: Opłata reprograficzna nie wpłynie na ceny smartfonów. Wpływy z niej trafią wyłącznie do artystów, nie do budżetu państwa]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/mkidn-oplata,p421486761</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/mkidn-oplata,p421486761</guid>
     <pubDate>Fri, 08 May 2026 06:25:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/oplata-reprograficzna-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Ministerstwo Kultury i&nbsp;Dziedzictwa Narodowego nowelizuje rozporządzenie o&nbsp;opłatach reprograficznych. W zaktualizowanym katalogu czystych nośnik&oacute;w, przy kt&oacute;rych&nbsp;</strong><strong>sprzedaży&nbsp;</strong><strong>naliczane są te opłaty, znalazły się m.in. smartfony, tablety, komputery stacjonarne i&nbsp;laptopy. Zdaniem przedstawicieli resortu pierwsze od 15 lat zmiany były potrzebne, a ich skutk&oacute;w nie&nbsp;powinni odczuć konsumenci.</strong></p><p style="text-align:justify">Polska pozostaje jednym z&nbsp;ostatnich państw Unii Europejskiej, w&nbsp;kt&oacute;rym smartfony i&nbsp;tablety nie&nbsp;są objęte opłatami reprograficznymi, podobnie jak komputery PC i&nbsp;nowoczesne telewizory.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Nowelizacja rozporządzenia o&nbsp;opłatach reprograficznych była konieczna. Jest to norma na rynku unijnym i&nbsp;do tego zobowiązują nas przepisy Unii Europejskiej. Rozporządzenie w&nbsp;polskim prawie funkcjonuje od 1994 roku. Nie jest to więc nowa opłata. Do dzisiaj są nią objęte chociażby ryzy papieru drukarskiego, kt&oacute;re kupujemy do naszych drukarek &ndash;</em> m&oacute;wi agencji Newseria Piotr Jędrzejowski, rzecznik prasowy Ministerstwa Kultury i&nbsp;Dziedzictwa Narodowego.</p><p style="text-align:justify">Ministra Marta Cienkowska 30 kwietnia br. podpisała nowelizację rozporządzenia, kt&oacute;re dotyczy opłat od urządzeń i&nbsp;nośnik&oacute;w służących do utrwalania utwor&oacute;w oraz&nbsp;opłat z&nbsp;tytułu ich sprzedaży przez&nbsp;producent&oacute;w i&nbsp;importer&oacute;w. Przepisy wejdą w&nbsp;życie po sześciu miesiącach od dnia ogłoszenia w&nbsp;Dzienniku Ustaw. Nowelizacja rozporządzenia dostosowuje polskie prawo do wsp&oacute;łczesnych reali&oacute;w technologicznych oraz&nbsp;standard&oacute;w Unii Europejskiej. Ostatnie aktualizacje prawa miały miejsce w&nbsp;latach 2008 i&nbsp;2011. Wiele urządzeń objętych wcześniejszymi regulacjami albo wyszło całkowicie z&nbsp;powszechnego użycia, albo jest coraz mniej obecnych w&nbsp;ofercie rynkowej. To m.in. kasety VHS, faks czy nagrywarki DVD. Pojawiły się za to nowe urządzenia cyfrowe umożliwiające przechowywanie i&nbsp;kopiowanie utwor&oacute;w. Po nowelizacji na listę włączone zostaną m.in. smartfony, tablety, komputery stacjonarne i&nbsp;przenośne, telewizory i&nbsp;dekodery telewizyjne z&nbsp;wbudowaną pamięcią lub funkcją nagrywania na nośnik zewnętrzny.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Ostatnia nowelizacja, żebyśmy mogli&nbsp;</em><em>sobie to&nbsp;</em><em>dobrze wyobrazić, wprowadzała opłatę na czytniki mp3 i&nbsp;mp4. Rzeczywistość cyfrowa&nbsp;</em><em>zmieniła&nbsp;</em><em>się diametralnie. Wszyscy producenci i&nbsp;importerzy sprzętu elektronicznego funkcjonują na rynku europejskim w&nbsp;bardzo określonych ramach i&nbsp;na bardzo określonych zasadach, kt&oacute;re uwzględniają nowe urządzenia z&nbsp;możliwością powielania dzieł sztuki i&nbsp;własności intelektualnej. Do tej pory byliśmy w&nbsp;tym obszarze niechlubnym wyjątkiem w&nbsp;Unii Europejskiej. Tą nowelizacją to zmieniamy</em> &ndash; uważa Piotr Jędrzejowski.</p><p style="text-align:justify">Brak aktualizacji listy nośnik&oacute;w powodował, że wpływy z&nbsp;opłat reprograficznych w&nbsp;Polsce należą do najniższych w&nbsp;UE, na czym tracą tysiące polskich tw&oacute;rc&oacute;w i&nbsp;wykonawc&oacute;w.&nbsp;Nowelizacja ma zapewnić wpływy z&nbsp;opłat na poziomie por&oacute;wnywalnym do innych państw Unii Europejskiej.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Środki z&nbsp;opłaty reprograficznej trafiają zawsze wyłącznie do artyst&oacute;w, nie&nbsp;do budżetu państwa. Przekazywane są bezpośrednio do organizacji zbiorowego zarządzania, kt&oacute;re wtedy na zasadach swojego funkcjonowania wypłacają je zarejestrowanym w&nbsp;nich artystom </em>&ndash; wyjaśnia rzecznik MKiDN. &ndash; <em>Do tej pory wpływy z&nbsp;opłaty reprograficznej wynosiły 30&ndash;35 mln zł rocznie. Po wejściu w&nbsp;życie nowelizacji rozporządzenia wpływy&nbsp;</em><em>te&nbsp;</em><em>mogą sięgnąć 150, może nawet 200 mln zł.</em></p><p style="text-align:justify">W Polsce wpływy z&nbsp;opłat w&nbsp;2024 roku wyniosły 35,8 mln zł, czyli ok. 8,5 mln euro. Dla por&oacute;wnania w&nbsp;Hiszpanii wyniosły one 86,37 mln euro, w&nbsp;Belgii &ndash; 21,36 mln euro, a w&nbsp;Austrii &ndash; 15,81 mln euro. W Niemczech są one ponad 20-krotnie wyższe niż w&nbsp;Polsce.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Mamy doświadczenie całej Unii Europejskiej i&nbsp;nie ma żadnych danych na temat tego, żeby opłata reprograficzna wpływała na ceny urządzeń, kt&oacute;rych dotyczy. Dla por&oacute;wnania&nbsp;&ndash; dzisiaj funkcjonujemy w&nbsp;rzeczywistości, w&nbsp;kt&oacute;rej pensja w&nbsp;Niemczech jest dużo wyższa niż w&nbsp;Polsce, a urządzenia cyfrowe, w&nbsp;tym smartfony, są tańsze &ndash;</em> wyjaśnia Piotr Jędrzejowski. &ndash; <em>Jest to związane chociażby z&nbsp;tym, że bardzo duża część importer&oacute;w, producent&oacute;w szacuje ceny na dany obszar rynkowy, w&nbsp;naszym przypadku Unii Europejskiej, a nie&nbsp;na poszczeg&oacute;lne rynki krajowe.</em></p><p style="text-align:justify">W większości przypadk&oacute;w wysokość opłaty reprograficznej liczona od ceny netto sprzedaży urządzenia lub nośnika została ustalona na poziomie 1 proc. Opłaty na magnetofony i&nbsp;magnetowidy wyniosą 0,01 proc., co odzwierciedla ich znikomy rynkowy udział. Utrzymane zostaną opłaty na zapisywalne płyty optyczne (CD, DVD, Blu-ray) oraz&nbsp;ich przenośne nagrywarki, jak r&oacute;wnież na cyfrowe odtwarzacze audio i&nbsp;audio-wideo, choć udział rynkowy tych sprzęt&oacute;w znacznie zmalał.&nbsp;</p><p style="text-align:justify">W ocenie skutk&oacute;w regulacji resort wskazuje, że wpływ nowych przepis&oacute;w na sytuację konsument&oacute;w nie&nbsp;będzie znaczący, biorąc pod uwagę stosunkowo niski poziom opłat przyjęty w&nbsp;rozporządzeniu.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Ta opłata będzie dotyczyła importer&oacute;w i&nbsp;producent&oacute;w. Nie jest to koszt urządzenia, kt&oacute;rego reprografia dotyczy. Jest to koszt udziału we wsp&oacute;lnym europejskim rynku.&nbsp;Producenci i&nbsp;importerzy tych urządzeń powinni dorzucić niewielką kwotę do tego rynku&nbsp;</em>&ndash; podkreśla rzecznik prasowy resortu kultury.&nbsp;<em>&ndash;</em>&nbsp;<em>Opłata reprograficzna nie&nbsp;dotyczy realnego wykonywania kopii przez&nbsp;użytkownika. Jest opłatą za to, że urządzenia, kt&oacute;rych używamy, służą przede wszystkim do dw&oacute;ch rzeczy: do kontakt&oacute;w zewnętrznych, dzwonienia, wysyłania SMS-&oacute;w, ale też do konsumowania treści objętych prawem autorskim, czyli własności intelektualnych.</em>&nbsp;</p><p style="text-align:justify">Resort podaje, że w&nbsp;Polsce jest 258 producent&oacute;w i&nbsp;importer&oacute;w objętych opłatami urządzeń i&nbsp;związanych z&nbsp;nimi czystych nośnik&oacute;w. Jest to liczba podmiot&oacute;w ewidencjonowanych jako płatnicy na koniec 2024 roku.</p><p style="text-align:justify">MKiDN podkreśla, że wzrost wpływ&oacute;w z&nbsp;opłat musi się wiązać&nbsp;z&nbsp;ich efektywnym i&nbsp;przejrzystym zarządzaniem, dlatego jeszcze w&nbsp;tym roku ma być gotowy projekt zmian w&nbsp;przepisach dotyczących prawa autorskiego oraz&nbsp;zbiorowego zarządzania prawami autorskimi i&nbsp;prawami pokrewnymi. Ich celem będzie uszczelnienie systemu zbiorowego zarządzania, zwiększenie transparentności działania organizacji zbiorowego zarządzania oraz&nbsp;umożliwienie ministrowi skuteczniejszej oceny operacji finansowych prowadzonych przez&nbsp;organizacje zbiorowego zarządzania.&nbsp;</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/421486761_oplata_reprograficzna_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>  </channel>
</rss>
