<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?>
<rss version="2.0">
 <channel>
    <title>Innowacje.newseria.pl - Agencja Informacyjna</title>
    <link>https://innowacje.newseria.pl/</link>
    <description>Najnowsze informacje</description>
    <lastBuildDate>Fri, 21 Aug 2026 06:30:00 +0200</lastBuildDate>
    <language>pl</language>
    <image>
      <title>Innowacje.newseria.pl - Agencja Informacyjna</title>
      <url>https://innowacje.newseria.pl/grafika/logo.gif</url>
      <link>https://innowacje.newseria.pl/</link>
    </image>
    
<item>
     <title><![CDATA[Polska rozwija własne modele AI do wyszukiwania informacji. Mają wspierać rozwój systemów agentowych]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/polska-rozwija-wlasne,p1799170744</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/polska-rozwija-wlasne,p1799170744</guid>
     <pubDate>Fri, 21 Aug 2026 06:30:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/opi-poldense-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Nowe polskie modele AI mogą zwiększyć niezależność technologiczną krajowych podmiot&oacute;w w&nbsp;obszarze wyszukiwania informacji. Rodzina modeli PolDense, opracowana przez&nbsp;AI Lab w&nbsp;Ośrodku Przetwarzania Informacji, jest przeznaczona do pracy z&nbsp;językiem polskim. Według tw&oacute;rc&oacute;w niekt&oacute;re z&nbsp;tych modeli osiągają w&nbsp;tej pracy lepsze wyniki niż większe modele wielojęzyczne i&nbsp;mogą działać przy znacznie mniejszych wymaganiach sprzętowych.</strong></p><p style="text-align:justify">Rodzina PolDense, przeznaczona dla&nbsp;języka polskiego, obejmuje sześć modeli opartych na&nbsp;architekturze ModernBERT i&nbsp;technologii ettin-encoders. Mają one od 17 mln do 1 mld parametr&oacute;w. Zostały opracowane z&nbsp;myślą o&nbsp;systemach pracujących z&nbsp;dużymi wolumenami danych nieustrukturyzowanych, w&nbsp;szczeg&oacute;lności w&nbsp;wyszukiwarkach, chatbotach, asystentach AI oraz&nbsp;aplikacjach wykorzystujących architekturę RAG (Retrieval Augmented Generation). Potrafią analizować teksty o&nbsp;długości nawet 8192 token&oacute;w.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Są to specjalistyczne modele językowe, kt&oacute;rych celem jest wsparcie wyszukiwania informacji. Trzeba być świadomym, że nie&nbsp;są one por&oacute;wnywalne z&nbsp;modelami typu ChatGPT, Claude czy chińskie Qwen i&nbsp;DeepSeek, ponieważ nie&nbsp;są to modele generatywne</em> &ndash; m&oacute;wi agencji Newseria dr inż. Marek Kozłowski, kierownik AI Lab w&nbsp;OPI-PIB. &ndash; <em>Modele wyszukiwania informacji są bardzo ważne. To przede wszystkim wsparcie rewolucji agentowej, kt&oacute;ra obecnie następuje i&nbsp;kt&oacute;ra będzie oparta na wykorzystaniu własnych zbior&oacute;w danych. Żeby duże modele językowe przetwarzały właściwe dane, należy je wyszukać, i&nbsp;po to właśnie są modele PolDense &ndash; aby skutecznie wyszukiwać informacje w&nbsp;naszych lokalnych zbiorach danych i&nbsp;potem przekazywać je do dużych modeli językowych.</em></p><p style="text-align:justify">Jak wskazują tw&oacute;rcy PolDense, coraz więcej rozwiązań wykorzystujących duże modele językowe opiera się na&nbsp;podejściu RAG, kt&oacute;re pozwala generować odpowiedzi nie&nbsp;tylko&nbsp;na&nbsp;podstawie wiedzy zapisanej w&nbsp;modelu, lecz&nbsp;przede wszystkim na&nbsp;podstawie aktualnych i&nbsp;wyszukanych w&nbsp;czasie rzeczywistym dokument&oacute;w typowych dla&nbsp;danej branży. Skuteczność takich system&oacute;w zależy w&nbsp;dużym stopniu od&nbsp;jakości mechanizmu wyszukiwania informacji. Jednym z&nbsp;podejść pozwalających zwiększyć skuteczność wyszukiwania są tzw. dense retrievery, czyli modele oparte na&nbsp;głębokich sieciach neuronowych. Potrafią one przekształcać pytania i&nbsp;dokumenty w&nbsp;kompaktowe reprezentacje wektorowe, umożliwiające precyzyjne wyszukiwanie treści na&nbsp;podstawie znaczenia, a&nbsp;nie&nbsp;wyłącznie dopasowania sł&oacute;w kluczowych. Właśnie nad&nbsp;tego typu technologiami wyszukiwania informacji pracuje obecnie AI Lab OPI.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Już teraz widać, jak duże jest zapotrzebowanie na rozwiązania typu RAG. Wierzymy w&nbsp;to, że wraz z&nbsp;rewolucją agentową, kt&oacute;ra nadejdzie w&nbsp;ciągu najbliższych dw&oacute;ch&ndash;trzech lat, a na Zachodzie już nadchodzi, potrzeba wyszukiwania jak najbardziej wartościowej informacji lokalnej i&nbsp;przekazywanie jej do kolejnych agent&oacute;w będzie elementem kluczowym dla&nbsp;sukcesu wdrożeń w&nbsp;przemyśle i&nbsp;organach publicznych. Zapotrzebowanie to widać już choćby po liczbie pobrań tych modeli na Hugging Face </em>&ndash; m&oacute;wi dr inż. Marek Kozłowski.</p><p style="text-align:justify">Modele PolDense zostały udostępnione przez&nbsp;OPI-PIB jako open source na platformie Hugging Face. Mogą być wykorzystywane przez&nbsp;naukowc&oacute;w, administrację publiczną i&nbsp;przedsiębiorc&oacute;w do tworzenia własnych mechanizm&oacute;w wyszukiwania, system&oacute;w RAG oraz&nbsp;narzędzi do pracy z&nbsp;bazami dokument&oacute;w.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Często wdrożenia, kt&oacute;re dotąd polegały na wyszukaniu informacji, opierały się na modelach chińskich lub amerykańskich. Teraz możemy wziąć model polski, kt&oacute;ry jest lepszy, skuteczniejszy od modeli zagranicznych i&nbsp;</em><em>do tego </em><em>jest dziesięciokrotnie mniejszy. Dzięki temu, że ta rodzina modeli jest tak szeroka, to niekt&oacute;re z&nbsp;nich możemy uruchomić nawet na infrastrukturze bez GPU, czyli najtańszej, na zwykłych procesorach obliczeniowych. Możemy dobrać model w&nbsp;zależności od tego, jakie mamy potrzeby, i&nbsp;infrastrukturę lokalną &ndash;</em> podkreśla kierownik AI Lab w&nbsp;OPI-PIB.</p><p style="text-align:justify">Największy z&nbsp;modeli, PolDense 1B, uzyskał 64,11 pkt w&nbsp;benchmarku Polish Information Retrieval Benchmark (PIRB), zajmując pierwsze miejsce w&nbsp;rankingu. Wyprzedził m.in. modele wielojęzyczne mające kilka razy więcej parametr&oacute;w.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Modele PolDense są por&oacute;wnywalne lub lepsze od modeli wielojęzycznych koncern&oacute;w zagranicznych, kt&oacute;re są 10 razy większe. To jest bardzo ważna informacja, dlatego że jeśli mamy model dziesięciokrotnie mniejszy od modeli międzynarodowych, to jest dziesięciokrotnie tańszy w&nbsp;utrzymaniu, zajmuje mniej pamięci i&nbsp;jest szybszy na naszej infrastrukturze. Daje nam więc dwojakie zyski: wyższą lub por&oacute;wnywalną skuteczność i&nbsp;do tego jeszcze wielokrotnie niższe koszty utrzymania, dodatkowo niezależność technologiczną i&nbsp;suwerenność, kt&oacute;ra jest kwestią najtrudniej wycenialną </em>&ndash; m&oacute;wi dr inż. Marek Kozłowski.&nbsp;</p><p style="text-align:justify">Polska pozostaje wyraźnie poniżej unijnej średniej pod względem wykorzystania sztucznej inteligencji przez&nbsp;przedsiębiorstwa. Według Eurostatu w&nbsp;2025 roku AI wykorzystywało 8,4 proc. polskich firm, wobec 20 proc. w&nbsp;całej Unii Europejskiej. Ubiegłoroczne badanie PwC &bdquo;Polskie firmy nie&nbsp;wykorzystują w&nbsp;pełni potencjału AI&rdquo; pokazuje rosnące zainteresowanie agentami AI wśr&oacute;d dużych przedsiębiorstw. Wśr&oacute;d badanych 187 firm zatrudniających co najmniej 250 pracownik&oacute;w, z&nbsp;17 branż, 44 proc. korzystało z&nbsp;agent&oacute;w AI, a kolejne 14 proc. planowało ich wdrożenie.&nbsp;</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/1799170744_opi_poldense_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Polski sektor kosmiczny rośnie, ale potrzebuje nowych zleceń. Firmy chcą przejść od roli poddostawców do tworzenia własnych systemów]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/polski-sektor-kosmiczny,p1070237793</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/polski-sektor-kosmiczny,p1070237793</guid>
     <pubDate>Fri, 21 Aug 2026 06:20:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/thorium-gospodarka-foto3.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>W Polsce coraz większe znaczenie mają praktyczne zastosowania technologii kosmicznych, a zwłaszcza danych satelitarnych oraz&nbsp;usług nawigacji, pozycjonowania i&nbsp;synchronizacji czasu &ndash; wynika z&nbsp;raportu Polskiej Agencji Kosmicznej (POLSA) podsumowującego stan rozwoju badań i&nbsp;wykorzystania przestrzeni kosmicznej w&nbsp;Polsce w&nbsp;2025 roku. Aby jednak zwiększyć rolę sektora kosmicznego w&nbsp;gospodarce, jego przedstawiciele zwracają uwagę na konieczność podjęcia większego ryzyka w&nbsp;finansowaniu projekt&oacute;w badawczych i&nbsp;zamawiania polskich rozwiązań.</strong></p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Sektor kosmiczny daje gospodarce nowe miejsca pracy i&nbsp;rozw&oacute;j technologii. W przypadku Polski buduje się nowy sektor gospodarczy. To też tłumaczy w&nbsp;dużej mierze zainteresowanie inwestor&oacute;w, ponieważ jest takie poczucie, że finansujemy rozw&oacute;j przyszłości, finansujemy coś, co może dziś jest małe, ale dynamicznie się rozwija i&nbsp;będzie bardzo ważne w&nbsp;przyszłości, będzie istotną częścią gospodarki, więc warto tu być. To jest dobra percepcja &ndash;</em> ocenia w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria Piotr Mierzejewski, prezes Thorium Space, polskiej sp&oacute;łki deep-tech rozwijającej technologie komunikacji satelitarnej. &ndash; <em>Przed tym sektorem jest szereg wyzwań kosztowych, organizacyjnych, związanych z&nbsp;dostępem do surowc&oacute;w i&nbsp;technologii. Natomiast wyzwania są po to, żeby je przezwyciężać.</em></p><p style="text-align:justify">Jak wynika z&nbsp;danych przytoczonych w&nbsp;analizie Narodowego Centrum Badań i&nbsp;Rozwoju, wartość globalnego rynku kosmicznego w&nbsp;2024 roku była szacowana&nbsp;na 418&ndash;613 mld dol., a do 2035 roku może osiągnąć nawet 1,7 bln dol. Światowy sektor przechodzi transformację napędzaną nowymi modelami biznesowymi, kt&oacute;ra wynika m.in. z&nbsp;większej obecności na rynku podmiot&oacute;w prywatnych, kt&oacute;re świadczą usługi na rzecz sektora publicznego. Globalna zmiana sposobu funkcjonowania sektora otworzyła nowe możliwości przed podmiotami krajowymi. NCBR wskazuje, że wartość krajowego rynku sięgnęła w&nbsp;2024 roku ok. 2 mld zł, a w&nbsp;sektorze działa już ponad 400 firm i&nbsp;15 tys. specjalist&oacute;w. W Polsce rozwijają się nie&nbsp;tylko firmy technologiczne, ale także potencjał naukowy. Około 50 jednostek badawczych zajmuje się tą tematyką regularnie, a 30 sporadycznie.</p><p style="text-align:justify">W Polsce wciąż środki publiczne odgrywają ważną rolę w&nbsp;finansowaniu badań. Są to zar&oacute;wno środki zagraniczne, jak i&nbsp;krajowe. Te pierwsze pochodzą przede wszystkim z&nbsp;Komisji Europejskiej i&nbsp;Europejskiej Agencji Kosmicznej.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Obecność w&nbsp;ESA jest bardzo pozytywnym elementem, pomocnym dla&nbsp;rozwoju sektora. To organizacja, kt&oacute;ra przenosi doświadczenia, wspiera w&nbsp;projektach, zwłaszcza firmy, kt&oacute;re wchodzą na rynek, nie&nbsp;mają długoletnich doświadczeń albo chcą otworzyć nowy kierunek działania. To nie&nbsp;jest tylko finansowanie czy spos&oacute;b prowadzenia projekt&oacute;w, ale też możliwość kontaktu z&nbsp;ekspertami, z&nbsp;osobami, kt&oacute;re wiele lat przepracowały w&nbsp;danej dziedzinie i&nbsp;bardzo chętnie dzielą się tą wiedzą, pomagają rozwiązywać problemy, dają cenny feedback na temat rozwiązań, kt&oacute;re my dostarczamy</em> &ndash; m&oacute;wi Piotr Mierzejewski.</p><p style="text-align:justify">Z raportu POLSA wynika, że polskie przedsiębiorstwa i&nbsp;jednostki naukowe realizowały w&nbsp;2025 roku łącznie 133 kontrakty ESA. Ich wartość wyniosła 83,8 mln euro, z&nbsp;czego 41,3 mln euro przypadało na programy obowiązkowe. W obszarze obserwacji Ziemi realizowano 21 kontrakt&oacute;w, w&nbsp;kt&oacute;re zaangażowanych było 15 podmiot&oacute;w. Projekty obejmowały m.in. tworzenie algorytm&oacute;w służących do przetwarzania obraz&oacute;w czy wsparcie misji satelitarnych.&nbsp;</p><p style="text-align:justify">Raport wskazuje, że Polska dysponuje już faktyczną i&nbsp;rosnącą bazą organizacyjną oraz&nbsp;technologiczną zdolną do włączania się w&nbsp;międzynarodowe łańcuchy dostaw i&nbsp;aktywnego uczestnictwa w&nbsp;programach ESA, jednak dalszy rozw&oacute;j sektora będzie zależał od zdolności do przechodzenia z&nbsp;poziomu uczestnictwa projektowego do poziomu integracji systemowej i&nbsp;przyw&oacute;dztwa technologicznego. Kluczowe znaczenie będzie miało zatem wspieranie podmiot&oacute;w zdolnych do realizacji projekt&oacute;w o&nbsp;dużej skali oraz&nbsp;rozw&oacute;j specjalizacji w&nbsp;segmentach o&nbsp;największym potencjale strategicznym i&nbsp;gospodarczym.&nbsp;</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Aby zwiększyć rolę sektora kosmicznego w&nbsp;gospodarce, trzeba ponieść ryzyko jego finansowania. M&oacute;wię tu nie&nbsp;tylko o&nbsp;projektach badawczych, rozwojowych, związanych z&nbsp;rozwojem produktu, ale też o&nbsp;ryzyku zamawiania polskich rozwiązań w&nbsp;tym sektorze </em>&ndash; m&oacute;wi prezes Thorium Space. &ndash; <em>Niestety bardzo popularnym kierunkiem działania jest pomoc polskim firmom we wchodzeniu w&nbsp;łańcuchy dostaw firm zachodnich. Jest to droga bardzo trudna do przejścia. Te łańcuchy dostaw są często od kilkudziesięciu lat niezmienne, bazują na zaufaniu partner&oacute;w. W sytuacji, w&nbsp;kt&oacute;rej kt&oacute;ryś element nie&nbsp;zadziała, konsekwencje mogą bardzo dużo kosztować, dlatego jest duża niechęć do zmian tych łańcuch&oacute;w.</em></p><p style="text-align:justify">Jak podkreśla ekspert, globalne przedsiębiorstwa wymagają od swoich partner&oacute;w tzw. flying heritage, czyli udokumentowanego doświadczenia technologii w&nbsp;rzeczywistych misjach kosmicznych. Szereg polskich firm nie&nbsp;jest jeszcze na takim poziomie rozwoju, co prowadzi do ich wykluczenia z&nbsp;wyścigu po zlecenia.&nbsp;</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Ta sfera &ndash; jak od firm kupować i&nbsp;umożliwiać im rozw&oacute;j produkt&oacute;w, ale też zdobywać doświadczenia &ndash; jest moim zdaniem obszarem, kt&oacute;ry wymaga bardzo dużej troski i&nbsp;zaplanowania systemu, kt&oacute;ry by ten rozw&oacute;j wspierał. Z tym wiąże się ryzyko, że jeżeli będziemy wtłaczani w&nbsp;cykle produkcyjne</em><em> zachodnich</em><em>&nbsp;firm, zawsze będziemy poddostawcami element&oacute;w, a dzisiaj naprawdę mamy potencjał, żebyśmy&nbsp;</em><em>sami </em><em>tworzyli całe systemy. Byłoby to dużo większą wartością dla&nbsp;kraju i&nbsp;gospodarki, wytworzyłoby więcej nowych miejsc pracy i&nbsp;pozwoliło osadzić tutaj większą część marży </em>&ndash; uważa ekspert.&nbsp;</p><p style="text-align:justify">Zapotrzebowanie na technologie kosmiczne rośnie wraz z&nbsp;potrzebami w&nbsp;zakresie łączności, obserwacji Ziemi, meteorologii czy geolokalizacji. Te obszary mają ogromne znaczenie nie&nbsp;tylko dla&nbsp;gospodarki, ale także bezpieczeństwa kraju, co pokazały doświadczenia z&nbsp;wojny w&nbsp;Ukrainie. W ostatnich latach szybko rośnie r&oacute;wnież liczba satelit&oacute;w wykorzystywanych do tych cel&oacute;w.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Popatrzmy na rozw&oacute;j sieci satelitarnej Starlink&nbsp;&ndash; w&nbsp;2022 roku składała się z&nbsp;ok. 4 tys. satelit&oacute;w, dzisiaj jest ich ok. 12 tys. To pokazuje pewien potencjał i&nbsp;potrzeby, a z&nbsp;drugiej strony są firmy, kt&oacute;re chcą te potrzeby polskie i&nbsp;europejskie zaspokajać. Część z&nbsp;nich odnosi już spore sukcesy, co budzi nadzieję, że mogą być one powielane, a dzięki temu stworzymy nową gałąź gospodarki, kt&oacute;ra będzie musiała rosnąć i&nbsp;w kt&oacute;rą warto inwestować</em> <em>&ndash;</em> m&oacute;wi Piotr Mierzejewski, tłumacząc rosnące zainteresowanie inwestor&oacute;w sektorem kosmicznym.</p><p style="text-align:justify">Sp&oacute;łka Thorium Space chce wykorzystać ten moment i&nbsp;planuje debiut na rynku NewConnect. W ostatnich miesiącach pozyskała od inwestor&oacute;w blisko 34 mln zł z&nbsp;emisji akcji serii H i&nbsp;I, a dodatkowo wzmocniła bilans poprzez konwersję 9,1 mln zł pożyczek na akcje. Pozyskany kapitał ma wesprzeć realizację kluczowych projekt&oacute;w i&nbsp;przygotować technologie do komercjalizacji.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Po pierwsze, obecność na NewConnect daje nam możliwość zapewnienia płynności obrotu akcjami, co było oczekiwaniem naszych inwestor&oacute;w. Po drugie, nasza firma cały czas się rozwija, więc potrzebujemy i&nbsp;będziemy potrzebować nowego finansowania. Mamy dużo pomysł&oacute;w, widzimy jasną ścieżkę rozwojową i&nbsp;wierzymy, że uda się ją zrealizować. To nas napędza w&nbsp;drodze na NewConnect. Robimy to z&nbsp;wiarą, że pomoże nam to uzyskać w&nbsp;przyszłości środki na realizację kolejnych pomysł&oacute;w &ndash;</em> m&oacute;wi prezes Thorium Space.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/1070237793_thorium_gospodarka_2_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[T. Bocheński (PiS): Europa przegrywa wyścig o najbardziej zaawansowaną AI. Przoduje tylko w regulacjach]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/t-bocheski-pis,p448912044</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/t-bocheski-pis,p448912044</guid>
     <pubDate>Thu, 20 Aug 2026 06:25:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/448912044_bochenski_cyberbezpieczenstwo_1.png" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Europa rozwija infrastrukturę, moce obliczeniowe i&nbsp;własne zdolności w&nbsp;zakresie sztucznej inteligencji, ale nadal pozostaje w&nbsp;tyle za USA i&nbsp;Chinami w&nbsp;najbardziej zaawansowanych technologiach. Zdaniem europosła Tobiasza Bocheńskiego UE bryluje w&nbsp;regulacjach, kt&oacute;re nie&nbsp;są wystarczające do podniesienia konkurencyjności Europy w&nbsp;tym obszarze i&nbsp;zapewnienia cyberbezpieczeństwa w&nbsp;obliczu nowych zagrożeń wykorzystujących AI.</strong></p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Wszystkie najnowsze modele AI są rozwijane gł&oacute;wnie w&nbsp;Stanach Zjednoczonych, a w&nbsp;drugiej kolejności w&nbsp;dalekiej Azji, gł&oacute;wnie w&nbsp;Chinach. W pierwszej dziesiątce największych potentat&oacute;w w&nbsp;tej branży jest tylko jedna europejska firma i&nbsp;to francuska. Unia Europejska jest bezbronna handlowo i&nbsp;w&nbsp;wymiarze najnowocześniejszych technologii. Żadne akty prawne uchwalane przez&nbsp;Komisję Europejską nic w&nbsp;tym nie&nbsp;pomogą, ponieważ jest wyłącznie biorcą, a nie&nbsp;jest dostawcą technologii </em>&ndash; podkreśla w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria Tobiasz Bocheński, poseł do Parlamentu Europejskiego z&nbsp;PiS, członek EKR.</p><p style="text-align:justify">W tegorocznym rankingu najbardziej obiecujących firm rozwijających i&nbsp;wykorzystujących sztuczną inteligencję &bdquo;Forbes AI 50&rdquo; znajduje się pięć europejskich: francuski Mistral AI, dwie firmy ze Szwecji &ndash; Lovable i&nbsp;Legora, niemiecki Black Forest Labs oraz&nbsp;brytyjska Synthesia. Najwięcej finansowania pozyskał Mistral AI &ndash; ponad 3,1 mld dol.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Komisja Europejska lansuje takie przekonanie, że wprowadzając nowe dyrektywy i&nbsp;rozporządzenia, będzie w&nbsp;stanie wymuszać za pomocą decyzji administracyjnych na dużych firmach zagranicznych ochronę pewnych d&oacute;br, kt&oacute;re uważa za kluczowe. Tylko że należy w&nbsp;tej sprawie zwr&oacute;cić uwagę na jedną rzecz: żaden z&nbsp;tych wielkich dostawc&oacute;w nie&nbsp;jest z&nbsp;europejskim kapitałem &ndash;</em> podkreśla europoseł. <em>&ndash; To jest zawsze działanie w&nbsp;dwie strony, bo może się skończyć tak, że Europejczycy w&nbsp;og&oacute;le będą mieli ograniczony dostęp do usług cyfrowych najwyższej jakości, do kt&oacute;rych mają dostęp Amerykanie i&nbsp;Chińczycy. Zatem problem polega na tym, że Unia Europejska wydała dziesiątki, jeśli nie&nbsp;setki miliard&oacute;w euro na cele, kt&oacute;re były marnotrawstwem, kiedy trzeba było rozwijać innowacyjność i&nbsp;nowoczesne technologie, i&nbsp;teraz mamy poważny problem, bo w&nbsp;kontekście najnowocześniejszych technologii stajemy się skansenem.</em></p><p style="text-align:justify">W kwietniu 2025 roku Unia Europejska ogłosiła skoordynowany plan dotyczący sztucznej inteligencji &ndash; AI Continent Action Plan, kt&oacute;ry wyznacza pięć filar&oacute;w, czyli inwestycje w&nbsp;infrastrukturę, wykorzystanie danych, wdrożenia sektorowe, rozw&oacute;j kompetencji i&nbsp;uproszczenie regulacji. Celem planu jest jak najskuteczniejsze wykorzystanie możliwości, jakie daje sztuczna inteligencja. W tym roku Komisja Europejska przedstawiła kolejne inicjatywy rozwijające założenia tego planu. To m.in. plan działania w&nbsp;zakresie cyberbezpieczeństwa i&nbsp;sztucznej inteligencji. KE chce stworzyć bardziej uporządkowany system reagowania na zagrożenia związane z&nbsp;wykorzystaniem zaawansowanych modeli AI w&nbsp;cyberatakach. Plan zakłada m.in. utworzenie europejskich zdolności do oceny modeli AI pod kątem cyberbezpieczeństwa, opracowanie z&nbsp;ENISA zasad dostępu do zaawansowanych modeli dla&nbsp;podmiot&oacute;w zajmujących się cyberbezpieczeństwem oraz&nbsp;stworzenie bezpiecznej platformy do testowania AI w&nbsp;symulowanych środowiskach.</p><p style="text-align:justify">Z kolei w&nbsp;czerwcu opublikowano europejski pakiet na rzecz suwerenności technologicznej, na kt&oacute;ry składają się m.in. dwa projekty legislacyjne: akt w&nbsp;sprawie czip&oacute;w 2.0 oraz&nbsp;akt w&nbsp;sprawie rozwoju chmury obliczeniowej i&nbsp;sztucznej inteligencji. Komisja chce w&nbsp;ten spos&oacute;b zmniejszyć zależność Europy od dostawc&oacute;w spoza UE, ale też wspierać rozw&oacute;j centr&oacute;w danych, infrastruktury obliczeniowej oraz&nbsp;wdrażanie AI w&nbsp;Europie. KE zapowiada też dalszy rozw&oacute;j gigafabryk AI oraz&nbsp;stworzenie europejskiej zdolności kapitałowej do finansowania inwestycji w&nbsp;suwerenność technologiczną.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Nie&nbsp;widzę szansy na to, że dogonimy świat. Jestem tu absolutnym pesymistą, ten pociąg już odjechał. Jeżeli chodzi o&nbsp;firmy, kt&oacute;re brylują w&nbsp;produkcji komputer&oacute;w kwantowych, o&nbsp;najbardziej zaawansowanych modelach AI, cenach energii, kt&oacute;ra jest niezbędnym ogniwem, żeby tworzyć nowoczesne centra danych, wielkie korporacje i&nbsp;robotykę, Unia Europejska jest daleko za Chinami i&nbsp;Stanami Zjednoczonymi. Jesteśmy w&nbsp;tym momencie podwykonawcami &ndash;</em> uważa europoseł EKR.</p><p style="text-align:justify">Chiny są liderem na świecie pod względem liczby publikacji, cytowań i&nbsp;przyznanych patent&oacute;w, a Stany Zjednoczone zachowują patenty o&nbsp;większym wpływie. W ubiegłym roku&nbsp;USA opracowały 59 znaczących modeli w&nbsp;por&oacute;wnaniu do 35 w&nbsp;Chinach &ndash; wynika z&nbsp;&bdquo;The 2026 AI Index Report&rdquo; przygotowanego przez&nbsp;Stanford Institute for Human-Centered Artificial Intelligence.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Mam nadzieję, że nowa strategia unijna nie&nbsp;zostanie przyjęta. Unia Europejska powinna się&nbsp;</em><em>zająć </em><em>deregulacją. Jesteśmy wyśmiewani na całym świecie z&nbsp;powodu AI Act i&nbsp;innych akt&oacute;w prawnych. Dochodzą też rozważania, żeby stworzyć podatek cyfrowy &ndash; nie&nbsp;ten, o&nbsp;kt&oacute;rym się m&oacute;wi, dotyczący korporacji takich jak Facebook, tylko ten, kt&oacute;rym miałyby być obłożone firmy zajmujące się AI, żeby odprowadzać zyski z&nbsp;niego do właścicieli własności intelektualnej. W żadnym kraju, kt&oacute;ry rozwija AI, nie&nbsp;ma niczego takiego </em>&ndash; podkreśla Tobiasz Bocheński.</p><p style="text-align:justify">W raporcie przygotowanym przez&nbsp;unijny AI Office &bdquo;Enhancing competitiveness, sovereignty and security of the European Union in frontier AI&rdquo; eksperci sugerują, że Unia powinna dążyć do tego, aby jej udział w&nbsp;globalnych mocach obliczeniowych był proporcjonalny do jej 15-proc. udziału w&nbsp;globalnym PKB, w&nbsp;por&oacute;wnaniu z&nbsp;obecnie szacowanym udziałem na poziomie 5 proc.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Nasz problem polega na tym, że jest za dużo regulacji, hamulc&oacute;w, r&oacute;żnego rodzaju mechanizm&oacute;w prawnych, kt&oacute;re sprawiają, że najzdolniejsi ludzie, najbardziej kreatywne think tanki, najbardziej pomysłowe start-upy uciekają z&nbsp;Europy. To jest zjawisko opisane w&nbsp;raporcie Draghiego, kt&oacute;ry ukazał się pod koniec 2024 roku. Rozmawiamy w&nbsp;2026 roku i&nbsp;nic się nie&nbsp;zmieniło. To tempo nie&nbsp;odpowiada zmianom, kt&oacute;re zachodzą w&nbsp;dzisiejszej&nbsp;rzeczywistości. Jeżeli popatrzymy na plany konsorcjum Elona Muska dotyczące robotyki, autonomicznych pojazd&oacute;w osobowych, ciężarowych, transportu zbiorowego, pr&oacute;by budowy data center na orbicie i&nbsp;przesyłania stamtąd danych, to to, o&nbsp;czym my dyskutujemy w&nbsp;Europie, jest po prostu śmieszne </em>&ndash; uważa europoseł. &ndash; <em>Przepaść będzie się powiększała. My się zatrzymaliśmy, a oni rosną.</em></p><p style="text-align:justify">Według ekspert&oacute;w cytowanych w&nbsp;raporcie unijnego AI Office najbardziej zaawansowane modele AI rozwinęły się w&nbsp;bezprecedensowym tempie. W ciągu trzech lat przeszły od problem&oacute;w z&nbsp;podstawowymi zadaniami do poziomu zbliżającego się do granic możliwości obecnych test&oacute;w. Jednocześnie pozycja Europy w&nbsp;rozwoju tej technologii pozostaje stosunkowo słaba w&nbsp;por&oacute;wnaniu z&nbsp;jej potencjałem gospodarczym.</p><p style="text-align:justify">W raporcie &bdquo;Enhancing competitiveness, sovereignty and security of the European Union in frontier AI&rdquo; wskazano, że rozw&oacute;j najbardziej zaawansowanych modeli AI jest napędzany przede wszystkim przez&nbsp;prywatne inwestycje. Zdaniem ekspert&oacute;w zwiększenie możliwości Europy w&nbsp;tym obszarze wymaga przede wszystkim usunięcia barier utrudniających inwestycje i&nbsp;dostęp do konkurencyjnych warunk&oacute;w rynkowych. Za najpilniejsze priorytety na najbliższe dwa lata uznano infrastrukturę obliczeniową oraz&nbsp;energię potrzebną do jej zasilania.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/448912044_bochenski_cyberbezpieczenstwo_1_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Naukowcy opracowali silniki molekularne napędzane światłem słonecznym. W przyszłości posłużą do stworzenia inteligentnych materiałów]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/naukowcy-opracowali,p1688563807</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/naukowcy-opracowali,p1688563807</guid>
     <pubDate>Thu, 20 Aug 2026 06:20:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/motory-molekularne-foto_1.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Naukowcy opracowali silniki molekularne, kt&oacute;re mogą być napędzane światłem słonecznym zamiast intensywnym światłem ze źr&oacute;deł laboratoryjnych. Takie mikroskopijne maszyny zamieniają energię świetlną w&nbsp;ukierunkowany ruch jednej części cząsteczki względem drugiej. W przyszłości mogą znaleźć zastosowanie m.in. w&nbsp;inteligentnych materiałach wychwytujących i&nbsp;uwalniających wodę, a także w&nbsp;precyzyjnym dostarczaniu lek&oacute;w.</strong></p><p style="text-align:justify">Badania nad silnikami molekularnymi napędzanymi światłem słonecznym przeprowadził międzynarodowy zesp&oacute;ł naukowc&oacute;w z&nbsp;udziałem dr. inż. Wojciecha Danowskiego z&nbsp;Uniwersytetu Warszawskiego. Wyniki zostały opublikowane w&nbsp;2026 roku w&nbsp;&bdquo;Journal of the American Chemical Society&rdquo;.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Silnik to maszyna, kt&oacute;ra zamienia energię chemiczną zawartą w&nbsp;mieszance paliwowo-powietrznej na jednokierunkowy, ciągły obr&oacute;t wału korbowego. Silniki molekularne działają w&nbsp;spos&oacute;b analogiczny &ndash; zamieniają jakąś formę energii na jednokierunkowy obr&oacute;t jednej części cząsteczki względem drugiej&nbsp;</em>&ndash; m&oacute;wi agencji Newseria dr inż. Wojciech Danowski, adiunkt na Wydziale Chemii UW.</p><p style="text-align:justify">Chemicy tworzą syntetyczne odpowiedniki biologicznych maszyn molekularnych występujących w&nbsp;kom&oacute;rkach żywych organizm&oacute;w. To wielkobiałkowe kompleksy lub białka, kt&oacute;re w&nbsp;kom&oacute;rkach wykonują jakąś określoną pracę. Przykładowo syntaza ATP to kompleks białek, kt&oacute;ry kręci się tylko w&nbsp;jedną stronę &ndash; ta mechaniczna praca zamieniana jest w&nbsp;energię chemiczną. Inny przykład motoru molekularnego to białka kroczące, kt&oacute;re transportują ładunki wewnątrz kom&oacute;rek.</p><p style="text-align:justify">W syntetycznych odpowiednikach to światło może wprawiać silniki molekularne w&nbsp;ruch, a ich działanie można precyzyjnie regulować przez&nbsp;odpowiednie zaprojektowanie struktury chemicznej cząsteczki.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;W naszej ostatniej pracy skonstruowaliśmy silnik molekularny, kt&oacute;ry napędzany jest światłem słonecznym. Zamiast wykorzystywać laboratoryjne źr&oacute;dło światła, czyli np. diodę luminescencyjną albo laser, kt&oacute;re charakteryzują się dużą energią i&nbsp;dużą intensywnością światła, a jednocześnie bardzo wąskim zakresem widmowym, tzn. jedną konkretną długością fali, nasz silnik molekularny może wykorzystywać do swojej pracy światło słoneczne, kt&oacute;re charakteryzuje się bardzo niską intensywnością, a także bardzo szerokim zakresem długości fal&nbsp;&ndash;</em> wyjaśnia dr inż. Wojciech Danowski.</p><p style="text-align:justify">Badania nad syntetycznymi maszynami molekularnymi zostały w&nbsp;2016 roku uhonorowane Nagrodą Nobla w&nbsp;dziedzinie chemii. Otrzymali ją Jean-Pierre Sauvage, Fraser Stoddart i&nbsp;Bernard L. Feringa. Jednym z&nbsp;kierunk&oacute;w rozwoju tej technologii jest wykorzystanie światła widzialnego zamiast stosowanego dotychczas promieniowania UV.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Wykorzystanie światła widzialnego jest bardzo ważne, ponieważ jest to wszechobecne źr&oacute;dło taniej i&nbsp;dostępnej energii. Tym się r&oacute;żni&nbsp; od światła wykorzystywanego w&nbsp;laboratorium </em>&ndash; dodaje badacz.</p><p style="text-align:justify">Silniki opracowane przez&nbsp;zesp&oacute;ł z&nbsp;udziałem Wojciecha Danowskiego działają w&nbsp;naturalnym świetle słonecznym, także po umieszczeniu w&nbsp;matrycy polimerowej. Wydajność procesu fotochemicznego odpowiedzialnego za zmianę struktury cząsteczki sięgała ok. 80 proc. i&nbsp;utrzymywała się na podobnym poziomie zar&oacute;wno w&nbsp;roztworze, jak i&nbsp;w polimerze. Takie cząsteczki mogą w&nbsp;przyszłości wykonywać pracę mechaniczną, np. rozciąganie, kurczenie czy zmianę kształtu.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;To odkrycie ma dość spore potencjalne zastosowania w&nbsp;przyszłości, m.in. w&nbsp;konstrukcji inteligentnych materiał&oacute;w, kt&oacute;re będą zmieniały swoje właściwości pod wpływem światła. Mogą to być np. materiały porowate, kt&oacute;re w&nbsp;ciemności będą pochłaniały gaz albo wodę, natomiast pod wpływem światła słonecznego będą je uwalniały&nbsp;</em>&ndash; wskazuje badacz.</p><p style="text-align:justify">To oznacza, że silniki molekularne mogą w&nbsp;przyszłości znaleźć zastosowanie w&nbsp;materiałach reagujących na światło. Przykładowo po wystawieniu na słońce tkaniny mogłyby zmieniać strukturę, aby ułatwić usuwanie zabrudzeń albo odpychać kurz i&nbsp;wodę, a karoseria aut po to, by usuwać niewielkie zarysowania. Szyby mogłyby automatycznie zmieniać przezroczystość lub ilość przepuszczanego ciepła, co pozwalałoby ograniczyć zużycie energii na klimatyzację. Innym kierunkiem jest miękka robotyka: polimerowa folia zawierająca silniki molekularne mogłaby pod wpływem światła się&nbsp;zwijać, wyginać lub przybierać zaprogramowany kształt.</p><p style="text-align:justify">Silniki molekularne mogą znaleźć zastosowanie także w&nbsp;materiałach do wychwytywania gaz&oacute;w, w&nbsp;tym dwutlenku węgla. W takim układzie porowaty materiał pochłaniałby dwutlenek węgla z&nbsp;powietrza, a napędzane światłem silniki molekularne umożliwiałyby jego p&oacute;źniejsze uwolnienie.&nbsp;</p><p style="text-align:justify">&ndash;&nbsp;<em>Możemy sobie wyobrazić taki materiał porowaty jako gąbkę, w&nbsp;kt&oacute;rej pory są na tyle małe, że są zdolne do selektywnego wychwytywania określonych gaz&oacute;w z&nbsp;powietrza. Taki materiał wystawiony na światło słoneczne dzięki napędzeniu ruchu wbudowanych w&nbsp;niego motor&oacute;w molekularnych uwalniałby zmagazynowany gaz w&nbsp;celu jego dalszego zmagazynowania albo wykorzystania w&nbsp;innych procesach chemicznych &ndash;</em> m&oacute;wi dr inż. Wojciech Danowski.</p><p style="text-align:justify">Jak podkreśla, dziś gł&oacute;wnym wyzwaniem w&nbsp;wychwytywaniu dwutlenku węgla z&nbsp;powietrza jest regeneracja adsorbentu, czyli uwolnienie zgromadzonego gazu i&nbsp;przygotowanie materiału do ponownego użycia. Według naukowca z&nbsp;UW może to pochłaniać ok. 40 proc. energii zużywanej w&nbsp;całym procesie. Wykorzystanie do regeneracji światła słonecznego mogłoby zmniejszyć zapotrzebowanie na energię z&nbsp;innych źr&oacute;deł.</p><p style="text-align:justify">Naukowcy badają r&oacute;wnież możliwość wykorzystania maszyn molekularnych do transportu i&nbsp;kontrolowanego uwalniania lek&oacute;w w&nbsp;organizmie.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Wyobraźmy sobie, że mamy nowotw&oacute;r w&nbsp;konkretnym miejscu i&nbsp;chcielibyśmy dostarczyć właśnie tam cząsteczkę leku, chemoterapeutyku po to, żeby nie&nbsp;zatruwać całego organizmu, tylko konkretne, chore miejsce. Skoro mamy cząsteczkę, kt&oacute;ra jest w&nbsp;stanie wykonywać obr&oacute;t jednokierunkowy jednej cząsteczki względem drugiej, możemy sobie wyobrazić, że taka cząsteczka mogłaby transportować cząsteczkę leku poprzez nasz organizm, skomplikowaną arterię żył i&nbsp;tętnic, w&nbsp;określone miejsce, kt&oacute;re możemy wybrać za pomocą światła&nbsp;&ndash;</em> wskazuje adiunkt na Wydziale Chemii UW.</p><p style="text-align:justify">Zanim takie rozwiązania będzie można wykorzystać w&nbsp;medycynie, naukowcy muszą m.in. znaleźć spos&oacute;b na precyzyjne sterowanie maszynami molekularnymi w&nbsp;organizmie, zapewnić ich biokompatybilność i&nbsp;opracować metody produkcji na większą skalę.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Od praktycznych zastosowań jesteśmy niestety jeszcze dość daleko. Horyzont czasowy, o&nbsp;kt&oacute;rym m&oacute;wimy, to około 10, 15, a nawet 20 lat. Wynika to z&nbsp;faktu, że synteza silnik&oacute;w molekularnych jest wciąż dość trudna i&nbsp;wymagająca. Nie jesteśmy też w&nbsp;stanie amplifikować ruchu pojedynczych cząsteczek aż&nbsp;do makroskali, czyli nie&nbsp;jesteśmy w&nbsp;stanie zrobić tego, co robi matka natura, kt&oacute;ra amplifikuje ruch biologicznych maszyn molekularnych np. w&nbsp;naszych mięśniach albo&nbsp;kom&oacute;rkach&nbsp;&ndash;</em> podkreśla dr inż. Wojciech Danowski.</p><p style="text-align:justify">Na razie są to przede wszystkim badania podstawowe. Naukowcy pr&oacute;bują zwiększyć wydajność silnik&oacute;w molekularnych, rozszerzyć zakres światła widzialnego, kt&oacute;re może je napędzać, i&nbsp;obniżyć koszty ich produkcji.</p><p style="text-align:justify">&ndash;&nbsp;<em>Gł&oacute;wnym elementem ograniczającym zastosowanie tej technologii w&nbsp;przyszłości jest cena wytworzenia takiego silnika molekularnego. Na razie jest bardzo wysoka, ale mamy nadzieję, że w&nbsp;przyszłości uda się opracować lepsze metody pozwalające na wytwarzanie silnik&oacute;w w&nbsp;dużej skali. Kolejnym elementem, kt&oacute;ry ogranicza ich potencjalne zastosowania w&nbsp;rzeczywistym świecie, jest wydajność ich pracy, kt&oacute;ra jak na razie jest niewielka. Mam jednak nadzieję, że w&nbsp;przyszłości będziemy w&nbsp;stanie osiągnąć większą wydajność konwersji światła na ruch mechaniczny&nbsp;&ndash;</em> podkreśla ekspert.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/1688563807_motory_molekularne_2_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Rośnie skuteczność wykrywania dopingu. Coraz łatwiej wykryć nawet mikrodawki substancji]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/rosnie-skutecznosc,p1875898538</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/rosnie-skutecznosc,p1875898538</guid>
     <pubDate>Wed, 19 Aug 2026 06:15:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/polada-doping-foto_1.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Około 1 proc. pr&oacute;bek pobieranych podczas kontroli antydopingowych w&nbsp;Polsce daje wynik pozytywny. To poziom zbliżony do światowego. Coraz dokładniejsze metody badań pozwalają wykrywać nawet mikrodawki niedozwolonych substancji, ale problemem jest ich łatwa dostępność w&nbsp;internecie. Polska Agencja Antydopingowa (POLADA) wsp&oacute;lnie z&nbsp;organami ścigania prowadzi operacje przeciwko nielegalnym laboratoriom i&nbsp;przestępczości sterydowej.</strong></p><p style="text-align:justify">W 2025 roku Międzynarodowa Agencja ds. Test&oacute;w (ITA) pobrała 41,8 tys. pr&oacute;bek od 17,3 tys. zawodnik&oacute;w i&nbsp;prowadziła 483 potencjalne postępowania dotyczące naruszenia przepis&oacute;w antydopingowych. Kontrole coraz częściej opierają się nie&nbsp;tylko na wykrywaniu substancji w&nbsp;pojedynczej pr&oacute;bce, lecz także na analizie zmian zachodzących w&nbsp;organizmie zawodnika w&nbsp;czasie, m.in. w&nbsp;ramach paszportu biologicznego sportowca (ABP).&nbsp;</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Skala naruszeń przepis&oacute;w antydopingowych wynosi ok. 1 proc. pr&oacute;bek pobranych przez&nbsp;agencje antydopingowe na całym świecie. Podobnie jest r&oacute;wnież w&nbsp;Polsce. Nie ma natomiast obecnie takiej sytuacji, w&nbsp;kt&oacute;rej kt&oacute;reś dyscypliny są zapomniane przez&nbsp;kontroler&oacute;w antydopingowych. Jako Polska Agencja Antydopingowa staramy się objąć programem kontroli antydopingowych wszystkie dyscypliny sportu w&nbsp;naszym kraju&nbsp;&ndash; </em>podkreśla w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria Hubert Dziudzik, p.o. dyrektor Polskiej Agencji Antydopingowej.</p><p style="text-align:justify">Ostatnie opublikowane pełne dane roczne dotyczą 2024 roku. Pobrano w&oacute;wczas 2407 pr&oacute;bek moczu i&nbsp;krwi oraz&nbsp;przeprowadzono 662 akcje kontrolne wśr&oacute;d zawodnik&oacute;w reprezentujących 40 związk&oacute;w sportowych. W 2024 roku stwierdzono&nbsp;12&nbsp;przypadk&oacute;w podejrzenia naruszenia przepis&oacute;w antydopingowych.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Najwięcej pr&oacute;bek pozytywnych przez&nbsp;lata dawało podnoszenie ciężar&oacute;w i&nbsp;sporty siłowe, gdzie doping był powszechny. Teraz ta sytuacja się zmieniła z&nbsp;uwagi na wzmożony program kontroli antydopingowej w&nbsp;tych dyscyplinach sportu. W&nbsp;każdym roku obserwujemy r&oacute;żną skalę zjawiska w&nbsp;r&oacute;żnych dyscyplinach&nbsp;&ndash;</em> wskazuje Hubert Dziudzik.</p><p style="text-align:justify">Pr&oacute;bki pobrane od zawodnik&oacute;w mogą być ponownie badane nawet wiele lat p&oacute;źniej.&nbsp;Zgodnie ze Światowym Kodeksem Antydopingowym mogą być one przechowywane przez&nbsp;10 lat i&nbsp;ponownie analizowane z&nbsp;wykorzystaniem nowszych metod. Program ponownego badania pr&oacute;bek z&nbsp;igrzysk olimpijskich w&nbsp;Londynie w&nbsp;2012 roku doprowadził do stwierdzenia 73 naruszeń przepis&oacute;w antydopingowych i&nbsp;odebrania 31 medali. Większość przypadk&oacute;w wykryto dzięki metodzie badania długoterminowych metabolit&oacute;w steryd&oacute;w anabolicznych, kt&oacute;ra nie&nbsp;była dostępna podczas pierwotnej analizy pr&oacute;bek w&nbsp;2012 roku.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Obecnie jako jednostki odpowiedzialne za zwalczanie dopingu w&nbsp;sporcie jesteśmy w&nbsp;stanie wykryć praktycznie każdy przypadek naruszenia. Limity detekcji są już coraz większe, tak że nawet stosowanie mikrodawek substancji dopingowych może być wykrywane i&nbsp;raportowane, a następnie sankcjonowane przez&nbsp;właściwe organy dyscyplinarne&nbsp;</em>&ndash; ocenia p.o. dyrektor POLADA.</p><p style="text-align:justify">Agencja udostępnia zawodnikom bazę lek&oacute;w zabronionych, w&nbsp;kt&oacute;rej można sprawdzić status preparat&oacute;w dostępnych na polskim rynku. W razie wątpliwości mogą oni r&oacute;wnież korzystać z&nbsp;Antydopingowego Pogotowia Informacyjnego. W 2026 roku do tych narzędzi dołączyło nowe rozwiązanie umożliwiające weryfikację leku na podstawie jego opakowania.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;To aplikacja, kt&oacute;ra w&nbsp;czasie rzeczywistym na podstawie zdjęcia kodu kreskowego lub samego opakowania pokaże zawodnikowi, czy ten lek zawiera w&nbsp;swoim składzie substancje zabronione</em>&nbsp;&ndash; wyjaśnia Hubert Dziudzik.</p><p style="text-align:justify">Problem dotyczy także suplement&oacute;w diety, kt&oacute;re mogą zawierać niewskazane na etykiecie substancje zabronione. W badaniu&nbsp;Sport Integrity Australia z&nbsp;2025 roku spośr&oacute;d 200 suplement&oacute;w sportowych kupionych w&nbsp;internecie 35 proc. zawierało co najmniej jedną substancję zabronioną przez&nbsp;WADA. W 57 proc. produkt&oacute;w, w&nbsp;kt&oacute;rych wykryto takie substancje, nie&nbsp;były one wymienione na etykiecie ani w&nbsp;opisie na stronie internetowej.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;To zawodnik odpowiada za to, co znajduje się w&nbsp;jego organizmie, i&nbsp;na nim spoczywa obowiązek udowodnienia, że doping został przyjęty nieświadomie&nbsp;&ndash;</em> przypomina ekspert. &ndash;<em>&nbsp;Najważniejsza jest edukacja &ndash; to najlepsze narzędzie, żeby dotrzeć do zawodnik&oacute;w. Staramy się ich uczulić nie&nbsp;tylko na ryzyka związane ze stosowaniem dopingu, czyli dyskwalifikacją, ale r&oacute;wnież na powikłania zdrowotne, kt&oacute;re mogą wystąpić na skutek stosowania substancji zabronionych.</em></p><p style="text-align:justify">POLADA wsp&oacute;łpracuje ze służbami w&nbsp;zwalczaniu nielegalnej produkcji i&nbsp;dystrybucji substancji dopingujących. Jak podkreśla, skala produkcji i&nbsp;dystrybucji tego rodzaju środk&oacute;w jest ogromna, szczeg&oacute;lnie steroid&oacute;w anaboliczno-androgennych.&nbsp; Tylko w&nbsp;pierwszym p&oacute;łroczu 2026 roku agencja 90 razy wspierała działania służb w&nbsp;tym zakresie &ndash; średnio co drugi dzień.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Jesteśmy jednym z&nbsp;lider&oacute;w działalności śledczej w&nbsp;zakresie walki z&nbsp;dopingiem w&nbsp;sporcie. To narzędzie, kt&oacute;re w&nbsp;naszym kraju weszło na najwyższy możliwy poziom, czego efektem są liczne operacje z&nbsp;organami ścigania, ale r&oacute;wnież fakt, że inne agencje na świecie starają się od nas uczyć, jak należy walczyć z&nbsp;nielegalną przestępczością sterydową&nbsp;</em>&ndash; wskazuje p.o. dyrektor POLADA. &ndash; <em>Rozw&oacute;j technologii, a przede wszystkim rozw&oacute;j internetu, zdecydowanie zwiększył dostępność substancji zabronionych na rynku.</em></p><p style="text-align:justify">Jak podkreśla, nowe technologie coraz istotniej wspierają jednak także walkę z&nbsp;dopingiem. Wśr&oacute;d nich są także narzędzia sztucznej inteligencji, wykorzystywane w&nbsp;analizowaniu danych, ale wciąż pozostają one jedynie wsparciem pracy kontroler&oacute;w.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Najważniejszym zadaniem dla&nbsp;Polskiej Agencji Antydopingowej na następny rok jest wejście 1 stycznia 2027 roku znowelizowanej wersji Światowego Kodeksu Antydopingowego. Między innymi dlatego obecnie w&nbsp;Polsce trwają prace nad nowelizacją ustawy o&nbsp;zwalczaniu dopingu w&nbsp;sporcie, kt&oacute;ra jest gł&oacute;wnym aktem prawnym regulującym te kwestie w&nbsp;naszym kraju</em> &ndash; m&oacute;wi Hubert Dziudzik.</p><p style="text-align:justify">W 2026 roku Światowa Agencja Antydopingowa (WADA) wprowadziła zmiany w&nbsp;zasadach kontroli antydopingowych. Od 1 kwietnia 2026 roku skr&oacute;ciła z&nbsp;dw&oacute;ch godzin do 60 minut minimalny czas, jaki musi upłynąć od zakończenia wysiłku do pobrania pr&oacute;bki krwi m.in. na potrzeby modułu hematologicznego paszportu biologicznego sportowca. Z kolei na obowiązującej od początku roku liście substancji i&nbsp;metod zabronionych znalazły się nowe regulacje dotyczące m.in. manipulacji krwią oraz&nbsp;kolejnych substancji o&nbsp;działaniu stymulującym.</p><p style="text-align:justify">Kolejne zmiany w&nbsp;światowym systemie antydopingowym zaczną obowiązywać od 1 stycznia 2027 roku wraz z&nbsp;nowym Światowym Kodeksem Antydopingowym i&nbsp;standardami międzynarodowymi. Dotyczą m.in. zasad ustalania sankcji, większej odpowiedzialności personelu &ndash; trener&oacute;w, lekarzy i&nbsp;innych os&oacute;b z&nbsp;otoczenia wspierającego zawodnik&oacute;w oraz&nbsp;wzmocnienia&nbsp;niezależności krajowych organizacji antydopingowych.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/1875898538_polada_doping_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Rośnie znaczenie Polski na rynku centrów danych. Możemy przyciągnąć inwestycje liczone w gigawatach]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/rosnie-znaczenie-polski,p11368670</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/rosnie-znaczenie-polski,p11368670</guid>
     <pubDate>Tue, 18 Aug 2026 06:20:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/pldca-centra-danych-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Polska wyrasta na lidera wzrostu w&nbsp;Europie Środkowo-Wschodniej pod względem mocy centr&oacute;w danych. Tylko w&nbsp;2025 roku wygenerowały one 10,6 mld zł wartości dodanej brutto i&nbsp;4,3 mld zł wpływ&oacute;w fiskalnych. Potencjał tego sektora jest jednak znacznie większy &ndash; wskazuje raport Polskiego Związku Centr&oacute;w Danych i&nbsp;PwC Polska. Zdaniem autor&oacute;w publikacji atutem przyciągającym tego typu inwestycje do kraju może być trwająca rozbudowa infrastruktury energetycznej, z&nbsp;kolei słabą stroną są długie procesy administracyjne.</strong></p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Gdy popatrzymy na szeroki rynek europejski data center, to Polska niestety ma w&nbsp;nim tylko 2 proc. udziału. Z jednej strony pozycjonuje nas to na dobrej startowej pozycji do dalszego rozwoju i&nbsp;mam nadzieję, że on nastąpi już wkr&oacute;tce. Europejski rynek data center to jest ok. 14 GW mocy w&nbsp;całości, a Polska ma tylko 250 MW. Biorąc pod uwagę pozycję naszego kraju jako piątej gospodarki Unii Europejskiej, jest pewne niedoszacowanie w&nbsp;tym sektorze </em>&ndash; wskazuje w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria Krystian Pypłacz, ekspert Polskiego Związku Centr&oacute;w Danych (PLDCA).</p><p style="text-align:justify">Według danych Europejskiego Stowarzyszenia Centr&oacute;w Danych (EUDCA), na kt&oacute;re powołują się autorzy raportu &bdquo;Napędzając gospodarkę: gospodarczy wpływ sektora Data Center w&nbsp;Polsce&rdquo;, całkowita moc centr&oacute;w danych w&nbsp;kraju może przekroczyć 550 MW do 2031 roku. To oznaczałoby ponad dwukrotny wzrost względem poziom&oacute;w z&nbsp;2025 roku. W bardziej optymistycznym scenariuszu do 2040 roku potencjał rynku może sięgnąć ok. 5 GW, na co wskazują plany inwestycyjne Polskich Sieci Elektroenergetycznych.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Zachodni rynek data center jest już mocno wysycony. Występują tam pewne ograniczenia w&nbsp;zakresie mocy przyłączeniowych. W takich miastach jak Dublin czy Amsterdam wręcz są moratoria na budowę nowych, dużych ośrodk&oacute;w data center. Pod tym względem Polska jest dobrze pozycjonowana do przejęcia dużych mocy, podłączenia i&nbsp;zasilania. Infrastruktura energetyczna to jest nasz gł&oacute;wny atut </em>&ndash; wyjaśnia Krystian Pypłacz.</p><p style="text-align:justify">Eksperci oceniają, że jeśli inwestycje w&nbsp;sieci i&nbsp;nowe moce przełożą się na realną dostępność infrastruktury, Polska może przejąć część projekt&oacute;w, kt&oacute;re nie&nbsp;mogą być lokowane w&nbsp;przeciążonych hubach europejskich.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Mocna pozycja Polski związana z&nbsp;dostępnością energii pozwala nam przyłączyć duże moce obliczeniowe. Mamy lokalizację, gdzie możemy wybudować kampusy, kt&oacute;re mają po 1 GW albo i&nbsp;więcej. To jest cztero&ndash;pięciokrotne zwiększenie obecnej mocy. Takie moce też przewiduje PSE w&nbsp;swoich planach rozbudowy, więc w&nbsp;tym zakresie mamy duże możliwości </em>&ndash; podkreśla ekspert PLDCA.</p><p style="text-align:justify">W planach są m.in. Baltic Data Center Campus na Pomorzu o&nbsp;mocy 3,2 GW, Stargard z&nbsp;infrastrukturą skalowalną do 960 MW oraz&nbsp;Bełchat&oacute;w Data Center Campus o&nbsp;skali 500 MW. Te projekty wykraczają poza&nbsp;klasyczne centra danych i&nbsp;wpisują się w&nbsp;logikę dużych kampus&oacute;w hyperscale oraz&nbsp;infrastruktury gotowej pod AI.&nbsp;</p><p style="text-align:justify">Polska może także skorzystać&nbsp;na unijnej strategii rozbudowy mocy obliczeniowej centr&oacute;w danych. Komisja Europejska proponuje potrojenie mocy centr&oacute;w danych w&nbsp;UE w&nbsp;ciągu najbliższych pięciu&ndash;siedmiu lat. Jednocześnie zwraca uwagę na potrzebę bardziej zr&oacute;wnoważonego geograficznie rozmieszczenia mocy obliczeniowych w&nbsp;Europie i&nbsp;zmniejszenia koncentracji infrastruktury w&nbsp;dotychczasowych hubach. Polska została wskazana jako jeden z&nbsp;kluczowych europejskich rynk&oacute;w &ndash; obok Hiszpanii, Włoch i&nbsp;kraj&oacute;w nordyckich&nbsp;&ndash; na kt&oacute;rych już teraz koncentruje się rosnący popyt na nowe inwestycje cyfrowe w&nbsp;Unii.&nbsp;</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Nowa strategia Unii Europejskiej dotycząca między innymi lokalizacji gigafabryk AI przewiduje ich geograficzne rozproszenie. Powinno ono r&oacute;wnież obejmować Europę Środkowo-Wschodnią i&nbsp;w tym zakresie Polska jest wiodącym rynkiem. Mam nadzieję, że to pomoże w&nbsp;ulokowaniu tej znaczącej infrastruktury dla&nbsp;Europy w&nbsp;naszym kraju &ndash;</em> zaznacza Krystian Pypłacz.</p><p style="text-align:justify">Gigafabryki sztucznej inteligencji to wielkoskalowe obiekty przeznaczone do obsługi najbardziej wymagających zastosowań AI, m.in. trenowania i&nbsp;wdrażania zaawansowanych modeli. Obiekty łączą moc obliczeniową, ponad 100 tys. zaawansowanych procesor&oacute;w sztucznej inteligencji, a także kładą duży nacisk na moc, niezawodne łańcuchy dostaw, zaawansowane sieci, efektywność energetyczną i&nbsp;automatyzację opartą na AI.</p><p style="text-align:justify">Pod koniec lipca br. EuroHPC JU ogłosiło przetarg na wyb&oacute;r projekt&oacute;w budowy europejskiej infrastruktury obliczeniowej nowej generacji dla&nbsp;sztucznej inteligencji. Polska uczestniczy w&nbsp;tej inicjatywie i&nbsp;chce się ubiegać&nbsp;o&nbsp;lokalizację jednej z&nbsp;europejskich&nbsp;Gigafabryk&nbsp;AI.&nbsp;Planowany projekt, jak informuje resort cyfryzacji, będzie mieć znaczenie nie&nbsp;tylko dla&nbsp;naszego kraju, ale też całego regionu. Gotowość do zakupu usług obliczeniowych z&nbsp;przyszłej infrastruktury zadeklarowały m.in.&nbsp;Litwa, Węgry, Chorwacja i&nbsp;Słowacja.&nbsp;</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Ważnym atutem Polski jest r&oacute;wnież nasz klimat. Poza krajami skandynawskimi mamy najniższą temperaturę średnioroczną, więc to obniża koszty chłodzenia takich ośrodk&oacute;w &ndash;</em> wyjaśnia ekspert PLDCA.</p><p style="text-align:justify">Umiarkowany klimat kontynentalny i&nbsp;stosunkowo niskie średnie temperatury otoczenia stwarzają dobre warunki do korzystania z&nbsp;system&oacute;w free-coolingu przez&nbsp;znaczną część roku. Według ekspert&oacute;w PLDCA i&nbsp;PwC stanowi to przewagę operacyjną w&nbsp;por&oacute;wnaniu z&nbsp;cieplejszymi rynkami Europy Południowej, takimi jak Madryt, Mediolan czy Lizbona, gdzie zapotrzebowanie na chłodzenie jest strukturalnie wyższe.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Gł&oacute;wnym elementem ograniczającym wzrost rynku są procedury administracyjne związane z&nbsp;budową data center. Rynek w&nbsp;obecnej fazie jest na etapie szybkiego dostarczania inwestycji, wprowadzania ich do produkcji. M&oacute;wimy o&nbsp;tzw. time to market, czyli czasie dostarczenia inwestycji na rynek, kt&oacute;ry jest dziś ważniejszy niż pieniądze, więc musimy go skr&oacute;cić, aby być bardziej konkurencyjnymi na rynku europejskim </em>&ndash; tłumaczy Krystian Pypłacz.</p><p style="text-align:justify">Ten aspekt znalazł się w&nbsp;projektowanej unijnej regulacji CADA, czyli Cloud and AI Development Act. Komisja Europejska proponuje wyznaczenie przez&nbsp;państwa członkowskie specjalnych stref przyspieszonego rozwoju data center, w&nbsp;kt&oacute;rych będą obowiązywać uproszczone procedury, m.in. jedno okienko administracyjne koordynujące cały proces inwestycyjny i&nbsp;ograniczenie czasu na uzyskanie decyzji do maksymalnie 12 miesięcy.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> W tym momencie procesy administracyjne związane z&nbsp;uzyskaniem pozwoleń środowiskowych czy pozwoleń na budowę trwają ponad dwa lata. To jest gł&oacute;wny bloker do rozwoju tego rynku &ndash;</em> wskazuje&nbsp;ekspert PLDCA..</p><p style="text-align:justify">Według danych Polskiego Związku Centr&oacute;w Danych całkowity pipeline mocy IT w&nbsp;Polsce sięga 500 MW. Sektor centr&oacute;w danych w&nbsp;Polsce przyczynia się do utrzymania niemal 41 tys. miejsc pracy w&nbsp;przeliczeniu na pełne etaty. Nieco ponad 27 tys. etat&oacute;w jest związanych&nbsp;z&nbsp;codziennymi operacjami centr&oacute;w danych. Są to m.in. inżynierowie IT, technicy data center, specjaliści sieciowi, facility managerowie, pracownicy ochrony, zespoły administracyjne, finansowe i&nbsp;sprzedażowe. 4,3 tys. miejsc pracy powstaje w&nbsp;łańcuchach dostaw, kt&oacute;re obejmują firmy budowlane, energetyczne, dostawc&oacute;w system&oacute;w chłodzenia i&nbsp;instalacji elektrycznych, logistykę oraz&nbsp;usługi profesjonalne. Kolejne 9,5 tys. etat&oacute;w wynika z&nbsp;wydatk&oacute;w pracownik&oacute;w i&nbsp;ich gospodarstw domowych, kt&oacute;re wspierają zatrudnienie m.in. w&nbsp;handlu, usługach lokalnych, mieszkalnictwie czy ochronie zdrowia.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/11368670_pldca_centra_danych_2_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Ekstremalne zjawiska pogodowe będą coraz częstsze. Polska nie jest przygotowana na ich skutki]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/ekstremalne-zjawiska,p651794769</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/ekstremalne-zjawiska,p651794769</guid>
     <pubDate>Tue, 18 Aug 2026 06:15:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/651794769_ig_prognozy_2.png" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Zmiany klimatu zwiększają ryzyko występowania gwałtownych zjawisk pogodowych i&nbsp;mogą zwiększać ich intensywność. Naukowcy podkreślają, że ten kierunek nie&nbsp;jest zaskoczeniem &ndash; modele klimatyczne od lat pokazują, z&nbsp;czym będziemy musieli się mierzyć. Większym problemem jest przygotowanie na skutki tych zmian. Polska ma w&nbsp;tym zakresie duże zaległości &ndash; zar&oacute;wno pod względem infrastruktury, jak i&nbsp;świadomości oraz&nbsp;umiejętności reagowania na ostrzeżenia.</strong></p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Widać w&nbsp;danych meteorologicznych, że pakujemy się w&nbsp;trudny klimat. To oznacza, że będziemy mieć do czynienia z&nbsp;gwałtowniejszymi typami pog&oacute;d, kt&oacute;re będą testować naszą infrastrukturę cywilizacyjną. Dla&nbsp;mnie ogromnym zaskoczeniem jest to, jak bardzo nasz dyskurs polityczny i&nbsp;społeczny jest nieprzygotowany do tego typu wyzwań: do rozmowy i&nbsp;wymagania od naszych polityk&oacute;w działania i&nbsp;reakcji&nbsp;</em>&ndash;&nbsp;podkreśla w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria Michał Brennek z&nbsp;Zakładu Fizyki Atmosfery Instytutu Geofizyki PAN.</p><p style="text-align:justify">Jak podkreślają klimatolodzy, w&nbsp;dyskursie publicznym wciąż zdarzają się niezgodne z&nbsp;wiedzą naukową tezy dotyczące klimatu. Jako przykład prof. Szymon Malinowski z&nbsp;Komitetu ds. Kryzysu Klimatycznego PAN oraz&nbsp;prof. Bogdan Chojnicki z&nbsp;Uniwersytetu Przyrodniczego w&nbsp;Poznaniu podają projekt ustawy Prawa i&nbsp;Sprawiedliwości dotyczący wyjścia Polski z&nbsp;unijnego systemu handlu emisjami (ETS), w&nbsp;kt&oacute;rym znalazły się tezy, że człowiek nie&nbsp;ma żadnego wpływu na klimat, a poziom CO<sub>2</sub>&nbsp;w&nbsp;atmosferze ziemskiej jest krytycznie niski, a nie&nbsp;alarmująco wysoki.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Od ponad 100 lat uszczeg&oacute;łowiamy bardzo drobne detale, rozumiejąc coraz lepiej system klimatyczny. Czy jesteśmy w&nbsp;stanie przewidzieć, jak będzie się zmieniał klimat? Tak, jak najbardziej, ale częścią tego systemu klimatycznego jest to, co robi człowiek, i&nbsp;tego nie&nbsp;do końca jesteśmy w&nbsp;stanie przewidzieć. Ludzie nie&nbsp;rozumieją i&nbsp;nie podejmują działania, dop&oacute;ki coś bardzo nie&nbsp;zaboli. A ponieważ klimat cechuje się dużą inercją, to gdy już zaboli, to niestety nie&nbsp;będzie już powrotu do stabilnego klimatu&nbsp;&ndash;</em> m&oacute;wi Michał Brennek.</p><p style="text-align:justify">Według raportu Światowej Organizacji Meteorologicznej (WMO) &bdquo;Stan globalnego klimatu 2025&rdquo; lata 2015&ndash;2025 były najcieplejszymi latami w&nbsp;historii pomiar&oacute;w. W 2025 roku średnia globalna temperatura była o&nbsp;ok. 1,43&deg;C wyższa niż w&nbsp;latach 1850&ndash;1900. Oceany nadal się nagrzewają i&nbsp;przez ostatnie dwie dekady pochłonęły rocznie ilość energii odpowiadającą około 18-krotności rocznego zużycia energii przez&nbsp;ludzkość. Postępuje r&oacute;wnież topnienie lodowc&oacute;w, a zasięg lodu morskiego w&nbsp;Arktyce był bliski rekordowo niskiego. Po raz pierwszy WMO zaliczyła też nier&oacute;wnowagę energetyczną Ziemi do kluczowych wskaźnik&oacute;w klimatycznych &ndash; osiągnęła ona najwyższy poziom w&nbsp;65-letnim okresie pomiar&oacute;w.</p><p style="text-align:justify">Według WMO średnia temperatura w&nbsp;poszczeg&oacute;lnych latach 2026&ndash;2030 ma być o&nbsp;1,3&ndash;1,9&deg;C wyższa od średniej z&nbsp;lat 1850&ndash;1900. Organizacja ocenia na 91 proc. prawdopodobieństwo, że przynajmniej w&nbsp;jedno z&nbsp;tych lat czasowo przekroczy pr&oacute;g 1,5&deg;C, a na 86 proc. &ndash; że w&nbsp;tym okresie padnie nowy globalny rekord temperatury.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Z czym możemy się mierzyć klimatycznie i&nbsp;pogodowo za 5&ndash;10 lat? Bardzo dużo zależy od tego, co dzisiaj zrobimy. Jedna strona medalu to stabilizacja klimatu i&nbsp;nasze działania, kt&oacute;re podejmujemy jako ludzkość, i&nbsp;tu też mamy sukcesy. Uznano, że najczarniejszy scenariusz zmiany klimatu się nie&nbsp;zrealizuje, ale nie&nbsp;dlatego, że nauka się myliła, tylko dlatego, że podjęliśmy skuteczne działania i&nbsp;ograniczyliśmy emisję CO<sub>2</sub>&nbsp;i&nbsp;gaz&oacute;w cieplarnianych</em>&nbsp;&ndash; m&oacute;wi ekspert Zakładu Fizyki Atmosfery Instytutu Geofizyki PAN. &ndash;&nbsp;<em>Druga rzecz to jest pytanie, jak będziemy cywilizacyjnie przystosowani na przykład do ochrony naszych najmłodszych i&nbsp;najstarszych.&nbsp;We wrześniu marszałek Sejmu zapowiedział debatę o&nbsp;dostosowaniu do zmiany klimatu i&nbsp;bezpieczeństwie klimatycznym. Dotychczas politycy w&nbsp;og&oacute;le nie&nbsp;podejmowali tego tematu, a on jest bardzo ważny.</em></p><p style="text-align:justify">Od stycznia 2025 roku miasta liczące co najmniej 20 tys. mieszkańc&oacute;w mają ustawowy obowiązek przygotowania miejskich plan&oacute;w adaptacji. Obejmuje on łącznie 209 miast, przy czym około trzech czwartych z&nbsp;nich już wcześniej dobrowolnie przygotowywało takie dokumenty. Plany mają uwzględniać lokalne zagrożenia meteorologiczne i&nbsp;hydrologiczne oraz&nbsp;określać działania dotyczące m.in. zazieleniania miast i&nbsp;zagospodarowania w&oacute;d opadowych.</p><p style="text-align:justify">Z badania More in Common wynika, że Polacy zdają sobie sprawę z&nbsp;rosnącej skali zagrożeń &ndash; 59 proc. respondent&oacute;w dostrzega, że fale upał&oacute;w są coraz częstsze i&nbsp;bardziej dotkliwe. Z drugiej strony tylko 7 proc. Polak&oacute;w uważa państwo za dobrze przygotowane na ekstremalne zjawiska pogodowe, a połowa badanych ocenia, że nie&nbsp;chroni ono odpowiednio obywateli przed skutkami zmiany klimatu. Zaledwie 11 proc. badanych uważa, że instytucje publiczne sprawnie zapobiegają i&nbsp;reagują na bieżąco w&nbsp;sytuacjach kryzysowych.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Cywilizacyjnie budujemy miasta gł&oacute;wnie dla&nbsp;samochod&oacute;w, a nie&nbsp;dla pieszych, wycinamy, co się da, betonujemy, ile się da. Nie jesteśmy przygotowani na to, że nasze budynki za chwilę nie&nbsp;będą potrzebowały izolacji dlatego, że na zewnątrz jest zimno, tylko dlatego, że jest za gorąco. Nie będziemy rozważać, ile potrzebujemy energii na zimę, a będziemy&nbsp;</em><em>także&nbsp;</em><em>rozważać, ile potrzebujemy energii latem, żeby było chłodniej. Mam wrażenie, że zostaliśmy w&nbsp;Polsce bardzo z&nbsp;tyłu z&nbsp;tą transformacją</em>&nbsp;&ndash; przekonuje ekspert PAN.</p><p style="text-align:justify">Jak podkreśla, na przestrzeni ostatnich lat znacząco poprawiamy możliwości prognozowania pogody i&nbsp;klimatu, w&nbsp;czym pomagają nam nowe technologie.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Jestem bardzo zdziwiony, że Polska jeszcze nie&nbsp;uczestniczy w&nbsp;pracach Europejskiego Centrum Średnioterminowych Prognoz Pogody</em><em>, że nie&nbsp;jesteśmy nawet stowarzyszonymi członkami w&nbsp;ECMWF, tylko&nbsp;kupujemy </em><em>od nich produkty. W&nbsp;tym centrum wsp&oacute;lnym wysiłkiem państw europejskich przesuwa się granicę skutecznego przewidywania pogody, ale także zapewnia niezwykle dobre prognozy klimatyczne. Mam nadzieję, że niebawem dołączymy do tej organizacji, bo to nie&nbsp;tylko kwestia nauki, ale przede wszystkim skutecznej osłony meteorologicznej naszego kraju&nbsp;&ndash; </em>m&oacute;wi Michał Brennek.</p><p style="text-align:justify">ECMWF zrzesza obecnie 23 państwa członkowskie, a kolejnych 12 ma status państw wsp&oacute;łpracujących. W tej drugiej grupie są m.in. Czechy, Słowacja, Węgry, Rumunia, Bułgaria, Litwa i&nbsp;Łotwa. Państwa uczestniczące w&nbsp;pracach otrzymują w&nbsp;czasie rzeczywistym dane z&nbsp;prognoz ECMWF oraz&nbsp;mają dostęp do podstawowych zasob&oacute;w obliczeniowych i&nbsp;archiwum meteorologicznego, a państwa członkowskie r&oacute;wnież do superkomputer&oacute;w centrum.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/651794769_ig_prognozy_2_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Polska w tyle w wyścigu o suwerenność cyfrową. To może zagrozić bezpieczeństwu państwa]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/polska-w-tyle-w-wyscigu-o,p1656414383</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/polska-w-tyle-w-wyscigu-o,p1656414383</guid>
     <pubDate>Mon, 17 Aug 2026 06:25:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/chmura-suwerennosc-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Suwerenność cyfrowa to nie&nbsp;tylko kwestia budowania silnego sektora technologicznego, ale gł&oacute;wnie bezpieczeństwa państwa. Raport &bdquo;Cyfrowa racja stanu&rdquo; Polskiej Sieci Ekonomii przygotowany z&nbsp;inicjatywy Polskiej Chmury &ndash; Związku Pracodawc&oacute;w wskazuje, że Polska nie&nbsp;poświęca temu tematowi tyle uwagi, ile potrzeba. Skala zależności od dostawc&oacute;w z&nbsp;kraj&oacute;w trzecich rośnie wraz z&nbsp;cyfryzacją gospodarki i&nbsp;administracji. Deficyt handlowy w&nbsp;obszarze produkt&oacute;w cyfrowych przekroczył w&nbsp;2025 roku 60 mld zł.</strong></p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Jesteśmy w&nbsp;tej chwili w&nbsp;punkcie zwrotnym. Naszą suwerenność cyfrową możemy obronić, ale też bardzo łatwo&nbsp;</em><em>ją </em><em>stracić. To jest zagrożenie, kt&oacute;re Związek Polska Chmura dostrzegł dawno temu. Temat był przez&nbsp;nas wielokrotnie podnoszony na forum publicznym. Teraz jest w&nbsp;końcu omawiany i&nbsp;bardzo intensywnie nad nim pracują m.in. Francja i&nbsp;Niemcy&nbsp;</em>&ndash; m&oacute;wi agencji Newseria Wiesław Wilk, przewodniczący Związku Polska Chmura.</p><p style="text-align:justify">W kwietniu 2026 roku francuska Międzyresortowa Dyrekcja ds. Cyfryzacji ogłosiła rozpoczęcie największej w&nbsp;historii Europy migracji administracji publicznej z&nbsp;systemu operacyjnego Windows na Linux. Celem jest ograniczenie zależności państwa od amerykańskich technologii i&nbsp;wzmocnienie suwerenności cyfrowej. Migracja ma objąć 2,5 mln stanowisk w&nbsp;administracji, z&nbsp;czego 500 tys. do końca 2027 roku.</p><p style="text-align:justify">W 2025 roku duńskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych zapowiedziało migrację z&nbsp;Microsoft 365 na LibreOffice. W tym samym czasie decyzje o&nbsp;odejściu od ekosystemu Microsoftu ogłosiły Kopenhaga i&nbsp;Aarhus. W debacie publicznej wskazywano m.in. na rosnące ryzyka geopolityczne i&nbsp;kwestie bezpieczeństwa danych w&nbsp;kontekście m.in. kwestii Grenlandii i&nbsp;obaw o&nbsp;potencjalne szpiegostwo.</p><p style="text-align:justify">Podobne inicjatywy widać także na forum Unii Europejskiej. W kwietniu 2026 roku Komisja Europejska rozstrzygnęła przetarg o&nbsp;wartości 180 mln euro na dostawę suwerennej chmury obliczeniowej dla&nbsp;instytucji, organ&oacute;w, urzęd&oacute;w i&nbsp;agencji UE. W przetargu wybrano czterech europejskich dostawc&oacute;w. Został on ogłoszony w&nbsp;ramach działań Komisji mających na celu wzmocnienie suwerenności cyfrowej podmiot&oacute;w unijnych, a także zachęcenie rynku do oferowania suwerennych rozwiązań cyfrowych.&nbsp;Z danych Synergy Research Group wynika, że amerykańskie firmy kontrolują dziś ok. 70 proc. europejskiej infrastruktury chmurowej, a europejscy dostawcy &ndash; ok. 15 proc.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Kwestia suwerenności cyfrowej jest tematem podobnym do bezpieczeństwa cyfrowego, ale nie&nbsp;tożsamym czy zamiennym. Bezpieczeństwo cyfrowe to jest bezpieczeństwo system&oacute;w, kt&oacute;re można zostawić fachowcom, informatykom, administratorom system&oacute;w, żeby ktoś nieuprawniony nie&nbsp;dostał się do danych&nbsp;</em>&ndash; wyjaśnia Wiesław Wilk.<em>&nbsp;&ndash; Suwerenność cyfrowa to jest temat znacznie szerszy, kt&oacute;ry dotyczy nawet bezpieczeństwa państwa.</em></p><p style="text-align:justify">Zgodnie z&nbsp;definicją przedstawioną w&nbsp;raporcie Polskiej Chmury i&nbsp;PSE suwerenność cyfrowa to zdolność państwa i&nbsp;jego instytucji do egzekwowania swoich praw oraz&nbsp;interes&oacute;w, w&nbsp;tym bezpieczeństwa narodowego, w&nbsp;kontekście infrastruktury cyfrowej przy jednoczesnym zachowaniu konkurencyjnego poziomu produkt&oacute;w i&nbsp;usług.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Przy tym stopniu ucyfrowienia usług publicznych i&nbsp;naszego zaangażowania w&nbsp;całą infosferę kontrola nad tym, gdzie są dane, kto ma dostęp do system&oacute;w, kto może zablokować ich działanie, jest tematem priorytetowym w&nbsp;Unii Europejskiej. W Polsce na razie ten temat nie&nbsp;jest podnoszony z&nbsp;taką atencją, na jaką zasługuje&nbsp;</em>&ndash; uważa przewodniczący Związku Polska Chmura.<em> &ndash;&nbsp;Państwo nie&nbsp;może ignorować faktu, że oddaje kontrolę nad systemami, a nie&nbsp;ma pewności, kto je kontroluje. Tak w&nbsp;rzeczywistości w&nbsp;tej chwili jest, a my, kt&oacute;rzy zależymy od usług państwa, będziemy ofiarami tego, gdy ktoś to wyłączy.</em></p><p style="text-align:justify">Jednym z&nbsp;przykład&oacute;w przywoływanych w&nbsp;raporcie Polskiej Chmury dotyczy działania Międzynarodowego Trybunału Karnego w&nbsp;Hadze. W maju 2025 roku, po tym, gdy administracja Donalda Trumpa objęła sankcjami gł&oacute;wnego prokuratora MTK Karima Khana, utracił on dostęp do swojej służbowej poczty elektronicznej hostowanej przez&nbsp;Microsoft. Trybunał zdecydował się ostatecznie na przejście z&nbsp;amerykańskiego systemu na alternatywny zestaw usług opartych na wolnym lub otwartym oprogramowaniu.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Mamy też głośno omawianą sprawę z&nbsp;Holandii udostępnienia danych urzędnik&oacute;w odpowiedzialnych za kontrolę danych organom, kt&oacute;re o&nbsp;nie wystąpiły. Nie nastąpiło żadne przestępstwo, przynajmniej w&nbsp;myśl tamtejszej jurysdykcji, ale dla&nbsp;urzędnik&oacute;w państwa holenderskiego budzi to pytanie, czy oni mogą w&nbsp;tej sytuacji czuć się chronieni przez&nbsp;suwerenne państwo. Nie do końca&nbsp;&ndash;</em> uważa Wiesław Wilk. <em>&ndash;&nbsp;Apelujemy o&nbsp;to, żeby takie przykłady uświadomiły naszym decydentom odpowiedzialność, kt&oacute;rą na siebie biorą.</em></p><p style="text-align:justify">Jak podkreślają autorzy raportu, przekazywanie kluczowych usług cyfrowych podmiotom funkcjonującym poza&nbsp;polską i&nbsp;europejską jurysdykcją wiąże się z&nbsp;szeregiem zagrożeń dla&nbsp;bezpieczeństwa państwa. Zagrożenie wynika z&nbsp;możliwości sprawowania kontroli nad danymi i&nbsp;usługami przez&nbsp;podmiot podlegający jurysdykcji państwa trzeciego, niezależnie od fizycznej lokalizacji infrastruktury. Według ekspert&oacute;w Polska nie&nbsp;posiada wystarczających regulacji, kt&oacute;re gwarantowałyby bezpieczeństwo kluczowej infrastruktury cyfrowej państwa. Zwracają uwagę m.in. na brak ustawy chmurowej, niewiążący charakter obowiązujących wytycznych czy też luki w&nbsp;systemie certyfikacji.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; To już nawet nie&nbsp;jest kwestia technologii, tylko przepis&oacute;w, kt&oacute;re egzekwują władze. Zresztą utrata integralności to jest dostęp os&oacute;b, kt&oacute;rych nie&nbsp;upoważniliśmy do danych. Już sam fakt, że ktoś, kto nie&nbsp;miał naszego upoważnienia, miał dostęp do danych, jest traktowany jako utrata ich integralności. Nawet jeśli dane nie&nbsp;zostały zmienione &ndash;</em>&nbsp;wyjaśnia przewodniczący Związku Polska Chmura. &ndash;<em>&nbsp;To jest właśnie ta cienka granica, gdzie cały ten stos technologiczny musi być kontrolowany, ponieważ nad tym elementem ministerstwo nie&nbsp;ma nadzoru. Dostawca na pewno może z&nbsp;tych danych skorzystać. Nie&nbsp;twierdzę, że ma złe intencje, natomiast przezorne podejście polega na tym, że zapobiegamy nieuprawnionemu dostępowi.</em></p><p style="text-align:justify">Według specjalnego badania Eurobarometr z&nbsp;2026 roku 82 proc. obywateli Unii Europejskiej uważa, że Unia powinna zmniejszyć swoją zależność od technologii z&nbsp;państw trzecich. Jeszcze więcej wskazuje, że UE powinna priorytetowo traktować inwestycje w&nbsp;usługi cyfrowe, kt&oacute;re są opracowywane i&nbsp;kontrolowane w&nbsp;Europie. Blisko sześciu na 10 Europejczyk&oacute;w podkreśla, że byłoby skłonnych przejść na dostawcę usług cyfrowych z&nbsp;siedzibą w&nbsp;UE, nawet jeśli oznaczałoby to nieco wyższe koszty.</p><p style="text-align:justify">W opinii ekspert&oacute;w Związku Polska Chmura i&nbsp;PSE Polska potrzebuje ambitnej polityki suwerenności cyfrowej jako koła zamachowego nowego modelu rozwoju gospodarczego, budującego local content, czyli krajowe kompetencje, miejsca pracy i&nbsp;przewagi konkurencyjne w&nbsp;gospodarce cyfrowej. Wśr&oacute;d proponowanych rozwiązań jest wprowadzenie testu suwerenności jako standardu w&nbsp;zam&oacute;wieniach publicznych. Test powinien obejmować takie kryteria jak: ocena operacyjna wpływu infrastruktury na funkcje państwa, interoperacyjność, podległość jurysdykcyjna, wpływ na ekonomię i&nbsp;demokrację czy warunki środowiskowe. Wśr&oacute;d rekomendacji znajduje się m.in. edukacja cyfrowa dzieci i&nbsp;dorosłych. Według raportu państwo musi przeznaczyć środki na systemowe szkolenia pracownik&oacute;w administracji publicznej zar&oacute;wno przed wdrożeniem nowych rozwiązań, jak i&nbsp;w trakcie procesu migracji.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Suwerenność cyfrowa nie&nbsp;jest tematem wewnętrznym działu informatyki w&nbsp;instytucji. Jest zagadnieniem, kt&oacute;rym powinno się zająć w&nbsp;pierwszej kolejności jej kierownictwo. Ono ponosi odpowiedzialność za wszystkie uchybienia. Ustawa o&nbsp;krajowym systemie cyberbezpieczeństwa, kt&oacute;ra weszła w&nbsp;życie parę miesięcy temu, wyraźnie to wskazuje, ale tej świadomości na razie nie&nbsp;ma&nbsp;&ndash;</em> uważa Wiesław Wilk.</p><p style="text-align:justify">Zam&oacute;wienia publiczne i&nbsp;ustawa o&nbsp;krajowym systemie certyfikacji cyberbezpieczeństwa powinny być gł&oacute;wnymi narzędziami budowania bezpieczeństwa, tworząc realne zachęty do wyboru suwerennych rozwiązań i&nbsp;eliminując z&nbsp;postepowań dostawc&oacute;w, kt&oacute;rzy nie&nbsp;spełniają kryteri&oacute;w jurysdykcyjnych.</p><p style="text-align:justify">Zdaniem autor&oacute;w raportu, jeśli Polska nie&nbsp;podejmie działań na rzecz zwiększania suwerenności cyfrowej, a tym samym budowania odporności i&nbsp;sprawczości państwa, może to doprowadzić do pogłębiania katastrofalnej w&nbsp;skutkach zależności technologicznej od globalnych dostawc&oacute;w, a tym samym zwiększenia zagrożeń dla&nbsp;bezpieczeństwa państwa. Koszty ekonomiczne tej zależności także będą rosły. W publikacji wskazano, że w&nbsp;2025 roku deficyt handlowy Polski w&nbsp;obszarze produkt&oacute;w cyfrowych przekroczył 60 mld zł. Eksperci szacują, że do 2030 roku wydatki na import produkt&oacute;w cyfrowych mogą przewyższyć łączne koszty importu wszystkich surowc&oacute;w energetycznych.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; To jest poważna kwota, kt&oacute;ra wypływa z&nbsp;budżetu Polski i&nbsp;w ogromnej większości nie&nbsp;trafia na polski rynek. Wymieniamy atomy za bity, czyli sprzedajemy konkretne produkty, kt&oacute;re ktoś musiał wytworzyć, zużyć energię, materiały, surowce, zostawić ślad w&nbsp;środowisku, za bity, czyli za rzeczy niematerialne&nbsp;&ndash;</em> podkreśla przewodniczący Związku Polska Chmura.</p><p style="text-align:justify">W 2024 roku łączne roczne nakłady na wytworzenie i&nbsp;utrzymanie system&oacute;w teleinformatycznych w&nbsp;administracji publicznej przekroczyły 7 mld zł. Ministerstwo Cyfryzacji nie&nbsp;podało jednak danych na temat tego, czy i&nbsp;jaką część stanowi zakup usług chmurowych i&nbsp;licencji na oprogramowanie.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Mając takie systemy, nie&nbsp;jesteśmy w&nbsp;stanie powiedzieć, ile wydaliśmy na licencje podstawowe, utrzymywanie system&oacute;w oraz&nbsp;infrastruktury, zakup, serwisowanie. To są informacje, kt&oacute;re jako podatnicy powinniśmy znać. W tej chwili cierpimy z&nbsp;powodu pewnej resortowości. Każdy resort te dane ma w&nbsp;swoim bilansie. My za to płacimy i&nbsp;wiemy na pewno, że te pieniądze opuszczają nasz kraj, ale</em><em>&nbsp;nie wiemy</em><em> już,</em><em>&nbsp;jaka to jest skala i&nbsp;dynamika zmian przepływ&oacute;w. Nikt tego nie&nbsp;mierzy i&nbsp;jest to trochę przerażająca perspektywa &ndash;</em>&nbsp;zaznacza Wiesław Wilk.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/1656414383_chmura_suwerennosc_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Wisła ponownie z rekordami niskiego poziomu wody. To sygnał ostrzegawczy dla władz stolicy i mieszkańców]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/wisla-ponownie-z,p717420400</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/wisla-ponownie-z,p717420400</guid>
     <pubDate>Mon, 17 Aug 2026 06:15:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/wisla-susza-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>IMGW odnotował w&nbsp;całym kraju prawie 400 stacji hydrologicznych z&nbsp;przepływami poniżej średniego niskiego przepływu, a na warszawskim odcinku Wisły w&nbsp;sierpniu padł kolejny rekord niskiego stanu wody. Stolica nie&nbsp;jest zagrożona przerwami w&nbsp;dostawach wody czy ciepła, ale coraz niższe przepływy rzeki wpływają m.in. na żeglugę, gospodarkę wodną i&nbsp;funkcjonowanie infrastruktury. Miasto rozwija małą retencję i&nbsp;zielono-błękitną infrastrukturę, aby lepiej się&nbsp;</strong><strong>przygotować </strong><strong>zar&oacute;wno na susze, jak i&nbsp;gwałtowne wezbrania.</strong></p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Niskie stany poziomu Wisły są papierkiem lakmusowym zmian klimatycznych. One są namacalne i&nbsp;widoczne. Trzy ostatnie sezony to ewidentny dow&oacute;d na to, że mamy coraz mniej wody, kt&oacute;ra przepływa. To wynika m.in. z&nbsp;tego, że charakter Wisły jest śnieżno-deszczowy&nbsp;&ndash;</em> m&oacute;wi agencji Newseria Jan Piotrowski, pełnomocnik prezydenta Warszawy ds. Wisły. <em>&ndash;&nbsp;Ostatnia zima była śnieżna, ale bardzo długo mroźna, więc śnieg nie&nbsp;topniał i&nbsp;ziemia nie&nbsp;nasiąkała wodą. Nie było więc małej retencji. Wiosną z&nbsp;kolei bardzo szybko śnieg stopniał, więc woda nie&nbsp;miała kiedy się w&nbsp;tej rzece pojawić.</em></p><p style="text-align:justify">14 sierpnia IMGW poinformował, że w&nbsp;całym kraju liczba stacji hydrologicznych z&nbsp;przepływem poniżej wartości średniego niskiego przepływu z&nbsp;wielolecia (SNQ) wynosi 392. W szczytowym momencie lata 2025 roku 314 stacji hydrologicznych w&nbsp;Polsce miało przepływ poniżej SNQ, co odpowiadało 30 proc. wszystkich stacji. Dla por&oacute;wnania w&nbsp;2024 roku było ich maksymalnie 308, ale w&nbsp;2023 roku &ndash; 200. W połowie sierpnia obowiązywało 89 ostrzeżeń przed suszą hydrologiczną.</p><p style="text-align:justify">Z raportu &bdquo;Klimat Polski 2025&rdquo; IMGW wynika, że w&nbsp;ubiegłym roku roczna suma opad&oacute;w wyniosła 546 mm, czyli 89,31 proc. normy. IMGW sklasyfikował 2025 jako rok suchy. Dodatkowo średnia temperatura w&nbsp;Polsce wyniosła 9,5&deg;C, czyli 0,8&deg;C powyżej normy z&nbsp;lat 1991&ndash;2020. Od 1951 roku temperatura w&nbsp;Polsce wzrosła w&nbsp;skali roku o&nbsp;ok. 2,4&deg;C.</p><p style="text-align:justify">We wrześniu 2025 roku Wisła na stacji Warszawa-Bulwary osiągnęła historyczne minimum. 2 września stan wody według &oacute;wczesnej skali wodowskazu wynosił 4 cm przy przepływie ok. 154 m<sup>3</sup>/s. Wartość ta odpowiada 104 cm w&nbsp;obecnej skali. 7 sierpnia 2026 roku IMGW poinformował o&nbsp;kolejnym rekordzie &ndash; na stacji Warszawa-Bulwary stan wody spadł do 102 cm.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Poziom rzeki jest dla&nbsp;nas bardzo istotny, ale jeszcze istotniejsze są przepływy. To jest miara, kt&oacute;ra</em><em> nas</em><em>&nbsp;informuje, ile metr&oacute;w sześciennych wody w&nbsp;danym momencie przepływa. Teraz jest to ok. 160 m<sup>3</sup> i&nbsp;jeszcze trochę nam brakuje do najbardziej dramatycznych sytuacji w&nbsp;latach 20. i&nbsp;40., kiedy mieliśmy ok. 80 i&nbsp;120 m<sup>3</sup>/s. Natomiast przyroda informuje nas, że musimy wziąć pod uwagę takie ryzyko. Tak samo mogą się pojawić wezbrania&nbsp;</em>&ndash; wyjaśnia Jan Piotrowski.</p><p style="text-align:justify">Ostatnie wielkie wezbranie Wisły miało miejsce w&nbsp;2010 roku, kiedy poziom wody przekroczył stan alarmowy, osiągając 780 cm.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; W tej chwili na wodowskazie mamy 104 cm, a możemy mieć 704 i&nbsp;804 cm, bo na to mniej więcej Warszawa jest przygotowana. Proszę sobie wyobrazić, jaka to jest rozpiętość skali wody. Tu, gdzie teraz stoimy &ndash; na wale, kt&oacute;ry ma chronić przeciwpowodziowo lewobrzeżną część Warszawy &ndash; ta woda z&nbsp;natury mogłaby podejść do tej wysokości&nbsp;</em>&ndash; m&oacute;wi pełnomocnik prezydenta Warszawy ds. Wisły.&nbsp;</p><p style="text-align:justify">Jak podkreśla, infrastruktura hydrotechniczna jest przygotowana na obie skrajności, r&oacute;wnież na obecne niskie stany wody, kt&oacute;re jednak długoterminowo mogą mieć wpływ choćby na działalność elektrociepłowni na Siekierkach. Woda pobierana z&nbsp;Wisły jest używana na&nbsp;potrzeby chłodzenia urządzeń technologicznych.</p><p style="text-align:justify">W Europejskiej strategii odporności gospodarki wodnej, przyjętej w&nbsp;połowie 2025 roku, Komisja Europejska wskazuje, że 17 proc. zasob&oacute;w wodnych w&nbsp;UE zużywanych jest na cele energetyczne. Z tego powodu Unia Europejska zapowiada inicjatywy, kt&oacute;re mają na celu szukanie dostępnych i&nbsp;wykonalnych metod chłodzenia suchego.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Nie ma teraz sytuacji, w&nbsp;kt&oacute;rych zagrażają nam jakiekolwiek blackouty czy brak ciepła, natomiast musimy myśleć o&nbsp;przyszłości. Wisła powinna być naszym sygnałem. Musimy brać pod uwagę to, co się na niej dzieje, jeśli chcemy zabezpieczyć nie&nbsp;tylko rzekę przyrodniczo, ale r&oacute;wnież komfort życia w&nbsp;mieście&nbsp;&ndash;</em> m&oacute;wi Jan Piotrowski.</p><p style="text-align:justify">Niskie stany rzeki mają wpływ na rekreację w&nbsp;Warszawie. Żegluga rzeczna przez&nbsp;ostatnie lata stała się ważnym elementem oferty turystycznej stolicy. W ubiegłym roku na pokładach jednostek floty Krypa.pl blisko 40 tys. pasażer&oacute;w wzięło udział w&nbsp;rejsach turystycznych i&nbsp;wydarzeniach tematycznych na Wiśle w&nbsp;stolicy.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Z naszych badań wynika, że już ponad 30 proc. mieszkańc&oacute;w spędza czas w&nbsp;weekendy aktywnie. Nie tylko przychodzi nad rzekę posiedzieć, ale też chce wziąć udział w&nbsp;spływie kajakowym czy rejsie rekreacyjnym. Promy to bardzo charakterystyczny element warszawskiego odcinka Wisły. Niestety w&nbsp;tym roku funkcjonują w&nbsp;spos&oacute;b incydentalny, m.in. dlatego, że to są jednostki dość stare, z&nbsp;bardzo dużym zanurzeniem. Jeśli na wodowskazie mamy 104 cm, to jest jasne, że taki statek nie&nbsp;będzie m&oacute;gł popłynąć, bo zatrzyma się na kt&oacute;rejś z&nbsp;mielizn lub rafie kamiennej. Widać, że tych rejs&oacute;w jest trochę mniej, do tego odbywają się na kr&oacute;tszych odcinkach </em>&ndash;&nbsp;wskazuje ekspert.</p><p style="text-align:justify">Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociąg&oacute;w i&nbsp;Kanalizacji podkreśla, że Warszawa ma stabilną sytuację w&nbsp;kontekście dostępu do wody, ponieważ ma dwa źr&oacute;dła &ndash; Wisłę (70 proc.) oraz&nbsp;Jezioro Zegrzyńskie. Choć nie&nbsp;zagrażają nam zakł&oacute;cenia dostaw wody spowodowane suszą, to notowane niskie poziomy wody w&nbsp;rzece, szczeg&oacute;lnie w&nbsp;sezonie letnim, są powodem do niepokoju.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; To są informacje, kt&oacute;re m&oacute;wią nam wprost, że musimy się zastanowić nad tym, jak z&nbsp;tej wody korzystamy. Tych zasob&oacute;w może nie&nbsp;być więcej, nie&nbsp;dolejemy wody do Wisły &ndash;&nbsp;</em>wskazuje Jan Piotrowski.<em> &ndash;&nbsp;MPWiK czerpie wodę z&nbsp;Wisły, kt&oacute;ra po przefiltrowaniu jest dostarczana do kran&oacute;w. Jeśli będziemy ją używać w&nbsp;spos&oacute;b zr&oacute;wnoważony, możemy mieć chociaż nadzieję, że mamy wpływ na to, co się dzieje.</em></p><p style="text-align:justify">Eksperci MPWiK wskazują na potrzebę racjonalnego korzystania z&nbsp;zasob&oacute;w wodnych. Wymieniają m.in. zakręcanie wody podczas mycia zęb&oacute;w, zamianę kąpieli na szybki prysznic, montaż perlator&oacute;w, &bdquo;łapanie&rdquo; deszcz&oacute;wki i&nbsp;wykorzystywanie jej do podlewania, używanie wodooszczędnych pralek i&nbsp;zmywarek.</p><p style="text-align:justify">Jak wskazuje Jan Piotrowski, zr&oacute;wnoważone korzystanie z&nbsp;zasob&oacute;w dotyczy także samego miasta, chociażby w&nbsp;zakresie opieki nad miejską zielenią: parkami, zieleńcami i&nbsp;zielenią przydrożną.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Warszawa jest jednym z&nbsp;najbardziej zielonych miast Europy, ale wiąże się to też z&nbsp;ogromną pracą ekspert&oacute;w dobierających nasadzenia, odpowiednie gatunki roślin, kt&oacute;re będą potrzebowały stosunkowo mniej wody. Sam harmonogram podlewania zmienia się względem tego, kiedy jest mniej deszczu, a co za tym idzie także wody w&nbsp;Wiśle&nbsp;</em>&ndash; m&oacute;wi pełnomocnik prezydenta Warszawy ds. Wisły.&nbsp;<em>&ndash;&nbsp;Także edukacja i&nbsp;działania na rzecz małej retencji, zielono-błękitnej infrastruktury są elementami naszej codziennej</em><em> pracy</em><em>. Wymieniamy się przy tym doświadczeniami z&nbsp;innymi miastami, Krakowem, Gdańskiem, Wrocławiem. Charakter rzeki i&nbsp;zasob&oacute;w wodnych w&nbsp;tych miastach jest r&oacute;żny, ale pewne mechanizmy i&nbsp;stosowane rozwiązania mogą być inspiracją i&nbsp;możemy się nimi dzielić.</em></p><p style="text-align:justify">Na początku września w&nbsp;Warszawie odbędzie się międzynarodowa konferencja miast rzecznych United by Rivers, kt&oacute;ra będzie okazją do dyskusji, jak powinny się rozwijać&nbsp;miasta położone nad rzekami i&nbsp;jak pogodzić ochronę przyrody z&nbsp;potrzebami mieszkańc&oacute;w i&nbsp;rozwojem nowoczesnych metropolii.</p><p style="text-align:justify">Jak wskazuje Zarząd Zieleni m.st. Warszawy, zar&oacute;wno w&nbsp;okresach suszy, jak i&nbsp;przy gwałtownych, nawalnych opadach kluczowa dla&nbsp;miasta jest umiejętność zatrzymywania wody.&nbsp;Tak zwana błękitna infrastruktura to rozwiązania, kt&oacute;re pozwalają wodzie wsiąkać w&nbsp;miejscu opadu, krążyć i&nbsp;zasilać ekosystemy, zamiast spływać do kanalizacji lub rzeki. To m.in. ogrody deszczowe, zbiorniki retencyjne, zielone dachy i&nbsp;torowiska, niecki infiltracyjne, naturalne cieki i&nbsp;mokradła czy parki linearne. Miasto podkreśla, że te elementy stają się fundamentem odporności na zmiany klimatu.</p><p style="text-align:justify">W ramach programu Szuwar Warszawski miasto stawia na odtwarzanie naturalnych ekosystem&oacute;w wodnych w&nbsp;przestrzeni miejskiej. Dzięki nim woda opadowa ma być zatrzymywana i&nbsp;powoli oddawana do środowiska, poprawiać ma się także jakość w&oacute;d powierzchniowych. Istotnym elementem jest też rozbetonowywanie przestrzeni publicznych i&nbsp;nasadzenia drzew.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/717420400_wisla_susza_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Unia Europejska o krok bliżej od cyfrowego euro. EBC na przyszły rok przygotowuje pilotaż]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/unia-europejska-o-krok,p2118947395</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/unia-europejska-o-krok,p2118947395</guid>
     <pubDate>Fri, 14 Aug 2026 06:30:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/rzonca-navarrete-cyfrowe-euro-foto3.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Parlament Europejski jest gotowy rozpocząć negocjacje z&nbsp;Radą UE w&nbsp;sprawie wprowadzenia cyfrowego euro. Jednocześnie Europejski Bank Centralny (EBC) przygotowuje się do pilotażu, kt&oacute;ry ma ruszyć w&nbsp;drugiej połowie przyszłego roku. Bank szacuje, że jeśli przepisy w&nbsp;tej sprawie udałoby się przyjąć w&nbsp;tym roku, pierwsza emisja cyfrowej waluty mogłaby nastąpić w&nbsp;2029 roku.</strong></p><p style="text-align:justify">Parlament Europejski w&nbsp;lipcu br. zgodził się na rozpoczęcie negocjacji z&nbsp;Radą UE w&nbsp;sprawie przepis&oacute;w dotyczących cyfrowego euro. Negocjacje będą prowadzone z&nbsp;Radą UE, kt&oacute;rej pracom w&nbsp;drugiej połowie 2026 roku przewodniczy Irlandia.</p><p style="text-align:justify">Cyfrowe euro to unijny projekt, kt&oacute;rego celem jest wprowadzenie cyfrowej formy pieniądza. Ma to być cyfrowa waluta emitowana przez&nbsp;EBC i&nbsp;dostępna dla&nbsp;wszystkich w&nbsp;strefie euro.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Europa potrzebuje cyfrowego euro, ponieważ musimy zaradzić niedopuszczalnemu poziomowi zależności w&nbsp;obszarze płatności cyfrowych. Jesteśmy w&nbsp;100 proc. zależni od dostawc&oacute;w spoza Unii Europejskiej oraz&nbsp;od decyzji podejmowanych poza&nbsp;nią </em>&ndash; podkreśla Fernando Navarrete, hiszpański poseł do Parlamentu Europejskiego z&nbsp;ramienia Partido Popular oraz&nbsp;EPL, sprawozdawca, kt&oacute;ry będzie przewodniczył zespołowi negocjacyjnemu PE.</p><p style="text-align:justify">Cyfrowe euro ma być łatwe w&nbsp;użyciu i&nbsp;przystępne ze względu na podobieństwo do innych rozwiązań w&nbsp;zakresie płatności cyfrowych. Obywatele mają mieć dostęp do niego za pośrednictwem specjalnego rachunku w&nbsp;cyfrowym euro lub e-portfela, udostępnianych przez&nbsp;ich bank lub innego pośrednika. Utworzenie podstawowego portfela cyfrowego euro i&nbsp;korzystanie z&nbsp;niego będzie bezpłatne. Planuje się wprowadzenie limitu kwot cyfrowego euro, jakie osoby fizyczne mogą posiadać w&nbsp;danym momencie w&nbsp;swoim portfelu. Dzięki temu ma być wykorzystywane gł&oacute;wnie jako środek płatniczy.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Dane osobowe i&nbsp;prywatność stanowią najwyższy priorytet przy projektowaniu cyfrowego euro, dlatego przewidzieliśmy dwie r&oacute;żne funkcjonalności. Mamy wersję online, kt&oacute;ra bardziej przypomina to, co już znamy, na przykład systemy kartowe lub płatności natychmiastowe. Poziom prywatności jest nawet wyższy niż ten, kt&oacute;ry obowiązuje w&nbsp;przypadku por&oacute;wnywalnych cyfrowych środk&oacute;w płatniczych</em> &ndash; tłumaczy hiszpański europoseł. &ndash; <em>W przepisach przewidzieliśmy r&oacute;wnież możliwość stworzenia tzw. funkcjonalności offline, kt&oacute;rej poziom prywatności jest r&oacute;wnoważny z&nbsp;poziomem zapewnianym przez&nbsp;got&oacute;wkę. Nie ma więc pośrednika, połączenia, rejestru. Cała transakcja odbywa się bezpośrednio między urządzeniami płatnika a odbiorcy. Nikt więc nie&nbsp;ma o&nbsp;tym wiedzy, ponieważ nie&nbsp;ma nikogo pośredniczącego.</em></p><p style="text-align:justify">Pośrednicy tacy jak np. banki mieliby dostęp do danych osobowych jedynie w&nbsp;zakresie wymaganym prawem unijnym, w&nbsp;tym m.in. przepisami o&nbsp;przeciwdziałaniu praniu pieniędzy i&nbsp;finansowaniu terroryzmu. Wykorzystywanie danych do cel&oacute;w komercyjnych wymagałoby wyraźnej zgody użytkownik&oacute;w.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Bezpieczeństwo cyfrowego euro to takie samo wyzwanie, przed jakim stoją inne cyfrowe środki płatnicze, np. systemy kartowe. Jako Parlament wymagamy od dostawcy, kt&oacute;rym jest Europejski Bank Centralny, najwyższego poziomu odporności. Nie jest to jednak problem dotyczący wyłącznie cyfrowego euro. Dotyczy to wszystkich cyfrowych środk&oacute;w płatniczych. Odnosi się to r&oacute;wnież do bezpieczeństwa rachunk&oacute;w bieżących w&nbsp;kontekście depozyt&oacute;w bankowych oraz&nbsp;cyfrowych wersji innych narzędzi. Istnieją problemy związane z&nbsp;atakami hakerskimi, kt&oacute;rymi należy się zająć, i&nbsp;właśnie dlatego mamy inne akty prawne UE, takie jak DORA</em> &ndash; <em>rozporządzenie poświęcone właśnie odporności operacyjnej</em>&nbsp;&ndash; podkreśla&nbsp;Fernando Navarrete.</p><p style="text-align:justify">Unijne rozporządzenie DORA (Digital Operational Resilience Act), kt&oacute;re zaczęło być stosowane w&nbsp;styczniu 2025 roku, ma na celu zapewnienie, że banki, towarzystwa ubezpieczeniowe, firmy inwestycyjne i&nbsp;inne podmioty finansowe są gotowe wytrzymać zakł&oacute;cenia w&nbsp;obszarze technologii informacyjno-komunikacyjnych (ICT), w&nbsp;tym m.in. cyberataki czy awarie system&oacute;w, reagować na nie&nbsp;i&nbsp;odzyskiwać sprawność po nich.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Oczywiście standardy te są jeszcze wyższe w&nbsp;przypadku cyfrowego euro &ndash;</em> m&oacute;wi hiszpański polityk. &ndash;<em> Jednak nic nie&nbsp;jest całkowicie odporne na awarie. Musimy inwestować i</em><em> się</em><em>&nbsp;uczyć. Nowe technologie rozwijają się tak dynamicznie, że dzisiejsze problemy nie&nbsp;będą problemami jutro. I właśnie tego wymaga prawodawstwo od EBC &ndash; ciągłego inwestowania w&nbsp;celu utrzymania odporności.</em></p><p style="text-align:justify">14 lipca br. EBC wybrał 36 dostawc&oacute;w usług płatniczych (PSP) z&nbsp;całej strefy euro do udziału w&nbsp;pilotażu cyfrowego euro. Ćwiczenie pilotażowe ma kluczowe znaczenie dla&nbsp;przetestowania funkcjonalności technicznej i&nbsp;proces&oacute;w operacyjnych cyfrowego euro, a także dla&nbsp;udoskonalenia doświadczeń użytkownik&oacute;w. Ma się rozpocząć w&nbsp;drugiej połowie 2027 roku i&nbsp;potrwać rok. Pilotaż odbędzie się w&nbsp;EBC i&nbsp;19 krajowych bankach centralnych w&nbsp;strefie euro.</p><p style="text-align:justify">Jak podkreśla europoseł, to od EBC zależy termin wprowadzenia cyfrowego euro. Szacuje się, że będą na to potrzebne 2,5<em>&ndash;</em>3 lata.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Tyle potrzebujemy na opracowanie i&nbsp;przetestowanie infrastruktury, ponieważ na razie dysponujemy jedynie projektem tekstu prawnego, a następnie trzeba to zrealizować pod względem technicznym &ndash; jest to produkt wymagający intensywnego wykorzystania technologii informatycznych &ndash; oraz&nbsp;przetestować. Takie szacunki usłyszałem, gdy przedstawiciel EBC przybył do Parlamentu, aby wyjaśnić, jakie są ich plany. To w&nbsp;przybliżeniu przeniesie nas w&nbsp;okolice 2029&ndash;2030 roku </em>&ndash; m&oacute;wi Fernando Navarrete.</p><p style="text-align:justify">W swoim stanowisku PE podkreślił, że wszyscy dostawcy usług płatniczych, w&nbsp;tym banki, dostawcy pieniądza elektronicznego, urzędy pocztowe i&nbsp;regulowani dostawcy kryptowalut, mogliby dystrybuować cyfrowe euro w&nbsp;całej UE. Większość firm byłaby zobowiązana do jego akceptacji, a wyjątki dotyczyłyby os&oacute;b samozatrudnionych oraz&nbsp;małych i&nbsp;mikroprzedsiębiorstw, kt&oacute;re nie&nbsp;akceptują innych płatności cyfrowych.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Ten projekt jest w&nbsp;tej chwili dyskutowany w&nbsp;elitarnych gronach. Ktoś, kto dzisiaj już funkcjonuje na tym poziomie technicznego zaawansowania, jak banki, wielkie firmy, firmy informatyczne, już wdrożył to cyfrowe euro, w&nbsp;umowach o&nbsp;płatności są te kwestie uwzględnione. Natomiast moim zdaniem przeciętny Kowalski w&nbsp;Unii Europejskiej ma niską świadomość tego, jak to będzie działało i&nbsp;ma małą wiedzę o&nbsp;zagrożeniach</em> &ndash; uważa Bogdan Rzońca, poseł do Parlamentu Europejskiego z&nbsp;Prawa i&nbsp;Sprawiedliwości i&nbsp;EKR. &ndash; <em>Parlament dąży do wprowadzenia cyfrowego euro, Komisja Europejska r&oacute;wnież, natomiast EKR nie&nbsp;jest entuzjastą tego rozwiązania. Uważamy, że może ono bardzo r&oacute;żnie zadziałać na przeciętnego mieszkańca Unii Europejskiej i&nbsp;przedsiębiorc&oacute;w.</em></p><p style="text-align:justify">Wśr&oacute;d obaw, o&nbsp;kt&oacute;rych m&oacute;wi europoseł, pojawia się ryzyko związane z&nbsp;atakami hakerskimi, awariami, a nawet celowym blokowaniem środk&oacute;w.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>My trochę protestujemy przeciwko cyfrowemu euro. Chcemy pozostawić do wyboru każdemu korzystanie z&nbsp;tych rozwiązań. Nie negujemy w&nbsp;całości wszystkich, ale uważamy, że sprowadzenie wszystkich operacji bankowych do cyfrowego euro ogranicza wolność obywateli </em>&ndash; zaznacza polski europoseł. &ndash; <em>Przede wszystkim m&oacute;wi się o&nbsp;tym, że cyfrowe euro ograniczy pranie brudnych pieniędzy, wszystkie transakcje będą pod kontrolą, nie&nbsp;będzie r&oacute;żnego rodzaju kryminalnych sytuacji związanych z&nbsp;płatnościami, płaceniem poza&nbsp;rachunkiem czy fakturą. My to rozumiemy, ale też nie&nbsp;zgodzimy się na to, żeby każdy musiał korzystać z&nbsp;cyfrowego euro, skoro może z&nbsp;got&oacute;wki.</em></p><p style="text-align:justify">Zgodnie z&nbsp;projektem cyfrowe euro ma uzupełniać banknoty i&nbsp;monety, a nie&nbsp;je zastępować. W grę wchodzi zapewnienie dodatkowego wyboru przy dokonywaniu płatności. Jednocześnie got&oacute;wka jako środek płatniczy ma zostać zachowana.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; To obywatele Europy decydują, czy im się to podoba, czy nie. Dlatego to rozwiązanie wzmacnia wolność, ponieważ daje ludziom większy wyb&oacute;r i&nbsp;do nich należy decyzja o&nbsp;tym, czy z&nbsp;tego skorzystać&nbsp;</em>&ndash; wskazuje Fernando Navarrete.</p><p style="text-align:justify">Jeden z&nbsp;wniosk&oacute;w Komisji Europejskiej w&nbsp;ramach pakietu jednolitej waluty, nad kt&oacute;rym w&nbsp;lipcu głosował Parlament Europejski, dotyczył właśnie wzmocnienia got&oacute;wki. Zgodnie z&nbsp;proponowanymi zapisami kraje strefy euro byłyby zobowiązane do zapewnienia i&nbsp;regularnego monitorowania dostępności got&oacute;wki, szczeg&oacute;lnie dla&nbsp;grup wrażliwych. Przedsiębiorstwa z&nbsp;kolei nie&nbsp;mogłyby zakazać używania got&oacute;wki. Z sierpniowego komunikatu EBC wynika, że w&nbsp;strefie euro 92 proc. firm posiadających fizyczne punkty sprzedaży akceptuje got&oacute;wkę, co czyni ją najpowszechniej akceptowaną formą płatności. Poziom ten odbił wyraźnie po spadku obserwowanym w&nbsp;okresie pandemii.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Wzmacniamy oba rozwiązania, aby zapewnić obywatelom pełną dostępność obu opcji. Będzie to osobista, indywidualna decyzja. Być może trend w&nbsp;kierunku cyfryzacji będzie się utrzymywał lub nasilał, a może nie. Powtarzam, nie&nbsp;jest to decyzja narzucona z&nbsp;g&oacute;ry. Nie podejmujemy jej my, politycy, ale podejmujemy ją &ndash; jako konsumenci i&nbsp;sprzedawcy &ndash; poprzez codzienne decyzje </em>&ndash; zapewnia europoseł sprawozdawca. &ndash;<em> Z doświadczeń innych kraj&oacute;w, kt&oacute;re w&nbsp;ostatnich latach bardzo szybko przeszły proces cyfryzacji, wynika, że obserwujemy niewielki powr&oacute;t do got&oacute;wki. Jednak to zależy od decyzji ludzi. Nie jest to narzucane odg&oacute;rnie.</em></p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/2118947395_rzonca_navarrete_cyfrowe_euro_2_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Polski model AI wspiera pracę z europejskimi językami. Konkuruje z podobnymi rozwiązaniami z USA i Chin]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/polski-model-ai-wspiera,p896451856</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/polski-model-ai-wspiera,p896451856</guid>
     <pubDate>Fri, 14 Aug 2026 06:20:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/opi-eurodense-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Modele sztucznej inteligencji są nadal znacznie lepiej dostosowane do języka angielskiego niż do wielu język&oacute;w europejskich.&nbsp;EuroDense, czyli model opracowany przez&nbsp;OPI-PIB, kt&oacute;ry specjalizuje się w&nbsp;wyszukiwaniu informacji, ma pom&oacute;c zmniejszyć tę lukę. Obsługuje dziewięć europejskich język&oacute;w, a w&nbsp;siedmiu z&nbsp;nich osiąga lepsze wyniki niż inne modele wielojęzyczne por&oacute;wnywalnej wielkości. Rozwiązanie powstało w&nbsp;ramach europejskiego projektu LLMs4EU i&nbsp;ma wspierać wdrażanie lokalnych narzędzi AI m.in. w&nbsp;administracji, energetyce czy telekomunikacji.</strong></p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Modele językowe sztucznej inteligencji są przede wszystkim anglocentryczne, czyli rozwijają je państwa anglosaskie, kt&oacute;re skupiają się na najlepszym działaniu w&nbsp;domenie języka angielskiego, natomiast w&nbsp;innych językach są mniej skuteczne, na przykład francuskim, niemieckim czy hiszpańskim. Naszym celem przy budowaniu EuroDense było wypełnienie tej luki, aby powstał model, kt&oacute;ry w&nbsp;zakresie język&oacute;w kontynentalnych miał jakość modeli anglocentrycznych&nbsp;</em>&ndash; podkreśla w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria dr inż. Marek Kozłowski, kierownik AI Lab OPI-PIB.</p><p style="text-align:justify">AI Lab działający w&nbsp;Ośrodku Przetwarzania Informacji (OPI) opracował i&nbsp;udostępnił model EuroDense, przeznaczony do wyszukiwania informacji w&nbsp;dziewięciu językach. To pierwsze wielojęzyczne rozwiązanie tego typu stworzone przez&nbsp;zesp&oacute;ł badawczy OPI. Model został zaprojektowany z&nbsp;myślą o&nbsp;wyszukiwarkach, systemach RAG (Retrieval Augmented Generation), chatbotach oraz&nbsp;asystentach AI, kt&oacute;re wymagają skutecznego przeszukiwania dużych zbior&oacute;w dokument&oacute;w.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Model EuroDense obsługuje dziewięć język&oacute;w: niemiecki, francuski, hiszpański, portugalski, włoski, holenderski, rosyjski, angielski i&nbsp;polski. We wszystkich językach, poza&nbsp;portugalskim i&nbsp;angielskim, przebija wszystkie inne modele por&oacute;wnywalnej wielkości, kt&oacute;re były do tej pory znane, inne modele multijęzyczne amerykańskie czy chińskie </em>&ndash; podkreśla dr inż. Marek Kozłowski.</p><p style="text-align:justify">EuroDense jest modelem typu dense retriever, czyli narzędziem, kt&oacute;re wyszukuje informacje na podstawie znaczenia treści, a nie&nbsp;tylko dopasowania sł&oacute;w kluczowych. Liczy 435 mln parametr&oacute;w, a do jego treningu wykorzystano wielojęzyczny korpus obejmujący ok. 200 mln tekst&oacute;w.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;EuroDense powstał w&nbsp;ramach projektu LLMs4EU, inicjatywy Unii Europejskiej, kt&oacute;rej celem jest stworzenie koalicji na rzecz rozwoju technologii językowych w&nbsp;UE. Projekt jest wsp&oacute;łfinansowany przez&nbsp;Unię oraz&nbsp;Ministerstwo Cyfryzacji. Jego celem jest walka z&nbsp;luką kompetencyjną i&nbsp;tworzenie rozwiązań LLM-owych na rzecz UE</em>&nbsp;&ndash; tłumaczy kierownik AI Lab OPI-PIB.</p><p style="text-align:justify">LLMs4EU jest częścią szerszych działań Unii na rzecz rozwoju własnych modeli językowych. Jedną z&nbsp;barier jest niedob&oacute;r danych w&nbsp;językach europejskich potrzebnych do trenowania LLM-&oacute;w. UE rozwija w&nbsp;tym obszarze m.in. Alliance for Language Technologies (ALT-EDIC) oraz&nbsp;European Language Data Space (LDS). Ten ostatni ma zwiększyć dostępność wielojęzycznych danych oraz&nbsp;ułatwić ich gromadzenie, wymianę i&nbsp;ponowne wykorzystanie na potrzeby rozwoju europejskich modeli AI.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Obecnie wdrażanie LLM-&oacute;w to nie&nbsp;jest tylko postawienie LLM-a, jak ChatGPT, ale budowanie wok&oacute;ł niego wielu usług. Teraz najpopularniejsze są wdrożenia typu RAG, gdzie mamy wyszukiwarkę na naszej lokalnej bazie i&nbsp;dopiero te informacje przepływają do LLM-a, kt&oacute;ry na ich podstawie podejmuje decyzje lub generuje odpowiedź w&nbsp;języku naturalnym. Dlatego nie&nbsp;tylko stworzenie samego LLM-a, ale też budowa wok&oacute;ł niego narzędzi, kt&oacute;re będą go wspierały, gwarantuje nam skuteczne wdrożenie w&nbsp;Unii Europejskiej czy w&nbsp;krajach członkowskich r&oacute;żnych rozwiązań&nbsp;&ndash;</em> przekonuje dr inż. Marek Kozłowski.</p><p style="text-align:justify">Retrieval Augmented Generation (RAG) pozwala połączyć duży model językowy z&nbsp;zewnętrznymi źr&oacute;dłami wiedzy, np. dokumentami i&nbsp;bazami danych organizacji. Dzięki temu odpowiedzi mogą się opierać&nbsp;na aktualnych i&nbsp;zweryfikowanych informacjach, kt&oacute;rych model nie&nbsp;miał w&nbsp;swoich danych treningowych. Jak wskazuje Komisja Europejska, takie rozwiązanie może zwiększać dokładność odpowiedzi, ograniczać generowanie treści niepopartych źr&oacute;dłami i&nbsp;umożliwiać wskazywanie źr&oacute;deł bez konieczności ponownego trenowania modelu.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;EuroDense jest narzędziowym modelem, kt&oacute;ry wspiera inne LLM-y, żeby jak najlepiej działały i&nbsp;mogły być wdrażane w&nbsp;krajach Unii Europejskiej w&nbsp;r&oacute;żnych zastosowaniach: w&nbsp;energetyce, telekomunikacji, sektorze publicznym czy ochronie zdrowia, czyli tam, gdzie&nbsp;</em><em>są </em><em>potrzebne modele AI, kt&oacute;re muszą przeszukiwać warstwę danych. Stąd wysokie kompetencje EuroDense w&nbsp;wyszukiwaniu informacji w&nbsp;siedmiu językach gwarantują, że będziemy jak najlepiej wyszukiwali informacje w&nbsp;lokalnych zbiorach danych i&nbsp;zwracali je do LLM-&oacute;w, kt&oacute;re będą je dalej przetwarzały na potrzeby r&oacute;żnych zastosowań&nbsp;</em>&ndash; wyjaśnia ekspert.</p><p style="text-align:justify">EuroDense został udostępniony bezpłatnie jako rozwiązanie open source na platformie Hugging Face. Dzięki temu może być wykorzystywany przez&nbsp;instytucje naukowe, administrację publiczną i&nbsp;przedsiębiorstwa do budowy m.in. wielojęzycznych system&oacute;w wyszukiwania informacji, baz wiedzy i&nbsp;aplikacji stosujących AI. Model wykorzystuje doświadczenia zdobyte przez&nbsp;zesp&oacute;ł OPI-PIB przy tworzeniu rodziny PolDense, przeznaczonej do wyszukiwania informacji w&nbsp;języku polskim, i&nbsp;rozszerza je na środowisko wielojęzyczne.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Planujemy rozwijać model o&nbsp;kolejne języki. Potrzeby w&nbsp;zakresie rozwoju tych technologii językowych są olbrzymie. Staraliśmy się adresować ten model pod kątem tych język&oacute;w, kt&oacute;re są najczęściej używane w&nbsp;kontynentalnej Europie&nbsp;&ndash;</em> wskazuje kierownik AI Lab OPI-PIB.</p><p style="text-align:justify">Rozw&oacute;j własnych modeli językowych jest częścią szerszych działań Europy na rzecz zmniejszenia dystansu do światowych lider&oacute;w AI. Według Stanford AI Index 2026 w&nbsp;2025 roku prywatne inwestycje w&nbsp;generatywną AI w&nbsp;Stanach Zjednoczonych sięgnęły 285,9 mld dol., wobec 20,9 mld dol. w&nbsp;Europie. Z danych za 2024 rok wynika, że amerykańskie instytucje stworzyły 40 znaczących modeli AI, podczas gdy europejskie łącznie trzy.</p><p style="text-align:justify">Unia Europejska rozbudowuje własną infrastrukturę obliczeniową &ndash; pod koniec lipca Komisja Europejska rozpoczęła nab&oacute;r ofert na utworzenie do siedmiu gigafabryk AI. Na ich rozw&oacute;j przewidziano do 10 mld euro środk&oacute;w unijnych i&nbsp;krajowych, kt&oacute;re mają uruchomić co najmniej 20 mld euro inwestycji prywatnych. Skala amerykańskich przedsięwzięć infrastrukturalnych jest jednak znacznie większa &ndash; sam projekt Stargate zakłada inwestycje do 500 mld dol. w&nbsp;infrastrukturę AI w&nbsp;USA w&nbsp;ciągu czterech lat.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Zdolność Unii Europejskiej do zbudowania konkurencji dla&nbsp;amerykańskich czy chińskich koncern&oacute;w technologicznych zależy tylko od niej. Żeby zbudować konkurencję dla&nbsp;big tech&oacute;w, trzeba zbudować swojego big techa w&nbsp;Unii, czyli trzeba mieć EU techa, kt&oacute;ry będzie w&nbsp;stanie dostarczyć usługi por&oacute;wnywalne z&nbsp;Gmailem, Google Docs, czyli wszystkimi chmurowymi aplikacjami, jakich używamy regularnie. Żeby to się udało, Unia Europejska musi zbudować jeden duży podmiot, kt&oacute;ry będzie dostarczał usługi dla&nbsp;całej UE. Według mnie kwestie polityczne i&nbsp;interesy polityczne r&oacute;żnych członk&oacute;w Unii nie&nbsp;pozwolą na zbudowanie takiego podmiotu&nbsp;</em>&ndash; ocenia dr inż. Marek Kozłowski.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/896451856_opi_eurodense_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Przedsiębiorcy mogą sięgać po 16 mld zł finansowania wspieranego przez UE. Mikrofirmy mają z tym większe problemy ]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/przedsiebiorcy-moga,p1277117443</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/przedsiebiorcy-moga,p1277117443</guid>
     <pubDate>Thu, 13 Aug 2026 06:30:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/lewicki-fundusze-msp-foto2.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Polscy przedsiębiorcy mogą obecnie sięgnąć po ok. 16 mld zł finansowania w&nbsp;ramach instrument&oacute;w wspieranych przez&nbsp;Unię Europejską &ndash; od kredyt&oacute;w dla&nbsp;start-up&oacute;w, przez&nbsp;leasing, po finansowanie kapitałowe i&nbsp;korporacyjne &ndash; wskazuje Arkadiusz Lewicki, dyrektor Krajowego Punktu Kontaktowego ds. Instrument&oacute;w Finansowych Program&oacute;w UE. Mimo szerokiej oferty nie&nbsp;wszystkie firmy korzystają z&nbsp;tych możliwości. Problemem, szczeg&oacute;lnie dla&nbsp;mikrofirm, pozostają czas, kompetencje i&nbsp;umiejętność wyboru odpowiedniego źr&oacute;dła finansowania.&nbsp;</strong></p><p style="text-align:justify">W 2024 roku w&nbsp;Polsce działało 2,374 mln przedsiębiorstw niefinansowych, z&nbsp;czego ponad 2,3 mln stanowiły mikroprzedsiębiorstwa (97,2 proc. wszystkich firm). Jednocześnie ekspansja międzynarodowa pozostaje domeną relatywnie niewielkiej części sektora. Według PARP w&nbsp;2024 roku udział eksporter&oacute;w towar&oacute;w wynosił ok. 4,5 proc., a eksporter&oacute;w usług 0,8 proc. &ndash; przy czym agencja zastrzega, że są to wartości przybliżone ze względu na r&oacute;żnice metodologiczne w&nbsp;statystykach przedsiębiorstw i&nbsp;eksporter&oacute;w.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Firmy, kt&oacute;re chcą się rozwijać i&nbsp;rosnąć, są cały czas, niestety, mniejszością całej populacji biznesowej. Dotyczy to nie&nbsp;tylko Polski, ale u nas ten problem jest szczeg&oacute;lnie widoczny &ndash;</em>&nbsp;m&oacute;wi agencji informacyjnej Newseria Arkadiusz Lewicki, dyrektor Krajowego Punktu Kontaktowego ds. Instrument&oacute;w Finansowych Program&oacute;w UE.&nbsp;&ndash; <em>Ponad dwie trzecie przedsiębiorc&oacute;w koncentruje się przede wszystkim na codzienności i&nbsp;przetrwaniu do następnego miesiąca. Jednocześnie cały ekosystem wsparcia, łączący środki unijne i&nbsp;krajowe, jest dziś bardzo dobrze rozwinięty &ndash; zar&oacute;wno dla&nbsp;mikroprzedsiębiorc&oacute;w, jak i&nbsp;firm w&nbsp;kolejnych fazach rozwoju, kt&oacute;re chcą się skalować. Mikroprzedsiębiorca może uzyskać pomoc na etapie zakładania firmy, wprowadzania pierwszych produkt&oacute;w czy pozyskiwania zewnętrznych partner&oacute;w. Może korzystać z&nbsp;doradztwa, środk&oacute;w grantowych i&nbsp;instrument&oacute;w zwrotnych.</em></p><p style="text-align:justify">Krajowy Punkt Kontaktowy działa przy Związku Bank&oacute;w Polskich i&nbsp;prowadzi działalność informacyjną, promocyjną i&nbsp;doradczą. Obsługuje programy Unii Europejskiej, w&nbsp;kt&oacute;rych przewidziano instrumenty finansowe dla&nbsp;przedsiębiorc&oacute;w, w&nbsp;tym InvestEU i&nbsp;Horyzont Europa. KPK ma ułatwiać przedsiębiorcom dostęp do preferencyjnego finansowania i&nbsp;wspierać instytucje finansowe zainteresowane wdrażaniem takich instrument&oacute;w.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Przedsiębiorcy mogą w&nbsp;tej chwili skorzystać z&nbsp;ok. 16 mld zł r&oacute;żnego rodzaju instrument&oacute;w &ndash; od prostych kredyt&oacute;w dla&nbsp;start-up&oacute;w po duże finansowanie korporacyjne, leasingowe czy strukturyzowane w&nbsp;największych bankach i&nbsp;grupach finansowych, w&nbsp;tym w&nbsp;Europejskim Banku Inwestycyjnym. Mamy prawie 200 tys. obsłużonych przedsiębiorc&oacute;w, kt&oacute;rzy skorzystali z&nbsp;tych instrument&oacute;w, a ponad 30 mld zł finansowania trafiło już do firm. Kolejne 16 mld zł jest dostępne. Co roku wykorzystywane jest ok. 2 mld zł finansowania, przy czym nie&nbsp;musi to być wyłącznie kredyt &ndash; może to być leasing albo kapitał podwyższonego ryzyka</em> &ndash;&nbsp;wskazuje dyrektor KPK.</p><p style="text-align:justify">Najmniejsze firmy mają przy tym szczeg&oacute;lne problemy z&nbsp;korzystaniem z&nbsp;rozbudowanej oferty wsparcia. Ze względu na niewielkie zespoły większym obciążeniem mogą być dla&nbsp;nich zar&oacute;wno wyb&oacute;r właściwego programu, jak i&nbsp;przygotowanie dokumentacji, prowadzenie projektu, jego rozliczenie czy spełnianie wymog&oacute;w związanych z&nbsp;pomocą publiczną.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Dzisiejsze programy publiczne dają bardzo r&oacute;żne możliwości, ale trzeba nie&nbsp;tylko się&nbsp;</em><em>przygotować </em><em>do pozyskania środk&oacute;w, lecz także p&oacute;źniej przeprowadzić cały projekt zgodnie z&nbsp;procedurami pomocy publicznej, rozliczyć go i&nbsp;przez kolejne lata monitorować wyniki. Z tym najmniejsi przedsiębiorcy mają największy kłopot&nbsp;</em>&ndash; wyjaśnia Arkadiusz Lewicki. &ndash;&nbsp;<em>Barierą są r&oacute;wnież kompetencje związane z&nbsp;zarządzaniem nowoczesnymi instrumentami finansowymi, szczeg&oacute;lnie przy wychodzeniu za granicę &ndash; od ograniczania ryzyka walutowego po finansowanie handlu zagranicznego.</em></p><p style="text-align:justify">Jednym z&nbsp;najważniejszych obecnie unijnych mechanizm&oacute;w wykorzystujących instrumenty finansowe jest InvestEU. Fundusz opiera się na gwarancji z&nbsp;budżetu Unii Europejskiej o&nbsp;wartości 26,2 mld euro i&nbsp;ma dzięki niej zmobilizować co najmniej 372 mld euro publicznych i&nbsp;prywatnych inwestycji. Gwarancja zwiększa zdolność Europejskiego Banku Inwestycyjnego i&nbsp;innych partner&oacute;w finansowych do podejmowania ryzyka i&nbsp;finansowania projekt&oacute;w.</p><p style="text-align:justify">Przykładem działania tego mechanizmu w&nbsp;Polsce jest wsp&oacute;łpraca Banku Gospodarstwa Krajowego z&nbsp;Europejskim Funduszem Inwestycyjnym. Od lutego 2026 roku limit gwarancji w&nbsp;ramach InvestEU został zwiększony o&nbsp;blisko 1,5 mld zł, co według KPK pozwala uruchomić prawie 1,8 mld zł nowych kredyt&oacute;w. KPK podaje, że w&nbsp;tym konkretnym modelu regwarancji każda złot&oacute;wka wkładu publicznego generuje ponad 17 zł finansowania kredytowego.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Przedsiębiorcy powinni przede wszystkim zacząć od dobrej mapy i&nbsp;zinwentaryzowania swoich realnych potrzeb, a nie&nbsp;tylko rozglądania się za pieniędzmi. Kiedy przedsiębiorca już wie, czego chce, na co potrzebuje finansowania i&nbsp;w jakim czasie, powinien zinwentaryzować dostępne źr&oacute;dła &ndash; regionalne, krajowe oraz&nbsp;europejskie programy centralnie zarządzane&nbsp;</em>&ndash; tłumaczy dyrektor KPK. &ndash;<em>&nbsp;U nas po takim sparametryzowaniu potrzeb przedsiębiorca otrzymuje doradcę, kt&oacute;ry pomaga znaleźć partner&oacute;w finansowych do projektu, a p&oacute;źniej następuje etap bezpośredniego wyboru finansowania przez&nbsp;takiego partnera.</em></p><p style="text-align:justify">W najbliższych latach szczeg&oacute;lnie duże znaczenie w&nbsp;unijnej polityce finansowej mają mieć technologie strategiczne, bezpieczeństwo, obronność, przemysł, cyfryzacja i&nbsp;dekarbonizacja. Między innymi te obszary znalazły się w&nbsp;zaproponowanym przez&nbsp;Komisję Europejską Europejskim Funduszu Konkurencyjności, kt&oacute;ry w&nbsp;kolejnej perspektywie finansowej ma dysponować kwotą ok. 234 mld euro. Wraz z&nbsp;proponowanym budżetem Horyzontu Europa w&nbsp;wysokości 175 mld euro oba instrumenty mają obejmować łącznie ok. 409 mld euro.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Bardzo zachęcam przedsiębiorc&oacute;w z&nbsp;branży dual-use, branż technologicznych i&nbsp;związanych z&nbsp;przemysłem ciężkim do przyglądania się tym możliwościom. W Europie odbudowujemy dziś przemysł ciężki i&nbsp;kluczowe gałęzie produkcji niezbędne do tego, żeby zwiększać naszą niezależność od konkurent&oacute;w z&nbsp;Azji, Ameryki czy innych kierunk&oacute;w, w&nbsp;tym od surowc&oacute;w i&nbsp;paliw ze Wschodu. Każdy przedsiębiorca, także mikroprzedsiębiorca i&nbsp;start-up, powinien mieć z&nbsp;tyłu głowy potencjalne łańcuchy dostaw i&nbsp;zam&oacute;wień, w&nbsp;kt&oacute;re może się włączyć. To mogą być kontrakty, kt&oacute;re p&oacute;źniej będą rzutowały na jego sukces biznesowy i&nbsp;pozwolą mu wejść na zupełnie inny poziom rozwoju&nbsp;</em>&ndash; ocenia Arkadiusz Lewicki.</p><p style="text-align:justify">Zmian można się spodziewać r&oacute;wnież w&nbsp;sposobie finansowania przedsiębiorstw po zakończeniu obecnej perspektywy.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;W nowej perspektywie Unii Europejskiej po 2027 roku zapowiada nam się mocne odejście od dotacji i&nbsp;przejście w&nbsp;stronę instrument&oacute;w zwrotnych. Wynika to m.in. z&nbsp;sytuacji finans&oacute;w publicznych państw członkowskich, ale r&oacute;wnież z&nbsp;racjonalności takiego modelu. W ramach instrument&oacute;w zwrotnych możemy wielokrotnie korzystać z&nbsp;finansowania raz wprowadzonego do systemu, ponieważ pieniądze wracają i&nbsp;mogą ponownie pracować </em>&ndash; wskazuje ekspert.</p><p style="text-align:justify">Projekt Europejskiego Funduszu Konkurencyjności potwierdza raczej tendencję do łączenia r&oacute;żnych form wsparcia niż całkowitego zastępowania dotacji finansowaniem zwrotnym. Komisja przewiduje w&nbsp;nim zar&oacute;wno granty, jak i&nbsp;pożyczki, zam&oacute;wienia publiczne oraz&nbsp;inwestycje kapitałowe, a rozwiązania znane z&nbsp;InvestEU mają być jednym z&nbsp;fundament&oacute;w nowej architektury finansowania.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Gwarancje stosowane w&nbsp;Polsce powodują, że jedna złot&oacute;wka czy jedno euro włożone w&nbsp;taki system może uruchamiać od kilku do nawet kilkudziesięciu złotych lub euro finansowania zapewnianego przez&nbsp;partner&oacute;w komercyjnych. Dzięki temu przedsiębiorca może uzyskać dobry kredyt, odpowiednie zabezpieczenie i&nbsp;podejmować inwestycje, zatrudniać ludzi oraz&nbsp;rozwijać działalność. Pieniądze w&nbsp;takim systemie mogą pracować wielokrotnie, dlatego instrumenty zwrotne będą coraz ważniejszym elementem wspierania przedsiębiorc&oacute;w&nbsp;</em>&ndash; podkreśla dyrektor Krajowego Punktu Kontaktowego ds. Instrument&oacute;w Finansowych Program&oacute;w UE.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/1277117443_lewicki_fundusze_MSP_2_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Cyfryzacja zmienia polskie rolnictwo. Coraz większą rolę odgrywają AI i cyfrowe usługi dla rolników]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/cyfryzacja-zmienia-polskie,p1555506669</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/cyfryzacja-zmienia-polskie,p1555506669</guid>
     <pubDate>Thu, 13 Aug 2026 06:20:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/agroaplikacja-rolnicy-foto3.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Cyfrowe technologie coraz wyraźniej zmieniają spos&oacute;b funkcjonowania rolnictwa &ndash; od prowadzenia upraw i&nbsp;hodowli po obsługę dopłat oraz&nbsp;kontakt rolnik&oacute;w z&nbsp;administracją. W tegorocznej kampanii o&nbsp;płatności bezpośrednie złożono ponad 1,16 mln wniosk&oacute;w, kt&oacute;rych weryfikację wspiera monitoring satelitarny. Zdaniem ekspert&oacute;w kolejnym etapem rozwoju będzie rolnictwo 5.0, oparte na jeszcze szerszym wykorzystaniu nowoczesnych technologii, kt&oacute;re mają zwiększyć odporność produkcji na zmiany klimatu i&nbsp;wzmocnić bezpieczeństwo żywnościowe.</strong></p><p style="text-align:justify">&ndash;&nbsp;<em>Technologie to dzisiaj praktycznie podstawa. Gospodarstwa towarowe korzystają w&nbsp;szerokim stopniu z&nbsp;nowoczesnych technologii. To nie&nbsp;tylko GPS i&nbsp;obsługa upraw, bo technologia też jest w&nbsp;oborach czy&nbsp;chlewniach. M&oacute;wimy o&nbsp;rolnictwie 4.0, kt&oacute;re w&nbsp;gospodarstwach typowo rynkowych, kt&oacute;re konkurują z&nbsp;gospodarstwami unijnymi, wdrażają najnowocześniejsze technologie i&nbsp;doskonale sobie z&nbsp;tym radzą. Polskie gospodarstwa są liderem w&nbsp;tym zakresie</em>&nbsp;&ndash; podkreśla w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria Wojciech Pomajda, wiceprezes Agro Aplikacji.</p><p style="text-align:justify">Cyfrowe technologie coraz mocniej wchodzą do codziennej pracy gospodarstw. Nowe badanie przeprowadzone dla&nbsp;Komisji Europejskiej pokazuje, że dwie trzecie europejskich rolnik&oacute;w korzysta na co dzień z&nbsp;narzędzi cyfrowych, takich jak czujniki IoT, systemy naprowadzania maszyn, telematyka, drony czy platformy do zarządzania gospodarstwem. Ponad czterech na pięciu respondent&oacute;w uznało dostęp do łączności za kluczowy dla&nbsp;funkcjonowania gospodarstwa, choć jednocześnie ponad jedna trzecia oceniła zasięg sieci na terenach wiejskich jako słaby lub bardzo słaby.</p><p style="text-align:justify">OECD wskazuje, że sztuczna inteligencja ma pomagać łagodzić skutki niedoboru pracownik&oacute;w, przejmując część powtarzalnych zadań, a dzięki analizie danych wspierać decyzje podejmowane na każdym etapie produkcji. Rozwiązania oparte na AI mogą zwiększać plony, ograniczać zużycie środk&oacute;w produkcji oraz&nbsp;umożliwiać precyzyjniejsze stosowanie nawoz&oacute;w i&nbsp;środk&oacute;w ochrony roślin, zmniejszając jednocześnie wpływ rolnictwa na środowisko. Przykłady takich rozwiązań OECD opisuje w&nbsp;opublikowanym w&nbsp;lutym 2026 roku raporcie &bdquo;Progress in Implementing the European Union Coordinated Plan on Artificial Intelligence (Volume 2)&rdquo;. Wśr&oacute;d nich znalazły się projekt STELLA wykorzystujący modele AI do wczesnego wykrywania chor&oacute;b i&nbsp;szkodnik&oacute;w w&nbsp;uprawach, system MagicTrap automatycznie rozpoznający i&nbsp;zliczający szkodniki na podstawie obraz&oacute;w z&nbsp;inteligentnych pułapek oraz&nbsp;opracowany w&nbsp;Polsce system Cropler. Łączy on kamery, czujniki i&nbsp;algorytmy AI do monitorowania rozwoju roślin oraz&nbsp;wspierania decyzji agronomicznych.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> R&oacute;wnież weryfikacja wszystkich płatności prowadzona przez&nbsp;Agencję Restrukturyzacji i&nbsp;Modernizacji Rolnictwa opiera się na najnowocześniejszych technologiach. Ułatwia to pracę zar&oacute;wno po stronie urzędnik&oacute;w, jak i&nbsp;rolnik&oacute;w, wymaga mniejszego zaangażowania, aby przejść weryfikację </em>&ndash; ocenia Wojciech Pomajda.</p><p style="text-align:justify">W kampanii dopłat bezpośrednich za 2026 rok rolnicy złożyli ponad 1,16 mln wniosk&oacute;w. ARiMR wykorzystuje do ich weryfikacji monitoring satelitarny w&nbsp;ramach Systemu Monitorowania Obszaru (AMS), kt&oacute;ry pozwala potwierdzać prowadzenie działalności rolniczej oraz&nbsp;wykrywać potencjalne niezgodności w&nbsp;deklaracjach bez konieczności przeprowadzania części kontroli w&nbsp;terenie. W przypadku wykrycia rozbieżności rolnik otrzymuje informację o&nbsp;możliwych błędach, dzięki czemu może wyjaśnić sytuację lub skorygować deklarację jeszcze przed zakończeniem procesu weryfikacji.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Agro Aplikacje uruchomiło 1 lipca nowe narzędzie dla&nbsp;rolnik&oacute;w, czyli Portal Rolnika. Będzie pełnił takie funkcje dla&nbsp;rolnik&oacute;w jak mObywatel dla&nbsp;całego społeczeństwa. To taka bramka, przez&nbsp;kt&oacute;rą rolnicy będą mogli się logować i&nbsp;korzystać z&nbsp;doradztwa, załatwiać sprawy urzędowe, składać wnioski o&nbsp;r&oacute;żne instrumenty pomocowe, kt&oacute;rym dysponuje zar&oacute;wno ARiMR, jak i&nbsp;KOWR oraz&nbsp;inne instytucje pod nadzorem ministra rolnictwa&nbsp;</em>&ndash; wskazuje wiceprezes Agro Aplikacji.</p><p style="text-align:justify">Portal Rolnika 2.0 w&nbsp;przyszłości ma być uzupełniany o&nbsp;nowe funkcjonalności analityczne i&nbsp;integrowany z&nbsp;narzędziami wspierającymi rolnictwo precyzyjne. To jeden z&nbsp;element&oacute;w programu cyfryzacji usług ARiMR realizowanego przez&nbsp;Agro Aplikacje. Sp&oacute;łka rozwija także Platformę Usług Elektronicznych (PUE), projekt LIDER&nbsp;zapewniający cyfrową obsługę wniosk&oacute;w o&nbsp;wsparcie od ich złożenia do wypłaty środk&oacute;w, Zintegrowany System Kontroli (ZSK) oraz&nbsp;aplikację Mobilny Inspektor Terenowy wykorzystywaną podczas kontroli w&nbsp;gospodarstwach. Docelowo cały proces &ndash; od złożenia wniosku przez&nbsp;beneficjenta do wypłaty środk&oacute;w &ndash; ma się odbywać w&nbsp;pełni elektronicznie.</p><p style="text-align:justify">&ndash;&nbsp;<em>Kiedy rozmawiamy o&nbsp;perspektywie wsp&oacute;lnej polityki rolnej na lata 2028&ndash;2034, to m&oacute;wimy już nawet o&nbsp;rolnictwie 5.0. To kolejny postęp, kt&oacute;ry na pewno będzie miał wpływ zar&oacute;wno na jakość, jak i&nbsp;stan produkcji&nbsp;&ndash;</em>&nbsp;m&oacute;wi Wojciech Pomajda. &ndash;<em>&nbsp;Innowacje charakteryzują się tym, że cały czas szukamy nowych rozwiązań i&nbsp;technologii. Dziś powinny być one w&nbsp;większym stopniu ukierunkowane na rozw&oacute;j hodowli roślin, kt&oacute;re będą lepiej odpowiadały na wyzwania związane ze zmianami klimatu. Od wielu miesięcy, a nawet lat obserwuję dyskusję na forum Unii Europejskiej o&nbsp;nowych technikach genomowych.</em></p><p style="text-align:justify">W czerwcu 2026 roku Parlament Europejski i&nbsp;Rada przyjęły przepisy dotyczące nowych technik genomowych (NGT), kt&oacute;re mają ułatwić hodowlę roślin odporniejszych na suszę, choroby i&nbsp;szkodniki oraz&nbsp;wymagających mniejszego zużycia środk&oacute;w ochrony roślin. Dla części roślin uzyskanych z&nbsp;wykorzystaniem NGT przewidziano uproszczone zasady dopuszczania do obrotu. Będą one stosowane od 17 lipca 2028 roku.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;To jest kierunek, kt&oacute;ry pozwoli na uodpornienie naszej produkcji na zmienne warunki klimatyczne, na duże wahania klimatu, ale także da uodpornienie na szkodniki i&nbsp;pasożyty.&nbsp;W obecnym stanie wiedzy wiele stosowanych dziś metod ochrony nie&nbsp;jest już tak skutecznych jak jeszcze kilkanaście lat temu&nbsp;</em>&ndash; podkreśla wiceprezes Agro Aplikacji.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/1555506669_agroaplikacja_rolnicy_3_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Nowa era w walce z ALS w Polsce. Diagnostyka genetyczna stała się kluczem do nowoczesnego leczenia]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/nowa-era-w-walce-z-als-w,p490954622</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/nowa-era-w-walce-z-als-w,p490954622</guid>
     <pubDate>Wed, 12 Aug 2026 06:20:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/badurek-stronka-als-foto3_1.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Stwardnienie zanikowe boczne (ALS/SLA) to rzadka i&nbsp;postępująca choroba neurodegeneracyjna, kt&oacute;ra uderza w&nbsp;neurony ruchowe odpowiedzialne za pracę mięśni. W Polsce każdego roku taką diagnozę słyszy 800 os&oacute;b, a z&nbsp;chorobą zmagają się łącznie 3 tys. pacjent&oacute;w. Choć medycyna przez&nbsp;lata miała ograniczone narzędzia pomocy, pojawienie się nowoczesnych terapii celowanych sprawiło, że diagnostyka genetyczna przestała być jedynie naukową ciekawostką, a stała się niezbędnym etapem walki o&nbsp;zdrowie chorych.</strong></p><p style="text-align:justify">ALS bywa niezwykle trudne do rozpoznania w&nbsp;początkowej fazie, ponieważ jego pierwsze sygnały są często niespecyficzne. Pacjenci mogą zauważyć u siebie osłabienie siły mięśni w&nbsp;rękach lub stopach, narastające trudności z&nbsp;wykonywaniem precyzyjnych ruch&oacute;w (jak pisanie czy zapinanie guzik&oacute;w), a także zaburzenia mowy lub połykania. Od momentu wystąpienia pierwszych symptom&oacute;w do postawienia ostatecznego rozpoznania mija w&nbsp;Polsce średnio od 9,5 miesiąca do nawet 2,5 roku.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; W stwardnieniu zanikowym bocznym podstawowym badaniem diagnostycznym jest EMG, kt&oacute;re ocenia odnerwienie mięśni, zar&oacute;wno tzw. mięśni opuszkowych, czyli unerwianych przez&nbsp;pień m&oacute;zgu, jak i&nbsp;mięśni szkieletowych &ndash;</em> wyjaśnia w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria dr hab. n. med. Magdalena Badura-Stronka, specjalistka genetyki klinicznej i&nbsp;neurologii z&nbsp;Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w&nbsp;Poznaniu.</p><p style="text-align:justify">Sytuacja chorych zmieniła się diametralnie wraz z&nbsp;wprowadzeniem pierwszej terapii modyfikującej przebieg choroby u pacjent&oacute;w z&nbsp;konkretną mutacją w&nbsp;genie SOD1. Tofersen, podawany dokanałowo, ogranicza produkcję wadliwego białka SOD1, co pozwala znacząco spowolnić, a nawet zatrzymać postęp choroby.</p><p style="text-align:justify">Ekspertka podkreśla, że choć dotychczas medycyna skupiała się gł&oacute;wnie na łagodzeniu objaw&oacute;w, dziś mamy narzędzie uderzające w&nbsp;przyczynę.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Sytuacja zmieniła się wraz z&nbsp;pojawieniem się tofersenu &ndash; zar&oacute;wno neurolodzy znacznie częściej kierują pacjent&oacute;w do poradni genetycznych, jak i&nbsp;sami chorzy częściej zgłaszają się na takie badania </em>&ndash; podkreśla dr hab. n. med. Magdalena Badura-Stronka.</p><p style="text-align:justify">Wsp&oacute;łczesna nauka zidentyfikowała już ok. 40 gen&oacute;w związanych z&nbsp;rozwojem ALS, z&nbsp;kt&oacute;rych najczęstsze mutacje dotyczą gen&oacute;w C9orf72, TARDBP, FUS oraz&nbsp;SOD1. Ta ostatnia mutacja występuje u 2&ndash;3 proc. wszystkich chorych, ale &ndash; co niezwykle ważne &ndash; jej obecności nie&nbsp;da się stwierdzić bez przeprowadzenia badań genetycznych.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Badania genetyczne są niezbędne, żeby wykryć pacjenta z&nbsp;patogennym wariantem genu SOD1. Taki chory nie&nbsp;r&oacute;żni się pod względem objaw&oacute;w od pacjent&oacute;w z&nbsp;innymi postaciami ALS, dlatego bez badań genetycznych nie&nbsp;jesteśmy w&nbsp;stanie ustalić, kto kwalifikuje się do leczenia &ndash;</em> wyjaśnia ekspertka.</p><p style="text-align:justify">Właśnie dlatego specjaliści apelują, by badania genetyczne wykonywać u każdego pacjenta z&nbsp;ALS, niezależnie od tego, czy w&nbsp;jego rodzinie zdarzały się wcześniej podobne zachorowania, czy jest to przypadek sporadyczny, występujący po raz pierwszy. Mimo że od października 2025 roku jest dostępne w&nbsp;Polsce przyczynowe leczenie w&nbsp;ramach programu lekowego B.176, wciąż mało os&oacute;b korzysta z&nbsp;tej szansy.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Zachęcamy neurolog&oacute;w, żeby szerzyli wiedzę o&nbsp;badaniach genetycznych w&nbsp;ALS, ale jednak tych pacjent&oacute;w trafia do nas za mało &ndash;</em> wskazuje dr Magdalena Badura-Stronka.</p><p style="text-align:justify">Jedną z&nbsp;największych przeszk&oacute;d jest czas oczekiwania na wizytę u genetyka. W standardowych kolejkach pacjenci, nawet z&nbsp;pilnymi skierowaniami, czekają od kilku miesięcy do nawet trzech lat. W chorobie, w&nbsp;kt&oacute;rej średnia długość życia wynosi od trzech do pięciu lat od pojawienia się pierwszych objaw&oacute;w, takie op&oacute;źnienie jest dramatyczne.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; To zdecydowanie za długi czas, bo każdy miesiąc decyduje o&nbsp;obumieraniu neuron&oacute;w rdzenia kręgowego. Temu pacjentowi trzeba jak najszybciej zrobić badania genetyczne i&nbsp;wdrożyć leczenie &ndash;</em> alarmuje specjalistka genetyki klinicznej i&nbsp;neurologii z&nbsp;UM w&nbsp;Poznaniu.</p><p style="text-align:justify">Diagnostyka genetyczna to nie&nbsp;tylko szansa na leczenie, ale także ważna informacja dla&nbsp;rodziny. Choć może nieść trudne wiadomości &ndash; np. o&nbsp;ryzyku dziedziczenia mutacji przez&nbsp;dzieci &ndash; pozwala jednak na świadome planowanie i&nbsp;wczesną opiekę. Proces diagnostyczny w&nbsp;laboratoriach jest już dobrze przygotowany.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Ten proces powinien być dosyć prosty, bo wiemy, co i&nbsp;jak badać, laboratoria genetyczne są do tego przygotowane &ndash;</em> m&oacute;wi dr Magdalena Badura-Stronka.</p><p style="text-align:justify">Ekspertka wskazuje jednocześnie, że gł&oacute;wnym wyzwaniem pozostaje obecnie przepustowość poradni i&nbsp;świadomość konieczności szybkich badań. Dodaje, że edukacja pacjent&oacute;w i&nbsp;środowiska medycznego to klucz do tego, by nikt z&nbsp;diagnozą ALS nie&nbsp;pozostał bez szansy na nowoczesną terapię. Każdy miesiąc ma znaczenie, a genetyka jest w&nbsp;tym wyścigu najważniejszym sojusznikiem chorych.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/490954622_badurek_stronka_als_3_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Zdecydowana większość patentów trafia na półkę, a nie na rynek. Zwłaszcza te z sektora nauki]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/zdecydowana-wiekszosc,p1862357444</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/zdecydowana-wiekszosc,p1862357444</guid>
     <pubDate>Wed, 12 Aug 2026 06:15:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/sgh-patenty-foto.jpg" alt="" /> <p><strong>Co czwarty przyznany patent jest komercjalizowany, co oznacza, że chronione rozwiązanie jest wykorzystane gospodarczo &ndash; wynika z&nbsp;pilotażowego badania SGH, GUS i&nbsp;UPRP. Chociaż pod względem liczby patent&oacute;w przodują uczelnie i&nbsp;instytuty badawcze, to ich wynalazki rzadziej niż w&nbsp;przypadku patent&oacute;w przedsiębiorc&oacute;w trafiają na rynek. Największą dysproporcję między światem nauki i&nbsp;biznesem widać jednak w&nbsp;średnich przychodach uzyskiwanych z&nbsp;jednego patentu. Eksperci oceniają, że wskazuje to na kierunek potrzebnych zmian w&nbsp;polityce wspierającej innowacje.</strong></p><p style="text-align:justify">Badanie Szkoły Gł&oacute;wnej Handlowej w&nbsp;Warszawie, Gł&oacute;wnego Urzędu Statystycznego i&nbsp;Urzędu Patentowego RP objęło 11,5 tys. patent&oacute;w przypisanych do ponad 2,5 tys. podmiot&oacute;w i&nbsp;udzielonych w&nbsp;latach 2019&ndash;2023 przez&nbsp;UPRP. Z tej puli 2,8 tys. patent&oacute;w zostało skomercjalizowanych, a łączne przychody z&nbsp;tego tytułu sięgnęły 3,93 mld zł.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Fakt, że tylko co czwarty przyznany patent podlegał komercjalizacji, nie&nbsp;jest najgorszym wynikiem na tle świata, bo r&oacute;wnież w&nbsp;krajach, kt&oacute;re patentują znacznie więcej, duża część patent&oacute;w ostatecznie nie&nbsp;przynosi przychod&oacute;w, oczekiwanych zysk&oacute;w </em>&ndash; wyjaśnia w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria dr hab. Mariusz-Jan Radło, prof. SGH, kierownik Katedry Globalnych Wsp&oacute;łzależności Gospodarczych SGH, autor badania.</p><p style="text-align:justify">Patent jest ważnym narzędziem ochrony własności intelektualnej i&nbsp;sygnałem potencjału technologicznego, ale dopiero jego wprowadzenie na rynek staje się źr&oacute;dłem dochod&oacute;w jego właściciela. Blisko 64,7 proc. analizowanych patent&oacute;w nie&nbsp;jest obecnie planowanych do komercjalizacji, a nieco ponad 7 proc. jest przewidzianych do komercjalizacji w&nbsp;przyszłości. Tylko 3 proc. pełni przede wszystkim funkcję ochronną lub strategiczną, zabezpieczając przewagę konkurencyjną właścicieli, a nie&nbsp;służąc bezpośredniemu wprowadzaniu rozwiązań na rynek.&nbsp;</p><p style="text-align:justify">Jednostki naukowe, jak wynika z&nbsp;raportu, są właścicielami ponad 2/3 analizowanych patent&oacute;w, jednocześnie generują zaledwie ok. 1 proc. przychod&oacute;w z&nbsp;komercjalizacji (44 mln zł). Reszta (3,9 mld zł) trafia do przedsiębiorstw, kt&oacute;re dysponują 1/3 puli patent&oacute;w. Najczęściej na patentach zarabiają przedsiębiorstwa produkcyjne, infrastrukturalne i&nbsp;budowlane &ndash; mają 25 proc. patent&oacute;w i&nbsp;odpowiadają za 94 proc. przychod&oacute;w z&nbsp;komercjalizacji. Eksperci dodają, że nie&nbsp;każdy patent &bdquo;zarabia&rdquo; tak samo &ndash; samo wejście na ścieżkę komercjalizacji nie&nbsp;gwarantuje wysokich efekt&oacute;w ekonomicznych.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Przedsiębiorstwa komercjalizują 40 proc. swoich patent&oacute;w, a sektor nauki niecałe 18 proc. </em>&ndash; m&oacute;wi prof. Mariusz-Jan Radło. &ndash; <em>Gdy spojrzymy na przych&oacute;d przeliczony na jeden patent, to widzimy, że w&nbsp;przedsiębiorstwach produkcyjnych wynosi on prawie 3 mln zł, w&nbsp;przedsiębiorstwach usługowych prawie 900 tys., w&nbsp;instytutach naukowych 230 tys., a w&nbsp;szkolnictwie wyższym 1,7 tys. zł. Widzimy ogromne dysproporcje w&nbsp;potencjale komercjalizacji. Widzimy też, że jeśli w&nbsp;sektorze nauki na grant na pewno przyznano dziesiątki, jeśli nie&nbsp;miliony złotych, i&nbsp;jeśli on skutkuje patentem, z&nbsp;kt&oacute;rego przychody z&nbsp;komercjalizacji wynoszą 1,7 tys. zł, to jest to nieporozumienie, marnowanie pieniędzy.</em></p><p style="text-align:justify">Wyniki pilotażowego badania wskazują, że samo zwiększenie liczby patent&oacute;w nie&nbsp;wystarczy, by poprawić sytuację. Zdaniem autor&oacute;w raportu polityka innowacyjna powinna silniej wspierać przechodzenie od ochrony&nbsp;wynalazku&nbsp;do jego gospodarczego wykorzystania.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Często się zdarza, że patent jest ostatnim punktem w&nbsp;projekcie grantowym i&nbsp;na tym się kończy życie projektu, a to powinien być początek komercjalizacji, przychod&oacute;w, rozwoju biznesu &ndash;</em> ocenia kierownik Katedry Globalnych Wsp&oacute;łzależności Gospodarczych SGH.</p><p style="text-align:justify">Eksperci w&nbsp;raporcie podkreślają, że polityka wspierania komercjalizacji powinna być r&oacute;żnicowana &ndash;<em>&nbsp;</em>inne instrumenty są potrzebne uczelniom i&nbsp;instytutom badawczym, a inne przedsiębiorstwom. Wśr&oacute;d postulat&oacute;w na rzecz poprawy potencjału patentowego, kt&oacute;re formułują autorzy badania, znajduje się przede wszystkim większa wsp&oacute;łpraca sektora nauki i&nbsp;biznesu. Chodzi przede wszystkim o&nbsp;to, by opracowywane przez&nbsp;naukowc&oacute;w rozwiązania odpowiadały na zapotrzebowanie przedsiębiorc&oacute;w i&nbsp;miały szanse trafić do praktycznego zastosowania w&nbsp;firmach.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Polska jest w&nbsp;takiej fazie rozwoju, w&nbsp;kt&oacute;rej musimy stawiać na innowacje, generować przychody z&nbsp;nowoczesnych rozwiązań, bo tam jest duża marża, ale tej marży ktoś w&nbsp;systemie nie&nbsp;wyrabia. Widać, że przedsiębiorstwa sobie radzą, ale sektor nauki sobie mniej radzi i&nbsp;musimy połączyć te dwa potencjały </em>&ndash; podkreśla prof. Mariusz-Jan Radło<em>. &ndash; Zdolność przedsiębiorstw do komercjalizacji wynika z&nbsp;komplementarnych zasob&oacute;w, z&nbsp;tego, że mają marketing, rozpoznanie rynku, kanały dystrybucji, dotarcie do klienta i&nbsp;wiedzą, po co opatentowali. Natomiast w&nbsp;sektorze nauki</em><em> wyraźnie</em><em>&nbsp;widać, że brakuje tej wiedzy.</em></p><p style="text-align:justify">Badani przedstawiciele uczelni&nbsp;najczęściej&nbsp;podkreślali, że barierą w&nbsp;komercjalizacji wynalazk&oacute;w jest brak popytu na dane rozwiązanie (81 proc.) i&nbsp;brak zainteresowania inwestor&oacute;w (60 proc.). Podobny, choć nieco mniej jednostronny obraz widać w&nbsp;instytutach badawczych.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> To znaczy, że ktoś na początku projektu grantowego nie&nbsp;zadbał o&nbsp;to, żeby zbadać rynek, czy jest na to zapotrzebowanie, czy ktoś to kupi, czy ten patent wygeneruje jakieś dochody. W przedsiębiorstwach znaczenie małego popytu czy zainteresowania inwestor&oacute;w jest mniejsze, a pojawiają się czynniki strategiczne, jak zmiana na rynku, zmiana strategii przedsiębiorstwa czy brak zasob&oacute;w finansowania dla&nbsp;komercjalizacji. Zatem było tu pewne rozpoznanie rynku, intencjonalnie ten patent stworzono i&nbsp;oczekiwano przychod&oacute;w z&nbsp;komercjalizacji, natomiast te zmiany spowodowały, że nie&nbsp;było tego zainteresowania</em> &ndash; wyjaśnia ekspert SGH.</p><p style="text-align:justify">Jego zdaniem polityka grantowa i&nbsp;innowacyjna w&nbsp;Polsce powinna w&nbsp;większym stopniu uwzględniać potrzebę rozpoznania potrzeb rynkowych, premiować wsp&oacute;łpracę jednostek naukowych z&nbsp;biznesem oraz&nbsp;oceniać wynik ostateczny, jakim są dochody z&nbsp;komercjalizacji patent&oacute;w. Eksperci wskazują także na potrzebę wzmacniania mechanizm&oacute;w transferu technologii, finansowania wdrożeń, wyceny własności intelektualnej oraz&nbsp;kompetencji komercjalizacyjnych po stronie właścicieli patent&oacute;w.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; W tym może być ogromna rola Urzędu Patentowego RP czy instytucji otoczenia biznesu polegająca chociażby na tworzeniu rynk&oacute;w dla&nbsp;komercjalizacji patentu, żeby pojawiały się informacje o&nbsp;tym, co się patentuje i&nbsp;co można kupić na rynku, żeby inwestorzy mogli do tego trafiać</em> &ndash; m&oacute;wi prof. Mariusz-Jan Radło. <em>&ndash; Jest też ogromna rola instytucji takich jak Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości, Narodowe Centrum Badań i&nbsp;Rozwoju, kt&oacute;re powinny&nbsp;</em><em>się </em><em>zainteresować tym, jak wspierać komercjalizację, jak łączyć przedsiębiorstwa i&nbsp;stymulować ich wsp&oacute;łpracę z&nbsp;uczelniami, weryfikować, czy te granty skutkują patentami, kt&oacute;re są komercjalizowane, tak konstruować projekty, żeby premiować komercjalizację, a nie&nbsp;tylko&nbsp;</em><em>same&nbsp;</em><em>patenty jako ich zwieńczenie.</em></p><p style="text-align:justify">Pełna wersja badania SGH, GUS i&nbsp;UPRP będzie opublikowana pod koniec roku. Jak zapowiada jego autor, w&nbsp;przyszłości statystyki dotyczące komercjalizacji i&nbsp;przychod&oacute;w z&nbsp;patent&oacute;w można połączyć także z&nbsp;informacjami o&nbsp;rodzajach patent&oacute;w i&nbsp;komercjalizowanych technologii. W ten spos&oacute;b rynek zyska informację o&nbsp;perspektywicznych obszarach technologicznych oraz&nbsp;związanych z&nbsp;nimi przewagach i&nbsp;potencjalnych dochodach.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/1862357444_sgh_patenty_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Bałtyk powoli umiera przez ścieki i nawozy. Ratunek wymaga działań w całej Polsce]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/baltyk-powoli-umiera,p55777953</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/baltyk-powoli-umiera,p55777953</guid>
     <pubDate>Tue, 11 Aug 2026 06:30:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/kotlarek-raport-kanalizacja-foto_1.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Bałtyk należy do m&oacute;rz najbardziej dotkniętych eutrofizacją, czyli przeżyźnieniem spowodowanym nadmierną zawartością fosforu i&nbsp;azotu. Choć dopływ tych substancji do akwenu w&nbsp;ostatnich dekadach wyraźnie się zmniejszył, stan ekosystemu nadal jest zły. Jego poprawa będzie wymagała dalszego ograniczania zanieczyszczeń, kt&oacute;re pochodzą gł&oacute;wnie z&nbsp;rolnictwa i&nbsp;gospodarki ściekowej.</strong></p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> M&oacute;wiąc bardzo prostym językiem, eutrofizacja to przeżyźnienie substancjami takimi jak fosfor i&nbsp;azot, naukowo nazywanymi biogenami. Te substancje są potrzebne do wegetacji, wzrostu roślinności, dlatego&nbsp;</em><em>są </em><em>stosowane jako nawozy na polach, żeby roślinność lepiej rosła. Przy opadach deszczu spływają z&nbsp;wodą do rzek i&nbsp;tym systemem wodnym docierają do Bałtyku </em>&ndash; m&oacute;wi agencji Newseria Marcin Kotlarek, prezes Fundacji Race for the Baltic.</p><p style="text-align:justify">Drugie istotne źr&oacute;dło zanieczyszczeń azotem i&nbsp;fosforem to ścieki, przede wszystkim nieszczelne szamba. Tym sposobem glony i&nbsp;sinice dostają &bdquo;naw&oacute;z&quot; i&nbsp;rosną na potęgę.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> W wodzie następuje zakwit glon&oacute;w i&nbsp;sinic, w&nbsp;wyniku kt&oacute;rego opadają na dno, rozkładają się i&nbsp;w tym procesie konsumują tlen. W związku z&nbsp;tym powstają strefy beztlenowe, co oznacza, że tam, gdzie opadną, nie&nbsp;ma życia. Powstają martwe strefy </em>&ndash; wyjaśnia Marcin Kotlarek.</p><p style="text-align:justify">Szacuje się, że 94 proc. powierzchni Morza Bałtyckiego dotknięte jest eutrofizacją. W tym akwenie znajduje się siedem na 10 największych martwych stref na świecie. Stanowią one niemal 20 proc. jego powierzchni.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Kiedy spojrzymy na mapę z&nbsp;lat 60., jedynie ok. 10 tys. km<sup>2</sup> objęte było eutrofizacją i&nbsp;martwymi strefami. Dziś, gdy popatrzymy na mapy z&nbsp;zeszłego roku, to już jest 70 tys. km<sup>2</sup>. To jest praktycznie dwa razy powierzchnia Danii </em>&ndash; podkreśla prezes Fundacji Race for the Baltic.</p><p style="text-align:justify">Morze Bałtyckie wyr&oacute;żnia się mieszanką słonej i&nbsp;słodkiej wody. Jego niskie zasolenie wynika z&nbsp;dużego napływu słodkiej wody z&nbsp;250 rzek, w&nbsp;tym ośmiu wielkich. Do tego dochodzi minimalna wymiana słonej wody z&nbsp;Morzem P&oacute;łnocnym. Pełna wymiana wody w&nbsp;Bałtyku trwa ok. 30 lat. Problemem jest nie&nbsp;tylko niskie zasolenie, ale też niewielka głębokość morza. Średnia głębokość Bałtyku wynosi 52 m. Dla por&oacute;wnania Morze Śr&oacute;dziemne jest głębokie na ok. 1450 m.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Naukowcy wyznaczyli maksymalne ilości zanieczyszczeń, kt&oacute;re mogą naturalnie dopływać do Bałtyku, po kt&oacute;rych będzie w&nbsp;stanie sam się naprawiać. Niestety wraz ze zmianami klimatycznymi, z&nbsp;następującym ociepleniem powietrza i&nbsp;podwyższeniem temperatury wody, ta linia cały czas się oddala. Maksymalna ilość dopuszczalna tego dopływu, wyznaczona kiedyś przy trochę chłodniejszym klimacie i&nbsp;wodzie, jest już za duża. Zatem jest to walka z&nbsp;czasem i&nbsp;ze zmianami klimatycznymi</em> &ndash; tłumaczy Marcin Kotlarek.</p><p style="text-align:justify">Z raportu HELCOM wynika, że w&nbsp;latach 1995&ndash;2022 Polska zmniejszyła całkowity dopływ azotu do wszystkich podbasen&oacute;w Bałtyku o&nbsp;9&ndash;32 proc. Osiągnęła wymagany limit dopływu azotu dla&nbsp;wszystkich podbasen&oacute;w poza&nbsp;Bałtykiem Właściwym, gdzie potrzebna jest jeszcze redukcja o&nbsp;19 proc. W przypadku fosforu Polska ograniczyła jego dopływ do tego podbasenu o&nbsp;28 proc. Nadal pozostaje on jednak znacznie powyżej ustalonego limitu. W całym Bałtyku w&nbsp;tym okresie znormalizowany całkowity dopływ azotu zmniejszył się o&nbsp;11 proc., a fosforu o&nbsp;32 proc.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Możemy sobie wyobrazić Bałtyk jako wannę, do kt&oacute;rej przez&nbsp;dziesiątki lat spływało bardzo dużo zanieczyszczonej wody. Nawet jeżeli teraz udaje nam się ograniczyć dopływ zanieczyszczeń, to odpowiedź tego ekosystemu jest w&nbsp;dłuższym terminie </em>&ndash; wskazuje ekspert.</p><p style="text-align:justify">Jak podkreśla, eutrofizacja nie&nbsp;jest problem tylko Bałtyku, ale r&oacute;wnież polskich rzek i&nbsp;jezior. Ponad 3/4 z&nbsp;nich to wody eutroficzne, z&nbsp;nadmierną ilością fosforu i&nbsp;azotu.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Wody do Bałtyku trafiają w&nbsp;80 proc. z&nbsp;Odry i&nbsp;Wisły, w&nbsp;20 proc. z&nbsp;mniejszych rzek przymorza, typu Łeba czy Parsęta. Natomiast 98 proc. terenu Polski to jest zlewnia Morza Bałtyckiego. W związku z&nbsp;tym nawozy naturalne, kt&oacute;re ciekną do gleby i&nbsp;w&oacute;d w&nbsp;Wielkopolsce, na koniec trafiają do Warty, ta do Odry, kt&oacute;ra z&nbsp;kolei spływa do Morza Bałtyckiego. Podobnie ścieki z&nbsp;szamba z&nbsp;wojew&oacute;dztwa podlaskiego trafiają do systemu rzecznego, kt&oacute;ry trafia do Wisły i&nbsp;do Morza Bałtyckiego &ndash;</em> wyjaśnia Marcin Kotlarek.</p><p style="text-align:justify">Jak podkreśla, to pokazuje, że do zahamowania procesu eutrofizacji morza wymagane jest działanie na lądzie, często setki kilometr&oacute;w od wybrzeża. Takie inicjatywy chce promować Fundacja Race for the Baltic, kt&oacute;ra stworzyła projekt &bdquo;Bałtyk zaczyna się na lądzie&rdquo;. Jego pierwszą odsłoną jest og&oacute;lnopolska kampania edukacyjna &bdquo;Widzisz sinice?&rdquo;.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Często jest tak, że nad morze jeździmy raz w&nbsp;roku, spędzamy tam tydzień lub dwa, i&nbsp;mamy tam do czynienia z&nbsp;zakwitem sinic. Jesteśmy źli na lokalną turystykę, samorządy, hotele. Natomiast tak naprawdę przyjeżdżając z&nbsp;centrum, południa czy każdego innego regionu Polski, to my na co dzień przyczyniamy się do tego, że plaże są zamknięte. To, co robimy w&nbsp;całej Polsce, kt&oacute;ra jest zlewnią Bałtyku, ma wpływ na to, co rzekami do niego trafia </em>&ndash; podkreśla prezes Fundacji Race for the Baltic. <em>&ndash; Ważne, żebyśmy wszyscy rozumieli związek między tym, co jest w&nbsp;morzu, a tym, co na co dzień robimy, jak gospodarujemy ściekami czy nawozami naturalnymi w&nbsp;firmach.</em></p><p style="text-align:justify">Celem fundacji jest doprowadzenie do redukcji dopływu fosforu o&nbsp;500 ton do 2030 roku.&nbsp;</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Pracujemy nad tym, żeby, po pierwsze, zredukować dopływ zanieczyszczeń z&nbsp;rolnictwa, ściek&oacute;w i&nbsp;port&oacute;w, w&nbsp;kt&oacute;rych następują przeładunki na przykład nawoz&oacute;w sztucznych, zb&oacute;ż, towar&oacute;w masowych &ndash; jeżeli nie&nbsp;są odpowiednio zabezpieczone, powodują zakwit glon&oacute;w i&nbsp;sinic. Można pracować z&nbsp;rolnikami, samorządami, portami i&nbsp;firmami produkcyjnymi. To jest proces długotrwały, ponieważ proste rozwiązania, czyli inwestycje w&nbsp;duże oczyszczalnie ściek&oacute;w, są już za nami </em>&ndash; zaznacza Marcin Kotlarek.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/55777953_kotlarek_eutrofizacja_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[OKI mają zachęcić Polaków do inwestowania. W ciągu trzech lat nowe konta może otworzyć ponad 2 mln osób]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/oki-maja-zachecic,p1513830130</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/oki-maja-zachecic,p1513830130</guid>
     <pubDate>Tue, 11 Aug 2026 06:25:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/kliszcz-oki-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Polacy coraz więcej oszczędzają, ale większość środk&oacute;w nadal trzymają w&nbsp;got&oacute;wce i&nbsp;na depozytach. Osobiste Konta Inwestycyjne mają zachęcić do inwestowania części pieniędzy na rynku kapitałowym dzięki preferencjom podatkowym. Analitycy Biura Maklerskiego PKO BP szacują, że do 2030 roku na polski rynek akcji może dzięki temu napłynąć ponad 23 mld zł brutto, a z&nbsp;OKI będzie korzystać ponad 2 mln os&oacute;b. Większy udział krajowych oszczędności w&nbsp;finansowaniu przedsiębiorstw może się&nbsp;</strong><strong>przełożyć </strong><strong>na wyższy wzrost gospodarczy. Jeśli ustawa zostanie podpisana przez&nbsp;prezydenta,&nbsp;rozwiązanie ma wejść w&nbsp;życie 1 stycznia 2027 roku.&nbsp;</strong></p><p style="text-align:justify">&ndash;&nbsp;<em>OKI to rozwiązanie, kt&oacute;re może zmienić krajobraz polskiego rynku kapitałowego, a w&nbsp;dłuższym terminie r&oacute;wnież polskiej gospodarki. Z&nbsp;jednej strony nowe środki, kt&oacute;re w&nbsp;wyniku promocji regularnego oszczędzania wpłyną na polski rynek kapitałowy, zwiększą jego głębokość, płynność, dadzą możliwości pozyskania kapitału szerszemu gronu sp&oacute;łek i&nbsp;emitent&oacute;w. Z drugiej strony wiele analiz wskazuje r&oacute;wnież, że ugiełdowienie gospodarki pozytywnie wpływa w&nbsp;długim terminie na koszt kapitału, premię za ryzyko i&nbsp;jakość alokacji tego kapitału, co w&nbsp;konsekwencji powinno prowadzić do wyższego wzrostu gospodarczego&nbsp;</em>&ndash; podkreśla w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria Kamil Kliszcz, zastępca dyrektora w&nbsp;Biurze Maklerskim PKO BP.</p><p style="text-align:justify">Jak wynika z&nbsp;raportu Biura Maklerskiego PKO BP, dziś&nbsp;67 proc. aktyw&oacute;w finansowych gospodarstw domowych stanowią got&oacute;wka i&nbsp;lokaty, podczas gdy produkty związane z&nbsp;rynkiem kapitałowym 27 proc. W strefie euro proporcje te wynoszą odpowiednio 40 proc. i&nbsp;56 proc. Bezpośrednie i&nbsp;pośrednie inwestycje w&nbsp;akcje stanowią ok. 5 proc. aktyw&oacute;w finansowych gospodarstw domowych w&nbsp;Polsce.</p><p style="text-align:justify">Analitycy szacują, że wartość aktyw&oacute;w zgromadzonych w&nbsp;programie OKI może przekroczyć&nbsp;100 mld zł w&nbsp;ciągu trzech lat&nbsp;i prawie&nbsp;200 mld zł w&nbsp;ciągu pięciu lat.&nbsp;Według prognoz na polski rynek akcji w&nbsp;latach 2027&ndash;2030 może napłynąć&nbsp;23 mld zł brutto (15 mld zł netto).&nbsp;</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Tego typu programy, kt&oacute;re zachęcają do regularnego oszczędzania, oferując r&oacute;żnego rodzaju zachęty podatkowe czy regulacyjne, są dość powszechne na świecie i&nbsp;w Europie. W Polsce r&oacute;wnież mamy kilka tego typu rozwiązań, gł&oacute;wnie skoncentrowanych na oszczędzaniu emerytalnym &ndash;</em> wskazuje Kamil Kliszcz.</p><p style="text-align:justify">Jak podkreśla, podobne instrumenty wspierające długoterminowe inwestowanie z&nbsp;sukcesem funkcjonują m.in. w&nbsp;Szwecji i&nbsp;Wielkiej Brytanii. W tych krajach jednak kultura inwestowania kapitałowego była jeszcze przed wejściem w&nbsp;życie program&oacute;w znacznie silniejsza i&nbsp;głębiej zakorzeniona niż w&nbsp;Polsce. W Szwecji udział os&oacute;b korzystających z&nbsp;usług maklerskich sięga ok. 90 proc., a w&nbsp;Wielkiej Brytanii ok. 50 proc. W naszym kraju rachunki maklerskie posiada ok. 15 proc. os&oacute;b zatrudnionych, a rachunki w&nbsp;funduszach inwestycyjnych &ndash; ok. 16 proc. Dla por&oacute;wnania na dojrzałych rynkach Unii Europejskich wskaźniki te wynoszą średnio odpowiednio 26 i&nbsp;32 proc.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Sukces takiego programu zależy od wielu czynnik&oacute;w. Rozwiązanie musi być proste, czytelne dla&nbsp;klient&oacute;w, nie&nbsp;powinno mieć jakichś ograniczeń, kt&oacute;re zniechęcałyby do korzystania z&nbsp;niego. Sukces zależy też w&nbsp;dużym stopniu od determinacji wszystkich uczestnik&oacute;w rynku, jak taki program jest promowany, jak wygląda edukacja klient&oacute;w, jak wygląda sprawność operacyjna wszystkich uczestnik&oacute;w rynku, czy to rozwiązanie jest oferowane w&nbsp;spos&oacute;b przyjazny klientowi, czy nie&nbsp;napotyka barier regulacyjnych oraz&nbsp;czy nie&nbsp;dochodzi do zgrzyt&oacute;w pomiędzy poszczeg&oacute;lnymi uczestnikami rynku&nbsp;&ndash;</em> m&oacute;wi ekspert.</p><p style="text-align:justify">Doświadczenia Szwecji i&nbsp;Wielkiej Brytanii pokazują r&oacute;wnież, że popularność tego typu program&oacute;w rośnie stopniowo. Według prognoz BM PKO BP w&nbsp;Polsce w&nbsp;pierwszych dw&oacute;ch latach funkcjonowania OKI ma powstawać po ok. 800 tys. nowych kont rocznie, a w&nbsp;kolejnym ok. 500 tys., co oznaczałoby około 2,1 mln rachunk&oacute;w po trzech latach.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Wydaje się, że założenia OKI spełniają kryteria prostoty i&nbsp;atrakcyjności, zar&oacute;wno jeśli chodzi o&nbsp;korzystanie z&nbsp;tego narzędzia, jak r&oacute;wnież o&nbsp;korzyści podatkowe płynące z&nbsp;otwierania rachunku OKI. Wydaje się więc, że jest to dobry pomysł, kt&oacute;ry adresuje strukturalne wyzwanie związane z&nbsp;jednej strony z&nbsp;rosnącymi oszczędnościami Polak&oacute;w, a z&nbsp;drugiej z&nbsp;nadal niezbyt optymalną strukturą tych oszczędności w&nbsp;kontekście budowania kapitału w&nbsp;długim terminie i&nbsp;dywersyfikacji portfeli Polak&oacute;w&nbsp;</em>&ndash; ocenia zastępca dyrektora w&nbsp;BM PKO BP.</p><p style="text-align:justify">Raport wskazuje, że Polacy nie&nbsp;tylko więcej odkładają, ale także coraz częściej inwestują część zgromadzonych środk&oacute;w. Stopa oszczędności gospodarstw domowych wzrosła z&nbsp;przeciętnego poziomu 6,5 proc. dochodu rozporządzalnego w&nbsp;poprzedniej dekadzie do 9 proc. w&nbsp;2025 roku i&nbsp;9,6 proc. w&nbsp;pierwszym kwartale 2026 roku. Środki kierowane na inwestycje finansowe odpowiadały ok. 7 proc. PKB, gł&oacute;wnie za sprawą rosnącego zainteresowania funduszami inwestycyjnymi. Według autor&oacute;w raportu OKI mogą zachęcić gospodarstwa domowe do przeznaczania większej części oszczędności na inwestycje o&nbsp;potencjalnej wyższej stopie zwrotu, przede wszystkim akcje.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;To rozwiązanie jest atrakcyjne zar&oacute;wno dla&nbsp;inwestor&oacute;w, kt&oacute;rzy już są aktywni na rynku obligacji i&nbsp;akcji, jak i&nbsp;dla gospodarstw domowych, kt&oacute;re dopiero się zastanawiają, gdzie ulokować swoje nadwyżki finansowe i&nbsp;szukają alternatywy dla&nbsp;depozyt&oacute;w i&nbsp;lokat&nbsp;</em>&ndash; tłumaczy Kamil Kliszcz.</p><p style="text-align:justify">W ramach OKI będzie można inwestować m.in. w&nbsp;akcje, fundusze inwestycyjne, ETF-y, obligacje i&nbsp;depozyty na jednym rachunku. Ustawa przewiduje preferencyjne zasady opodatkowania dla&nbsp;aktyw&oacute;w zgromadzonych na OKI do wartości 100 tys. zł. W przypadku lokat bankowych i&nbsp;obligacji skarbowych limit wynosi 25 tys. zł.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Konstrukcja OKI zakłada kwotę, do kt&oacute;rej inwestor jest zwolniony z&nbsp;podatku od zysk&oacute;w kapitałowych. Po jej przekroczeniu opodatkowanie pojawia się na innych zasadach &ndash; nie&nbsp;od zysku, ale od wielkości aktyw&oacute;w. Jeśli gospodarstwo domowe chce inwestować nadwyżki w&nbsp;produkty o&nbsp;wyższej stopie zwrotu, ta konstrukcja powinna w&nbsp;średnim terminie zapewnić dodatkowe korzyści podatkowe w&nbsp;por&oacute;wnaniu z&nbsp;klasycznym rachunkiem maklerskim objętym podatkiem od zysk&oacute;w kapitałowych&nbsp;</em>&ndash; wyjaśnia zastępca dyrektora w&nbsp;BM PKO BP.</p><p style="text-align:justify">Jednym z&nbsp;cel&oacute;w OKI jest zwiększenie udziału rynku kapitałowego w&nbsp;finansowaniu gospodarki. Jak wskazuje raport, wartość sp&oacute;łek notowanych na Giełdzie Papier&oacute;w Wartościowych odpowiada dziś ok. 31 proc. polskiego PKB, podczas gdy średnia dla&nbsp;Unii Europejskiej wynosi 63 proc., a w&nbsp;Niemczech i&nbsp;Hiszpanii ok. 65 proc. Zdaniem autor&oacute;w raportu większy udział krajowych oszczędności na rynku kapitałowym może poprawić dostęp przedsiębiorstw do finansowania i&nbsp;ograniczyć zależność od kapitału zagranicznego.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/1513830130_kliszcz_oki_1_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Firmy coraz częściej wymagają kompetencji związanych z AI. Liczy się nie tylko znajomość narzędzi]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/firmy-coraz-czesciej,p1450463890</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/firmy-coraz-czesciej,p1450463890</guid>
     <pubDate>Tue, 11 Aug 2026 06:20:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/tkaczyk-tomaszewski-rynek-pracy-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>W polskich firmach rośnie popyt na kompetencje związane ze sztuczną inteligencją. Liczba ofert pracy z&nbsp;sektora MŚP, zawierających odniesienia do AI, wzrosła z&nbsp;około 3,2 tys. w&nbsp;2024 roku do 5,7 tys. w&nbsp;2025 roku &ndash; wskazuje raport Google na podstawie danych z&nbsp;Pracuj.pl. Wśr&oacute;d kompetencji pożądanych przez&nbsp;pracodawc&oacute;w znajdują się nie&nbsp;tylko znajomość konkretnych narzędzi, ale też krytyczne myślenie czy umiejętność analizowania danych.</strong></p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Jeśli chodzi o&nbsp;umiejętności, kt&oacute;rych rynek pracy oczekuje od pracownik&oacute;w, to bardzo mocno zależy od branży </em>&ndash; m&oacute;wi agencji Newseria Paweł Tkaczyk, ekspert ds. marketingu i&nbsp;budowania marek. &ndash; <em>Zakładam, że minimalną umiejętnością jest rozumienie, w&nbsp;jaki spos&oacute;b AI działa, i&nbsp;korzystanie z&nbsp;czat&oacute;w do wyszukiwania i&nbsp;syntezy informacji. Poziom wyżej są rzeczy związane z&nbsp;automatyzacją powtarzalnych zadań, natomiast jeszcze wyżej &ndash; kwestia tworzenia agent&oacute;w, kt&oacute;rzy pracują w&nbsp;tle i&nbsp;też potrafią wnioskować, syntetyzować informacje. Zakładam, że w&nbsp;większości branż większość pracodawc&oacute;w oczekuje tych podstawowych umiejętności, natomiast jeśli chcemy się na rynku pracy wyr&oacute;żnić, to p&oacute;jście tym drzewkiem coraz dalej daje nam przewagi. Właściwie w&nbsp;każdej branży jest coś do zautomatyzowania.</em></p><p style="text-align:justify">W ubiegłorocznym raporcie EY &bdquo;Jak polskie firmy wdrażają AI?&rdquo; 34 proc. średnich i&nbsp;dużych przedsiębiorstw deklaruje, że wdrożyło już rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji (o 9 pp. więcej niż rok wcześniej), a 43 proc. jest w&nbsp;trakcie tego procesu. Największymi motywatorami są: chęć usprawnienia lub automatyzacji proces&oacute;w wewnętrznych (59 proc.), możliwość lepszego dotarcia do klient&oacute;w (56 proc.) oraz&nbsp;wprowadzenie nowych usług lub produkt&oacute;w (48 proc.).</p><p style="text-align:justify">Wzrost zainteresowania firm sztuczną inteligencją widać także w&nbsp;ofertach pracy. Globalne badanie &bdquo;AI Jobs Barometer 2026 PwC&rdquo;, analizujące ponad miliard ogłoszeń z&nbsp;27 państw, wskazuje, że liczba ogłoszeń wymagających kompetencji AI wzrosła w&nbsp;Polsce o&nbsp;ok. 33 tys. w&nbsp;2025 roku i&nbsp;sięgnęła 80 tys. Wciąż jednak stanowią one 3,5 proc. og&oacute;łu ofert. W analizowanych ogłoszeniach na świecie poszukiwane są osoby korzystające efektywnie z&nbsp;narzędzi do codziennej pracy oraz&nbsp;deweloperzy i&nbsp;eksperci technologiczni rozwijający dalsze możliwości ich biznesowego wykorzystania. Z kolei z&nbsp;raportu &bdquo;AI w&nbsp;MŚP w&nbsp;Polsce 2026&rdquo;, opracowanego przez&nbsp;Google na podstawie danych portalu Pracuj.pl, wynika, że pracodawcy coraz częściej oczekują zdolności do pracy z&nbsp;narzędziami AI, analizy danych oraz&nbsp;krytycznej oceny wynik&oacute;w generowanych przez&nbsp;technologię. Firmy szukają os&oacute;b, kt&oacute;re nie&nbsp;tylko wykonują zadania, ale też potrafią interpretować dane i&nbsp;podejmować na ich podstawie trafne decyzje.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Rynek pracy jest na takim etapie, że pracodawcy jeszcze nie&nbsp;wiedzą, czego oczekiwać względem umiejętności swoich pracownik&oacute;w z&nbsp;AI. Na pewno jest coraz więcej szef&oacute;w, kt&oacute;rzy zakładają, że pracownik będzie umiał promptować, czyli będzie umiał swoją pracę wesprzeć tym, co znajdzie w&nbsp;czacie </em>&ndash; uważa dr Albert Tomaszewski, dyrektor Centrum Inkubacji i&nbsp;Akceleracji Startup&oacute;w Szkoły Gł&oacute;wnej Handlowej w&nbsp;Warszawie. &ndash;<em> Myślę, że cenna cały czas będzie umiejętność do tego, żeby odsiać ważne i&nbsp;nieważne informacje. Narzędzia są proste w&nbsp;obsłudze, tylko to, co my robimy z&nbsp;rezultatem ich pracy, jest dużo trudniejsze, czy akceptujemy poziom tego, co ta technologia nam podaje. Wielu ludzi nie&nbsp;zadaje sobie takich pytań, cenni będą ci, kt&oacute;rzy będą na to patrzyli i&nbsp;m&oacute;wili: nie, to nie&nbsp;jest to.</em></p><p style="text-align:justify">Raport OECD &bdquo;AI and skills: What we know so far&rdquo; wskazuje, że mniej niż 1 proc. pracownik&oacute;w będzie potrzebować zaawansowanych kompetencji związanych z&nbsp;AI, takich jak programowanie czy rozw&oacute;j modeli. Natomiast od kadr w&nbsp;większości wymagane będą kompetencje cyfrowe oraz&nbsp;umiejętność wykorzystania, analizowania i&nbsp;interpretowania danych.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Czy pracownicy posiadają kompetencje AI na odpowiednim poziomie? To bardzo mocno zależy od tego, w&nbsp;jaki spos&oacute;b przykładają się do edukacji o&nbsp;AI. Ona jest w&nbsp;tej chwili dosyć powszechna i&nbsp;łatwo dostępna, natomiast nie&nbsp;wszyscy jeszcze tego bakcyla połknęli. Nie wszyscy uważają, że potrzebują tej wiedzy, a część podchodzi do tego negatywnie i&nbsp;uważa, że im to zabierze pracę</em> &ndash; zaznacza Paweł Tkaczyk.</p><p style="text-align:justify">Rozwijaniem kompetencji pracownik&oacute;w zajmują się także pracodawcy. Prognozy Google&rsquo;a przedstawione pod koniec ubiegłego roku wskazują, że organizacje będą przechodzić od prostego zakupu AI do budowania kadr gotowych na jej wdrożenie, odchodząc od jednorazowych szkoleń na rzecz opracowywania elastycznych plan&oacute;w kształcenia.&nbsp;</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Trzeba się przede wszystkim upewnić, że wszyscy &bdquo;są na tej samej stronie&rdquo;. Zwykle wdrożenie AI to jest kwestia kilku entuzjast&oacute;w w&nbsp;pracy, kt&oacute;rzy wiedzą więcej niż pozostali. Natomiast jeśli chcemy, żeby to było zrobione dobrze, zespołowo, to musimy ten poziom wyr&oacute;wnać, dać pracownikom podstawowe szkolenia z&nbsp;tego, jak AI działa, do czego się nadaje, a potem ewentualnie pozwolić im wyszukiwać takie rzeczy, kt&oacute;re te narzędzie są w&nbsp;stanie zrobić </em>&ndash; uważa Paweł Tkaczyk.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Wielu pracownik&oacute;w potrafi korzystać ze sztucznej inteligencji. Problem polega na tym, że organizacje nie&nbsp;potrafią tego w&nbsp;odpowiedni spos&oacute;b wykorzystać. Prawdziwy potencjał tkwi w&nbsp;tym, że nie&nbsp;ograniczamy efekt&oacute;w do jednego biurka, do miejsca pracy jednego pracownika, tylko przeprojektowujemy cały system pracy, przepływ zadań tak, żeby w&nbsp;tym była obecna sztuczna inteligencja </em>&ndash; wyjaśnia dr Albert Tomaszewski.</p><p style="text-align:justify">Dane Pracuj.pl wskazują, że kompetencje związane z&nbsp;AI przestają być domeną wyłącznie branży technologicznej. Szukają ich także bankowość, finanse i&nbsp;ubezpieczenia, produkcja FMCG i&nbsp;d&oacute;br użytkowych oraz&nbsp;handel. Umiejętności te są coraz częściej wymagane nie&nbsp;tylko od programist&oacute;w, lecz także&nbsp; specjalist&oacute;w marketingu, sprzedaży czy e-commerce.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Sztuczna inteligencja zrewolucjonizuje wszystkie obszary, w&nbsp;kt&oacute;rych pracujemy, natomiast my tego nie&nbsp;będziemy zauważać. Zaczniemy się specjalizować w&nbsp;obsłudze sztucznej inteligencji związanej z&nbsp;naszą branżą czy zawodem &ndash; </em>uważa Paweł Tkaczyk.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/1450463890_tkaczyk_tomaszewski_rynek_pracy_2_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Naukowcy prognozują najsilniejsze El Niño w historii pomiarów. Polacy mogą odczuć jego skutki w cenach żywności]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/naukowcy-prognozuja,p196550345</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/naukowcy-prognozuja,p196550345</guid>
     <pubDate>Mon, 10 Aug 2026 06:35:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/ig-el-nino-foto_1.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Prognozy naukowc&oacute;w wskazują na to, że tegoroczne El Ni&ntilde;o może się okazać najsilniejsze w&nbsp;150-letniej historii pomiar&oacute;w. Dodatnia anomalia temperatury powierzchni Pacyfiku ma osiągnąć rekordowy poziom. Michał Brennek&nbsp;z Instytutu Geofizyki PAN podkreśla jednak, że tego zjawiska nie&nbsp;należy łączyć z&nbsp;konkretnymi falami upał&oacute;w czy innymi silnymi zjawiskami pogodowymi w&nbsp;Polsce. Jego skutki najczęściej odczuwamy pośrednio poprzez wzrost cen artykuł&oacute;w spożywczych takich jak ryż, cukier czy też kawa, produkowanych w&nbsp;regionach tropikalnych.&nbsp;</strong></p><p style="text-align:justify">&ndash; C<em>zym jest El Ni&ntilde;o? M&oacute;wiąc naukowo, to oscylacja, a mniej naukowo &ndash; to huśtawka, wahadło, kt&oacute;re w&nbsp;nieregularnym cyklu rozmieszcza na tropikalnym Pacyfiku ciepłą wodę. Jeżeli mamy warunki El Ni&ntilde;o, to u zachodnich wybrzeży Ameryk rozwija się dodatnia anomalia temperatury powierzchni oceanu, czyli jest cieplej niż zwykle, co z&nbsp;kolei powoduje, że zmienia się układ wiatr&oacute;w na największym oceanie na świecie. W efekcie&nbsp;zmienia się wtedy nie&nbsp;tylko cyrkulacja powietrza, ale także transport wilgoci&nbsp;na olbrzymim obszarze </em>&ndash; wyjaśnia w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria Michał Brennek z&nbsp;Zakładu Fizyki Atmosfery Instytutu Geofizyki PAN.&nbsp;</p><p style="text-align:justify">Jak podkreśla, zjawiska El Ni&ntilde;o nie&nbsp;należy utożsamiać&nbsp;ze zmianą klimatu. To naturalny proces, kt&oacute;rego zapisy obserwujemy w&nbsp;koralowcach mających wiele tysięcy lat.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Skoro mamy zmianę klimatu, to energii w&nbsp;systemie ziemskim przybywa, a jej większość pochłaniają oceany. One działają stabilizująco i&nbsp;skoro pochłaniają energię, to mamy jej nadmiar w&nbsp;oceanie. Widzimy to w&nbsp;rekordowych temperaturach powierzchni oceanu. Na to nakłada się zjawisko El Ni&ntilde;o, więc ta dodatnia anomalia temperatury w&nbsp;tropikalnym wschodnim Pacyfiku zaczyna startować z&nbsp;wyższego poziomu&nbsp;</em>&ndash; zaznacza Michał Brennek. &ndash;<em> El Ni&ntilde;o w&nbsp;tym roku jest bezprecedensowe ze&nbsp;względu&nbsp;na&nbsp;zgromadzoną w&nbsp;oceanie energię oraz&nbsp;już bardzo wysokie anomalie&nbsp;temperatury&nbsp;powierzchni&nbsp;oceanu.</em></p><p style="text-align:justify">El Ni&ntilde;o powoduje w&nbsp;kolejnym roku podniesienie globalnej temperatury średnio o&nbsp;0,1&ndash;0,2 st. Celsjusza. Jak tłumaczą badacze, bezpośrednio nie&nbsp;dodaje planecie nowego ciepła, ale jedynie przemieszcza je pomiędzy oceanem a atmosferą w&nbsp;innych miejscach.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Choć to się wydaje niewiele, należy pamiętać, że patrzymy na zjawisko w&nbsp;skali globalnej. W związku z&nbsp;tym nawet tak niewielkie zmiany temperatury m&oacute;wią bardzo dużo o&nbsp;skali i&nbsp;powadze tego zjawiska&nbsp;</em>&ndash; tłumaczy ekspert.</p><p style="text-align:justify">Amerykańska Narodowa Agencja Ocean&oacute;w i&nbsp;Atmosfery (NOAA) od czerwca br. ostrzega przed zjawiskiem, kt&oacute;re w&nbsp;tym roku rozwija się wyjątkowo szybko. Tygodniowy indeks Ni&ntilde;o3.4 sięgnął w&nbsp;połowie czerwca +1,7 st. Celsjusza, a pod powierzchnią oceanu zgromadził się rezerwuar ciepła niemal dwukrotnie większy niż na tym samym etapie rozwoju El Ni&ntilde;o w&nbsp;2023 roku, z&nbsp;anomaliami temperatury dochodzącymi lokalnie do 6 st. C na głębokości 50&ndash;150 m. Czternaście modeli klimatycznych wskazuje na możliwość osiągnięcia anomalii, jakiej nie&nbsp;odnotowano jeszcze w&nbsp;blisko 150-letniej historii obserwacji. Naukowcy twierdzą, że może to być najsilniejsze El Ni&ntilde;o, z&nbsp;jakim mieliśmy do czynienia.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Spodziewamy się nie&nbsp;tylko, że ta anomalia temperatury powierzchni będzie bardzo wysoka. Opr&oacute;cz tego, pod powierzchnią oceanu,&nbsp;mamy jeszcze cały&nbsp;magazyn energii, kt&oacute;ry będzie zasilał tę temperaturę, więc najprawdopodobniej to zjawisko będzie się utrzymywać</em> &ndash; wyjaśnia naukowiec z&nbsp;Zakładu Fizyki Atmosfery Instytutu Geofizyki PAN.</p><p style="text-align:justify">Kiedy ocean oddaje do atmosfery więcej ciepła, dochodzi do zmian w&nbsp;układzie wiatr&oacute;w. Pojawiają się m.in. susze w&nbsp;Indonezji i&nbsp;Australii czy też ulewy na zachodnim wybrzeżu Ameryki Południowej. Susze występujące w&nbsp;strefie tropikalnej ograniczają zbiory wielu upraw, m.in. ryżu, kawy, cukru czy oleju palmowego.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Lokalnie El Ni&ntilde;o zmieni transport wilgoci. W niekt&oacute;rych miejscach będzie bardziej sucho, w&nbsp;innych bardziej wilgotno. Dla Peru, u&nbsp;</em><em>kt&oacute;rego </em><em>wybrzeży zwykle występują dużo chłodniejsze wody i&nbsp;gdzie gospodarka opiera się na bogatych łowiskach i&nbsp;produkcji mączki rybnej w&nbsp;olbrzymiej skali, oznacza to poważne zakł&oacute;cenia. M&oacute;wimy też o&nbsp;produkcji kakao, kawy czy oleju palmowego, kt&oacute;ry jest wykorzystywany w&nbsp;zasadzie wszędzie w&nbsp;przemyśle spożywczym. Zmieni się na świecie rozkład plon&oacute;w i&nbsp;siłą rzeczy cena tych surowc&oacute;w poszybuje w&nbsp;g&oacute;rę </em>&ndash; tłumaczy Michał Brennek.</p><p style="text-align:justify">Analizy ekonomiczne wskazują, że silne El Ni&ntilde;o może podnieść światowe ceny żywności o&nbsp;ok. 5 proc., a jego skutki gospodarcze mogą się&nbsp;utrzymywać jeszcze przez&nbsp;wiele lat.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Przesunięcie rytm&oacute;w pogodowych po tropikalnym Pacyfiku ma olbrzymi, globalny wpływ na całą gospodarkę. M&oacute;wimy o&nbsp;kłopotach w&nbsp;systemach rolniczych i&nbsp;żywieniowych w&nbsp;dużej części świata, więc spodziewamy się dosyć niestabilnych cen </em>&ndash; wyjaśnia ekspert. &ndash;<em> Silne El Ni&ntilde;o dla&nbsp;Polski oznacza gł&oacute;wnie skutki gospodarcze w&nbsp;postaci albo niedoboru, albo wysokich cen produkt&oacute;w rolnych, także pasz. Podczas poprzedniego poważnego El Ni&ntilde;o zapłaciliśmy dużo więcej także&nbsp;za produkty przemysłu cukierniczego, na przykład czekolady.</em></p><p style="text-align:justify">Podkreśla r&oacute;wnież, że w&nbsp;Polsce trudno jednoznacznie powiązać El Ni&ntilde;o z&nbsp;konkretnymi zjawiskami pogodowymi.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Paradoksalnie w&nbsp;Polsce sygnał El Ni&ntilde;o jest bardzo słaby i&nbsp;bardzo często zauważany tylko zimą, kiedy mamy p&oacute;źne zimowe uderzenia mrozu. Ten mechanizm, kt&oacute;ry przenosi nadmiar energii z&nbsp;tropikalnego Pacyfiku do nas, jest bardzo silnie modyfikowany przez&nbsp;to, co&nbsp;</em><em>się </em><em>dzieje na p&oacute;łnocnym Atlantyku. To jest gł&oacute;wny akwen, kt&oacute;ry steruje pogodą w&nbsp;Polsce &ndash;</em> wyjaśnia Michał Brennek. &ndash; <em>Pewne wydarzenia miały miejsce wtedy, kiedy było silne El Ni&ntilde;o, na przykład pow&oacute;dź w&nbsp;1997 roku, ale to jest korelacja, a nie&nbsp;związek przyczynowo-skutkowy, i&nbsp;z pewnością wymaga jeszcze badań. Dużo większe znaczenie miała wtedy dodatnia anomalia temperatury Morza&nbsp;Śr&oacute;dziemnego &ndash; będącego źr&oacute;dłem&nbsp;wilgoci &ndash; oraz&nbsp;niż henueński, kt&oacute;ry zapewnił&nbsp; transport wilgotnych mas powietrza do&nbsp;Polski.</em></p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/196550345_ig_el_nino_2_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Polska coraz bardziej zależna od zagranicznych technologii. Suwerenność cyfrowa staje się ważną kwestią dla bezpieczeństwa]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/polska-coraz-bardziej,p1709853224</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/polska-coraz-bardziej,p1709853224</guid>
     <pubDate>Mon, 10 Aug 2026 06:20:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/1709853224_chmura_CADA_3.png" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>W Unii Europejskiej&nbsp;</strong><strong>rozpoczął się wyścig o&nbsp;suwerenność technologiczną. Coraz więcej państw traktuje infrastrukturę cyfrową jako element bezpieczeństwa narodowego, a zam&oacute;wienia publiczne &ndash; jako narzędzia do wspierania krajowych rozwiązań i&nbsp;innowacji. Autorzy raportu &bdquo;Cyfrowa racja stanu&rdquo; oceniają jednak, że Polska nie&nbsp;uczestniczy w&nbsp;tym wyścigu. Wskazują, że problemem nie&nbsp;jest brak technologii i&nbsp;kompetencji, ale brak woli politycznej, a bez aktywnej polityki państwa zależność od zagranicznych technologii będzie się pogłębiać.</strong></p><p style="text-align:justify">&ndash;&nbsp;<em>Zar&oacute;wno Polska, jak i&nbsp;Unia Europejska są w&nbsp;tej chwili głęboko uzależnione od dostawc&oacute;w usług, rozwiązań i&nbsp;produkt&oacute;w cyfrowych z&nbsp;kraj&oacute;w pozaeuropejskich. Dokładnego poziomu tego uzależnienia nie&nbsp;znamy, bo nikt go kompleksowo nie&nbsp;bada. Wiemy jednak, że jako kraj znacznie więcej produkt&oacute;w cyfrowych kupujemy, niż eksportujemy&nbsp;</em>&ndash; podkreśla w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria Maria Świetlik, dyrektorka zarządzająca Polskiej Sieci Ekonomii, wsp&oacute;łautorka raportu &bdquo;Cyfrowa racja stanu&rdquo;.</p><p style="text-align:justify">Raport &bdquo;Cyfrowa racja stanu. Suwerenność cyfrowa jako narzędzie bezpieczeństwa, rozwoju i&nbsp;polityki przemysłowej państwa&rdquo;, przygotowany przez&nbsp;Polską Sieć Ekonomii z&nbsp;inicjatywy Polskiej Chmury &ndash; Związku Pracodawc&oacute;w, wskazuje, że deficyt Polski w&nbsp;handlu produktami cyfrowymi w&nbsp;2025 roku przekroczył 60 mld zł. Do 2030 roku wydatki na import technologii cyfrowych mają przewyższyć łączne koszty importu wszystkich surowc&oacute;w energetycznych.&nbsp;Z danych Ministerstwa Cyfryzacji przywołanych w&nbsp;raporcie wynika r&oacute;wnież, że tylko w&nbsp;2024 roku administracja publiczna przeznaczyła ponad 7 mld zł na rozw&oacute;j i&nbsp;utrzymanie system&oacute;w teleinformatycznych. Państwo nie&nbsp;analizuje jednak, jaka część tych środk&oacute;w trafia do krajowych przedsiębiorstw, a jaka zasila zagranicznych dostawc&oacute;w technologii. Przy założeniu wzrostu cen licencji i&nbsp;usług chmurowych o&nbsp;12 proc. rocznie wydatki na takie zakupy mogą się&nbsp;zwiększyć o&nbsp;76 proc. w&nbsp;ciągu pięciu lat.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;O&nbsp;uzależnieniu cyfrowym wiemy to, że </em><em>będzie </em><em>się&nbsp;</em><em>ono </em><em>pogłębiać, jeśli państwo nie&nbsp;będzie prowadzić aktywnej polityki na rzecz suwerenności cyfrowej. Komisja Europejska i&nbsp;wiele państw UE już takie polityki prowadzi. W ciągu ostatnich dw&oacute;ch lat wyraźne działania w&nbsp;tym kierunku podjęły m.in. Francja, Dania i&nbsp;Niemcy, przestawiając administrację publiczną na rozwiązania oparte na wolnym oprogramowaniu. Polska r&oacute;wnież mogłaby prowadzić podobną politykę&nbsp;&ndash;</em> ocenia Maria Świetlik.</p><p style="text-align:justify">Eksperci wskazują, że cyfrowa zależność to ryzyko dla&nbsp;państwa. Chmura, rejestry i&nbsp;systemy administracji są infrastrukturą krytyczną państwa, r&oacute;wnie ważną jak sieć energetyczna, od nich zależy bowiem funkcjonowanie administracji, ochrony zdrowia, finans&oacute;w czy usług publicznych. Ewentualna awaria albo eksterytorialny dostęp do nich może prowadzić do utraty zdolności państwa. Nadal jednak inwestycje w&nbsp;ten obszar w&nbsp;Polsce są w&nbsp;dużej mierze oceniane według standardowych zasad zam&oacute;wień publicznych.</p><p style="text-align:justify">Premier Donald Tusk w&nbsp;czerwcu zapowiedział wprowadzenie tzw. testu suwerenności dla&nbsp;zakup&oacute;w technologicznych państwa, kt&oacute;ry miałby być obligatoryjny dla&nbsp;inwestycji powyżej określonego progu koszt&oacute;w: dla&nbsp;zakup&oacute;w technologicznych powyżej 5 mln zł oraz&nbsp;inwestycji infrastrukturalnych powyżej 15 mln zł. Eksperci Polskiej Chmury podkreślają, że nie&nbsp;pr&oacute;g kwotowy, tylko krytyczność systemu powinna być decydująca &ndash; im większe znaczenie danej infrastruktury dla&nbsp;państwa, tym wyższy powinien być reżim kontroli. Autorzy raportu proponują, by test obejmował ocenę operacyjną wpływu infrastruktury na funkcje państwa, podległość jurysdykcyjną, wpływ ekonomiczny, poziom poznawczy i&nbsp;demokratyczny oraz&nbsp;warunki środowiskowe.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; W Polsce nie&nbsp;brakuje wybitnych informatyk&oacute;w i&nbsp;informatyczek, doskonałych administrator&oacute;w, ekspert&oacute;w od wdrażania nowej infrastruktury, szkoleniowc&oacute;w. Nie brakuje nam też lokalnego kapitału, żeby inwestować w&nbsp;rozw&oacute;j tego typu usług czy produkt&oacute;w. Mamy świetne polskie firmy. Polska jest znana z&nbsp;takich innowacji jak na przykład BLIK, potrafimy wprowadzić zupełnie nowe rozwiązania, kt&oacute;re są szybko przyjmowane i&nbsp;bezpieczne. Pytanie, czego nam brakuje? Nasza odpowiedź jest taka: brakuje wyłącznie woli politycznej</em> &ndash; ocenia Maria Świetlik.</p><p style="text-align:justify">Rozszerzenie testu suwerenności mogłoby wpłynąć nie&nbsp;tylko na kwestie bezpieczeństwa, ale także na wzmocnienie krajowego potencjału technologicznego. Wyb&oacute;r dostawcy strategicznych system&oacute;w cyfrowych może decydować o&nbsp;tym, gdzie rozwijane są kompetencje, powstają miejsca pracy i&nbsp;pozostaje wartość dodana. Państwa europejskie coraz częściej wykorzystują zam&oacute;wienia publiczne jako narzędzie wzmacniania własnego sektora technologicznego. W kwietniu 2026 roku Francja ogłosiła zamiar szerokiej migracji administracji publicznej z&nbsp;rozwiązań amerykańskich na oprogramowanie open source, w&nbsp;tym Linux. Docelowo ma ona objąć 2,5 mln stanowisk. Rok wcześniej decyzję o&nbsp;migracji z&nbsp;ekosystemu Microsoftu na wolne oprogramowanie ogłosiły największe miasta Danii i&nbsp;jej Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Na rozwiązania open source w&nbsp;urzędach zdecydował się r&oacute;wnież rząd kraju związkowego Szlezwik-Holsztyn.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Wyścig suwerennościowy trwa, kraje Unii Europejskiej już konkurują nie&nbsp;tylko z&nbsp;dostawcami spoza UE, ale też między sobą. Jeżeli państwa takie jak Francja dostarczają własnemu rynkowi wielkiego impulsu zakupowego, bo zamawiają miliony punkt&oacute;w oprogramowania biurowego, to tworzą silne podmioty francuskie. Jeżeli Polska ma zmierzać w&nbsp;kierunku suwerenności cyfrowej, musi r&oacute;wnież inwestować w&nbsp;rozw&oacute;j tego typu kompetencji w&nbsp;kraju&nbsp;</em>&ndash; tłumaczy dyrektorka zarządzająca PSE.</p><p style="text-align:justify">Komisja Europejska opracowała Schemat suwerennej chmury (Cloud Sovereignty Framework), czyli zestaw zasad określających wymagania dla&nbsp;zam&oacute;wień publicznych dotyczących usług chmurowych. Obejmuje on m.in. ocenę jurysdykcji dostawcy, bezpieczeństwa łańcucha dostaw, możliwości migracji do innego rozwiązania oraz&nbsp;wykorzystania otwartych standard&oacute;w. Na jego podstawie przeprowadzono już pierwsze postępowanie zakupowe. Autorzy raportu wskazują, że kolejnym krokiem ma być rozporządzenie CADA (Cloud and AI Development Act), kt&oacute;re ma wprowadzić jednolite unijne ramy oceny suwerenności usług chmurowych i&nbsp;AI. Projekt został przedstawiony przez&nbsp;KE na początku czerwca 2026 roku.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Przygotowany został projekt rozporządzenia CADA, kt&oacute;ry traktuje infrastrukturę cyfrową jako infrastrukturę krytyczną państwa, co oznacza, że rozwiązania powinny być oceniane także pod względem geopolitycznym. Tworzy on bardziej konkretną ramę tego, czym jest suwerenność cyfrowa i&nbsp;jak ją należy budować, wskazuje znaczenie oceny jurysdykcji eksterytorialnej, czyli czy firma i&nbsp;świadczone przez&nbsp;nią usługi podlegają prawu innemu niż europejskie</em>&nbsp;&ndash; podkreśla Maria Świetlik.</p><p style="text-align:justify">Projekt rozporządzenia CADA odchodzi od dotychczasowego podejścia, w&nbsp;kt&oacute;rym bezpieczeństwo usług cyfrowych oceniano gł&oacute;wnie przez&nbsp;pryzmat lokalizacji centrum danych.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Nie wystarczy, że centrum danych znajduje się na terytorium Unii Europejskiej. Należy badać także, kto jest właścicielem i&nbsp;jakiego rodzaju oprogramowanie jest używane, kto ma prawo do jego aktualizacji, czyli to, co w&nbsp;języku ekonomicznym nazywa się zbadaniem całego łańcucha dostaw. Do tej pory Unia Europejska działała w&nbsp;takim dogmacie, że kluczowa jest lokalizacja centrum danych. Dzisiaj wiemy, i&nbsp;mamy na to liczne przykłady, że samo zlokalizowanie fizycznej części infrastruktury to za mało</em>&nbsp;&ndash; tłumaczy dyrektorka zarządzająca Polskiej Sieci Ekonomii.</p><p style="text-align:justify">Eksperci Polskiej Chmury dodają, że jeśli dostawca podlega prawu państwa trzeciego, może zostać zobowiązany do przekazania danych bez wiedzy administratora, a szyfrowanie i&nbsp;izolacja nie&nbsp;muszą temu zapobiec.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/1709853224_chmura_CADA_3_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Bałtyk się nie odbudowuje mimo ograniczeń połowów. Ochrona ekosystemu powinna iść w parze ze wsparciem dla rybaków]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/baltyk-sie-nie,p64313837</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/baltyk-sie-nie,p64313837</guid>
     <pubDate>Fri, 07 Aug 2026 06:30:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/adamowicz-rybolowstwo-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Mimo kilku lat obowiązywania zakazu ukierunkowanych połow&oacute;w dorsza oraz&nbsp;kolejnych ograniczeń połowowych innych gatunk&oacute;w stan najważniejszych stad ryb w&nbsp;Bałtyku nadal się nie&nbsp;poprawia. Podczas niedawnej debaty w&nbsp;Parlamencie Europejskim poświęconej ocenie wsp&oacute;lnej polityki ryboł&oacute;wstwa Magdalena Adamowicz przekonywała, że dotychczasowe działania nie&nbsp;przyniosły oczekiwanych efekt&oacute;w. Europosłanka apelowała o&nbsp;bardziej kompleksowe podejście do ochrony Bałtyku oraz&nbsp;większe wsparcie dla&nbsp;rybak&oacute;w.</strong></p><p style="text-align:justify">Komisja Europejska rozpoczęła w&nbsp;tym roku ocenę obowiązującego od 2014 roku rozporządzenia w&nbsp;sprawie WPRyb. Ma ocenić, czy obowiązujące przepisy pozwalają jednocześnie chronić zasoby ryb i&nbsp;zapewniać trwałość ekonomiczną sektora oraz&nbsp;w&nbsp;jakim stopniu przyczyniły się do odbudowy stad ryb.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;W czerwcu odbyła się debata, podczas kt&oacute;rej praktycznie wszyscy europosłowie krytycznie oceniali dotychczasowe funkcjonowanie wsp&oacute;lnej polityki ryboł&oacute;wstwa. M&oacute;wiliśmy o&nbsp;jej ewaluacji, ale w&nbsp;przypadku Bałtyku tak naprawdę nie&nbsp;ma już czego ewaluować, bo Bałtyk umiera&nbsp;&ndash;</em> podkreśla w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria Magdalena Adamowicz, posłanka do Parlamentu Europejskiego z&nbsp;Koalicji Obywatelskiej.</p><p style="text-align:justify">Połowy dorsza w&nbsp;Bałtyku od kilku lat są objęte bardzo surowymi ograniczeniami. Ukierunkowanych połow&oacute;w dorsza wschodniego zakazano w&nbsp;2019 roku, a dorsza zachodniego &ndash; w&nbsp;2021 roku. Obecnie rybacy mogą zatrzymać jedynie niewielkie ilości dorsza złowionego jako przył&oacute;w podczas połow&oacute;w innych gatunk&oacute;w. Ograniczenia objęły r&oacute;wnież część stad śledzia. Celem tych decyzji było zmniejszenie presji połowowej i&nbsp;stworzenie warunk&oacute;w do odbudowy najważniejszych stad ryb w&nbsp;Bałtyku, aby w&nbsp;przyszłości możliwe było prowadzenie zr&oacute;wnoważonych połow&oacute;w. Międzynarodowa Rada Badań Morza (ICES) od 2019 roku nieprzerwanie zaleca zerowe połowy dorsza wschodniego, wskazując, że jego biomasa pozostaje poniżej poziomu umożliwiającego odbudowę stada. Podobnie w&nbsp;przypadku dorsza zachodniego w&nbsp;najnowszych zaleceniach ICES r&oacute;wnież rekomenduje utrzymanie zerowych połow&oacute;w.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Przez lata nakładaliśmy restrykcje, obostrzenia na rybak&oacute;w, cięliśmy koszty, ale to nic nie&nbsp;zmieniło, nie&nbsp;przybyło nam ani dorsza, ani śledzia. Widać, że gdyby&nbsp;</em><em>każdy kraj </em><em>działał sam, to sobie nie&nbsp;poradzi, dlatego musimy jako Europa działać wsp&oacute;lnie&nbsp;&ndash;</em> przekonuje Magdalena Adamowicz.</p><p style="text-align:justify">Z danych Komisji Europejskiej wynika, że w&nbsp;przeciwieństwie do większości unijnych łowisk Bałtyk nie&nbsp;odnotował znaczącej odbudowy najważniejszych stad ryb. W latach 2003&ndash;2024 udział przełowionych stad w&nbsp;p&oacute;łnocno-wschodnim Atlantyku zmniejszył się z&nbsp;67,5 proc. do 31 proc., a biomasa stad wzrosła o&nbsp;ok. 37 proc. Poprawę osiągnięto dzięki ograniczeniu presji połowowej, lepszemu monitorowaniu i&nbsp;ustalaniu limit&oacute;w zgodnie z&nbsp;zaleceniami naukowc&oacute;w.</p><p style="text-align:justify">Komisja Europejska podkreśla, że w&nbsp;przypadku Bałtyku o&nbsp;stanie stad ryb decydują nie&nbsp;tylko połowy. Odbudowę zasob&oacute;w coraz silniej ograniczają r&oacute;wnież pogarszające się warunki środowiskowe, w&nbsp;tym eutrofizacja, niedobory tlenu w&nbsp;wodzie i&nbsp;zmiana klimatu. Oznacza to, że skuteczna odbudowa zasob&oacute;w ryb wymaga działań wykraczających poza&nbsp;samo zarządzanie połowami oraz&nbsp;lepszego powiązania polityki ryboł&oacute;wstwa z&nbsp;ochroną ekosystem&oacute;w morskich.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Wezwałam Komisję do konkretnych działań. Po pierwsze, żeby uelastycznić fundusze na rekompensaty i&nbsp;na przekwalifikowanie dla&nbsp;naszych rybak&oacute;w, i&nbsp;po drugie, żeby spojrzeć na wsp&oacute;lną politykę ryboł&oacute;wstwa bardziej ekosystemowo. Patrząc na politykę morską, mamy dwa człony &ndash; ekosystem i&nbsp;ryboł&oacute;wstwo. Myśląc tylko o&nbsp;ekosystemie, nie&nbsp;możemy zapominać o&nbsp;rybakach i&nbsp;ich rodzinach&nbsp;&ndash;</em> ocenia europosłanka.</p><p style="text-align:justify">Polska w&nbsp;stanowisku przekazanym Komisji Europejskiej r&oacute;wnież opowiada się za zmianami w&nbsp;WPRyb. Resort rolnictwa wskazuje, że obecne przepisy nie&nbsp;odpowiadają wyzwaniom, z&nbsp;kt&oacute;rymi mierzy się sektor na Bałtyku. Opr&oacute;cz niskiej biomasy ryb problemami są także rosnące koszty paliwa, zmiany klimatu, skomplikowane regulacje, brak odnowy pokoleniowej oraz&nbsp;coraz większe trudności z&nbsp;utrzymaniem rentowności gospodarstw rybackich. Polskie ryboł&oacute;wstwo opiera się gł&oacute;wnie na małych, rodzinnych jednostkach, dlatego jest szczeg&oacute;lnie podatne na skutki kryzysu. Według MRiRW przyszła polityka powinna zapewniać prostsze i&nbsp;bardziej elastyczne przepisy, większe wsparcie finansowe, modernizację floty oraz&nbsp;inwestycje w&nbsp;transformację energetyczną, aby lepiej łączyć ochronę środowiska z&nbsp;bezpieczeństwem ekonomicznym rybak&oacute;w.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Zaw&oacute;d rybaka, szczeg&oacute;lnie na Morzu Bałtyckim, zaczyna wymierać. Wielu rybak&oacute;w musiało zezłomować swoje kutry. Tymczasem wzdłuż linii brzegowej powstają liczne bary, budki, stragany, gdzie zatruwamy środowisko, smażąc ryby, kt&oacute;re przybyły z&nbsp;drugiego końca świata&nbsp;&ndash;</em> m&oacute;wi Magdalena Adamowicz.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/64313837_adamowicz_rybolowstwo_1_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Rynek ETF-ów w Polsce szybko rośnie. Nowe regulacje i produkty mogą przyspieszyć jego rozwój]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/rynek-etfow-w-polsce,p684617192</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/rynek-etfow-w-polsce,p684617192</guid>
     <pubDate>Fri, 07 Aug 2026 06:25:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/etf-rynek-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Polacy ulokowali w&nbsp;funduszach ETF już ok. 20 mld zł, ale wciąż stanowią one znacznie mniejszą część krajowego rynku inwestycyjnego niż w&nbsp;Europie Zachodniej i&nbsp;Stanach Zjednoczonych. Przedstawiciele GPW i&nbsp;TFI PZU oceniają, że segment znajduje się dopiero na początku rozwoju. Jego popularyzacji mogą sprzyjać nowe produkty oparte na obligacjach skarbowych, rosnąca świadomość inwestor&oacute;w oraz&nbsp;oczekiwane zmiany legislacyjne.</strong></p><p style="text-align:justify">Jak wynika z&nbsp;raportu&nbsp;&bdquo;Aktywa Polak&oacute;w w&nbsp;ETF-ach&rdquo;, przygotowanego przez&nbsp;Analizy Online we wsp&oacute;łpracy z&nbsp;GPW, polscy inwestorzy indywidualni mieli na koniec czerwca 2026 roku 19,6 mld zł ulokowanych w&nbsp;ETF-ach i&nbsp;innych produktach giełdowych typu ETP. W ciągu sześciu miesięcy wartość tych aktyw&oacute;w wzrosła o&nbsp;52 proc., a saldo wpłat i&nbsp;wypłat osiągnęło rekordowe 4,6 mld zł, z&nbsp;czego prawie 3,5 mld zł ulokowano na warszawskiej giełdzie.</p><p style="text-align:justify">&ndash;&nbsp;<em>ETF-y to relatywnie nowa klasa aktyw&oacute;w na GPW, chociaż na świecie są już bardzo popularne&nbsp;</em>&ndash; m&oacute;wi agencji Newseria Michał Kobza, członek zarządu Giełdy Papier&oacute;w Wartościowych w&nbsp;Warszawie.&nbsp;&ndash;<em>&nbsp;Zgodnie z&nbsp;ostatnim raportem Analiz Online za pierwsze p&oacute;łrocze, kt&oacute;rego giełda jest także partnerem, Polacy ulokowali w&nbsp;ETF-ach ok. 20 mld zł. To już bardzo duża kwota i&nbsp;widzimy, że ten rynek rośnie bardzo szybko. ETF-y pozwalają Polakom w&nbsp;szybki i&nbsp;tani spos&oacute;b pomnażać swoje oszczędności na rynku.</em></p><p style="text-align:justify">Skala krajowego rynku wciąż pozostaje jednak niewielka na tle najbardziej rozwiniętych gospodarek. Według przedstawiciela GPW oznacza to, że w&nbsp;Polsce istnieje duża przestrzeń do dalszego wzrostu zar&oacute;wno wartości aktyw&oacute;w, jak i&nbsp;liczby inwestor&oacute;w korzystających z&nbsp;tego typu instrument&oacute;w.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Obecnie 4 proc. aktyw&oacute;w Polak&oacute;w jest ulokowanych w&nbsp;ETF-ach, biorąc pod uwagę aktywa zarządzane przez&nbsp;polskie TFI, kt&oacute;re wynoszą znacznie ponad 450 mld zł. W Europie ten wskaźnik jest trzy razy wyższy, natomiast w&nbsp;Stanach Zjednoczonych 40&ndash;45 proc. aktyw&oacute;w w&nbsp;zarządzaniu jest już ulokowanych w&nbsp;ETF-ach </em>&ndash; podkreśla Michał Kobza.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Inwestorzy podchodzą dziś do ETF-&oacute;w bardzo entuzjastycznie, co widzimy po gwałtownym wzroście aktyw&oacute;w w&nbsp;tym segmencie. Jest to zjawisko obserwowane zar&oacute;wno na świecie i&nbsp;w Europie, jak i&nbsp;w Polsce. Startujemy z&nbsp;niskiej bazy, dlatego wciąż mamy dużo do nadrobienia, ale informacje zwrotne od klient&oacute;w na temat naszych dotychczasowych produkt&oacute;w są bardzo pozytywne. ETF-y są szczeg&oacute;lnie atrakcyjne dla&nbsp;młodych ludzi, kt&oacute;rzy nie&nbsp;chcą czekać kilku dni na rozliczenie wpłaty lub wypłaty z&nbsp;tradycyjnego funduszu. Liczą się dla&nbsp;nich szybkość, przejrzystość i&nbsp;niskie koszty, a wszystkie te elementy oferują właśnie ETF-y&nbsp;</em>&ndash; zauważa Dariusz Kędziora, wiceprezes Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych PZU.</p><p style="text-align:justify">Fundusze ETF, kt&oacute;rych jednostki są notowane na giełdzie podobnie jak akcje, umożliwiają inwestorom uzyskanie ekspozycji m.in. na określony indeks, rynek, klasę aktyw&oacute;w czy grupę papier&oacute;w wartościowych. W Polsce są stosunkowo nowym rozwiązaniem, jednak zainteresowanie nimi systematycznie rośnie.&nbsp;3 sierpnia na Giełdzie Papier&oacute;w Wartościowych w&nbsp;Warszawie zadebiutowały nowe ETF-y zarządzane przez&nbsp;TFI PZU. Pierwszy zapewnia ekspozycję na polskie obligacje skarbowe o&nbsp;długim terminie zapadalności, drugi inwestuje w&nbsp;obligacje zmiennokuponowe i&nbsp;może pełnić funkcję narzędzia do kr&oacute;tkoterminowego lokowania wolnych środk&oacute;w.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Na rozw&oacute;j naszej oferty produktowej trzeba patrzeć kompleksowo. Najpierw zaoferowaliśmy produkty oparte na polskich akcjach, następnie na akcjach zagranicznych, a p&oacute;źniej na realnym aktywie, jakim jest złoto. Naturalną konsekwencją było p&oacute;jście o&nbsp;krok dalej i&nbsp;zaoferowanie ETF-&oacute;w obligacyjnych, aby inwestor m&oacute;gł w&nbsp;prosty, efektywny i&nbsp;niskokosztowy spos&oacute;b zbudować zdywersyfikowany portfel oparty wyłącznie na naszych ETF-ach</em>&nbsp;&ndash; wyjaśnia Dariusz Kędziora.</p><p style="text-align:justify">Zdaniem przedstawiciela GPW fundusze obligacyjne mogą się&nbsp;spotkać z&nbsp;dużym zainteresowaniem ze względu na popularność obligacji skarbowych wśr&oacute;d polskich oszczędzających. Inwestowanie za pośrednictwem ETF-u daje przy tym możliwość kupna i&nbsp;sprzedaży jednostek podczas sesji giełdowej.</p><p style="text-align:justify">&ndash;&nbsp;<em>Polacy kochają obligacje skarbowe niemal tak samo jak nieruchomości, dlatego mamy nadzieję, że ta klasa aktyw&oacute;w nadal będzie się cieszyła dużym powodzeniem wśr&oacute;d inwestor&oacute;w. ETF-y obligacyjne, oparte na obligacjach Skarbu Państwa i&nbsp;notowane na rynku, są bardzo dobrym i&nbsp;relatywnie tanim produktem, dzięki kt&oacute;remu inwestorzy indywidualni mogą w&nbsp;szybki i&nbsp;prosty spos&oacute;b uzyskać ekspozycję na tę klasę aktyw&oacute;w&nbsp;&ndash;</em> wskazuje Michał Kobza.</p><p style="text-align:justify">Atrakcyjności nowych produkt&oacute;w sprzyjają obecne poziomy rentowności obligacji. Ewentualne dalsze obniżki st&oacute;p procentowych mogłyby być szczeg&oacute;lnie korzystne dla&nbsp;funduszy inwestujących w&nbsp;długoterminowe papiery stałoprocentowe, kt&oacute;rych ceny co do zasady rosną wraz ze spadkiem rynkowych st&oacute;p procentowych.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Nie wydaje mi się, aby kierunek Rady Polityki Pieniężnej miał decydujący wpływ na rozw&oacute;j całego rynku funduszy inwestycyjnych. Z punktu widzenia inwestora rozpatrującego ETF-y obligacyjne ważne jest jednak to, że rentowności obligacji pozostają na wysokich poziomach zar&oacute;wno w&nbsp;przypadku papier&oacute;w zmiennokuponowych, jak i&nbsp;stałokuponowych&nbsp;</em>&ndash; ocenia Dariusz Kędziora.&nbsp;&ndash;&nbsp;<em>Dalsze obniżki st&oacute;p procentowych byłyby szczeg&oacute;lnie korzystnym zjawiskiem dla&nbsp;ETF-u inwestującego w&nbsp;długoterminowe obligacje stałoprocentowe.</em></p><p style="text-align:justify">Przedstawiciele rynku podkreślają, że jednym z&nbsp;warunk&oacute;w szybszego rozwoju segmentu są zmiany prawne. Branża oczekuje przede wszystkim regulacji umożliwiających tworzenie w&nbsp;Polsce ETF-&oacute;w w&nbsp;formule zgodnej z&nbsp;europejskimi standardami UCITS.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; W Polsce nie&nbsp;mamy obecnie takiego rozwiązania, dlatego musimy się&nbsp;</em><em>posługiwać </em><em>konstrukcją prawną, kt&oacute;ra nie&nbsp;jest powszechnie akceptowana na Zachodzie. Czekamy na zmianę, kt&oacute;ra pozwoliłaby zainteresować także inwestor&oacute;w zagranicznych mogących inwestować w&nbsp;ETF-y UCITS emitowane w&nbsp;Polsce&nbsp;&ndash;</em> tłumaczy wiceprezes TFI PZU.&nbsp;&ndash;<em>&nbsp;Drugim ważnym rozwiązaniem byłyby podw&oacute;jne klasy jednostek, czyli jednostki dystrybucyjne ETF-owe i&nbsp;tradycyjne. Mogłoby to zwiększyć płynność rynku funduszy inwestycyjnych i&nbsp;pozwolić Polsce nadążać za światowymi trendami.</em></p><p style="text-align:justify">Na rozw&oacute;j rynku mogą wpłynąć r&oacute;wnież planowane osobiste konta inwestycyjne. Zdaniem przedstawicieli branży ostateczny kształt regulacji będzie miał znaczenie dla&nbsp;decyzji towarzystw funduszy inwestycyjnych dotyczących wprowadzania kolejnych produkt&oacute;w.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Fundusze ETF są dla&nbsp;nas bardzo ważnym segmentem z&nbsp;punktu widzenia rozwoju biznesu. Rynek rośnie bardzo mocno, a my nie&nbsp;tylko chcemy uczestniczyć w&nbsp;tym wzroście, lecz także w&nbsp;pewien spos&oacute;b go kreować&nbsp;&ndash;</em> m&oacute;wi Dariusz Kędziora.&nbsp;&ndash;<em>&nbsp;Mamy r&oacute;żne pomysły na kolejne produkty, ale są one częściowo uzależnione od tego, w&nbsp;jakim ostatecznym kształcie wejdzie ustawa o&nbsp;osobistych kontach inwestycyjnych oraz&nbsp;kiedy i&nbsp;w jakiej formie zostanie przyjęta nowa ustawa o&nbsp;ETF-ach, na kt&oacute;rą czeka cały rynek.</em></p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Rynek pracuje nad kolejnymi klasami aktyw&oacute;w. Od wielu miesięcy mam nadzieję na pierwszy polski ETF oparty na obligacjach korporacyjnych. GPW Benchmark stworzył dwa indeksy obligacji korporacyjnych w&nbsp;Polsce i&nbsp;liczę, że już wkr&oacute;tce pojawią się pierwsze&nbsp;</em><em>oparte na nich&nbsp;</em><em>fundusze&nbsp;</em>&ndash; zapowiada Michał Kobza.</p><p style="text-align:justify">Przedstawiciele TFI PZU r&oacute;wnież pracują nad kolejnymi rozwiązaniami, kt&oacute;re mają poszerzać grono klient&oacute;w zainteresowanych inwestowaniem poprzez giełdowe fundusze indeksowe.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Wraz ze wzrostem świadomości oszczędzających i&nbsp;upowszechnianiem się r&oacute;żnych produkt&oacute;w inwestycyjnych coraz więcej os&oacute;b będzie się przekonywało, że ETF jest produktem prostym, przejrzystym, łatwym zar&oacute;wno do kupienia, jak i&nbsp;do sprzedania, a przede wszystkim niskokosztowym. Jesteśmy dopiero na początku tej drogi rozwojowej. Nowych inwestor&oacute;w mogą dodatkowo przyciągać innowacyjne produkty i&nbsp;nad takimi rozwiązaniami r&oacute;wnież pracujemy w&nbsp;TFI PZU, choć na razie nie&nbsp;możemy zdradzić szczeg&oacute;ł&oacute;w&nbsp;</em>&ndash; podsumowuje Dariusz Kędziora.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/684617192_etf_rynek_1_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Geopolityczny zwrot Unii Europejskiej w stronę Azji. Bezpieczeństwo obu regionów jest dziś ściśle powiązane]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/geopolityczny-zwrot-unii,p1146141268</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/geopolityczny-zwrot-unii,p1146141268</guid>
     <pubDate>Thu, 06 Aug 2026 06:25:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/bielan-lukacijewska-azja-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Kraje Azji Wschodniej, w&nbsp;szczeg&oacute;lności Japonia, Korea Południowa i&nbsp;Tajwan, mogą się stać kluczowymi partnerami dla&nbsp;Unii Europejskiej w&nbsp;obszarze obronności. Stabilność obu region&oacute;w w&nbsp;obecnej sytuacji geopolitycznej jest ze sobą ściśle powiązana &ndash; wynika z&nbsp;przygotowanych zaleceń Parlamentu Europejskiego w&nbsp;sprawie&nbsp;relacji z&nbsp;regionem Indo-Pacyfiku. Ma to związek m.in. z&nbsp;coraz ściślejszą wsp&oacute;łpracą Rosji z&nbsp;Chinami i&nbsp;Koreą P&oacute;łnocną oraz&nbsp;pogarszającą się sytuacją bezpieczeństwa w&nbsp;obu regionach. W opinii europosła Adama Bielana, kt&oacute;ry był sprawozdawcą tego dokumentu, Polska r&oacute;wnież powinna zacieśniać więzi z&nbsp;azjatyckimi partnerami.</strong></p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Żyjemy w&nbsp;bardzo niespokojnych czasach, w&nbsp;kt&oacute;rych państwa podobnie myślące, jak to jest zawarte w&nbsp;moim raporcie, takie jak Japonia, Korea Południowa czy Tajwan, powinny jak najściślej wsp&oacute;łpracować &ndash;</em> ocenia w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria Adam Bielan, poseł do Parlamentu Europejskiego z&nbsp;Prawa i&nbsp;Sprawiedliwości.</p><p style="text-align:justify">W &bdquo;Zaleceniach ws. zmieniającej się sytuacji geopolitycznej w&nbsp;Azji Wschodniej i&nbsp;potrzeby ściślejszej wsp&oacute;łpracy z&nbsp;partnerami o&nbsp;podobnych poglądach w&nbsp;regionie&rdquo;, przygotowanych w&nbsp;PE dla&nbsp;Rady UE, Komisji Europejskiej i&nbsp;Wysokiego Przedstawiciela Unii do Spraw Zagranicznych i&nbsp;Polityki Bezpieczeństwa, podkreślono, że zar&oacute;wno Unia Europejska, jak i&nbsp;region Indo-Pacyfiku są bezpośrednio dotknięte nielegalną, pełnoskalową inwazją Rosji na Ukrainę oraz&nbsp;wsparciem ze strony państw trzecich, takich jak Chiny i&nbsp;Korea P&oacute;łnocna, kt&oacute;re umożliwiają rosyjską agresję.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Rosja staje się problemem nie&nbsp;tylko w&nbsp;Europie, ale r&oacute;wnież w&nbsp;Azji. Dla takich kraj&oacute;w jak Korea Południowa czy w&nbsp;szczeg&oacute;lności Japonia coraz mniej przewidywalna polityka rosyjska jest wyzwaniem. Japończycy też zmagają się z&nbsp;problemem zakł&oacute;ceń w&nbsp;dostawach surowc&oacute;w energetycznych w&nbsp;związku z&nbsp;wojną na Bliskim Wschodzie, więc mamy bardzo wiele wsp&oacute;lnych interes&oacute;w</em> &ndash; uważa europoseł, sprawozdawca zaleceń w&nbsp;Komisji Spraw Zagranicznych.</p><p style="text-align:justify">W dokumencie podkreślono także, że bezpieczeństwo obu region&oacute;w w&nbsp;dużej mierze jest uzależnione od Stan&oacute;w Zjednoczonych. W związku z&nbsp;nieprzewidywalną polityką administracji Donalda Trumpa, czasem dotykającą także najbliższych sojusznik&oacute;w, istnieje potrzeba dywersyfikacji partnerstwa z&nbsp;innymi podmiotami, by wzmocnić odporność i&nbsp;wsp&oacute;lne interesy w&nbsp;zakresie bezpieczeństwa.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Konflikt w&nbsp;Ukrainie pokazuje, jak bardzo sytuacja w&nbsp;innych częściach globu wpływa na bezpieczeństwo europejskie. Jednym z&nbsp;największych dostawc&oacute;w uzbrojenia dla&nbsp;Rosji jest Korea</em><em> P&oacute;łnocna</em><em>, kt&oacute;ra stanowi zagrożenie dla&nbsp;bezpieczeństwa kraj&oacute;w azjatyckich, więc tutaj ścisła wsp&oacute;łpraca między krajami NATO z&nbsp;jednej strony a krajami podobnie myślącymi w&nbsp;Azji, jak Japonia czy Korea Południowa, jest niezbędna &ndash;</em> ocenia Adam Bielan.</p><p style="text-align:justify">Parlament rekomenduje także, by Unia Europejska była bardziej aktywnym uczestnikiem bezpieczeństwa w&nbsp;regionie Indo-Pacyfiku. W zaleceniach mowa jest o&nbsp;potrzebie rozwijania wsp&oacute;lnych projekt&oacute;w w&nbsp;zakresie m.in. przemysłu obronnego, transferu technologii, cyberbezpieczeństwa czy ochrony infrastruktury krytycznej.</p><p style="text-align:justify">W kwietniu br. japoński rząd zdecydował o&nbsp;złagodzeniu zakazu eksportu uzbrojenia. Eksport jest jednak ograniczony do kraj&oacute;w, kt&oacute;re zawarły umowy międzynarodowe nakazujące jej wykorzystanie zgodne z&nbsp;Kartą Narod&oacute;w Zjednoczonych. Należą do nich m.in. USA, Wielka Brytania, Francja, Niemcy, Szwecja czy też Włochy.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; W Japonii zachodzą bardzo szybkie zmiany polityczne po objęciu władzy przez&nbsp;nową premier i&nbsp;zdobyciu przez&nbsp;nią większości konstytucyjnej. Znoszony jest zakaz eksportu broni, co jest bardzo ciekawą wiadomością dla&nbsp;naszego przemysłu zbrojeniowego, ponieważ Japończycy posiadają bardzo wiele supernowoczesnych technologii, kt&oacute;re możemy wykorzystać w&nbsp;ramach wsp&oacute;łpracy</em> &ndash; m&oacute;wi polityk PiS.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Japonia jest bardzo dobrym partnerem do wsp&oacute;łpracy z&nbsp;Unią Europejską. Bardzo się cieszę, że otwiera możliwość sprzedaży sprzętu wojskowego do innych kraj&oacute;w. Zdaje się, że państwo, kt&oacute;re po doświadczeniach II wojny światowej pozostawało neutralne, zyskuje świadomość, że obszar przemysłu zbrojeniowego i&nbsp;zabezpieczenia swojej granicy jest bardzo istotny &ndash;</em> podkreśla Elżbieta Łukacijewska, posłanka do Parlamentu Europejskiego z&nbsp;Koalicji Obywatelskiej.</p><p style="text-align:justify">Do tej pory z&nbsp;Japonii można było eksportować wyłącznie sprzęt i&nbsp;technologie należące do jednej z&nbsp;pięciu wyznaczonych kategorii, tj. ratownictwa, transportu, nadzoru, obserwacji i&nbsp;trałowania min. Jak podkreśliła premierka Sanae Takaichi w&nbsp;swoim przem&oacute;wieniu z&nbsp;kwietnia br., decyzja o&nbsp;łagodzeniu zakazu wiąże się z&nbsp;tym, że w&nbsp;dzisiejszych, coraz trudniejszych warunkach dla&nbsp;bezpieczeństwa żaden kraj nie&nbsp;jest w&nbsp;stanie samodzielnie zapewnić sobie bezpieczeństwa. Jak dodała, japoński sprzęt i&nbsp;technologie zostały opracowane w&nbsp;ramach polityki zorientowanej na obronę i&nbsp;służą wyłącznie celom obronnym, a nie&nbsp;atakowaniu innych kraj&oacute;w. Kraje partnerskie liczą na wsp&oacute;łpracę z&nbsp;Japonią pod tym kątem, co ma się&nbsp;długoterminowo przyczyniać do zapobiegania konfliktom.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Japonia mocnym głosem wspiera Ukrainę, z&nbsp;czego się bardzo cieszymy. To jest bardzo rzetelny partner. Gdy się na coś z&nbsp;nim um&oacute;wimy, to dotrzymuje założeń umowy &ndash;</em> podkreśla europosłanka. &ndash; <em>Unia Europejska i&nbsp;Japonia mają podpisane porozumienia w&nbsp;obszarze szeroko pojętej wymiany gospodarczej, więc obszar&oacute;w wsp&oacute;łpracy jest bardzo wiele. Dla nas, zar&oacute;wno Polak&oacute;w, jak i&nbsp;Europejczyk&oacute;w, japońska solidność i&nbsp;marka też mają duże znaczenie. Nowe technologie r&oacute;wnież.</em></p><p style="text-align:justify">Umowa o&nbsp;partnerstwie gospodarczym między Unią Europejską a Japonią weszła w&nbsp;życie 1 lutego 2019 roku. Na jej mocy m.in. zostały usunięte cła i&nbsp;inne bariery handlowe. W 2023 roku podpisano z&nbsp;kolei porozumienie o&nbsp;transgranicznym przepływie danych, a w&nbsp;listopadzie 2024 roku na linii UE&ndash;Japonia podpisano umowę o&nbsp;partnerstwie w&nbsp;dziedzinie bezpieczeństwa i&nbsp;obrony, w&nbsp;tym r&oacute;wnież bezpieczeństwa morskiego, zagrożeń cybernetycznych i&nbsp;hybrydowych.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Jednocześnie liczymy na wsp&oacute;łpracę w&nbsp;zakresie małych elektrowni jądrowych. GE Hitachi, japoński koncern, ma w&nbsp;tym obszarze unikalną technologię. Mamy więc bardzo wiele p&oacute;l do zacieśnienia wsp&oacute;łpracy.&nbsp;Mam nadzieję, że najbliższe miesiące tak będą wyglądać &ndash;</em> podkreśla Adam Bielan.</p><p style="text-align:justify">W lutym br. japońsko-amerykańska sp&oacute;łka GE Vernova Hitachi Nuclear Energy podpisała umowę z&nbsp;Orlen Synthos Green Energy, kt&oacute;ra dotyczyła opracowania polskiego projektu reaktora generycznego BWRX-300 dostosowanego do krajowych przepis&oacute;w, norm bezpieczeństwa i&nbsp;warunk&oacute;w środowiskowych. Jak podkreślił resort energii, to ważny krok w&nbsp;kierunku budowy polskiej floty reaktor&oacute;w SMR.</p><p style="text-align:justify">Ważnym partnerem technologicznym jest dla&nbsp;Europy r&oacute;wnież Tajwan. Szczeg&oacute;lnie istotna jest wsp&oacute;łpraca w&nbsp;sektorach zaawansowanych technologii, elektromobilności i&nbsp;nowoczesnego przemysłu, np. p&oacute;łprzewodnik&oacute;w.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Tajwan jest sporym inwestorem w&nbsp;naszym kraju i&nbsp;ten proces powinien być kontynuowany. Jest on też obecny w&nbsp;wielu krajach europejskich. Polska jednocześnie podtrzymuje swoją politykę jednych Chin, więc wsp&oacute;łpraca na forum technologicznym, na poziomie handlowym nie&nbsp;powinna zakł&oacute;cać naszych dobrych relacji z&nbsp;Chinami &ndash;</em> uważa Adam Bielan.</p><p style="text-align:justify">Z danych Trade.gov.pl wynika, że w&nbsp;2025 roku wartość wymiany handlowej między Polską a Tajwanem osiągnęła rekordowy poziom 2,54 mld dol., co oznacza wzrost o&nbsp;22 proc. r/r. Do Polski trafiają przede wszystkim p&oacute;łprzewodniki, komponenty elektroniczne, ekrany LCD oraz&nbsp;samochody i&nbsp;części motoryzacyjne. W&nbsp;naszym kraju działa ponad 40 firm z&nbsp;tajwańskim kapitałem, kt&oacute;re stworzyły ok. 3 tys. miejsc pracy. Łączna wartość ich inwestycji szacowana jest na ok. 100 mln dol.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/1146141268_bielan_lukacijewska_azja_2_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Nowa wspólna polityka rolna może zdecydować o przyszłości producentów rzepaku. Ważne będą też zmiany w przepisach biopaliwowych]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/nowa-wspolna-polityka,p801412137</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/nowa-wspolna-polityka,p801412137</guid>
     <pubDate>Thu, 06 Aug 2026 06:20:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/stepien-perspektywa-rzepak-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Nowa perspektywa finansowa Unii Europejskiej na lata 2028&ndash;2034 może zdecydować o&nbsp;przyszłości krajowego rynku rzepaku i&nbsp;przemysłu olejarskiego. Przedstawiciele branży przekonują, że o&nbsp;konkurencyjności sektora zdecyduje nie&nbsp;tyle wysokość unijnego wsparcia, ile lepsze powiązanie wsp&oacute;lnej polityki rolnej z&nbsp;potrzebami rynku oraz&nbsp;polityką klimatyczno-energetyczną UE, w&nbsp;tym produkcją biopaliw. Ich zdaniem od tych decyzji będzie zależeć rozw&oacute;j całego krajowego łańcucha &ndash; od producent&oacute;w rzepaku po przemysł olejarski i&nbsp;biopaliwowy.</strong></p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Branża olejarska w&nbsp;Polsce to duży, prężny przemysł rolno-spożywczy, kt&oacute;ry produkuje przede wszystkim na bazie krajowych upraw rzepaku. W związku z&nbsp;tym, jeżeli m&oacute;wimy o&nbsp;wsp&oacute;lnej polityce rolnej i&nbsp;nowej perspektywie finansowej, naszym oczekiwaniem jest, aby polscy rolnicy mieli jasną perspektywę możliwości utrzymania, a wręcz zwiększania upraw rzepaku w&nbsp;Polsce. Z tym jest niestety coraz trudniej&nbsp;&ndash;</em> podkreśla w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria Adam Stępień, dyrektor generalny Polskiego Stowarzyszenia Producent&oacute;w Oleju.&nbsp;<em>&ndash; Nie wszystkie kwestie są związane z&nbsp;WPR, ale np. z&nbsp;sytuacją na polach, a tutaj mamy sporo problem&oacute;w.&nbsp;</em></p><p style="text-align:justify">Jednym z&nbsp;nich jest susza, kt&oacute;ra w&nbsp;wielu regionach uniemożliwiła prawidłowy rozw&oacute;j plantacji. Według wstępnych danych ARiMR powierzchnia zasiew&oacute;w rzepaku pod tegoroczne zbiory wynosi ok. 1 mln ha i&nbsp;jest o&nbsp;93 tys. ha mniejsza niż rok wcześniej. Organizacje branżowe szacują, że tegoroczne zbiory wyniosą 2,8&ndash;3,2 mln t, podczas gdy krajowe moce przerobowe przekraczają 4,1 mln t rocznie. Powierzchnia upraw jeszcze w&nbsp;2010 roku wynosiła ok. 946 tys. ha.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Rzepak jest niezwykle ważną rośliną w&nbsp;płodozmianie. Oczekujemy, żeby mechanizmy związane ze wspieraniem rolnik&oacute;w w&nbsp;działaniach prośrodowiskowych uwzględniały rzepak jako ważną roślinę, przełamującą monokultury zbożowe, żeby można było wspierać większą ochronę biologiczną. Tutaj koszyk finansowy do tej pory był mały. Chcemy r&oacute;wnież, żeby rzepak był traktowany jako roślina białkowo-oleista, dzięki czemu mogłaby korzystać ze wsparcia na rozw&oacute;j rodzinnych białek paszowych </em>&ndash; tłumaczy Adam Stępień.</p><p style="text-align:justify">Komisja Europejska proponuje, aby wsparcie dla&nbsp;rolnictwa w&nbsp;nowej perspektywie finansowej było elementem nowego Planu Partnerstwa Krajowego i&nbsp;Regionalnego, kt&oacute;ry ma zintegrować finansowanie kilku polityk unijnych.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Uprawa rzepaku nie&nbsp;jest determinowana żadnym systemem wsparcia. Od 2010&nbsp;</em><em>roku </em><em>praktycznie nie&nbsp;mamy żadnej płatności przeznaczonej dla&nbsp;tego kierunku uprawy, a mimo to mamy ponad 2,5-krotny wzrost powierzchni uprawy &ndash;</em> podkreśla ekspert. &ndash;<em> Potrzeby rynkowe związane chociażby z&nbsp;biopaliwami powodują, że rzepak broni się na rynku, w&nbsp;spos&oacute;b ekonomicznie uzasadniony dla&nbsp;gospodarstw.</em></p><p style="text-align:justify">Ta roślina ma kluczowe znaczenie nie&nbsp;tylko dla&nbsp;produkcji oleju spożywczego, lecz także biopaliw i&nbsp;śrut wysokobiałkowych wykorzystywanych w&nbsp;żywieniu zwierząt. Zdaniem branży utrzymanie krajowych upraw jest warunkiem pełnego wykorzystania potencjału polskiego przemysłu olejarskiego oraz&nbsp;ograniczenia zależności od importu surowca. O dalszej opłacalności upraw decyduje przede wszystkim popyt ze strony przemysłu spożywczego i&nbsp;biopaliwowego.&nbsp;&nbsp;</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Biorąc pod uwagę to, w&nbsp;jaki spos&oacute;b wygląda funkcjonalność krajowego łańcucha dostaw przetwor&oacute;w nasion roślin oleistych, można powiedzieć, że wsp&oacute;lna polityka rolna odgrywa bardzo istotną rolę. Niemniej kluczowym elementem, kt&oacute;ry determinuje możliwości jego funkcjonowania w&nbsp;tej skali, jest rynek, kt&oacute;ry został wykreowany zar&oacute;wno przez&nbsp;cele spożywcze, jak i&nbsp;potrzeby względem wykorzystania surowc&oacute;w na cele biopaliwowe. Dostrzegamy konieczność skorelowania wsp&oacute;lnej polityki rolnej także z&nbsp;celami klimatyczno-energetycznymi&nbsp;</em>&ndash; wskazuje dyrektor generalny PSPO.</p><p style="text-align:justify">Obowiązujące przepisy unijnej dyrektywy RED II ograniczają udział biopaliw produkowanych z&nbsp;roślin spożywczych i&nbsp;paszowych w&nbsp;realizacji cel&oacute;w odnawialnych źr&oacute;deł energii w&nbsp;transporcie. Ponad dwie trzecie krajowej produkcji oleju rzepakowego jest wykorzystywane do produkcji biopaliw, dlatego regulacje dotyczące tego rynku mają bezpośredni wpływ na opłacalność upraw rzepaku.&nbsp;</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Nie możemy stosować więcej surowc&oacute;w rolnych na cele wytw&oacute;rcze biopaliw, a przypomnijmy, że praktycznie 100 proc. polskich biopaliw wytwarzanych jest z&nbsp;krajowych surowc&oacute;w. Warto ten trend wzmacniać, w&nbsp;związku z&nbsp;czym potrzebna jest rewizja limit&oacute;w dla&nbsp;biopaliw pierwszej generacji, aby rolnicy mogli szerzej korzystać z&nbsp;tej puli rynkowej&nbsp;</em>&ndash; ocenia Adam Stępień.</p><p style="text-align:justify">Jak podkreśla, taka zmiana zwiększyłaby popyt na krajowy surowiec i&nbsp;wzmocniła cały łańcuch produkcji.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Jeżeli chodzi o&nbsp;dodatkowe elementy wspierające czy stabilizujące rynek, jest szereg kwestii związanych z&nbsp;utrzymywaniem powierzchni uprawy poprzez skorelowanie narzędzi środowiskowych wsp&oacute;lnej polityki rolnej z&nbsp;oczekiwaniami rynkowymi, chociażby związanymi z&nbsp;redukcją śladu węglowego na poziomie uprawy. M&oacute;wimy o&nbsp;ekoschematach i&nbsp;unifikowaniu metod kalkulacji emisji z&nbsp;upraw, żeby pokazać, że polski rzepak jest zr&oacute;wnoważony i&nbsp;faktycznie niskoemisyjny</em>&nbsp;&ndash; tłumaczy dyrektor PSPO.</p><p style="text-align:justify">Producenci biopaliw w&nbsp;Unii Europejskiej muszą wykazywać spełnienie kryteri&oacute;w zr&oacute;wnoważonego rozwoju oraz&nbsp;wymagany poziom redukcji emisji gaz&oacute;w cieplarnianych w&nbsp;całym łańcuchu dostaw. Coraz większego znaczenia nabiera więc możliwość udokumentowania śladu węglowego surowc&oacute;w rolnych. Przedstawiciele branży oceniają, że ujednolicenie metod obliczania emisji oraz&nbsp;lepsze powiązanie ekoschemat&oacute;w z&nbsp;oczekiwaniami rynku mogłoby zwiększyć konkurencyjność krajowego rzepaku. Wskazują także na ograniczenie, jakim są wysokie ceny energii.</p><p style="text-align:justify">&ndash;&nbsp;<em>Rynek tłuszcz&oacute;w roślinnych zmaga się z&nbsp;globalną konkurencyjnością na własnym rynku europejskim, a do tego dochodzą ograniczenia związane z&nbsp;dywersyfikacją surowc&oacute;w. Jeżeli chodzi o&nbsp;kwestie finansowania, powinniśmy wyjść nieco szerzej poza&nbsp;wsp&oacute;lną politykę rolną. Przykładem jest Pakt dla&nbsp;czystego przemysłu, kt&oacute;ry przewiduje bardzo istotne wsparcie w&nbsp;przejściu na gospodarkę zdekarbonizowaną, a więc dywersyfikację źr&oacute;deł energii i&nbsp;większą efektywność energetyczną przemysłu. Takie programy wsparcia zgodnie z&nbsp;wytycznymi Komisji Europejskiej uruchamiają już inne państwa UE, dlatego Polska r&oacute;wnież powinna podążać w&nbsp;tym kierunku, aby zachować konkurencyjność i&nbsp;ograniczyć rosnące koszty energii&nbsp;</em>&ndash; przekonuje Adam Stępień.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/801412137_stepien_perspektywa_rzepak_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[F-35 to dopiero początek modernizacji floty. Ekspert: Polska potrzebuje samolotów przewagi powietrznej]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/f35-to-dopiero-poczatek,p205318459</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/f35-to-dopiero-poczatek,p205318459</guid>
     <pubDate>Wed, 05 Aug 2026 06:20:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/galazka-obrona-powietrzna-foto_1.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><em><strong>&ndash;</strong>&nbsp;</em><strong><em>Polska będzie potrzebować kolejnych samolot&oacute;w bojowych, jeśli chce uzyskać dominację w&nbsp;powietrzu nad własnym terytorium &ndash; </em>przekonuje mjr rez. Robert Gałązka, pilot i&nbsp;instruktor. Jak podkreśla, zakup F-35, czyli platform wielozadaniowych, znacząco zwiększa zdolności Sił Powietrznych, jednak nie&nbsp;kończy procesu ich modernizacji. O kolejnych zakupach powinny przesądzać długofalowa strategia rozwoju lotnictwa oraz&nbsp;jasno określona rola poszczeg&oacute;lnych typ&oacute;w maszyn w&nbsp;systemie obrony państwa.</strong></p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Chciałbym,&nbsp;żeby w&nbsp;Polsce powstała debata i&nbsp;żeby było jasno przedstawione społeczeństwu, dlaczego kupujemy dany sprzęt. F-16 zostały kupione w&nbsp;przetargu, każdy wiedział, dlaczego ten system uzbrojenia został zakupiony, co się z&nbsp;tym wiąże i&nbsp;jaka jest korzyść dla&nbsp;przemysłu, Sił Powietrznych RP i&nbsp;og&oacute;lnie Sił Zbrojnych RP. Tak samo było z&nbsp;M-346 jako samolotem szkolenia zaawansowanego, ale już takie platformy jak FA-50 i&nbsp;F-35 zostały kupione bez przetargu&nbsp;&ndash;</em> podkreśla w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria mjr rez. Robert Gałązka, pilot,&nbsp;instruktor i&nbsp;ekspert w&nbsp;zakresie lotnictwa wojskowego. &ndash;&nbsp;<em>Chciałbym usłyszeć, jaki plan mają Siły Powietrzne RP na te platformy i&nbsp;jak zamierzają je wykorzystać w&nbsp;obliczu nowych wyzwań dla&nbsp;bezpieczeństwa. Okres konflikt&oacute;w asymetrycznych chyba się zakończył. Jesteśmy państwem frontowym, graniczymy z&nbsp;Federacją Rosyjską i&nbsp;musimy myśleć o&nbsp;tym, jak&nbsp;</em><em>się </em><em>przygotować na najbliższe 10&ndash;15 lat. Chciałbym widzieć kompleksowy plan i&nbsp;jasno wytyczone cele.</em></p><p style="text-align:justify">Polska rozpoczęła odbi&oacute;r zam&oacute;wionych w&nbsp;2020 roku 32 wielozadaniowych samolot&oacute;w F-35A Lightning II. Kontrakt o&nbsp;wartości 4,6 mld dol. podpisano w&nbsp;procedurze Foreign Military Sales, bez przetargu i&nbsp;bez umowy offsetowej. Obowiązujący &bdquo;Program Rozwoju Sił Zbrojnych na lata 2025&ndash;2039&rdquo; zakłada pozyskanie kolejnych 32 samolot&oacute;w bojowych. Szef Sztabu Generalnego WP gen. Wiesław Kukuła wskazywał w&nbsp;ostatnich tygodniach, że wojsko jest zainteresowane wyłącznie samolotami piątej generacji lub nowszymi. Kolejne kontrakty obejmą nie&nbsp;tylko zakup samolot&oacute;w, ale także uzbrojenie, pakiety szkoleniowe oraz&nbsp;udział krajowego przemysłu.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;F-35 jest na pewno dobrym zakupem, dlatego że jest to samolot nowej generacji i&nbsp;daje nowe możliwości Siłom Powietrznym i&nbsp;Siłom Zbrojnym jako całości&nbsp;</em>&ndash; podkreśla pilot. &ndash; <em>Kwestia jest tylko taka, ile potrzebujemy tych samolot&oacute;w i&nbsp;co się z&nbsp;tym wiąże, jaki jest pakiet uzbrojenia, pakiet szkoleniowy i&nbsp;offset dla&nbsp;przemysłu.&nbsp;</em><em>Na pewno </em><em>potrzebujemy o&nbsp;wiele więcej platform samolot&oacute;w bojowych, jeżeli chcemy posiadać możliwości dominacji powietrznej na własnym terytorium. Czyli potrzebujemy lotnictwa myśliwskiego, żeby to osiągnąć, a tego nie&nbsp;mamy &ndash; na razie mamy lotnictwo wielozadaniowe.</em></p><p style="text-align:justify">W czerwcu Business Centre Club skierował do najwyższych władz państwowych odezwę dotyczącą struktury kolejnych zakup&oacute;w samolot&oacute;w bojowych dla&nbsp;Sił Powietrznych RP. Organizacja skupiła się na kilku podstawowych kwestiach, m.in. dywersyfikacji posiadanego rodzaju maszyn ze względu na ich przeznaczenie do r&oacute;żnych działań oraz&nbsp;dostępności i&nbsp;niezawodności sprzętu. Choć nie&nbsp;kwestionuje zakupu F-35 jako samolotu piątej generacji, wskazuje jednak, że żadna armia nie&nbsp;buduje lotnictwa wyłącznie wok&oacute;ł jednego typu maszyny. Zdaniem organizacji przyszła flota powinna łączyć samoloty wielozadaniowe z&nbsp;wyspecjalizowanymi myśliwcami przewagi powietrznej, co ma zapewnić większą elastyczność operacyjną i&nbsp;odporność na wyczerpywanie środk&oacute;w bojowych niż opieranie zdolności lotnictwa wyłącznie na jednym typie samolotu.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Gdyby mnie zapytano 15 lat temu, to bym powiedział, że potrzebujemy 300 samolot&oacute;w F-16 i&nbsp;damy sobie radę. W tej chwili zmieniłem zdanie ze względu na to, co się dzieje za naszymi granicami. Dlatego też budujemy zintegrowany system obrony powietrznej Wisła, Narew, Pilica, San, ale częścią systemu obrony powietrznej jest też lotnictwo bojowe. Lotnictwo wielozadaniowe powstało ze względu na to, że wtedy był jednobiegunowy świat i&nbsp;generalnie nikt nie&nbsp;przewidywał, że będą symetryczne konflikty zbrojne </em>&ndash; wyjaśnia mjr rez. Robert Gałązka.</p><p style="text-align:justify">Część państw, m.in. Niemcy i&nbsp;Wielka Brytania, utrzymuje obok platform wielozadaniowych r&oacute;wnież wyspecjalizowane samoloty przewagi powietrznej, przeznaczone do zdobywania dominacji w&nbsp;powietrzu. Takie zr&oacute;żnicowanie floty zwiększa możliwości operacyjne i&nbsp;ma szczeg&oacute;lne znaczenie dla&nbsp;Polski, kt&oacute;ra nie&nbsp;dysponuje tzw. głębią operacyjną, czyli&nbsp;&ndash; jak wskazują eksperci&nbsp;&ndash; zagrożenie znajduje się bezpośrednio na naszej granicy, kt&oacute;ra jest w&nbsp;odległości 150 km od stolicy.&nbsp;</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Jeżeli chcemy obronić Rzeczpospolitą, to musimy jednak mieć dominację w&nbsp;powietrzu nad własnym terytorium w&nbsp;celu nieskrępowanego manewru wojsk własnych. Po II wojnie światowej nie&nbsp;było konfliktu zbrojnego, w&nbsp;kt&oacute;rym zwycięska strona nie&nbsp;posiadała dominacji w&nbsp;powietrzu. Jest więc ona koniecznym elementem, żeby osiągnąć zwycięstwo &ndash;</em> wskazuje ekspert w&nbsp;zakresie lotnictwa wojskowego.&nbsp;&ndash; <em>Brakuje nam platformy, kt&oacute;ra jest wyspecjalizowana w&nbsp;dominacji w&nbsp;powietrzu lub jej wywalczaniu. Obecnie mamy po zachodniej stronie F-22, F-15C, F-15EX i&nbsp;europejskiego Eurofightera. Potrzebujemy efektora, czyli rakiety dalekiego zasięgu, kt&oacute;ra będzie w&nbsp;stanie odsunąć potencjalnego przeciwnika od polskich granic.</em></p><p style="text-align:justify">Business Centre Club zwraca także uwagę na to, by zakupy sprzętu dla&nbsp;armii pobudzały polską gospodarkę.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Niezależnie jaki to jest zakup, Polska powinna przede wszystkim dążyć do tego, żeby część offsetowa osadzała się w&nbsp;polskim przemyśle obronnym. Kiedyś nawet było tak, że offsety wychodziły całkowicie poza&nbsp;polski przemysł obronny, nie&nbsp;były z&nbsp;nim związane. Dzisiaj jest inaczej, ale to nie&nbsp;znaczy, że jesteśmy w&nbsp;stanie na etapie kontraktu wynegocjować najlepsze warunki, bo trzeba patrzeć na cały cykl życia produktu, od zakupu samolotu bojowego po uzupełnienie części i&nbsp;szkolenia, tzw. MRO, czyli wsparcie techniczne dla&nbsp;modernizacji samolot&oacute;w czy innego rodzaju uzbrojenia. Musimy więc patrzeć na cały cykl życia produktu i&nbsp;odpowiednio fazować cały offset </em>&ndash; powiedział prof. Paweł Wojciechowski, gł&oacute;wny ekonomista BCC, podczas niedawnej debaty&nbsp;&bdquo;Druga transza samolot&oacute;w bojowych dla&nbsp;RP: zdolności, pieniądze, przemysł&rdquo;.</p><p style="text-align:justify">BCC postuluje przeprowadzenie publicznej debaty przed podjęciem decyzji o&nbsp;kolejnym kontrakcie oraz&nbsp;uwzględnienie przy wyborze nowych platform nie&nbsp;tylko ich zdolności bojowych, ale także udziału polskiego przemysłu, transferu technologii, koszt&oacute;w eksploatacji, pakietu uzbrojenia i&nbsp;systemu szkolenia. BCC przypomina r&oacute;wnież, że decyzje dotyczące kolejnych zakup&oacute;w mogą mieć znaczenie dla&nbsp;udziału Polski w&nbsp;programie myśliwca sz&oacute;stej generacji GCAP, rozwijanym przez&nbsp;Wielką Brytanię, Włochy i&nbsp;Japonię.</p><p style="text-align:justify">Modernizacja Sił Powietrznych oznacza nie&nbsp;tylko zakupy nowych samolot&oacute;w, ale r&oacute;wnież konieczność przygotowania odpowiednio licznej kadry pilot&oacute;w i&nbsp;personelu technicznego. Polska r&oacute;wnocześnie wdraża do służby nowe typy statk&oacute;w powietrznych, w&nbsp;tym FA-50 i&nbsp;F-35, co zwiększa zapotrzebowanie na wyszkolone załogi, instruktor&oacute;w oraz&nbsp;personel techniczny.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Ostatnie zakupy nowego sprzętu i&nbsp;nowych platform wymagają odpowiedniego personelu. W Dęblinie działa bardzo nowoczesny system szkolenia pilot&oacute;w odrzutowych oparty na samolocie M-346. Trzeba go po prostu zeskalować i&nbsp;szkolić więcej pilot&oacute;w&nbsp;</em>&ndash; podkreśla mjr rez. Robert Gałązka.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/205318459_galazka_obrona_powietrzna_2_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>  </channel>
</rss>
