<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?>
<rss version="2.0">
 <channel>
    <title>Innowacje.newseria.pl - Agencja Informacyjna</title>
    <link>https://innowacje.newseria.pl/</link>
    <description>Najnowsze informacje</description>
    <lastBuildDate>Fri, 10 Apr 2026 06:20:00 +0200</lastBuildDate>
    <language>pl</language>
    <image>
      <title>Innowacje.newseria.pl - Agencja Informacyjna</title>
      <url>https://innowacje.newseria.pl/grafika/logo.gif</url>
      <link>https://innowacje.newseria.pl/</link>
    </image>
    
<item>
     <title><![CDATA[Ponad 30 proc. energii elektrycznej w Polsce jest produkowane w odnawialnych źródłach. Zielona transformacja wciąż napotyka bariery]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/ponad-30-proc-energii,p1342283851</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/ponad-30-proc-energii,p1342283851</guid>
     <pubDate>Fri, 10 Apr 2026 06:20:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/ox2-oze-inwestycje-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Transformacja energetyczna w&nbsp;Polsce nabrała tempa, jednak wciąż stoi przed wieloma wyzwaniami. Jednym z&nbsp;nich są wciąż długie procedury związane z&nbsp;pozwoleniami na realizację inwestycji w&nbsp;odnawialne źr&oacute;dła. Branża liczy, że pomoże w&nbsp;tym nowelizacja Prawa energetycznego, kt&oacute;ra ma uprościć proces przyłączania OZE do sieci i&nbsp;odblokować inwestycje. W opinii przedstawicieli sektora energii odnawialnej największego wsparcia wymaga obecnie energetyka wiatrowa na lądzie.</strong></p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Z perspektywy czasu uznajemy, że transformacja energetyczna zdecydowanie przyspieszyła </em>&ndash; powiedział agencji Newseria Tomasz Guzowski, prezes OX2 Polska, podczas 43. konferencji energetycznej EuroPOWER &amp; OZE POWER.</p><p style="text-align:justify">Jak w&nbsp;lutym poinformowało Ministerstwo Klimatu i&nbsp;Środowiska, w&nbsp;ubiegłym roku po raz pierwszy w&nbsp;historii udział odnawialnych źr&oacute;deł w&nbsp;produkcji energii elektrycznej przekroczył 30 proc. i&nbsp;wyni&oacute;sł 31,41 proc., podczas gdy w&nbsp;2020 roku było to niecałe 18 proc. To oznacza, że OZE wyprodukowały niemal 55 tys. GWh. Na koniec 2025 roku udział OZE w&nbsp;mocy zainstalowanej przekroczył 50 proc. Wyniosła ona 37&nbsp;777 MW i&nbsp;w relacji do 2020 roku wzrosła ponad trzykrotnie. Najszybszy wzrost odnotowały elektrownie słoneczne, zwiększając swoją moc do 24&nbsp;808 MW, i&nbsp;wiatrowe &ndash; do 10&nbsp;555 MW.</p><p style="text-align:justify">Dane Eurostatu pokazują, że udział OZE w&nbsp;całkowitej konsumpcji energii elektrycznej w&nbsp;Polsce w&nbsp;2024 roku wyni&oacute;sł 30,37 proc., a w&nbsp;końcowym zużyciu energii brutto &ndash; 17,7 proc. To wyniki pozostające wciąż poniżej unijnej średniej, kt&oacute;ra wyniosła odpowiednio 47,5 proc. oraz&nbsp;25,2 proc., oraz&nbsp;daleko w&nbsp;tyle za europejskimi liderami.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Można śmiało powiedzieć, że transformacja przebiega z&nbsp;pewnymi perturbacjami. Nadal konieczne wydaje się przyspieszenie pewnych proces&oacute;w, żebyśmy byli w&nbsp;stanie zrealizować cele, kt&oacute;re stawiamy sobie chociażby w&nbsp;propozycjach zawartych w&nbsp;Krajowym Planie w&nbsp;dziedzinie Energii i&nbsp;Klimatu</em> &ndash; wyjaśnia Tomasz Guzowski.</p><p style="text-align:justify">Zgodnie z&nbsp;projektem zaktualizowanego KPEiK do 2030 roku udział OZE w&nbsp;produkcji energii elektrycznej osiągnie 51,6 proc. (w scenariuszu zr&oacute;wnoważonej transformacji WEM) i&nbsp;53,2 proc. (w scenariuszu przyspieszonej transformacji WAM). W perspektywie do 2040 roku ma to być odpowiednio 65 proc. i&nbsp;68 proc. Celem jest także wzrost udziału OZE w&nbsp;końcowym zużyciu energii brutto do 2030 roku do 30 proc. w&nbsp;scenariuszu WEM i&nbsp;do 32 proc. w&nbsp;scenariuszu WAM.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Inwestycje w&nbsp;OZE zdecydowanie są traktowane jako korzyść, a nie&nbsp;jako koszt konieczny do poniesienia. To jest inwestycja w&nbsp;nasze bezpieczeństwo, szczeg&oacute;lnie w&nbsp;dobie zawirowań geopolitycznych, kt&oacute;rych jesteśmy świadkami. Każdy megawat mocy zainstalowany w&nbsp;naszych polskich, lokalnych źr&oacute;dłach jest na wagę złota </em>&ndash; podkreśla prezes OX2 Polska.</p><p style="text-align:justify">Jak podaje resort klimatu i&nbsp;środowiska, polska gospodarka wciąż jest silnie uzależniona od paliw kopalnych, a koszt importu surowc&oacute;w energetycznych w&nbsp;2024 roku wyni&oacute;sł około 112 mld zł. Og&oacute;lna zależność importowa wzrosła natomiast do 45 proc.&nbsp;</p><p style="text-align:justify">MKiŚ jednocześnie powołuje się na analizy Polskiego Instytutu Ekonomicznego, kt&oacute;re zakładają, że utrzymywanie energetyki opartej na węglu będzie do 2040 roku nawet o&nbsp;40 proc. droższe niż system w&nbsp;większym stopniu oparty na OZE. Powodem są nie&nbsp;tylko rosnące koszty emisji CO<sub>2</sub> i&nbsp;ceny paliw kopalnych na rynkach światowych, lecz r&oacute;wnież konieczność modernizacji krajowych elektrowni węglowych i&nbsp;spadające wydobycie węgla w&nbsp;Polsce, kt&oacute;re musi być uzupełniane kosztownym importem.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Jeśli m&oacute;wimy o&nbsp;barierach rozwoju OZE w&nbsp;Polsce, skupiłbym się na usprawnieniu proces&oacute;w, na prowadzeniu kilku pozwoleń w&nbsp;tym samym czasie, co jest na pewno osiągalne i&nbsp;jest dyskutowane w&nbsp;projekcie zmian chociażby do regulacji związanych z&nbsp;implementacją dyrektywy RED III do polskich przepis&oacute;w prawa </em>&ndash; podkreśla Tomasz Guzowski.</p><p style="text-align:justify">Zgodnie z&nbsp;unijną dyrektywą RED III udział energii ze źr&oacute;deł odnawialnych w&nbsp;końcowym zużyciu energii brutto w&nbsp;Unii Europejskiej w&nbsp;2030 roku ma wynieść co najmniej 42,5 proc., z&nbsp;ambicją osiągnięcia poziomu 45 proc. W 2024 roku, jak podaje Eurostat, było to 25,2 proc. Przepisy mają za zadanie m.in. przyspieszyć procesy administracyjne i&nbsp;wydawania pozwoleń dla&nbsp;inwestycji wiatrowych czy słonecznych.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>To przyspieszenie jest nam zdecydowanie potrzebne. Rozw&oacute;j projekt&oacute;w energetyki wiatrowej na lądzie to jest też niezbędny&nbsp;</em><em>czas&nbsp;</em><em>do uzyskania pozwolenia na budowę, kt&oacute;ry wynosi siedem&ndash;osiem lat. Jest też kwestia zabezpieczenia prawa do gruntu na terenie, na kt&oacute;rym będą realizowane tego typu inwestycje. Druga rzecz to jest kwestia związana z&nbsp;planami zagospodarowania przestrzennego czy planami og&oacute;lnymi, kt&oacute;re weszły w&nbsp;zmienionych regulacjach. To jest też kwestia decyzji środowiskowej, uzyskania warunk&oacute;w przyłączenia </em>&ndash; wymienia ekspert. &ndash;<em> Jest r&oacute;wnież element związany chociażby ze zmianami prawa m&oacute;wiącymi o&nbsp;usprawnieniu tego procesu, większej transparentności, ale też przede wszystkim wyczyszczeniu tzw. projekt&oacute;w zombie.</em></p><p style="text-align:justify">2 kwietnia br. prezydent podpisał nowelizację Prawa energetycznego (UC84), kt&oacute;ra jest elementem pakietu antyblackoutowego i&nbsp;działań deregulacyjnych. Zakłada ona m.in. odblokowanie mocy przyłączeniowych, czyli eliminację projekt&oacute;w blokujących rozw&oacute;j rynku. Ma być też mniej formalności w&nbsp;trakcie procesu przyłączeniowego, a procedury mają trwać kr&oacute;cej.&nbsp;</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Na końcu tego procesu jest pozwolenie na budowę. Ze względu na realia i&nbsp;chociażby uzyskanie decyzji środowiskowej czas niezbędny dla&nbsp;projekt&oacute;w lądowej energetyki wiatrowej to jest nawet kilkanaście miesięcy, kiedy musimy czekać na uzyskanie tego typu decyzji. Wszystkie rozwiązania, kt&oacute;re przyspieszą ten proces, są pożądane &ndash; </em>uważa prezes OX2 Polska. &ndash;<em> Zdecydowanego wsparcia potrzebuje energetyka wiatrowa na lądzie. Przez długie lata rozw&oacute;j nowych projekt&oacute;w był zablokowany przez&nbsp;tak zwaną ustawę odległościową.</em></p><p style="text-align:justify">Ustawa odległościowa z&nbsp;2016 roku wprowadziła tzw. zasadę 10H, zgodnie z&nbsp;kt&oacute;rą turbiny wiatrowe mogły być budowane w&nbsp;odległości r&oacute;wnej co najmniej dziesięciokrotności ich całkowitej wysokości od zabudowań mieszkalnych i&nbsp;obszar&oacute;w przyrodniczych. Po zmianach w&nbsp;ustawie obecnie odległość ta wynosi 700 m. W ubiegłym roku rząd chciał tę odległość zmniejszyć do 500 m, ale tzw. ustawę wiatrakową zawetował prezydent Karol Nawrocki, tłumacząc swoją decyzję m.in. brakiem społecznego poparcia dla&nbsp;takiej zmiany.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Tutaj konieczna jest przede wszystkim szersza komunikacja do społeczności, promocja tego typu technologii, kt&oacute;ra jest tania, dość łatwa do zainstalowania i&nbsp;rozwinięcia, oraz&nbsp;szeroko zakrojona akcja promocyjna, tak jak to miało miejsce w&nbsp;przypadku atomu. Niestety nadal jest to przedmiot licznych dyskusji i&nbsp;spor&oacute;w politycznych, zdecydowanie bardziej politycznych niż merytorycznych </em>&ndash; uważa Tomasz Guzowski.</p><p style="text-align:justify">Jak wynika z&nbsp;badania przeprowadzonego przez&nbsp;More in Common Polska w&nbsp;sierpniu 2025 roku, 64 proc. ankietowanych Polak&oacute;w popierało rozw&oacute;j lądowych farm wiatrowych. 24 proc. było przeciwnych, a 12 proc. nie&nbsp;miało zdania na ten temat.&nbsp;Ponad połowa badanych pozytywnie odniosła się do możliwości budowy takich instalacji w&nbsp;okolicy własnego miejsca zamieszkania. Podobny odsetek dotyczył też mieszkańc&oacute;w wsi i&nbsp;małych miast, gdzie potencjalnie powstaje najwięcej takich inwestycji. Obawy wobec sąsiedztwa farm wiatrowych deklarowało mniej niż jedna trzecia Polak&oacute;w.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/1342283851_ox2_oze_inwestycje_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Nastolatki powszechnie korzystają z internetu i sztucznej inteligencji. Jednak ich wysokie kompetencje cyfrowe to mit]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/nastolatki-powszechnie,p1789129439</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/nastolatki-powszechnie,p1789129439</guid>
     <pubDate>Fri, 10 Apr 2026 06:15:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/orange-badanie-dzieci-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Młode osoby w&nbsp;Polsce w&nbsp;wieku 10&ndash;16 lat wysoko oceniają swoje umiejętności cyfrowe, jednak w&nbsp;rzeczywistości mają niewielką wiedzę na temat mechanizm&oacute;w działania internetu &ndash; wynika z&nbsp;polskiej edycji badania EU Kids Online 2026. To obala mit, że dla&nbsp;nastolatk&oacute;w &ndash; nieznających świata bez technologii &ndash; umiejętności cyfrowe są cechą naturalną. Istotne jest jednak to, że choć są oni świadomi ryzyk czyhających online, nie&nbsp;czują potrzeby uczenia się zasad bezpiecznego korzystania z&nbsp;sieci. Z badania wynika także, że młodzi ludzie powszechnie już korzystają z&nbsp;AI, ale większość z&nbsp;nich przyznaje, że nie&nbsp;wie, w&nbsp;jaki spos&oacute;b wpłynie ona na ich przyszłość.&nbsp;</strong></p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>To, co charakteryzuje badanie EU Kids Online, to fakt, że jest ono cykliczne i&nbsp;międzynarodowe, przeprowadzane w&nbsp;kilkunastu krajach Europy. W Polsce odbyło się po raz trzeci. Jest to badanie naukowe, kt&oacute;re daje szerokie spojrzenie na aktywność dzieci w&nbsp;internecie, oparte na wiedzy, czasem też przeczące powszechnie przyjętym opiniom &ndash;</em> m&oacute;wi agencji Newseria Anna Kowalik-Mizgalska, prezeska Fundacji Orange, kt&oacute;ra jest partnerem raportu EU Kids Online 2026. &ndash;<em> Im więcej będziemy wiedzieć na ten temat, tym lepiej będziemy mogli odpowiadać na potrzeby dzieci &ndash; zar&oacute;wno jako organizacje, jak i&nbsp;plac&oacute;wki działające na rzecz dzieci, ale też jako rodzice. Wiemy, że dobrze przeprowadzona diagnoza jest podstawą planowania i&nbsp;wdrażania skutecznych rozwiązań.</em></p><p style="text-align:justify">W ramach EU Kids Online 2026 w&nbsp;Europie badaniem objęto 25 tys. dzieci z&nbsp;17 kraj&oacute;w, w&nbsp;Polsce &ndash; 1,5 tys. uczni&oacute;w i&nbsp;uczennic w&nbsp;wieku 10&ndash;16 lat. Badanie zostało przeprowadzone pod kierownictwem dr. hab. Jacka Pyżalskiego, prof. Uniwersytetu Adama Mickiewicza w&nbsp;Poznaniu, dr. hab. Piotra Plichtę z&nbsp;Uniwersytetu Wrocławskiego oraz&nbsp;dr. hab. Łukasza Tomczyka z&nbsp;Uniwersytetu Jagiellońskiego.</p><p style="text-align:justify">Jednym z&nbsp;wniosk&oacute;w płynących z&nbsp;badania jest to, że młode osoby, kt&oacute;re mierzą się w&nbsp;sieci z&nbsp;wieloma wyzwaniami, zwykle radzą sobie z&nbsp;nimi samodzielnie. 20 proc. z&nbsp;nich doświadczyło czegoś niepokojącego, ale nie&nbsp;rozmawiało o&nbsp;tym z&nbsp;nikim. 30 proc. spośr&oacute;d tych, kt&oacute;re decydowały się na szukanie pomocy, zwracało się do swoich r&oacute;wieśnik&oacute;w. Rzadziej wybierali rodzic&oacute;w, opiekun&oacute;w czy nauczycieli.&nbsp;</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Młodzi ludzie są narażeni na szereg ryzyk. Te, kt&oacute;re zidentyfikowaliśmy w&nbsp;tym roku, są związane np. z&nbsp;treściami niebezpiecznymi, agresywnymi i&nbsp;pornograficznymi, ale także z&nbsp;ryzykami związanymi z&nbsp;relacjami, np. z&nbsp;tzw. agresją elektroniczną, cyberbullyingiem, czyli przemocą o&nbsp;charakterze r&oacute;wieśniczym</em> &ndash; wskazuje dr hab. Jacek Pyżalski, prof. UAM, z&nbsp;Wydziału Studi&oacute;w Edukacyjnych Uniwersytetu Adama Mickiewicza w&nbsp;Poznaniu.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Wyzwań nie&nbsp;brakuje, ponieważ młodzi są narażeni nie&nbsp;tylko na uzależniające działanie algorytm&oacute;w, ale też na bardzo silną ekspozycję na treści szkodliwe. To, co niepokoi, to fakt, że dziewięciu na 10 badanych widziało je na swoich ekranach. Wśr&oacute;d nich są treści przemocowe, zachęcające do samookaleczeń, posiadania szczupłej sylwetki, treści erotyczne czy też teorie spiskowe. Młodzi ludzie trafiają na nie, mimo że sami ich nie&nbsp;wyszukują</em> &ndash; alarmuje prezeska Fundacji Orange.</p><p style="text-align:justify">Z polskiej edycji badania wynika, że większość młodych respondent&oacute;w deklaruje wysoką pewność w&nbsp;zakresie swoich umiejętności cyfrowych. Wyniki przeprowadzonych wśr&oacute;d nich test&oacute;w wiedzy pokazują jednak coś innego. Często nie&nbsp;rozumieją oni mechanizm&oacute;w funkcjonowania internetu. Co trzeci z&nbsp;nich uważa, że pierwszy wynik wyszukiwania w&nbsp;sieci zawsze jest najlepszym źr&oacute;dłem informacji. Nieco ponad połowa (51 proc.) nie&nbsp;jest natomiast tego pewna.&nbsp;&nbsp;</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Te badania ponownie potwierdzają wielki mit o&nbsp;tym, jak to młodzi ludzie są cyfrowymi tubylcami, wszystko potrafią, bo wychowywali się z&nbsp;tymi technologiami &ndash;</em> wskazuje prof. Jacek Pyżalski. &ndash; <em>Wielu odpowiada &bdquo;nie wiem&rdquo; na pytania, kt&oacute;re dotyczą bardzo podstawowych umiejętności i&nbsp;podstawowej wiedzy związanej z&nbsp;internetem.</em></p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; To jasno wskazuje, że samo dorastanie w&nbsp;środowisku cyfrowym wcale automatycznie nie&nbsp;prowadzi do nabywania umiejętności cyfrowych. Powszechne przekonanie o&nbsp;naturalnych kompetencjach u młodego pokolenia wcale nie&nbsp;znajduje potwierdzenia w&nbsp;badaniach i&nbsp;powinno być przedmiotem dalszej edukacji </em>&ndash; uważa Anna Kowalik-Mizgalska.</p><p style="text-align:justify">Nowością w&nbsp;tegorocznym badaniu były pytania o&nbsp;wykorzystanie generatywnej sztucznej inteligencji. W&nbsp;ciągu miesiąca poprzedzającego badanie z&nbsp;takich narzędzi korzystało 80 proc. respondent&oacute;w. Sztuczną inteligencję traktują jako narzędzie doraźne do takich aktywności jak pisanie i&nbsp;streszczanie tekst&oacute;w szkolnych, radzenie się, co oglądać, słuchać czy kupić. Rzadziej stosują je do generowania obraz&oacute;w.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Mamy sporo młodych ludzi, szczeg&oacute;lnie dziewcząt, kt&oacute;re wykorzystują tego typu narzędzia do tego, żeby się radzić na temat r&oacute;żnych spraw osobistych. To niesie ze sobą bardzo wiele r&oacute;żnych ryzyk. Z innych badań wiemy, że te narzędzia w&nbsp;swoich odpowiedziach nie&nbsp;do końca są etyczne i&nbsp;nie&nbsp;do końca udzielają prawidłowych informacji. Mamy więc sporo zagrożeń związanych z&nbsp;tym, co będzie, kiedy młodzi będą stosowali w&nbsp;praktyce rady, kt&oacute;re dostają od sztucznej inteligencji</em> &ndash; zaznacza prof. UAM.</p><p style="text-align:justify">65 proc. młodzieży zapytanej o&nbsp;to, jak sztuczna inteligencja wpłynie na jej przyszłe życie w&nbsp;ciągu kolejnych 10 lat, odpowiedziało, że nie&nbsp;wie lub nie&nbsp;ma zdania na ten temat.&nbsp;</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Młodzi ludzie są dużo bardziej sceptyczni, niż można się było spodziewać. Moglibyśmy przypuszczać, że powiedzą: AI przyniesie same dobre rzeczy. Okazuje się jednak, że przekonany o&nbsp;tym jest tylko co dziewiąty badany. Widzimy więc, że duża niepewność związana z&nbsp;technologiami dotyczy też młodych ludzi. Tych samych, kt&oacute;rzy są powszechnie traktowani jako zwolennicy, przekonani o&nbsp;tym, że technologie przyniosą coś dobrego </em>&ndash; zaznacza prof. Jacek Pyżalski.</p><p style="text-align:justify">Polska młodzież deklaruje, że internetu używa gł&oacute;wnie do komunikacji oraz&nbsp;aktywności rozrywkowych, najczęściej do rozm&oacute;w z&nbsp;przyjaci&oacute;łmi (49,1 proc.) i&nbsp;słuchania muzyki (41,5 proc.). Prawie 30 proc. ogląda filmy w&nbsp;mediach społecznościowych, a 21,2 proc. &ndash; wideo i&nbsp;seriale na platformach streamingowych lub YouTubie. Młode osoby rzadziej zaglądają do sieci, żeby się uczyć, tworzyć własne treści czy szukać informacji o&nbsp;zdrowiu.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Pozytywny wniosek z&nbsp;badania to fakt, że większość młodych ludzi nie&nbsp;jest naiwna w&nbsp;kwestii internetu. Często myślimy, że oni wierzą w&nbsp;to, co w&nbsp;nim zobaczą. Natomiast mamy bardzo niski odsetek młodych ludzi, kt&oacute;rzy uważają, że w&nbsp;internecie wszyscy są zawsze życzliwi i&nbsp;nic ich złego nie&nbsp;spotka. Raczej zauważamy dość dużą świadomość młodych ludzi tego, że istnieją ryzyka </em>&ndash; podkreśla prof. UAM.</p><p style="text-align:justify">Jednocześnie jednak respondenci nie&nbsp;wykazują chęci do tego, aby nauczyć się korzystania z&nbsp;internetu.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Kiedy pytamy o&nbsp;to, czy chcą się uczyć na przykład, jak bezpiecznie komunikować się z&nbsp;kimś w&nbsp;sieci, to nawet 60&ndash;70 proc. odpowiada: &bdquo;nie&nbsp;chcę, bo mam poczucie, że wiem już wszystko, co powinienem na ten temat wiedzieć&rdquo;. Widzimy więc, że młodzi ludzie doświadczają sporo negatywnych rzeczy, ale w&nbsp;tym samym momencie wielu z&nbsp;nich jest przekonanych, że nie&nbsp;muszą nic w&nbsp;tej sprawie robić </em>&ndash; podkreśla wsp&oacute;łautor badania. &ndash;<em> To jest spore wyzwanie dla&nbsp;wszystkich os&oacute;b, kt&oacute;re myślą na temat projektowania r&oacute;żnego rodzaju program&oacute;w z&nbsp;edukacji medialnej, jak zachęcić i&nbsp;zmotywować młodych do tego, żeby chcieli w&nbsp;nich uczestniczyć.</em></p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/1789129439_orange_badanie_dzieci_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Jakość polskich zbóż w czołówce UE. Produkcja coraz częściej jest wspierana przez cyfryzację i nowe techniki hodowli]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/jakosc-polskich-zboz-w,p309645175</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/jakosc-polskich-zboz-w,p309645175</guid>
     <pubDate>Thu, 09 Apr 2026 06:30:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/zboze-jakosc-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><em><strong>&ndash;&nbsp;</strong></em><strong><em>Polskie zboża należą do unijnej czoł&oacute;wki pod względem jakości &ndash; </em>ocenia Marek Reich, tw&oacute;rca kanału Doktor od roślin. Wysoka jakość &ndash; jak podkreślają eksperci w&nbsp;dziedzinie produkcji rolnej &ndash; to efekt rosnącej świadomości rolnik&oacute;w. Istotne jest też coraz częstsze wykorzystywanie nowoczesnych technologii cyfrowych oraz&nbsp;nowych technik genomowych, kt&oacute;re pozwalają ograniczać zużycie nawoz&oacute;w i&nbsp;środk&oacute;w ochrony roślin. Mają one także znaczenie przy pozyskiwaniu odmian odpornych na zmieniające się warunki klimatyczne.</strong></p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Jest wiele mit&oacute;w dotyczących produkcji roślinnej, ale najbardziej dotyka mnie ten, kt&oacute;ry m&oacute;wi o&nbsp;tym, że polscy rolnicy produkują dużo i&nbsp;nie jest to odpowiedniej jakości. Nic bardziej mylnego. Polskiemu rolnikowi zależy na tym, żeby tę jakość utrzymać. Środki do produkcji są dzisiaj drogie i&nbsp;rolnikom nie&nbsp;zależy na tym, żeby je stosować nadmiarowo. Patrząc na raporty o&nbsp;jakości produkt&oacute;w zbożowych w&nbsp;Polsce, widzimy, że mamy najwyższą jakość spośr&oacute;d wszystkich kraj&oacute;w Unii Europejskiej &ndash;</em>&nbsp;m&oacute;wi w&nbsp;wywiadzie dla&nbsp;agencji Newseria Marek Reich, @doktor_od_roslin, ambasador kampanii &bdquo;Jakość zaczyna się od ziarna&rdquo;.</p><p style="text-align:justify">Jak wskazuje&nbsp;raport Europejskiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności dotyczący pozostałości pestycyd&oacute;w w&nbsp;żywności (r&oacute;wnież w&nbsp;zbożach), w&nbsp;2023 roku 99 proc. przebadanych w&nbsp;UE pr&oacute;bek było zgodnych z&nbsp;przepisami. 70 proc. nie&nbsp;zawierało żadnych pozostałości po takich środkach, a 28 proc. &ndash; jedną lub więcej, ale mieszczących się w&nbsp;granicach przepisowych dopuszczeń.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>W Polsce ta jakość kształtuje się na jeszcze wyższym poziomie. Mamy zboża, kt&oacute;re są w&nbsp;większości wolne od pozostałości środk&oacute;w ochrony roślin</em> &ndash;&nbsp;podkreśla ekspert. &ndash;<em> W Polsce produkcja roślinna zmierza w&nbsp;kierunku optymalizacji koszt&oacute;w, co przekłada się p&oacute;źniej na&nbsp;</em><em>finalną&nbsp;</em><em>jakość plon&oacute;w. Rolnikom nie&nbsp;zależy na stosowaniu ponadnormatywnej ilości środk&oacute;w do produkcji, takich jak nawozy mineralne czy środki ochrony roślin, dlatego stosują je z&nbsp;umiarem. Dodatkowo dochodzi do tego rolnictwo cyfrowe &ndash; rolnicy przy monitoringu mogą ograniczać nawozy do minimum, żeby ich efektywność wykorzystać w&nbsp;100 proc.</em></p><p style="text-align:justify">Z badania przeprowadzonego przez&nbsp;Polskie Stowarzyszenie Zr&oacute;wnoważonego Rolnictwa i&nbsp;Żywności wynika, że 94 proc. przedstawicieli firm agrotechnologicznych twierdzi, że nowe technologie zmniejszają zużycie nawoz&oacute;w, pestycyd&oacute;w i&nbsp;energii, co obniża koszty i&nbsp;chroni środowisko. 83 proc. wskazało, że pomagają one zwiększyć opłacalność produkcji rolnej. Pełne wykorzystanie tego potencjału nie&nbsp;jest na razie możliwe, ponieważ &ndash; jak wskazuje badanie &ndash; stan cyfryzacji polskich gospodarstw jest nadal stosunkowo niski. Oceniło go tak 44 proc. respondent&oacute;w, a 56 proc. &ndash; jako średni.</p><p style="text-align:justify">Prawie 90 proc. ankietowanych uważa, że największe perspektywy dla&nbsp;cyfryzacji rolnictwa wiążą się z&nbsp;wykorzystaniem zaawansowanej analityki danych i&nbsp;sztucznej inteligencji, kt&oacute;re wspierają planowanie i&nbsp;zarządzanie procesami produkcyjnymi.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Największe wyzwania dla&nbsp;rolnik&oacute;w to konkurencyjność, zwłaszcza w&nbsp;dobie umowy z&nbsp;Mercosurem, i&nbsp;opłacalność, czyli optymalizacja koszt&oacute;w. W&nbsp;produkcji roślinnej największy udział w&nbsp;kosztach ma zużycie nawoz&oacute;w mineralnych, zużycie paliw i&nbsp;środk&oacute;w do produkcji. Ten obszar jest więc do optymalizacji, czyli do ograniczenia stosowania ilości nawoz&oacute;w. Dotyczy to stosowania środk&oacute;w do produkcji takich jak środki ochrony roślin, w&nbsp;momencie kiedy wystąpi problem, wystąpi dany patogen. To także stosowanie środk&oacute;w biologicznych. Rozw&oacute;j sektora, kt&oacute;ry dostarcza środki do produkcji, idzie w&nbsp;kierunku biologizacji, czyli tworzenia nowych środk&oacute;w opartych na mikrobiologii</em>&nbsp;&ndash;&nbsp;podkreśla Marek Reich.</p><p style="text-align:justify">Sygnowana przez&nbsp;niego kampania &bdquo;Jakość zaczyna się od ziarna&rdquo; skupia się na budowaniu świadomości na temat tego, że lepsze dopasowanie odmian do warunk&oacute;w uprawy, związanych m.in. ze zmieniającym się klimatem, przekłada się na stabilniejsze zbiory i&nbsp;powtarzalną jakość ziarna, co ma bezpośredni wpływ na smak, strukturę i&nbsp;jakość codziennych produkt&oacute;w, takich jak pieczywo czy makarony.</p><p style="text-align:justify">Ekspert przekonuje, że niezbędne jest tworzenie nowoczesnych odmian zb&oacute;ż, ale nie&nbsp;poprzez modyfikacje genetyczne, lecz w&nbsp;wyniku pracy w&nbsp;laboratoriach i&nbsp;stacjach doświadczalnych oraz&nbsp;dzięki naturalnym metodom selekcji. Temu służą także nowe techniki genomowe (NGT), kt&oacute;re polegają na przystosowywaniu nasion w&nbsp;spos&oacute;b, kt&oacute;ry może występować w&nbsp;naturze lub może być wynikiem konwencjonalnych technik hodowlanych.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Rolnicy bardzo szybko się adaptują do środowiska, bo obserwują dane rośliny i&nbsp;widzą, jak się zmieniają. M&oacute;wimy więc o&nbsp;roślinach odpornych na suszę, kt&oacute;re wchodzą we wsp&oacute;łpracę z&nbsp;mikroorganizmami. Dzisiaj się m&oacute;wi o&nbsp;tym, że rośliny zbożowe, a właściwie nowe techniki genomowe, dają możliwość tworzenia takich odmian, kt&oacute;re wsp&oacute;łpracują z&nbsp;bakteriami, lepiej wykorzystują azot i&nbsp;jednocześnie pozwalają ograniczyć stosowanie nawoz&oacute;w mineralnych</em> &ndash;&nbsp;m&oacute;wi ekspert.</p><p style="text-align:justify">Jak wyjaśnia Ministerstwo Rolnictwa i&nbsp;Rozwoju Wsi, dzięki zastosowaniu NGT hodowcy mogą szybciej uzyskać pożądane cechy roślin i&nbsp;wpłynąć na ich walory zdrowotne i&nbsp;smakowe. Mogą także zwiększać odporność roślin na suszę, zmienne warunki klimatyczne i&nbsp;szkodniki. W tradycyjnej hodowli proces ten może trwać nawet kilkanaście lat, natomiast przy zastosowaniu NGT można go skr&oacute;cić do kilku lat. Rośliny NGT mogą mieć mniejsze wymagania przy stosowaniu nawoz&oacute;w i&nbsp;środk&oacute;w ochrony roślin, co sprzyja zr&oacute;wnoważonej produkcji rolniczej.</p><p style="text-align:justify">Parlament Europejski pracuje nad nowymi regulacjami dla&nbsp;nowych technik genomowych. Resort wskazuje, że rośliny NGT nie&nbsp;zawierają obcego materiału genetycznego, co odr&oacute;żnia je od roślin GMO, do kt&oacute;rych przeniesiono geny z&nbsp;innych gatunk&oacute;w. Zgodnie z&nbsp;prawem obie kategorie objęte są tymi samymi przepisami.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/309645175_zboze_jakosc_1_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Banki zwiększają zaangażowanie w zielone inwestycje firm. Fotowoltaika i farmy wiatrowe dominują w finansowaniu]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/banki-zwiekszaja,p1854851142</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/banki-zwiekszaja,p1854851142</guid>
     <pubDate>Thu, 09 Apr 2026 06:20:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/alior-oze-finansowanie-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Polski sektor finansowy angażuje się w&nbsp;proekologiczne projekty przedsiębiorc&oacute;w. Chodzi m.in. o&nbsp;kredyty dla&nbsp;producent&oacute;w energii na inwestycje w&nbsp;farmy wiatrowe i&nbsp;fotowoltaiczne oraz&nbsp;wsparcie efektywności energetycznej firm. Ze względu na korzyści finansowe i&nbsp;wizerunkowe ten obszar inwestycji firm może w&nbsp;kolejnych latach zyskiwać na znaczeniu. Sektor finansowy będzie mieć też istotny udział w&nbsp;finansowaniu wielkich projekt&oacute;w energetycznych &ndash; budowy farm wiatrowych na morzu oraz&nbsp;pierwszej elektrowni jądrowej.</strong></p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> OZE jest interesującym elementem rynku, w&nbsp;kt&oacute;rym banki aktywnie uczestniczą. My jako Alior Bank finansujemy profesjonalnych producent&oacute;w energii elektrycznej z&nbsp;wiatru oraz&nbsp;ze słońca. Dla nas jest to element wpisany w&nbsp;strategię banku, w&nbsp;związku z&nbsp;tym dynamicznie uczestniczymy w&nbsp;projektach, kt&oacute;re są realizowane na polskim rynku</em> &ndash; m&oacute;wi agencji Newseria Łukasz Kozioł, dyrektor Działu Produkt&oacute;w Zr&oacute;wnoważonego Finansowania dla&nbsp;Klient&oacute;w Biznesowych w&nbsp;Alior Banku.&nbsp;<em>&ndash; Udział inwestycji OZE w&nbsp;Alior Banku stanowi około 10 proc. wszystkich finansowań w&nbsp;segmencie klient&oacute;w biznesowych. Istotne jest więc, abyśmy bardzo dobrze rozumieli odnawialne źr&oacute;dła energii.</em></p><p style="text-align:justify">Zgodnie ze strategią Alior Banku na lata 2025&ndash;2027 w&nbsp;przyszłym roku ponad 10 proc. wszystkich produkt&oacute;w finansowych sprzedawanych klientom biznesowym ma dotyczyć inwestycji w&nbsp;ekologię i&nbsp;zr&oacute;wnoważony rozw&oacute;j. To m.in. kredyty inwestycyjne na realizację projekt&oacute;w OZE, z&nbsp;kt&oacute;rych mogą korzystać profesjonalni producenci energii elektrycznej. Ze środk&oacute;w tych są finansowane m.in. farmy wiatrowe, elektrownie fotowoltaiczne czy instalacje hybrydowe łączące obie te technologie, a także magazyny energii.</p><p style="text-align:justify">Odnawialne źr&oacute;dła energii mają coraz większy udział w&nbsp;polskim miksie energetycznym. Jak w&nbsp;lutym br. podało Ministerstwo Klimatu i&nbsp;Środowiska, na koniec 2025 roku łączna moc instalacji OZE wyniosła 37 777 MW. Tym samym udział OZE w&nbsp;mocy zainstalowanej wyni&oacute;sł ponad 50 proc., podczas gdy w&nbsp;2020 roku było to 24 proc. (12 490 MW). Resort podkreśla, że w&nbsp;całym roku &ndash; po raz pierwszy w&nbsp;historii &ndash; udział energii wyprodukowanej z&nbsp;odnawialnych źr&oacute;deł przekroczył 30 proc. (w 2020 roku było to 17,8 proc.).</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Portfolio produkt&oacute;w odnawialnych źr&oacute;deł energii w&nbsp;bankach obecnie składa się przede wszystkim z&nbsp;fotowoltaiki i&nbsp;projekt&oacute;w wiatrowych. Ten miks uzupełniany jest dodatkowo finansowaniem&nbsp;małych elektrowni wodnych oraz&nbsp;inwestycjami w&nbsp;kogenerację, kt&oacute;re poza&nbsp;prądem dostarczają ciepło. To są gł&oacute;wne zainteresowania polskiego rynku &ndash;</em> wymienia przedstawiciel Alior Banku. &ndash; <em>Oczywiście duże inwestycje infrastrukturalne, takie jak offshore, czyli wiatraki na wodzie, to są zdecydowanie innego rodzaju finansowania, w&nbsp;dużo większej skali. Jest też energetyka jądrowa, kt&oacute;ra dzisiaj jest na takim etapie, w&nbsp;kt&oacute;rym finansowanie jest dopiero budowane.</em></p><p style="text-align:justify">Sp&oacute;łka Polskie Elektrownie Jądrowe (PEJ), kt&oacute;ra jest odpowiedzialna za realizację projektu budowy pierwszej elektrowni jądrowej w&nbsp;gminie Choczewo na Pomorzu, poinformowała, że finansowanie dłużne będzie stanowić 70 proc. kosztu inwestycji. Pozostała część zostanie zapewniona ze środk&oacute;w budżetu państwa. Od września do grudnia 2025 roku trwały strategiczne konsultacje z&nbsp;bankami, a ich wyniki pokazały, że chęć zaangażowania wykazują zar&oacute;wno polskie, jak i&nbsp;międzynarodowe instytucje finansowe. Jak podkreślono w&nbsp;komunikacie z&nbsp;grudnia 2025 roku, PEJ otrzymały 26 wstępnych ofert, kt&oacute;re uzupełnią zebrane wcześniej deklaracje chęci zaangażowania się w&nbsp;projekt ze strony agencji kredyt&oacute;w eksportowych. Posiadane w&oacute;wczas przez&nbsp;sp&oacute;łkę listy intencyjne od 11 agencji opiewały na ok. 100 mld zł.</p><p style="text-align:justify">W ofercie bank&oacute;w są też produkty finansowe wspierające inwestycje firm w&nbsp;efektywność energetyczną zar&oacute;wno w&nbsp;procesach produkcyjnych, jak i&nbsp;budynkach.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Preferencje w&nbsp;finansowaniu odnawialnych źr&oacute;deł energii są wtedy, kiedy komponujemy je nie&nbsp;tylko z&nbsp;samego źr&oacute;dła bankowego, ale kojarzymy je też z&nbsp;dostępnymi środkami unijnymi. Wtedy są zdecydowanie tańsze od innych form finansowania &ndash;</em> podkreśla Łukasz Kozioł w&nbsp;rozmowie przeprowadzonej w&nbsp;trakcie 43. konferencji EuroPOWER &amp; OZE POWER. &ndash;<em> Należy pamiętać, że finansowanie odnawialnych źr&oacute;deł energii dostarcza dodatkowych korzyści w&nbsp;postaci tańszej energii, jeśli realizujemy te inwestycje na własne potrzeby. Koszt wytworzenia d&oacute;br w&nbsp;danym przedsiębiorstwie dodatkowo spada. Wpływ środowiskowy w&nbsp;kontekście opłat, ale także wymagań na europejskim rynku powoduje, że te korzyści są nie&nbsp;tylko materialne, ale także dużo szersze społecznie. W związku z&nbsp;tym każdemu przedsiębiorcy opłaca się realizować podobne inwestycje.</em></p><p style="text-align:justify">Resort klimatu podaje, że polska gospodarka wciąż jest silnie uzależniona od paliw kopalnych. Koszty importu surowc&oacute;w energetycznych w&nbsp;2024 roku wyniosły około 112 mld zł, a do 45 proc. wzrosła og&oacute;lna zależność importowa. Przekłada się to na duże ryzyko cenowe i&nbsp;geopolityczne, a OZE może je ograniczyć.&nbsp;</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Jest jeszcze finansowanie wodorowe. To jest bardzo przyszłościowe podejście, ale obecnie to jest na tyle trudny i&nbsp;jeszcze skromny rynek w&nbsp;kontekście samych inwestycji, że on się dopiero w&nbsp;Polsce buduje </em>&ndash; podkreśla przedstawiciel Alior Banku. &ndash; <em>Poza&nbsp;autobusami wodorowymi, kt&oacute;re możemy zauważyć na ulicach miast, to na polskim rynku mamy obecnie trzy stacje tankowania wodoru. To jeszcze nie&nbsp;pozwala na to, żeby powiedzieć, że ten rynek jest w&nbsp;fazie wzrostu. Raczej jest to początkowy etap. Mam nadzieję, że najbliższe lata to będzie dodatkowy bodziec, żeby</em><em>&nbsp;dodatkowo się zainteresować</em><em>&nbsp;inwestycjami wodorowymi.</em></p><p style="text-align:justify">Zgodnie z&nbsp;unijną dyrektywą RED III do 2030 roku wod&oacute;r odnawialny pochodzenia niebiologicznego w&nbsp;państwach członkowskich ma stanowić 42 proc. wodoru wykorzystywanego w&nbsp;przemyśle do cel&oacute;w związanych z&nbsp;energią końcową oraz&nbsp;do cel&oacute;w innych niż energetyczne. Do 2040 roku natomiast ma to być 60 proc. Zgodnie z&nbsp;aktualizacją KPEiK, aby osiągnąć cel, Polska będzie potrzebować w&nbsp;2030 roku około 200 tys. t tzw. zielonego wodoru.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/1854851142_alior_oze_finansowanie_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[W przyszłym roku powstanie unijna pula talentów. Nowa platforma ułatwi firmom z UE rekrutację pracowników z państw trzecich]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/w-przyszlym-roku,p1888239317</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/w-przyszlym-roku,p1888239317</guid>
     <pubDate>Wed, 08 Apr 2026 06:30:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/pe-unijna-pula-talentow-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Decyzją instytucji Unii Europejskiej już wkr&oacute;tce powstanie unijna pula talent&oacute;w, czyli nowa platforma, kt&oacute;ra połączy firmy z&nbsp;państw członkowskich i&nbsp;osoby z&nbsp;kraj&oacute;w trzecich chętne do pracy w&nbsp;Europie. Ma to być narzędzie, dzięki kt&oacute;remu państwa członkowskie będą mogły zapełnić luki siły roboczej w&nbsp;deficytowych sektorach gospodarki. Opinie polskich europarlamentarzyst&oacute;w na temat mechanizmu są jednak podzielone. Część z&nbsp;nich uważa, że może się on stać kolejnym szlakiem migracyjnym. Inni natomiast widzą w&nbsp;nim potencjał na rozwiązanie problem&oacute;w kadrowych.</strong></p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Pula talent&oacute;w to dobrowolny mechanizm. Jest on skierowany do pracodawc&oacute;w w&nbsp;poszczeg&oacute;lnych państwach członkowskich, aby mogli w&nbsp;spos&oacute;b kontrolowany, także przez&nbsp;państwo, zwracać się o&nbsp;specjalist&oacute;w z&nbsp;kraj&oacute;w trzecich, kt&oacute;rzy są niezbędni do prowadzonej przez&nbsp;nich działalności gospodarczej. Mogą sięgnąć po nich w&nbsp;sytuacji, gdy na rynku europejskim nie&nbsp;będą mogli znaleźć os&oacute;b o&nbsp;odpowiednich kwalifikacjach i&nbsp;kompetencjach wśr&oacute;d tych, kt&oacute;re przebywają już na terenie Unii Europejskiej bądź danego państwa członkowskiego </em>&ndash; wyjaśnia w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria Krzysztof Hetman, poseł do Parlamentu Europejskiego z&nbsp;Polskiego Stronnictwa Ludowego.</p><p style="text-align:justify">Najpierw w&nbsp;marcu za utworzeniem tzw. EU Talent Pool zagłosowali posłowie do Parlamentu Europejskiego, a 30 marca br. Rada UE zatwierdziła rozporządzenie ustanawiające ten mechanizm. Skorzystanie z&nbsp;nowego cyfrowego narzędzia będzie dobrowolne i&nbsp;bezpłatne zar&oacute;wno dla&nbsp;os&oacute;b poszukujących pracy, jak i&nbsp;pracodawc&oacute;w. Za stworzenie platformy odpowiada Komisja Europejska. Ma ona zacząć działać najp&oacute;źniej w&nbsp;2027 roku.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Unijna pula talent&oacute;w rodzi duże emocje. Jej nazwa jest bardzo interesująca i&nbsp;piękna, ale przy tym pomyśle zwraca się uwagę na to, że w&nbsp;ten spos&oacute;b zostanie utworzony kolejny szlak migracyjny. Tym razem będzie to legalna migracja. Już w&nbsp;takiej dziedzinie jak transport słyszeliśmy o&nbsp;pomysłach Komisji, żeby ściągać kierowc&oacute;w z&nbsp;Bangladeszu czy&nbsp;Pakistanu, ponieważ jest ich niedostatek w&nbsp;Unii Europejskiej &ndash;</em> m&oacute;wi Jadwiga Wiśniewska, posłanka do Parlamentu Europejskiego z&nbsp;Prawa i&nbsp;Sprawiedliwości. &ndash;<em> Zwracam uwagę na to, że poziom kształcenia w&nbsp;poszczeg&oacute;lnych zawodach w&nbsp;państwach trzecich jest inny niż w&nbsp;Unii Europejskiej. Po drugie, musimy pamiętać o&nbsp;tym, że standardy dotyczące uzyskiwania kwalifikacji są zupełnie r&oacute;żne. Trzeba też bardzo uważnie patrzeć na to, czy nie&nbsp;będzie tak, jak m&oacute;wią krytycy tego programu, że będzie to szlak legalnej migracji do Unii Europejskiej.</em></p><p style="text-align:justify">Międzynarodowa Unia Transportu Drogowego (IRU) podaje, że w&nbsp;Unii Europejskiej brakuje około 500 tys. zawodowych kierowc&oacute;w, a w&nbsp;kolejnych latach luka ma się pogłębiać. Powodami są m.in. starzejąca się siła robocza i&nbsp;ograniczony napływ nowych kierowc&oacute;w.&nbsp;Dlatego IRU z&nbsp;zadowoleniem przyjęła nową inicjatywę UE. Kierowcy znaleźli się wśr&oacute;d kilkudziesięciu zawod&oacute;w deficytowych w&nbsp;całej Unii, kt&oacute;rych listę opublikowano jako załącznik do rozporządzenia ustanawiającego unijną pulę talent&oacute;w. W zestawieniu znaleźli się także m.in. inżynierowie budownictwa, mechanicy, elektrycy, murarze, programiści, lekarze, pielęgniarki i&nbsp;pomocniczy personel medyczny, a także kucharze i&nbsp;kelnerzy.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Potrzeby europejskich firm są zr&oacute;żnicowane: od bardzo wysoko wykwalifikowanych specjalist&oacute;w, dotyczących chociażby fizyki kwantowej, aż&nbsp;po kierowc&oacute;w z&nbsp;określoną specjalizacją, kt&oacute;rych dzisiaj na rynku bardzo brakuje </em>&ndash; wylicza europoseł PSL.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Na europejskim rynku brakuje pracownik&oacute;w, ale są przecież umowy czasowe i&nbsp;z tych rozwiązań korzystają pracodawcy, kt&oacute;rzy sprowadzają pracownik&oacute;w spoza Unii Europejskiej na określony czas do wykonywania danych prac. To się sprawdza, jeżeli jest prowadzone zgodnie z&nbsp;przepisami, transparentnie, w&nbsp;spos&oacute;b przejrzysty. Przed tym się przecież nie&nbsp;zamykamy. Natomiast zwracamy uwagę, że masowe korzystanie z&nbsp;takich program&oacute;w jak pula talent&oacute;w może spowodować utworzenie legalnego szlaku migracyjnego do Unii Europejskiej. Unia jest otwarta, ale chcemy mieć pełną świadomość tego, kto do nas wjeżdża, na jakich zasadach i&nbsp;czy ta osoba rzeczywiście będzie skoncentrowana na tych zadaniach, do kt&oacute;rych się zgłasza&nbsp;</em>&ndash; wskazuje Jadwiga Wiśniewska.</p><p style="text-align:justify">Jak podkreśla Parlament Europejski, państwa członkowskie będą musiały zapewnić, aby wszyscy zainteresowani pracodawcy i&nbsp;inne podmioty, takie jak agencje pracy tymczasowej lub pośrednicy, byli legalnie zarejestrowani w&nbsp;danym państwie UE i&nbsp;przestrzegali odpowiednich przepis&oacute;w unijnych i&nbsp;krajowych dotyczących uczciwej rekrutacji, odpowiednich warunk&oacute;w pracy, niedyskryminacji, ochrony przed niekorzystnym traktowaniem i&nbsp;handlu ludźmi.</p><p style="text-align:justify">Osoby spoza UE, kt&oacute;re otrzymają ofertę za pośrednictwem unijnej puli talent&oacute;w, będą musiały się poddać krajowym procedurom imigracyjnym, aby otrzymać dokumenty pobytowe i&nbsp;zezwolenia na pracę w&nbsp;danym państwie członkowskim. Kraje uczestniczące w&nbsp;mechanizmie będą mogły jednak ten proces przyspieszyć.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Ten mechanizm nie&nbsp;zwiększy presji migracyjnej z&nbsp;bardzo prostych powod&oacute;w. Po pierwsze, jest to mechanizm dobrowolny, po drugie, dotyczący specjalist&oacute;w, po trzecie, pod kontrolą państwa. Po czwarte, to sami pracodawcy będą się zwracali z&nbsp;prośbą i&nbsp;propozycją o&nbsp;określoną grupę zawodową, z&nbsp;kt&oacute;rej ci specjaliści mieliby się wywodzić </em>&ndash; wymienia Krzysztof Hetman.</p><p style="text-align:justify">Z danych Eurostatu wynika, że w&nbsp;IV kwartale 2025 roku 2 proc. miejsc pracy w&nbsp;całej Unii Europejskiej pozostawało nieobsadzonych. W strefie euro było to 2,2 proc. Najwyższy wskaźnik wakat&oacute;w odnotowano w&nbsp;Holandii (3,9 proc.) i&nbsp;Belgii (3,5 proc.). Polska znajduje się na końcu zestawienia z&nbsp;wynikiem na poziomie 0,7 proc. Mniej wolnych stanowisk pracy miała tylko Rumunia (0,6 proc.).</p><p style="text-align:justify">Eurostat wskazuje, że w&nbsp;styczniu 2026 roku stopa bezrobocia w&nbsp;Unii Europejskiej wyniosła 5,8 proc. W por&oacute;wnaniu ze styczniem 2025 roku spadła o&nbsp;0,2 proc. (274 tys. os&oacute;b). Najwięcej os&oacute;b pozostających bez pracy było w&nbsp;Finlandii (10,2 proc.) i&nbsp;Hiszpanii (9,8 proc.), a najmniej w&nbsp;Polsce i&nbsp;Bułgarii (po 3,1 proc.).</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>W Unii Europejskiej jest ponad 12 mln os&oacute;b bezrobotnych.&nbsp;Powinniśmy przygotować program ich aktywizacji, ponieważ są one dużym obciążeniem dla&nbsp;budżetu wszystkich państw członkowskich, a przecież mają wykształcenie, talenty i&nbsp;są mieszkańcami Unii. W związku z&nbsp;tym trzeba przede wszystkim korzystać z&nbsp;tych zasob&oacute;w ludzkich, kt&oacute;rymi już dysponujemy, a nie&nbsp;sprowadzać kolejnych ludzi, kt&oacute;rym następnie trzeba będzie zapewniać wszystkie zobowiązania wynikające z&nbsp;opieki społecznej czy zdrowotnej </em>&ndash; uważa Jadwiga Wiśniewska. &ndash; <em>Państwa członkowskie podnoszą, że koszty utrzymania migrant&oacute;w są bardzo wysokie. Systemy zdrowotne, edukacyjne, społeczne są coraz mniej wydolne, ponieważ utrzymanie migrant&oacute;w stanowi ogromne obciążenie dla&nbsp;budżet&oacute;w państw. Przy tak wielkiej liczbie os&oacute;b bezrobotnych w&nbsp;Unii Europejskiej atrakcyjne programy ich aktywizowania do prac zawodowych z&nbsp;całą pewnością dałyby lepsze efekty</em></p><p style="text-align:justify">Jak podaje Komisja Europejska, na koniec 2024 roku spośr&oacute;d wszystkich wydanych zezwoleń na pobyt na terenie UE 21 proc. (5,64 mln) dotyczyło zatrudnienia. Najczęstszą przyczyną były względy rodzinne (33 proc., 8,65 mln). W&nbsp;kwietniu 2025 roku na unijnym rynku pracy zatrudnionych było 12,5 mln obywateli państw trzecich spośr&oacute;d 198,5 mln os&oacute;b pracujących w&nbsp;wieku od 20 do 64 lat. To 6 proc. og&oacute;łu zatrudnionych.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Stany Zjednoczone zbudowały na cudzoziemcach swoją potęgę i&nbsp;wykorzystują swoje potencjały, chociażby patrząc na Dolinę Krzemową. To było miejsce, w&nbsp;kt&oacute;rym światowe talenty, także z&nbsp;Europy i&nbsp;Azji, miały szansę na rozw&oacute;j i&nbsp;realizację swoich projekt&oacute;w. Wniosły swoją wiedzę i&nbsp;doświadczenie do tych, kt&oacute;re powstawały w&nbsp;Dolinie Krzemowej i&nbsp;wielu innych miejscach w&nbsp;Stanach Zjednoczonych. Dzisiaj widzimy niezwykłe projekty, szczeg&oacute;lnie jeśli chodzi o&nbsp;kwestie cyfrowe, kt&oacute;re właśnie stamtąd się wywodzą </em>&ndash; zaznacza Krzysztof Hetman.</p><p style="text-align:justify">Jak wynika z&nbsp;raportu Silicon Valley Institute for Regional Studies &bdquo;Silicon Valley Indicators 2026&rdquo;, pracownicy sektora technologicznego w&nbsp;Dolinie Krzemowej pochodzą z&nbsp;całego świata. Największy odsetek z&nbsp;Indii (26 proc.), Chin (17 proc.) i&nbsp;innych region&oacute;w Azji (9 proc.). Z Europy pochodziło 6 proc. specjalist&oacute;w. Tylko 30 proc. zatrudnionych to Amerykanie.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Biorąc pod uwagę jakość życia w&nbsp;Europie, perspektywy, jakie daje, możliwości skorzystania z&nbsp;wiedzy, know-how, doświadczenia os&oacute;b, kt&oacute;re chciałyby się rozwijać w&nbsp;projektach ważnych dla&nbsp;Unii Europejskiej, mam nadzieję, że będą one chciały obrać kierunek na Europę </em>&ndash; m&oacute;wi europoseł PSL.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/1888239317_pe_unijna_pula_talentow_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Dla polskich konsumentów cena produktów wciąż pozostaje kluczowa. Coraz częściej „kupują” jednak wartości i emocje]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/dla-polskich-konsumentow,p1139473585</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/dla-polskich-konsumentow,p1139473585</guid>
     <pubDate>Wed, 08 Apr 2026 06:20:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/pepsico-trendy-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>59 proc. Polak&oacute;w podczas zakup&oacute;w w&nbsp;pierwszej kolejności patrzy na cenę produkt&oacute;w. Coraz częściej jednak zwracają uwagę na ich jakość, aspekt zdrowotny czy to, jakie marki za nimi stoją &ndash; wskazuje raport PwC &bdquo;Smak, cena, świadomość: Mapa wybor&oacute;w konsumenckich Polak&oacute;w&rdquo;. Eksperci podkreślają, że marki muszą dopasować swoje produkty, ich wartości i&nbsp;ceny do potrzeb r&oacute;żnych grup konsument&oacute;w oraz&nbsp;wchodzić z&nbsp;nimi w&nbsp;interakcję.</strong></p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Dokonując decyzji zakupowych, r&oacute;wnież w&nbsp;kategoriach FMCG, konsumenci cały czas są zmuszeni do decydowania między napięciami a ceną. Jednak za tę cenę są oni w&nbsp;stanie kupić swoje emocje, pewną przynależność, ważność, poczucie bezpieczeństwa, kt&oacute;re daje im dany produkt. Przy czym r&oacute;żni konsumenci chcą poświęcić r&oacute;żną ilość swoich pieniędzy w&nbsp;zamian za inne emocje i&nbsp;rolą producenta w&nbsp;tym procesie jest odpowiednie dopasowanie swoich produkt&oacute;w, ich wartości i&nbsp;ceny do potrzeb i&nbsp;emocji konsumenta &ndash;</em> m&oacute;wi&nbsp;agencji Newseria Aleksandra Wierzba, corporate affairs representative w&nbsp;PepsiCo Polska.</p><p style="text-align:justify">Jak wynika z&nbsp;raportu PwC Polska, aspekt finansowy pozostaje najważniejszy przy wyborze produkt&oacute;w spożywczych. Wskazało na niego 59 proc. konsument&oacute;w, a na oferty promocyjne &ndash; 43 proc. Z kolei konsumenci nastawieni na jakość cenią smak (51 proc.), wartości odżywcze (26 proc.) i&nbsp;zaufane marki (27 proc.).</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Zaangażowanie konsumenta w&nbsp;produkt i&nbsp;przywiązanie go w&nbsp;pewien spos&oacute;b do marki, zapewnienie sobie jego lojalności producenci FMCG osiągają przede wszystkim poprzez interakcje z&nbsp;konsumentem. I są to interakcje dwustronne &ndash; konsument wymaga od nas nie&nbsp;monologu, ale dialogu. Wymaga, aby w&nbsp;miarę szybko i&nbsp;merytorycznie odpisywać na jego zapytania w&nbsp;social mediach, odpowiadać na jego telefony z&nbsp;pytaniem na przykład o&nbsp;konkretne cechy produktu. To r&oacute;wnież wymaga tworzenia odpowiednich okazji dla&nbsp;konsumenta, żeby zaangażował się on w&nbsp;proces marketingowy marki, np. poprzez konkursy, gry, gamifikację całego procesu sprzedażowego </em>&ndash;&nbsp;wymienia Aleksandra Wierzba.</p><p style="text-align:justify">Zgodnie z&nbsp;raportem PwC blisko połowa polskich konsument&oacute;w (49 proc.) jest w&nbsp;stanie zmienić markę produktu ze względu na lepszy smak, jak r&oacute;wnież lepszy stosunek jakości do ceny (45 proc.). 7 proc. respondent&oacute;w do zmiany marki spożywczej mogłyby skłonić angażujące treści cyfrowe.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Rola influencer&oacute;w zależy od pokolenia. Milenialsi wierzą swoim znajomym, są mniej skłonni do zaufania influencerom i&nbsp;podążania za tym, co oni na swoich profilach proponują konsumentom. Przedstawiciele Gen Z w&nbsp;większości badań są częściej w&nbsp;stanie dokonać zakupu na podstawie opinii influencera, ale jednocześnie ufają swoim znajomym i&nbsp;ich rekomendacjom dotyczącym produktu </em>&ndash; podkreśla ekspertka PepsiCo Polska.</p><p style="text-align:justify">Z ubiegłorocznego badania Wavemaker &bdquo;Influencerzy pod lupą: etyka w&nbsp;social mediach&rdquo; wynika, że klienci wskazywali influencer marketing jako jeden z&nbsp;najbardziej perswazyjnych kanał&oacute;w komunikacji, ustępujący pod względem wpływu na decyzje zakupowe jedynie telewizji. 72 proc. konsument&oacute;w potwierdziło, że poznało nową markę dzięki rekomendacji influencera, a wśr&oacute;d pokolenia Z ten odsetek wyni&oacute;sł 87 proc.. Szczeg&oacute;lnie silny wpływ influencerzy wywierają na decyzje zakupowe w&nbsp;kategoriach produkt&oacute;w konsumpcyjnych takich jak jedzenie, moda i&nbsp;kosmetyki, a najbardziej podatni na ich rekomendacje są konsumenci do 35. roku życia</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Marki decydują się na wsp&oacute;łpracę z&nbsp;dużymi influencerami po to, żeby pokazać siłę reputacji brandu. Mogą sobie pozwolić na związanie się z&nbsp;tego typu osobowością, kt&oacute;rej rola w&nbsp;social mediach jest dość duża. Jeżeli chodzi o&nbsp;mikro- i&nbsp;nanoinfluencer&oacute;w, to podpisywane z&nbsp;nimi kontrakty mają większą szansę na wpłynięcie na sprzedaż danego produktu &ndash;</em> podkreśla Aleksandra Wierzba.</p><p style="text-align:justify">W badaniu Santander Consumer Bank &bdquo;Doświadczenia e-commerce&rdquo; 36 proc. ankietowanych przyznało, że polecenia produkt&oacute;w w&nbsp;social mediach wpływają na ich zakupy. Największą grupę stanowią osoby w&nbsp;wieku 18&ndash;29 lat, wśr&oacute;d kt&oacute;rych 59 proc. deklaruje, że kieruje się rekomendacjami na tych platformach.&nbsp; Nieco ponad połowa badanych najczęściej korzysta z&nbsp;poleceń os&oacute;b, kt&oacute;re znają osobiście, 26 proc. &ndash; niezależnego testera, 21 proc. &ndash; innego klienta lub użytkownika niezwiązanego z&nbsp;marką, a 17 proc. &ndash;&nbsp;influencera specjalizującego się w&nbsp;danej dziedzinie.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Dla&nbsp;PepsiCo Polska bardzo dobrym przykładem trendu internetowego była sytuacja, gdy właściciele stoisk i&nbsp;lokali z&nbsp;kebabami zaczęli je podawać na chipsach Lay&rsquo;s. Staliśmy się częścią pewnego user generated content, w&nbsp;kt&oacute;rym nie&nbsp;mogliśmy zrobić nic opr&oacute;cz zaangażowania się, komentowania, wchodzenia w&nbsp;interakcje zar&oacute;wno z&nbsp;tw&oacute;rcami internetowymi, kt&oacute;rzy tego typu trendy przedstawiali, jak i&nbsp;obserwującymi, kt&oacute;rzy to komentowali, żeby pokazać, że jako marka widzimy, co się dzieje oraz&nbsp;że jesteśmy częścią popkultury i&nbsp;social medi&oacute;w &ndash;</em> m&oacute;wi corporate affairs representative w&nbsp;PepsiCo Polska.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/1139473585_pepsico_trendy_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Świadomość zagrożeń cybernetycznych w firmach wciąż niska. Szczególnie małe firmy uznają to ryzyko za niewielkie]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/swiadomosc-zagroze,p630235059</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/swiadomosc-zagroze,p630235059</guid>
     <pubDate>Tue, 07 Apr 2026 06:30:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/cyberryzyka-biznes-foto_2.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Polskie firmy wciąż nie&nbsp;doszacowują ryzyka cyberatak&oacute;w, choć skala zagrożenia szybko rośnie. Z danych CERT Polska wynika, że w&nbsp;2025 roku zarejestrowano 260,8 tys. incydent&oacute;w cyberbezpieczeństwa, a badanie Mastercard pokazuje, że szczeg&oacute;lnie małe firmy nadal zbyt często uznają to ryzyko za niewielkie. Według badania cyberatak lub naruszenie bezpieczeństwa cyfrowego miała już za sobą co czwarta mała firma i&nbsp;co druga duża organizacja w&nbsp;Polsce.</strong></p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Przeprowadziliśmy badanie wśr&oacute;d polskich przedsiębiorc&oacute;w &ndash; małych, średnich i&nbsp;dużych, aby ocenić, jak wygląda ich świadomość związana z&nbsp;cyberprzestępczością i&nbsp;potrzebą ochrony przed cyberatakami. To, co nas zaskoczyło, to brak świadomości na temat zagrożeń</em>&nbsp;&ndash; podkreśla w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria Małgorzata Domagała, VP, dyrektorka ds. produkt&oacute;w i&nbsp;rozwiązań Mastercard na Polskę, Czechy i&nbsp;Słowację. &ndash; <em>Wśr&oacute;d małych firm tylko 5 proc. obawia się cyberatak&oacute;w</em>.</p><p style="text-align:justify">Tylko w&nbsp;ubiegłym roku CERT Polska obsłużył ponad 260 tys. incydent&oacute;w &ndash; o&nbsp;152 proc. więcej niż rok wcześniej. Mimo to, jak wynika z&nbsp;badania Mastercard, 71 proc. ankietowanych reprezentant&oacute;w małych firm ocenia ryzyko ataku cybernetycznego na swoje przedsiębiorstwo jako niskie lub raczej niskie. Tylko 5 proc. zauważa bardzo wysokie cyberzagrożenie dla&nbsp;swojej organizacji. Duże firmy pod tym kątem wykazują zdecydowanie mniej optymizmu &ndash; 18 proc. dostrzega bardzo wysokie lub wysokie ryzyko ataku.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Świadomość zagrożeń skorelowana jest nie&nbsp;tylko z&nbsp;wielkością organizacji, ale r&oacute;wnież z&nbsp;doświadczeniami firmy. Organizacje, kt&oacute;re mają już&nbsp;atak za sobą, częściej dostrzegają potencjalne ryzyka na przyszłość. W Polsce 1/4 małych firm, 44 proc. średnich firm i&nbsp;ponad 50 proc. dużych firm już doświadczyło takiego cyberataku</em> &ndash; wskazuje Małgorzata Domagała.</p><p style="text-align:justify">Według małych firm obszary uznawane za najbardziej podatne na działania cyberprzestępc&oacute;w to dane klient&oacute;w (46 proc.) oraz&nbsp;dane finansowe i&nbsp;księgowe (41 proc.). Średnie i&nbsp;duże organizacje częściej wskazują natomiast na wewnętrzne systemy IT, bazy danych, dane pracownik&oacute;w i&nbsp;dokumenty strategiczne.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Widzimy na podstawie analiz i&nbsp;informacji od wyspecjalizowanych organizacji zajmujących się cyberbezpieczeństwem, że najczęściej atakowane są zasoby związane z&nbsp;danymi klient&oacute;w i&nbsp;danymi pracownik&oacute;w</em> &ndash; ocenia dyrektorka ds. produkt&oacute;w i&nbsp;rozwiązań Mastercard na Polskę, Czechy i&nbsp;Słowację.</p><p style="text-align:justify">Najczęściej ofiarami cyberprzestępc&oacute;w padają podmioty z&nbsp;branży produkcyjnej (49 proc.), handlowej (38 proc.) oraz&nbsp;e-commerce (34 proc.).</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Przedsiębiorcy nie&nbsp;doceniają skali atak&oacute;w. Zagrożeń jest więcej niż te, z&nbsp;kt&oacute;rych&nbsp;zdają oni sobie sprawę,&nbsp;a jednocześnie firmy deklarują większą gotowość i&nbsp;lepsze&nbsp;zabezpieczenia organizacji niż te, kt&oacute;rymi dysponują&nbsp;w rzeczywistości</em>&nbsp;&ndash; ocenia ekspertka.</p><p style="text-align:justify">Największe niedoszacowanie zagrożeń dotyczy najmniejszych podmiot&oacute;w. Z badania wynika, że wiele z&nbsp;nich zakłada, iż cyberprzestępcy koncentrują się przede wszystkim na dużych organizacjach. Dane z&nbsp;badania wskazują, że mniejsze firmy r&oacute;wnież są częstym celem atak&oacute;w, m.in. ze względu na niższy poziom zabezpieczeń oraz&nbsp;dostęp do danych klient&oacute;w lub partner&oacute;w biznesowych.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Cyberprzestępczość to jest w&nbsp;tej chwili trzecia gospodarka na świecie&nbsp;&ndash;&nbsp;jej wartość to&nbsp;10,5 bln dol. rocznie. W związku z&nbsp;tym, jeżeli mała firma ma odpowiednio atrakcyjne zasoby związane czy z&nbsp;bazą klient&oacute;w, czy swoimi danymi, to może zostać zaatakowana </em>&ndash; przekonuje Małgorzata Domagała.</p><p style="text-align:justify">Najczęstsze formy atak&oacute;w to ransomware oraz&nbsp;działania z&nbsp;wykorzystaniem socjotechniki. W pierwszym przypadku cyberprzestępcy blokują dostęp do system&oacute;w i&nbsp;żądają okupu, w&nbsp;drugim &ndash; wykorzystują manipulację, aby uzyskać dostęp do danych lub infrastruktury.&nbsp;Skala tego typu zagrożeń widoczna jest także w&nbsp;danych CERT Polska &ndash; tylko w&nbsp;2025 roku zablokowano ponad 140 mln pr&oacute;b wejścia na złośliwe strony, kt&oacute;re często podszywają się pod banki, firmy kurierskie czy usługi publiczne.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Czasami cyberprzestępcy podszywają się pod przełożonych i&nbsp;wywołują poczucie, że &bdquo;coś&rdquo;</em><span style="color:rgb(32, 33, 34); font-family:sans-serif; font-size:16px">&nbsp;</span><em>trzeba zrobić nagle i&nbsp;konieczne jest szybkie działanie. Powodują, że u pracownika włącza się mechanizm strachu i&nbsp;instynktownego reagowania, kt&oacute;ry sprawia, że dana osoba nie&nbsp;myśli racjonalnie&nbsp;</em>&ndash; tłumaczy ekspertka Mastercard.</p><p style="text-align:justify">Badanie Mastercard pokazuje, że to właśnie czynnik ludzki pozostaje jednym z&nbsp;kluczowych element&oacute;w ryzyka. Jednocześnie działania firm po incydentach koncentrują się gł&oacute;wnie na usuwaniu skutk&oacute;w ataku. Rzadziej wdrażane są rozwiązania o&nbsp;charakterze długofalowym, takie jak systemowe zarządzanie ryzykiem czy regularna edukacja pracownik&oacute;w.</p><p style="text-align:justify">Duże i&nbsp;średnie firmy oraz&nbsp;te, kt&oacute;re w&nbsp;przeszłości doświadczyły cyberataku, częściej mają plan reagowania na incydenty cyberprzestępcze. W przypadku małych firm tylko 18 proc. posiada tego typu dokument. Podobnie jest w&nbsp;podejściu do szkolenia pracownik&oacute;w &ndash; 64 proc. dużych podmiot&oacute;w szkoli pracownik&oacute;w w&nbsp;obszarze cyberbezpieczeństwa przynajmniej raz w&nbsp;roku, a ponad połowa małych jeszcze nigdy nie&nbsp;przeprowadziła tego typu szkoleń.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Jeżeli pomyślimy, że manipulacja jest jednym z&nbsp;kluczowych element&oacute;w związanych z&nbsp;atakami, to można sobie wyobrazić, że gł&oacute;wnym i&nbsp;najlepszym rozwiązaniem jest edukacja pracownik&oacute;w. Natomiast niewielki odsetek firm zaatakowanych informuje o&nbsp;tym pracownik&oacute;w oraz&nbsp;przekazuje im instrukcje, co należałoby zrobić i&nbsp;jak się przed takim cyberatakiem chronić.&nbsp;Dostrzegamy ogromną lukę&nbsp;edukacyjną, a w&nbsp;naszej ocenie właśnie świadomość i&nbsp;edukacja pracownik&oacute;w mogłyby w&nbsp;dużej mierze wesprzeć budowanie odporności cyfrowej firm</em>&nbsp;&ndash; podkreśla Małgorzata Domagała.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/630235059_cyberryzyka_biznes_4_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[UE ujednolica przepisy dotyczące upadłości firm. Ma to wzmocnić bezpieczeństwo inwestycji transgranicznych]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/ue-ujednolica-przepisy,p1908289496</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/ue-ujednolica-przepisy,p1908289496</guid>
     <pubDate>Tue, 07 Apr 2026 06:25:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/pe-niewyplacalnosc-firmy-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>30 marca Rada UE zatwierdziła nową dyrektywę harmonizującą wybrane obszary prawa upadłościowego w&nbsp;Unii Europejskiej. Jak podkreśla Michał Wawrykiewicz, poseł do Parlamentu Europejskiego z&nbsp;Koalicji Obywatelskiej, nowe przepisy mają kluczowe znaczenie dla&nbsp;zwiększenia bezpieczeństwa obrotu gospodarczego i&nbsp;zwiększenia zaufania do europejskiej gospodarki.</strong></p><p style="text-align:justify">Parlament Europejski 10 marca 2026 roku przyjął uzgodnione w&nbsp;listopadzie 2025 roku z&nbsp;państwami członkowskimi porozumienie w&nbsp;sprawie nowej dyrektywy dotyczącej harmonizacji niekt&oacute;rych aspekt&oacute;w prawa upadłościowego. 30 marca dokument ten został zatwierdzony przez&nbsp;Radę UE.</p><p style="text-align:justify">&ndash;&nbsp;<em>Celem tych regulacji jest przede wszystkim pobudzenie transgranicznej wymiany handlowej oraz&nbsp;zwiększenie bezpieczeństwa uczestnik&oacute;w rynku. W sytuacji zagrożenia upadłością wierzyciele zyskają lepsze narzędzia do wcześniejszego reagowania, a także skuteczniejszego śledzenia aktyw&oacute;w dłużnik&oacute;w&nbsp;&ndash;</em> wskazuje w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria należący do Europejskiej Partii Ludowej Michał Wawrykiewicz.&nbsp;&ndash;&nbsp;<em>Do tej pory przepisy upadłościowe w&nbsp;27 państwach członkowskich znacząco się r&oacute;żniły. Harmonizacja jest konieczna, bo zwiększa wiarygodność europejskiej gospodarki i&nbsp;bezpieczeństwo obrotu prawnego.</em></p><p style="text-align:justify">Nowe przepisy mają poprawić efektywność postępowań upadłościowych w&nbsp;państwach członkowskich, m.in. poprzez ułatwienie zabezpieczania majątku upadłych podmiot&oacute;w oraz&nbsp;zwiększenie możliwości zaspokojenia roszczeń wierzycieli.</p><p style="text-align:justify">Zdaniem europosła szczeg&oacute;lnie istotne jest ograniczenie r&oacute;żnic między systemami prawnymi poszczeg&oacute;lnych kraj&oacute;w. Jak podkreśla, polityka ujednolicenia prawa upadłościowego nie&nbsp;jest nadmierną regulacją, lecz odpowiedzią na potrzeby rynku &ndash; zwłaszcza w&nbsp;kontekście rosnących inwestycji transgranicznych.&nbsp;Nowe przepisy mają doprowadzić do sytuacji, w&nbsp;kt&oacute;rej kluczowe zasady postępowań upadłościowych będą podobne w&nbsp;całej Unii Europejskiej.&nbsp;Dzięki temu unijne otoczenie biznesowe stanie się atrakcyjniejsze dla&nbsp;inwestor&oacute;w transgranicznych. Jak wskazuje eurodeputowany, inicjatywa harmonizacji prawa upadłościowego była w&nbsp;dużej mierze efektem postulat&oacute;w samych przedsiębiorc&oacute;w.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Te zmiany będą wyłącznie korzystne dla&nbsp;inwestycji. Przedsiębiorcy zyskają większą pewność prawa i&nbsp;lepsze narzędzia do odzyskiwania należności, a także monitorowania sytuacji finansowej partner&oacute;w biznesowych. Niezależnie od tego, czy ktoś prowadzi działalność w&nbsp;Polsce, Niemczech, we Francji czy na Cyprze, będzie miał do czynienia z&nbsp;podobnymi regulacjami. To ogromne ułatwienie dla&nbsp;firm działających na wielu rynkach&nbsp;</em>&ndash; zaznacza Michał Wawrykiewicz.&nbsp;&ndash;<em>&nbsp;To właśnie biznes od dawna sygnalizował potrzebę takich zmian. Chodzi o&nbsp;możliwość skuteczniejszego dochodzenia roszczeń, zapobieganie rozproszeniu majątku oraz&nbsp;wcześniejsze reagowanie na ryzyko upadłości.</em></p><p style="text-align:justify">Nowe przepisy mają poprawić identyfikowalność aktyw&oacute;w, dzięki czemu właściwe organy mogą na wniosek zarządc&oacute;w przeglądać rejestry rachunk&oacute;w bankowych w&nbsp;całej Unii Europejskiej w&nbsp;celu identyfikacji aktyw&oacute;w niewypłacalnych przedsiębiorstw. Prawo będzie także wymagać, by każdy kraj publikował informacje na temat przepis&oacute;w dotyczących niewypłacalności, udostępniane potem na unijnym portalu e-sprawiedliwość. Nowe przepisy nakładają na członk&oacute;w zarządu obowiązek złożenia wniosku o&nbsp;ogłoszenie upadłości w&nbsp;ciągu trzech miesięcy od wystąpienia przesłanek niewypłacalności.&nbsp;</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;W Polsce ten termin jest akurat kr&oacute;tszy, ale nie&nbsp;we wszystkich krajach istnieją takie regulacje. Ujednolicenie tego obowiązku pozwoli na lepsze skoordynowanie system&oacute;w upadłościowych w&nbsp;całej Unii&nbsp;</em>&ndash; wyjaśnia europoseł. Jednocześnie wskazuje, że Polska ma jeszcze zaległości w&nbsp;implementacji wcześniejszych unijnych regulacji.&nbsp;&ndash;<em>&nbsp;Nadal nie&nbsp;wdrożyliśmy w&nbsp;pełni tzw. dyrektywy drugiej szansy z&nbsp;2019 roku. W związku z&nbsp;tym konieczne będzie r&oacute;wnoległe dostosowanie przepis&oacute;w do obu akt&oacute;w. To jednak krok w&nbsp;dobrą stronę &ndash; wzmacnia nasze prawo handlowe i&nbsp;wiarygodność gospodarki.</em></p><p style="text-align:justify">Nowa dyrektywa ma być kolejnym krokiem w&nbsp;kierunku budowy bardziej sp&oacute;jnego i&nbsp;przewidywalnego otoczenia prawnego dla&nbsp;działalności gospodarczej w&nbsp;Unii Europejskiej. Państwa członkowskie będą mieć dwa lata i&nbsp;dziewięć miesięcy na wdrożenie jej do prawa krajowego.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/1908289496_pe_niewyplacalnosc_firmy_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Wojsko rozwija systemy sztucznej inteligencji do wsparcia dowodzenia i cyberobrony. Ważna współpraca z przemysłem i nauką]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/wojsko-rozwija-systemy,p13440525</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/wojsko-rozwija-systemy,p13440525</guid>
     <pubDate>Fri, 03 Apr 2026 06:30:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/turek-si-obronnosc-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Sztuczna inteligencja coraz mocniej wchodzi do polskiej armii &ndash; od analizy danych wywiadowczych po obronę przed cyberatakami. Działające od roku centrum wdrożeniowe ma już za sobą pierwsze projekty łączące kompetencje wojska, nauki i&nbsp;przemysłu. Wsp&oacute;łpraca tych trzech obszar&oacute;w jest kluczowa, by budować własne kompetencje technologiczne.</strong></p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Centrum Implementacji Sztucznej Inteligencji rozpoczęło swoją działalność w&nbsp;zeszłym roku. Od tego czasu rozpoczęliśmy wsp&oacute;łpracę w&nbsp;ramach hubu technologicznego z&nbsp;przemysłem, nauką i&nbsp;wojskiem. Naszą ambicją jest to, żeby te trzy podmioty łączyć i&nbsp;zwiększać zdolności związane z&nbsp;wdrażaniem sztucznej inteligencji w&nbsp;siłach zbrojnych. W tym zakresie mocno&nbsp;</em><em>wsp&oacute;łpracujemy&nbsp;</em><em>z&nbsp;dostawcami sprzętu i&nbsp;platform dla&nbsp;wojska, aby rozszerzać te nowoczesne platformy wojskowe o&nbsp;elementy sztucznej inteligencji&nbsp;&ndash; </em>podkreśla w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria płk Piotr Turek, szef Centrum Implementacji Sztucznej Inteligencji Dow&oacute;dztwa Komponentu Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni w&nbsp;Ministerstwie Obrony Narodowej.</p><p style="text-align:justify">Funkcjonujące od roku Centrum Implementacji Sztucznej Inteligencji odpowiada za rozw&oacute;j i&nbsp;wdrażanie rozwiązań AI w&nbsp;kluczowych obszarach działania Sił Zbrojnych RP, w&nbsp;tym w&nbsp;analizie danych wywiadowczych i&nbsp;rozpoznawczych, wsparciu dowodzenia oraz&nbsp;cyberbezpieczeństwie. Projekty rozwijane w&nbsp;ramach centrum mają charakter wdrożeniowy i&nbsp;są testowane w&nbsp;warunkach zbliżonych do operacyjnych. Ich celem jest szybkie przejście od etapu badań do praktycznego zastosowania w&nbsp;siłach zbrojnych, przy ścisłej wsp&oacute;łpracy z&nbsp;instytutami badawczymi i&nbsp;partnerami przemysłowymi.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Zrealizowaliśmy pierwsze projekty pilotażowe z&nbsp;polską nauką, w&nbsp;szczeg&oacute;lności z&nbsp;instytutami badawczymi, np. Instytutem Badawczym IDEAS. Udało nam się wsp&oacute;lnie&nbsp;</em><em>zrealizować&nbsp;</em><em>pięć projekt&oacute;w. Jeden z&nbsp;nich dotyczył budowania świadomości sytuacyjnej na polu walki, a cztery pozostałe dotyczyły obszaru wzmacniania cyberbezpieczeństwa z&nbsp;wykorzystaniem sztucznej inteligencji.&nbsp;Mocno wsp&oacute;łpracujemy też z&nbsp;naszymi partnerami i&nbsp;sojusznikami NATO&nbsp;&ndash;</em> wskazuje szef CISI DKWOC.</p><p style="text-align:justify">Rozw&oacute;j projekt&oacute;w AI w&nbsp;wojsku wpisuje się w&nbsp;szerszy trend zacieśniania wsp&oacute;łpracy między sektorem cywilnym a obronnym. W Polsce powstają elementy tego ekosystemu, w&nbsp;tym akcelerator NATO DIANA w&nbsp;Krakowie, kt&oacute;ry łączy naukę, start-upy i&nbsp;wojsko w&nbsp;rozwijaniu technologii o&nbsp;podw&oacute;jnym zastosowaniu &ndash; zar&oacute;wno dla&nbsp;bezpieczeństwa, jak i&nbsp;gospodarki.</p><p style="text-align:justify">Rozwiązania rozwijane w&nbsp;tym modelu znajdują zastosowanie bezpośrednio w&nbsp;działaniach operacyjnych. Na wsp&oacute;łczesnym polu walki kluczowe znaczenie ma szybkie łączenie i&nbsp;analiza danych z&nbsp;wielu źr&oacute;deł, w&nbsp;tym system&oacute;w rozpoznania i&nbsp;sensor&oacute;w. Rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji pozwalają przekształcać te informacje w&nbsp;sp&oacute;jny obraz sytuacji operacyjnej i&nbsp;wspierać proces podejmowania decyzji.</p><p style="text-align:justify">&ndash;&nbsp;<em>Stworzyliśmy Inkubator Projekt&oacute;w AI, gdzie nasi inżynierowie budują pewne rozwiązania od podstaw. Naszym celem jest zbudowanie r&oacute;wnież w&nbsp;zakresie sztucznej inteligencji autonomii technologicznej, żeby w&nbsp;newralgicznych obszarach, gdzie m&oacute;wimy o&nbsp;wsparciu dowodzenia, nasze wojska były autonomiczne, żeby były&nbsp;w stanie wykorzystywać technologie, kt&oacute;re daje zar&oacute;wno polski przemysł, polska nauka, jak i&nbsp;te elementy, kt&oacute;re wytworzyliśmy w&nbsp;naszych zespołach DKWOC </em>&ndash; m&oacute;wi płk Piotr Turek.</p><p style="text-align:justify">Rozw&oacute;j własnych rozwiązań technologicznych ma ograniczać zależność od zewnętrznych dostawc&oacute;w w&nbsp;kluczowych obszarach bezpieczeństwa. W systemach dowodzenia i&nbsp;cyberobrony oznacza to większą kontrolę nad danymi i&nbsp;algorytmami oraz&nbsp;szybsze dostosowywanie narzędzi do potrzeb operacyjnych.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Obszar cyberbezpieczeństwa po roku 2016 po konferencji NATO został uznany za jedną z&nbsp;domen, kolejną po lądzie, powietrzu, morzu i&nbsp;kosmosie. Jak ważny jest to obszar oddziaływań operacyjnych, dowiedzieliśmy się m.in. w&nbsp;trakcie trwającej wojny Rosji z&nbsp;Ukrainą </em>&ndash; podkreśla szef Centrum Implementacji Sztucznej Inteligencji.</p><p style="text-align:justify">Jak dodaje, od czasu rozpoczęcia pełnoskalowej inwazji liczba&nbsp;cyberatak&oacute;w na wojskowe sieci i&nbsp;systemy teleinformatyczne w&nbsp;Polsce wzrosła około pięciokrotnie. Coraz częściej ich celem stają się także infrastruktura krytyczna i&nbsp;systemy państwa, od kt&oacute;rych zależy funkcjonowanie gospodarki i&nbsp;administracji.</p><p style="text-align:justify">&ndash;&nbsp;<em>Jako Siły Zbrojne RP odpowiadamy za sektor defence, natomiast wsp&oacute;łpracujemy r&oacute;wnież z&nbsp;innymi CSIRT-ami, kt&oacute;re odpowiadają za zagrożenia w&nbsp;kierunku przemysłu, nauki i&nbsp;administracji państwowej. Ten połączony wysiłek sprawia, że pokrywamy w&nbsp;100 proc. polską cyberprzestrzeń</em>&nbsp;&ndash; przekonuje płk Piotr Turek. &ndash;<em>&nbsp;Naszą odpowiedzią jest mitygacja tych zagrożeń w&nbsp;trybie 24/7. Nasi specjaliści w&nbsp;specjalnych zespołach ds. cyberbezpieczeństwa na bieżąco mitygują najważniejsze&nbsp;</em><em>zagrożenia&nbsp;</em><em>z&nbsp;punktu widzenia bezpieczeństwa państwa. Co istotne, r&oacute;wnież do obrony naszej cyberprzestrzeni wykorzystujemy narzędzia z&nbsp;wykorzystaniem sztucznej inteligencji.</em></p><p style="text-align:justify">R&oacute;wnież wsp&oacute;łpraca międzynarodowa odgrywa istotną rolę w&nbsp;budowaniu zdolności cyberobronnych. 12 stycznia br. DKWOC podpisało list intencyjny o&nbsp;partnerstwie z&nbsp;Dow&oacute;dztwem Sił Zbrojnych USA w&nbsp;Europie, kt&oacute;ry tworzy ramy wsp&oacute;łpracy w&nbsp;zakresie wzmacniania zdolności i&nbsp;koordynacji działań w&nbsp;cyberprzestrzeni oraz&nbsp;przygotowania do reagowania na coraz bardziej złożone zagrożenia cyfrowe. W ramach NATO realizowane są wsp&oacute;lne działania, ćwiczenia oraz&nbsp;wymiana doświadczeń i&nbsp;technologii, kt&oacute;re wspierają reagowanie na zagrożenia o&nbsp;charakterze transgranicznym.</p><p style="text-align:justify">&ndash;&nbsp;<em>Dow&oacute;dztwo Komponent&oacute;w Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni ma podpisane porozumienia między innymi z&nbsp;ośrodkami cyberdefence w&nbsp;Stanach Zjednoczonych. Prowadzimy wsp&oacute;lne działania, wymieniamy się doświadczeniami, technologią, r&oacute;wnież w&nbsp;krytycznych obszarach, w&nbsp;kt&oacute;rych może dojść do pewnej korelacji zdarzeń. Działamy tak, żeby z&nbsp;naszymi sojusznikami bronić natowskiej cyberprzestrzeni</em>&nbsp;&ndash; podkreśla szef Centrum Implementacji Sztucznej Inteligencji Dow&oacute;dztwa Komponentu Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni w&nbsp;MON.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/13440525_turek_si_obronnosc_2_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[UE łagodzi wymogi klimatyczne dla samochodów ciężarowych. Przejście na bezemisyjność zachodzi wolniej, niż zakładano]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/ue-lagodzi-wymogi,p90347758</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/ue-lagodzi-wymogi,p90347758</guid>
     <pubDate>Fri, 03 Apr 2026 06:25:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/pe-pojazdy-ciezkie-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Rada Unii Europejskiej zatwierdziła 30 marca&nbsp;poprawkę do rozporządzenia w&nbsp;sprawie norm emisji CO<sub>2</sub> dla&nbsp;producent&oacute;w samochod&oacute;w ciężarowych. Nowe przepisy wprowadzają tymczasową elastyczność w&nbsp;zakresie realizacji cel&oacute;w na 2030 rok, choć nie&nbsp;zmieniają długoterminowych założeń. Jest to odpowiedź instytucji UE na zbyt powolny rozw&oacute;j infrastruktury sprzyjającej mobilności bezemisyjnej. Polscy europarlamentarzyści podkreślają, że jest to dobry sygnał dla&nbsp;całej branży motoryzacyjnej, szczeg&oacute;lnie w&nbsp;naszym kraju.</strong></p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Najpierw rozpoczęliśmy ogromną,&nbsp;szeroką debatę z&nbsp;naszej inicjatywy, żeby zdjąć zakazy dotyczące samochod&oacute;w spalinowych i&nbsp;po 2035 roku m&oacute;c je kupować. To nam się udało, więc pierwszy krok został wykonany. Teraz bierzemy się za samochody ciężarowe i&nbsp;między innymi poluzowanie bardzo ambitnej polityki klimatycznej </em>&ndash; m&oacute;wi agencji Newseria Dariusz Joński, poseł do Parlamentu Europejskiego z&nbsp;Koalicji Obywatelskiej.</p><p style="text-align:justify">Prawo unijne ustanowiło pierwsze w&nbsp;historii cele redukcji emisji CO<sub>2</sub> dla&nbsp;nowych pojazd&oacute;w ciężarowych, w&nbsp;tym ciężar&oacute;wek, autobus&oacute;w i&nbsp;autokar&oacute;w. W por&oacute;wnaniu z&nbsp;poziomami z&nbsp;2019 roku redukcja ma wynieść kolejno 15 proc. od 2025 roku, 45 proc. od 2030 roku i&nbsp;90 proc. w&nbsp;2040 roku. Producenci dążą do osiągnięcia tych cel&oacute;w poprzez wprowadzenie na rynek większej liczby ciężar&oacute;wek elektrycznych zasilanych akumulatorami oraz&nbsp;jednoczesną poprawę efektywności paliwowej pojazd&oacute;w z&nbsp;silnikami spalinowymi.</p><p style="text-align:justify">Mogą oni gromadzić jednostki emisji, jeżeli ich flota osiąga lepsze wyniki niż określona &bdquo;ścieżka redukcji&rdquo;, kt&oacute;ra jest trajektorią liniową łączącą cele dla&nbsp;kolejnych pięcioletnich okres&oacute;w. Nowe przepisy przewidują, że w&nbsp;latach 2025&ndash;2029 producenci będą mogli gromadzić jednostki emisji, jeżeli ich emisje będą niższe od ustalonego dla&nbsp;nich docelowego indywidualnego poziomu, a nie&nbsp;od bardziej rygorystycznej, liniowej ścieżki redukcji. Jak wyjaśnia Rada UE, ta tymczasowa elastyczność ma umożliwić koncernom uzyskanie większej liczby jednostek emisji w&nbsp;latach poprzedzających 2030 rok, a tym samym ułatwić osiągnięcie zgodności z&nbsp;przepisami od 2030 roku. Ma ona r&oacute;wnież zachęcać do wcześniejszego wprowadzania bezemisyjnych pojazd&oacute;w ciężkich.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Dekadę temu myślano, że proces dekarbonizacji, jeśli chodzi o&nbsp;samochody ciężarowe, będzie następował szybciej, że jesteśmy w&nbsp;stanie przejść z&nbsp;samochod&oacute;w spalinowych na elektryczne. Nawet w&nbsp;niekt&oacute;rych krajach, np. w&nbsp;Niemczech, wybudowano specjalne ładowarki nad autostradą po to, żeby jadący samoch&oacute;d ciężarowy m&oacute;gł się ładować w&nbsp;trakcie jazdy, nie&nbsp;czekając na postoju </em>&ndash; wyjaśnia Dariusz Joński. &ndash; <em>Doskonale jednak wiemy, że ponad 98 proc. samochod&oacute;w ciężarowych to wciąż są jednak pojazdy spalinowe. Ten proces nie&nbsp;postępuje tak szybko, jak by tego chcieli politycy, więc warto to urealnić.</em></p><p style="text-align:justify">Jak wynika z&nbsp;najnowszego raportu Europejskiego Stowarzyszenia Producent&oacute;w Samochod&oacute;w (ACEA), po unijnych drogach w&nbsp;2024 roku poruszało się 6,2 mln średnich i&nbsp;ciężkich pojazd&oacute;w o&nbsp;masie powyżej 3,5 t. 96,3 proc. z&nbsp;nich było zasilanych&nbsp;silnikiem Diesla, a tylko 0,3 miało napęd elektryczny.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;W obszarze transportu ciężarowego polityka idzie jednak w&nbsp;kierunku łagodzenia, delikatnie m&oacute;wiąc, schodzenia na ziemię. Jest to więc dobry sygnał dla&nbsp;branży motoryzacyjnej, r&oacute;wnież polskiej. Polska jest dzisiaj numerem jeden, jeśli chodzi o&nbsp;przewoźnik&oacute;w w&nbsp;całej Europie &ndash;</em> zaznacza europoseł KO. &ndash; <em>Być może małe samochody elektryczne sprawdzają się w&nbsp;małych miastach, przy niewielkich zasięgach. Jednak w&nbsp;przypadku ciężarowych to jest nie&nbsp;tylko kwestia wymiany floty, ale jeszcze zbudowania ogromnej infrastruktury, kt&oacute;ra dzisiaj nie&nbsp;jest na to gotowa. Jest to więc pieśń przyszłości. Zobaczymy, ale teraz trzeba ratować miejsca pracy i&nbsp;firmy.</em></p><p style="text-align:justify">Z danych Eurostatu wynika, że Polska jest liderem pod względem wielkości przewozu towar&oacute;w transportem drogowym. Ich łączny wolumen w&nbsp;2024 roku wyni&oacute;sł nieco ponad 368 mld tonokilometr&oacute;w. To blisko 20 proc. całego przewozu we wszystkich państwach członkowskich (Niemcy&nbsp;&ndash; 15 proc.). Ponadto zgodnie z&nbsp;danymi ACEA w&nbsp;naszym kraju znajduje się 841 545 ciężar&oacute;wek. Więcej mają tylko Włochy (988 165) i&nbsp;Niemcy (969 920).</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Wymiana floty na nową, kt&oacute;ra jeszcze nie&nbsp;do końca się sprawdziła, byłaby nieprawdopodobnym kosztem dla&nbsp;każdego kraju. To ostatecznie zakończyłoby się tym, że bardzo wiele firm by upadło, a my na to nie&nbsp;możemy pozwolić. Unia Europejska to dostrzega. Stąd też te zmiany i&nbsp;zgoda Parlamentu Europejskiego podczas głosowania i&nbsp;Komisji Europejskiej, żeby cele klimatyczne, kt&oacute;re były ustanowione dla&nbsp;transportu ciężkiego, oddalać w&nbsp;czasie </em>&ndash; podkreśla Dariusz Joński.</p><p style="text-align:justify">Zatwierdzona właśnie przez&nbsp;Radę UE poprawka to element pakietu motoryzacyjnego, kt&oacute;ry KE zaproponowała w&nbsp;grudniu 2025 roku, aby wesprzeć konkurencyjność sektora i&nbsp;jego wysiłki w&nbsp;przechodzeniu na czystą mobilność. Zasadnicze przepisy dotyczące norm emisji CO<sub>2</sub> dla&nbsp;pojazd&oacute;w ciężkich mają być poddane przeglądowi w&nbsp;2027 roku.</p><p style="text-align:justify">Rada UE podkreśla jednak, że większa elastyczność nie&nbsp;ma wpływu na długoterminowe cele czystej mobilności. Samochody ciężarowe, autobusy i&nbsp;autokary stanowią wprawdzie tylko około 2 proc. pojazd&oacute;w na drogach Unii Europejskiej, ale odpowiadają za ponad 25 proc. emisji gaz&oacute;w cieplarnianych w&nbsp;transporcie drogowym.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Jednocześnie dyskutujemy na temat wydłużenia samych przyczep i&nbsp;naczep &ndash;</em> m&oacute;wi poseł do Parlamentu Europejskiego z&nbsp;Koalicji Obywatelskiej. &ndash;<em> To jest bardzo istotne, ponieważ możemy zabrać na naczepę więcej niż do tej pory. Dodatkowo w&nbsp;Polsce rozbudowujemy miejsca, gdzie można przerzucać&nbsp;</em><em>towary&nbsp;</em><em>z&nbsp;tir&oacute;w na tory. Przykładem&nbsp;</em><em>są&nbsp;</em><em>chociażby Karsznice w&nbsp;Zduńskiej Woli.</em></p><p style="text-align:justify">Oddany do użytku jesienią 2023 roku terminal multimodalny Zduńska Wola &ndash; Karsznice znajduje się na styku gł&oacute;wnej europejskiej linii komunikacyjnej wsch&oacute;d&ndash;zach&oacute;d oraz&nbsp;trasy p&oacute;łnoc&ndash;południe łączącej m.in. Adriatyk, Bałtyk oraz&nbsp;Morze P&oacute;łnocne. Umożliwia m.in. przeładunek i&nbsp;składowanie naczep i&nbsp;nadwozi wymiennych czy też przeładunek i&nbsp;składowanie kontener&oacute;w pr&oacute;żnych i&nbsp;ładownych z&nbsp;przesyłką neutralną i&nbsp;niebezpieczną.</p><p style="text-align:justify">W tym tygodniu terminal odwiedziła delegacja Komisji Transportu i&nbsp;Turystyki (TRAN) Parlamentu Europejskiego. W trakcie trzydniowej wizyty w&nbsp;Polsce&nbsp;europosłowie przyglądali się rozwojowi multimodalnych węzł&oacute;w transportowych i&nbsp;projekt&oacute;w w&nbsp;zakresie mobilności wojskowej. Komisja przygotowuje się do przeglądu instrumentu &bdquo;Łącząc Europę&rdquo; na lata 2028&ndash;2034, kt&oacute;ry stanowi unijne źr&oacute;dło finansowania dużych projekt&oacute;w transgranicznych w&nbsp;dziedzinie transportu i&nbsp;energii. Głosowanie nad projektem stanowiska Parlamentu Europejskiego planowane jest w&nbsp;lipcu 2026 roku.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/90347758_pe_pojazdy_ciezkie_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Sektor energetyczny przyspiesza wdrażanie rozwiązań AI. Bez odpowiedniego zarządzania zwiększa to podatność infrastruktury krytycznej na ataki]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/sektor-energetyczny,p1605384910</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/sektor-energetyczny,p1605384910</guid>
     <pubDate>Thu, 02 Apr 2026 06:30:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/energetyka-it-foto_1.jpg" alt="" /> <p style="text-align: justify;"><strong>Nieautoryzowane wykorzystanie sztucznej inteligencji staje się jednym z&nbsp;gł&oacute;wnych zagrożeń dla&nbsp;bezpieczeństwa firm, także w&nbsp;sektorze energetycznym. Z raport&oacute;w wynika, że nawet 47 proc. użytkownik&oacute;w korzysta z&nbsp;narzędzi AI poza&nbsp;kontrolą dział&oacute;w IT, co zwiększa ryzyko wycieku danych i&nbsp;cyberatak&oacute;w. W branży infrastruktury krytycznej skutki takich działań mogą mieć charakter systemowy.</strong></p><p style="text-align: justify;"><em>&ndash;&nbsp;AI, czyli technologia, kt&oacute;ra szturmem zdobywa polskie przedsiębiorstwa i&nbsp;nie tylko, wdrażana bez przemyślanej strategii i&nbsp;tak zwanego governance&rsquo;u to zaproszenie dla&nbsp;atakujących. Ta technologia jest w&nbsp;powszechnym użyciu, a więc niemal każdy dzisiaj ma do niej dostęp. Z powszechności jej stosowania wynika fakt, że może być&nbsp;</em><em>r&oacute;wnież&nbsp;</em><em>wykorzystana przez&nbsp;osoby bądź organizacje, kt&oacute;re chcą zaszkodzić naszemu przedsiębiorstwu&nbsp;&ndash;</em> podkreśla w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria Jarosław Zarychta, head of business development w&nbsp;Billennium.</p><p style="text-align: justify;">Zjawisko określane jako shadow AI oznacza wykorzystywanie narzędzi sztucznej inteligencji poza&nbsp;kontrolą dział&oacute;w IT i&nbsp;cyberbezpieczeństwa, najczęściej z&nbsp;użyciem prywatnych kont pracownik&oacute;w. Według raportu Netskope &bdquo;Cloud and Threat Report: Shadow AI and Agentic AI 2025&rdquo; skala tego zjawiska rośnie wraz z&nbsp;upowszechnieniem generatywnej AI &ndash; niemal połowa użytkownik&oacute;w korzysta z&nbsp;niej w&nbsp;spos&oacute;b niezarządzany, a przeciętna organizacja odnotowuje ok. 223 przypadki miesięcznie związane z&nbsp;przesyłaniem danych do aplikacji AI. Liczba użytkownik&oacute;w narzędzi generatywnej AI wzrosła trzykrotnie rok do roku, a liczba zapytań kierowanych do tych system&oacute;w &ndash; sześciokrotnie.</p><p style="text-align: justify;"><em>&ndash;&nbsp;W wielu organizacjach pracownicy mają dziś stosunkowo swobodny dostęp do dużych modeli językowych, takich jak ChatGPT, Google Gemini czy rozwiązania Anthropic, i&nbsp;wykorzystują je do formułowania zapytań, tzw. prompt&oacute;w. Problem polega na tym, że często odbywa się to bez nadzoru zespoł&oacute;w cyberbezpieczeństwa oraz&nbsp;departament&oacute;w IT. Brak takiej kontroli oznacza realne ryzyko dla&nbsp;przedsiębiorstwa &ndash; w&nbsp;szczeg&oacute;lności w&nbsp;przypadku organizacji infrastruktury krytycznej, takich jak sp&oacute;łki energetyczne &ndash; ponieważ otwiera nowe wektory ataku, kt&oacute;rych źr&oacute;dłem mogą być narzędzia oparte na sztucznej inteligencji </em>&ndash; tłumaczy Jarosław Zarychta.</p><p style="text-align: justify;">Według analiz Microsoftu nawet 71 proc. pracownik&oacute;w korzystało z&nbsp;narzędzi AI poza&nbsp;oficjalnymi rozwiązaniami udostępnianymi przez&nbsp;pracodawcę, a część świadomie omija obowiązujące polityki bezpieczeństwa.</p><p style="text-align: justify;">Raport Netskope wskazuje, że liczba dostępnych aplikacji generatywnej AI przekracza już 1,5 tys., a organizacje często nie&nbsp;mają narzędzi do monitorowania ich wykorzystania ani kontroli przepływu danych. Problem pogłębia fakt, że pracownicy korzystają z&nbsp;wielu narzędzi jednocześnie &ndash; przeciętna firma stosuje co najmniej kilkanaście r&oacute;żnych aplikacji AI, co znacząco utrudnia zarządzanie ryzykiem. W efekcie powstają niewidoczne dla&nbsp;organizacji procesy przetwarzania danych oraz&nbsp;nowe wektory ataku, w&nbsp;tym związane z&nbsp;wykorzystaniem generatywnej AI do manipulacji treściami i&nbsp;podszywania się pod inne osoby.</p><p style="text-align: justify;"><em>&ndash;&nbsp;Proszę sobie wyobrazić sytuację, że do dyrektora firmy energetycznej dzwoni prezes danego koncernu energetycznego i&nbsp;prosi o&nbsp;zlecenie do księgowości wykonania przelewu na konkretną kwotę do jakiegoś kontrahenta, a także m&oacute;wi, żeby nie&nbsp;zadawać pytań, bo sprawa jest bardzo pilna. Wygenerowała to sztuczna inteligencja, to jest klasyczny deepfake, jeżeli nie&nbsp;wdrożymy jako przedsiębiorstwo energetyczne mechanizm&oacute;w zapobiegania tego typu atakom, jesteśmy podatni m.in. na na podszywanie się pod ważne osoby w&nbsp;hierarchii naszej organizacji&nbsp;&ndash;</em> tłumaczy head of business development w&nbsp;Billennium.</p><p style="text-align: justify;">Rozw&oacute;j AI zmienia charakter zagrożeń. Technologie generatywne mogą być wykorzystywane do automatyzacji phishingu, tworzenia złośliwego oprogramowania czy generowania wiarygodnych materiał&oacute;w deepfake, kt&oacute;re utrudniają identyfikację ataku. Jednocześnie użytkownicy, wprowadzając do narzędzi AI dane operacyjne, finansowe czy techniczne, mogą nieświadomie przekazywać wrażliwe informacje do zewnętrznych system&oacute;w.</p><p style="text-align: justify;">Rosnące znaczenie bezpieczeństwa w&nbsp;tym obszarze znajduje odzwierciedlenie w&nbsp;regulacjach unijnych. Firmy energetyczne muszą dziś r&oacute;wnolegle odpowiadać na wymagania dyrektywy NIS2, krajowych przepis&oacute;w o&nbsp;krajowym systemie cyberbezpieczeństwa (ustawa o&nbsp;KSC) oraz&nbsp;AI Act. Oznacza to, że wykorzystanie sztucznej inteligencji przestaje być wyłącznie obszarem innowacji, a staje się elementem odpowiedzialności operacyjnej i&nbsp;zarządczej, bezpośrednio powiązanym z&nbsp;ryzykiem biznesowym i&nbsp;regulacyjnym.</p><p style="text-align: justify;"><em>&ndash;&nbsp;Powszechnie&nbsp;</em><em>się&nbsp;</em><em>narzeka na regulacje, niemniej jednak sektor energetyczny od lat pracuje z&nbsp;regulatorem rynkowym, podobnie jak sektor finansowy, telekomunikacyjny. Celem regulacji w&nbsp;tym przypadku jest ochrona konsument&oacute;w i&nbsp;przedsiębiorstw przed negatywnymi skutkami stosowania sztucznej inteligencji. Dzisiaj framework budowy bezpiecznego AI dla&nbsp;organizacji to przede wszystkim zbadanie swoich polityk wewnątrzorganizacyjnych, dostosowanie tych polityk do procedur i&nbsp;regulacji np. Unii Europejskiej&nbsp;&ndash;</em> m&oacute;wi Jarosław Zarychta.</p><p style="text-align: justify;">Dyrektywa NIS2 nakłada na przedsiębiorstwa infrastruktury krytycznej obowiązki związane z&nbsp;zarządzaniem ryzykiem, raportowaniem incydent&oacute;w oraz&nbsp;zabezpieczeniem łańcucha dostaw, natomiast AI Act wprowadza ramy dla&nbsp;bezpiecznego wykorzystania sztucznej inteligencji. Regulacje te wymagają m.in. identyfikacji system&oacute;w AI, oceny ryzyka oraz&nbsp;wdrożenia mechanizm&oacute;w kontrolnych.</p><p style="text-align: justify;"><em>&ndash;&nbsp;Jako europejski rynek powinniśmy zbudować rozwiązania, kt&oacute;re będą nas doskonale zabezpieczały przed r&oacute;żnego rodzaju zagrożeniami. Związane z&nbsp;tym elementy, takie jak zawarte w&nbsp;NIS 2 regulacje i&nbsp;wymagania, pozwalają nam&nbsp;</em><em>się&nbsp;lepiej przygotować na to nowe środowisko. Po pierwsze, musimy zadbać o&nbsp;to, aby mieć pełną kontrolę nad danymi, po drugie &ndash;&nbsp;o&nbsp;to, aby te dane były bezpieczne, czyli pod kątem cyberbezpieczeństwa, m.in. szyfrowanie danych w&nbsp;spoczynku i&nbsp;w przesyle&nbsp;&ndash;</em> ocenia&nbsp;&nbsp;Mariusz Aksamit, head of cloud delivery domain w&nbsp;Billennium.</p><p style="text-align: justify;">Jednym z&nbsp;kluczowych kierunk&oacute;w rozwoju jest koncepcja tzw. sovereign cloud, czyli rozwiązań zapewniających pełną kontrolę nad danymi oraz&nbsp;ich przetwarzaniem w&nbsp;ramach określonej jurysdykcji. W połączeniu z&nbsp;architekturą multicloud pozwala to ograniczyć ryzyko uzależnienia od jednego dostawcy oraz&nbsp;zwiększyć odporność system&oacute;w na zakł&oacute;cenia i&nbsp;ataki.</p><p style="text-align: justify;">Coraz większe znaczenie ma także bezpieczeństwo całego łańcucha dostaw AI &ndash; od dostawc&oacute;w modeli i&nbsp;usług chmurowych, przez&nbsp;interfejsy API i&nbsp;integrator&oacute;w, po dane wejściowe i&nbsp;kontekstowe wykorzystywane przez&nbsp;organizację. Słabo zabezpieczony element ekosystemu może przenosić ryzyko na całą organizację, co ma szczeg&oacute;lne znaczenie w&nbsp;sektorze energetycznym jako infrastrukturze krytycznej.</p><p style="text-align: justify;"><em>&ndash;&nbsp;Dzięki temu będziemy mogli szerzej wykorzystać chociażby nadchodzące rozwiązania AI czy nowe elementy, kt&oacute;re</em><em>&nbsp;za chwilę</em><em>&nbsp;się pojawią na rynku. Ma to też&nbsp;</em><em>oczywiście&nbsp;</em><em>ogromne znaczenie w&nbsp;kontekście bezpieczeństwa państwa, bo sektor energetyczny jest sektorem krytycznym&nbsp;&ndash;</em> tłumaczy Mariusz Aksamit.</p><p style="text-align: justify;">Unia Europejska planuje przeznaczyć setki miliard&oacute;w euro na wzmacnianie odporności infrastruktury, w&nbsp;tym energetycznej i&nbsp;cyfrowej. Ma to wspierać rozw&oacute;j bezpiecznych technologii oraz&nbsp;ograniczać ryzyka związane z&nbsp;cyberzagrożeniami.</p><p style="text-align: justify;"><em>&ndash;&nbsp;System energetyczny już w&nbsp;1/3 pr&oacute;buje wdrażać rozwiązania AI, natomiast pytanie, czy jest przygotowany, jest pochodną tego, w&nbsp;jaki spos&oacute;b do tego podchodzi. Według badań SIG 72 proc. organizacji zajmujących się energią wdraża AI poniżej dobrze pojętych standard&oacute;w bezpieczeństwa, kt&oacute;re mamy w&nbsp;IT. Jest więc jeszcze trochę do poprawienia&nbsp;&ndash;</em> ocenia head of cloud delivery domain w&nbsp;Billennium.</p><p style="text-align: justify;">Kluczowym elementem bezpiecznego wdrażania AI jest governance, czyli zestaw zasad, procedur i&nbsp;narzędzi pozwalających kontrolować spos&oacute;b wykorzystania tej technologii w&nbsp;organizacji. Oznacza to konieczność budowy sp&oacute;jnego systemu zarządzania AI, obejmującego m.in.: rejestr modeli i&nbsp;zastosowań, kontrolę dostępu i&nbsp;zgodności z&nbsp;regulacjami, monitoring wykorzystania narzędzi oraz&nbsp;pełną ścieżkę audytu działań użytkownik&oacute;w i&nbsp;modeli. Coraz częściej elementem takiego podejścia jest także kontrola koszt&oacute;w korzystania z&nbsp;dużych modeli językowych oraz&nbsp;ograniczanie zjawiska shadow AI poprzez centralne polityki i&nbsp;narzędzia. Dokładnie takie rozwiązanie ma w&nbsp;swoim portfolio Billennium &ndash; AI Governance Suite, kt&oacute;ry działa jak &bdquo;system operacyjny&rdquo;, zapewniając bezpieczne wdrożenie AI w&nbsp;organizacji.</p><p style="text-align: justify;"><em>&ndash;&nbsp;Ustawodawca narzuca na przykład kilka element&oacute;w, kt&oacute;re są wprost związane z&nbsp;governance&rsquo;em AI, czyli między innymi konieczność zweryfikowania łańcucha dostaw AI w&nbsp;całej rozciągłości, konieczność zgłaszania incydent&oacute;w związanych z&nbsp;AI w&nbsp;ciągu 24 godzin i&nbsp;regularne testy rozwiązań AI, kt&oacute;re powinny być wykonywane. Ze względu na to, że my jako Billennium pracujemy na tym rynku i&nbsp;mamy spore doświadczenie, wiemy, że wiele tych aspekt&oacute;w stanowi spore wyzwanie dla&nbsp;firm, r&oacute;wnież z&nbsp;sektora energetycznego&nbsp;&ndash;</em> m&oacute;wi Mariusz Aksamit.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/1605384910_energetyka_it_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[70 proc. oszustw w sieci dotyczy fałszywych inwestycji finansowych. Głównie wykorzystywane są do tego treści w platformach społecznościowych]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/70-proc-oszustw-w-sieci,p1109163635</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/70-proc-oszustw-w-sieci,p1109163635</guid>
     <pubDate>Thu, 02 Apr 2026 06:20:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/707-cert-raport-bezp-foto2.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Sztuczna inteligencja przyspiesza cyberataki i&nbsp;zmienia ich charakter &ndash; czas przygotowania złośliwego kodu może&nbsp;</strong><strong>się&nbsp;</strong><strong>skr&oacute;cić do kilku minut, a phishing odpowiada już za ponad 47 proc. wszystkich incydent&oacute;w &ndash; wynika z&nbsp;raportu CERT Orange Polska. Największą część oszustw stanowią fałszywe inwestycje, kt&oacute;re stanowią blisko 70 proc. przypadk&oacute;w.</strong></p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Gł&oacute;wne trendy cyberbezpieczeństwa w&nbsp;2026 roku i&nbsp;nadchodzących latach to zdecydowanie sztuczna inteligencja. Jej wpływ obserwujemy w&nbsp;bardzo wielu atakach, ale r&oacute;wnież w&nbsp;systemach obrony. Ta obrona i&nbsp;stosowane techniki muszą odpowiadać temu, co wykonują nasi adwersarze &ndash; liczy się czas, szybkość działania, usprawnianie tych atak&oacute;w, odpowiedź na nie, często wspierane sztuczną inteligencją &ndash;</em> podkreśla w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria Robert Grabowski, szef CERT Orange Polska.</p><p style="text-align:justify">W 2025 roku CyberTarcza Orange zablokowała 345 tys. domen phishingowych, a niemal 5,5 mln os&oacute;b ochroniła przed utratą danych czy pieniędzy. Jednocześnie phishing pozostaje najważniejszym wektorem atak&oacute;w &ndash; odpowiada za ponad 47 proc. wszystkich incydent&oacute;w, wyraźnie wyprzedzając ataki DDoS (niemal 16 proc.) i&nbsp;złośliwe oprogramowanie (ponad 13 proc.).</p><p style="text-align:justify">Skala zagrożeń rośnie, choć ich struktura od kilku lat pozostaje podobna. Zmienia się natomiast spos&oacute;b realizacji atak&oacute;w &ndash; coraz bardziej zautomatyzowany, skalowalny i&nbsp;oparty na gotowych narzędziach. Szacunkowo nawet 90 proc. kampanii phishingowych opiera się na tych samych schematach i&nbsp;gotowych szablonach, masowo replikowanych i&nbsp;modyfikowanych. Domeny wykorzystywane w&nbsp;atakach są generowane automatycznie i&nbsp;używane na dużą skalę, często tylko przez&nbsp;kr&oacute;tki czas, co utrudnia ich szybkie wykrywanie i&nbsp;blokowanie. Coraz częściej wykorzystywane są także specjalne aplikacje do wysyłki SMS-&oacute;w phishingowych, co dodatkowo zwiększa tempo i&nbsp;zasięg kampanii.</p><p style="text-align:justify">Phishing nie&nbsp;polega już wyłącznie na nakłonieniu użytkownika do kliknięcia w&nbsp;link. Coraz częściej jest to złożony ekosystem obejmujący fałszywe strony, reklamy, komunikację i&nbsp;infrastrukturę techniczną, zaprojektowany tak, by maksymalnie się&nbsp;upodobnić do wiarygodnych usług i&nbsp;zwiększyć skuteczność ataku.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Zauważamy bardzo istotny wpływ sztucznej inteligencji na tzw. uzbrajanie podatności, czyli przygotowywanie złośliwego kodu, kt&oacute;ry ją wykorzysta. Teraz te exploity powstają w&nbsp;ciągu 24 godzin, ale spodziewamy się, że ten czas w&nbsp;nadchodzących latach może zostać skr&oacute;cony nawet do kilku minut &ndash;</em> ocenia Robert Grabowski.</p><p style="text-align:justify">Automatyzacja zmienia także strukturę samych oszustw. Największą część phishingu stanowią obecnie fałszywe inwestycje &ndash; odpowiadają za blisko 70 proc. wszystkich przypadk&oacute;w, podczas gdy jeszcze dwa lata wcześniej było to 28 proc. W tej kategorii dominują fałszywe giełdy i&nbsp;serwisy obiecujące szybki zysk bez ryzyka, dystrybuowane gł&oacute;wnie za pośrednictwem medi&oacute;w społecznościowych i&nbsp;największych sieci reklamowych.</p><p style="text-align:justify">Z danych raportu wynika, że ponad 72 proc. użytkownik&oacute;w, kt&oacute;rzy trafili na strony phishingowe, zostało zwabionych właśnie przez&nbsp;scenariusze inwestycyjne. W praktyce oznacza to, że za skalą tych oszustw stoi przede wszystkim masowy kolportaż treści w&nbsp;platformach społecznościowych oraz&nbsp;wykorzystanie nieświadomych użytkownik&oacute;w jako kanału dalszej dystrybucji.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Nie słabnie rynek fałszywych reklam i&nbsp;kolportażu złośliwych treści za ich pomocą w&nbsp;mediach społecznościowych i&nbsp;w gł&oacute;wnych sieciach reklamowych. Zaawansowane grupy APT i&nbsp;ich zaawansowane techniki mają z&nbsp;kolei przełożenie na techniki wykorzystywane przez&nbsp;złośliwe oprogramowanie, kt&oacute;re jest szeroko dystrybuowane. APT to najbardziej zaawansowane ataki wykorzystywane przez&nbsp;grupy, często sponsorowane przez&nbsp;rządy, skierowane w&nbsp;najbardziej kluczowe sektory, firmy. Wykorzystują one często tak zwane podatności zero-day &ndash;</em> tłumaczy szef CERT Orange Polska.</p><p style="text-align:justify">Zmiany widoczne są r&oacute;wnież w&nbsp;charakterze atak&oacute;w DDoS. Choć dominują kr&oacute;tkie incydenty trwające poniżej 10 minut i&nbsp;o stosunkowo niskim natężeniu, rośnie ich znaczenie operacyjne. Coraz częściej stanowią one element większych kampanii &ndash; wspierają działania dezinformacyjne, pr&oacute;by wymuszeń lub służą odwr&oacute;ceniu uwagi od r&oacute;wnolegle prowadzonych operacji. W 2025 roku w&nbsp;sieci Orange odnotowano ataki o&nbsp;rekordowej sile, sięgającej 1,5 Tb/s.</p><p style="text-align:justify">Rok 2025 przyni&oacute;sł także rozw&oacute;j wielomilionowych botnet&oacute;w, kt&oacute;re umożliwiają prowadzenie atak&oacute;w o&nbsp;niespotykanej wcześniej skali. Przykładem są sieci bot&oacute;w takie jak Aisuru, wykorzystywane do przeprowadzania bardzo dużych, skoordynowanych atak&oacute;w DDoS.</p><p style="text-align:justify">Ataki DDoS przestają być jednorazowym zdarzeniem, a stają się narzędziem wykorzystywanym w&nbsp;złożonych scenariuszach operacyjnych. Platformizacja tego typu usług sprawia, że są one łatwo dostępne i&nbsp;mogą być precyzyjnie planowane, co fundamentalnie zmienia ich rolę w&nbsp;ekosystemie zagrożeń.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Technologia pomaga zar&oacute;wno obrońcom, jak i&nbsp;atakującym, kt&oacute;rzy wykorzystują ją bez żadnych zasad etycznych i&nbsp;moralnych, w&nbsp;szczeg&oacute;lności np. sztuczną inteligencję, my z&nbsp;kolei pracujemy w&nbsp;narzuconych etycznych ramach. To obosieczny miecz, musimy badać, jak się&nbsp;</em><em>zmieniły&nbsp;</em><em>ataki z&nbsp;wykorzystaniem sztucznej inteligencji, jaki ma&nbsp;</em><em>ona&nbsp;</em><em>wpływ na złośliwe oprogramowanie, na tworzony kod. Z drugiej strony musimy aktualizować nasze systemy wykrywania &ndash;</em>&nbsp;przekonuje Robert Grabowski.</p><p style="text-align:justify">Rosnąca skala zagrożeń przekłada się na rozw&oacute;j narzędzi ochronnych działających na poziomie sieci. Kluczowym rozwiązaniem pozostaje CyberTarcza Orange, kt&oacute;ra blokuje ruch do złośliwych domen jeszcze przed dotarciem do użytkownika, ograniczając skutki atak&oacute;w niezależnie od jego reakcji.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Gdy użytkownicy pr&oacute;bują odwiedzić złośliwe strony, strony phishingowe lub gdy złośliwe oprogramowanie pr&oacute;buje się&nbsp;</em><em>kontaktować&nbsp;</em><em>z&nbsp;botmasterem, z&nbsp;serwerem C2, kt&oacute;ry steruje nim czy botnetem, ten ruch jest zatrzymywany w&nbsp;sieci Orange Polska. Albo ten ruch nie&nbsp;dociera, albo użytkownik zostaje poinformowany, że właśnie pr&oacute;bował odwiedzić złośliwą stronę, co ma też dodatkowy walor edukacyjny &ndash;</em> wskazuje szef CERT Orange Polska.</p><p style="text-align:justify">Cyberprzestępcy coraz częściej wykorzystują narzędzia umożliwiające tworzenie wiarygodnych komunikat&oacute;w i&nbsp;fałszywych stron na masową skalę, co sprawia, że kluczowym elementem systemu bezpieczeństwa pozostaje użytkownik oraz&nbsp;jego świadomość zagrożeń. Ciągły monitoring zagrożeń (threat hunting) czy przygotowywanie scenariuszy reakcji przestają być działaniami &bdquo;na wszelki wypadek&rdquo;, a stają się koniecznością.</p><p style="text-align:justify">CERT Orange Polska rozwija także narzędzia pozwalające monitorować wycieki danych i&nbsp;zwiększać kontrolę nad cyfrową tożsamością. Z rozwiązania Hasło Alert korzysta już ponad 40 tys. użytkownik&oacute;w. Narzędzie analizuje bazy wyciek&oacute;w liczące miliardy rekord&oacute;w i&nbsp;umożliwia szybkie sprawdzenie, czy dane logowania zostały ujawnione.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; W tym roku uruchomiliśmy r&oacute;wnież nowy formularz na stronie cert.orange.pl, na kt&oacute;rym można zweryfikować, czy domena jest złośliwa. Zatem zanim ktoś ją odwiedzi, może wpisać adres i&nbsp;dostanie informację, czy ta strona jest blokowana. Ten mechanizm na pewno będziemy rozbudowywać o&nbsp;nowe formy detekcji informacji &ndash;</em> zapowiada Robert Grabowski.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/1109163635_cert_raport_bezp_4_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Ciągłe monitorowanie glukozy zwiększa skuteczność leczenia cukrzycy typu 2. Potwierdzają to najnowsze wyniki badań [DEPESZA]]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/ciagle-monitorowanie,p1845998664</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/ciagle-monitorowanie,p1845998664</guid>
     <pubDate>Thu, 02 Apr 2026 06:15:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/sensor-zdjecie.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Systemy ciągłego monitorowania glukozy (CGM) poprawiają kontrolę cukrzycy typu 2 także u pacjent&oacute;w stosujących wyłącznie insulinę bazową &ndash; wynika z&nbsp;najnowszych badań. Obecnie jedynie 18&ndash;30 proc. spośr&oacute;d ok. 63 mln os&oacute;b leczonych insuliną osiąga docelowe wartości glikemii, co wiąże się z&nbsp;wyższym ryzykiem powikłań oraz&nbsp;kosztami dla&nbsp;system&oacute;w ochrony zdrowia szacowanymi globalnie na 217 mld dolar&oacute;w rocznie.</strong></p><p style="text-align:justify">Dane wskazują, że zastosowanie CGM może istotnie poprawić kontrolę poziomu glukozy w&nbsp;tej grupie pacjent&oacute;w, ograniczając ryzyko powikłań i&nbsp;przyczyniając się do zmniejszenia obciążeń dla&nbsp;system&oacute;w opieki zdrowotnej.</p><p style="text-align:justify">U pacjent&oacute;w z&nbsp;cukrzycą typu 2 leczonych insuliną bazową jednym z&nbsp;gł&oacute;wnych wyzwań pozostaje dostosowanie terapii do zmiennych poziom&oacute;w glukozy w&nbsp;ciągu dnia. Ograniczona liczba pomiar&oacute;w przy użyciu tradycyjnych glukometr&oacute;w utrudnia wychwycenie wahań glikemii, w&nbsp;tym epizod&oacute;w hipoglikemii i&nbsp;hiperglikemii, co przekłada się na trudności w&nbsp;osiąganiu cel&oacute;w terapeutycznych.</p><p style="text-align:justify">Badanie FreeDM2 przeprowadzone w&nbsp;Wielkiej Brytanii wykazało przewagę system&oacute;w CGM nad tradycyjną samokontrolą glikemii przy użyciu glukometru. Po czterech miesiącach pacjenci korzystający z&nbsp;monitorowania ciągłego obniżyli poziom HbA1c, czyli średni poziom cukru we krwi z&nbsp;ostatnich miesięcy, o&nbsp;0,6 proc. bardziej niż osoby wykonujące pomiary z&nbsp;palca oraz&nbsp;spędzali średnio o&nbsp;2,5 godz. dziennie więcej w&nbsp;docelowym zakresie glikemii (70&ndash;180 mg/dL).</p><p style="text-align:justify">Podobne rezultaty przyniosło badanie prowadzone we Włoszech w&nbsp;warunkach codziennej praktyki klinicznej. Po trzech miesiącach stosowania CGM pacjenci osiągali lepsze średnie poziomy glukozy, dłuższy czas w&nbsp;zakresie docelowym oraz&nbsp;poprawę jakości życia.</p><p style="text-align:justify">Dla tej grupy pacjent&oacute;w dostęp do nowoczesnych technologii jest wciąż ograniczony. Systemy ciągłego monitorowania glukozy najczęściej są refundowane przede wszystkim dla&nbsp;os&oacute;b intensywnie leczonych insuliną, podczas gdy pacjenci stosujący wyłącznie insulinę bazową rzadziej są nimi obejmowani. Tymczasem, jak wskazują eksperci, to właśnie w&nbsp;tej grupie poprawa kontroli glikemii pozostaje jednym z&nbsp;największych wyzwań terapeutycznych.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Najnowsze wyniki badań jednoznacznie pokazują, jak ważną rolę odgrywa ciągłe monitorowanie glukozy w&nbsp;codziennym życiu os&oacute;b z&nbsp;cukrzycą typu 2. Dostęp do danych w&nbsp;czasie rzeczywistym pozwala pacjentom lepiej zarządzać terapią i&nbsp;podejmować świadome decyzje dotyczące diety, aktywności fizycznej czy leczenia</em> &ndash; podkreśla Monika Kaczmarek, prezeska Polskiego Stowarzyszenia Diabetyk&oacute;w.</p><p style="text-align:justify">Systemy CGM umożliwiają stałe monitorowanie poziomu glukozy bez konieczności wykonywania częstych nakłuć palca. Tymczasem, jak wskazują eksperci, to właśnie w&nbsp;tej grupie poprawa kontroli glikemii pozostaje jednym z&nbsp;największych wyzwań terapeutycznych. Sensor umieszczony na ciele przekazuje dane w&nbsp;czasie rzeczywistym do aplikacji lub czytnika, co pozwala śledzić nie&nbsp;tylko aktualny poziom glikemii, lecz także jej trendy i&nbsp;kierunek zmian. W praktyce umożliwia to szybsze reagowanie na wahania poziomu cukru oraz&nbsp;lepsze dostosowanie terapii, diety i&nbsp;aktywności fizycznej. Z technologii FreeStyle Libre korzysta obecnie ok. 8 mln os&oacute;b w&nbsp;ponad 60 krajach na świecie.</p><p style="text-align:justify">Znaczenie takich rozwiązań rośnie wraz ze skalą problemu zdrowotnego. Według Międzynarodowej Federacji Diabetologicznej (IDF) na świecie żyje 589 mln os&oacute;b z&nbsp;cukrzycą. Cukrzyca typu 2 stanowi ok. 90 proc. wszystkich przypadk&oacute;w i&nbsp;jest jedną z&nbsp;gł&oacute;wnych przyczyn chor&oacute;b sercowo-naczyniowych, niewydolności nerek czy utraty wzroku.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Widzimy wyraźnie, że takie rozwiązania przekładają się na lepsze wyniki zdrowotne oraz&nbsp;większe bezpieczeństwo terapii. Cieszymy się, że głos pacjent&oacute;w znajduje odzwierciedlenie w&nbsp;danych naukowych i&nbsp;aktualnych zaleceniach klinicznych. Dlatego apelujemy o&nbsp;dostosowanie zasad refundacji, aby każdy pacjent stosujący insulinę miał dostęp do technologii, kt&oacute;re realnie zmniejszają ryzyko powikłań i&nbsp;poprawiają jakość życia </em>&ndash; m&oacute;wi Monika Kaczmarek.</p><p style="text-align:justify">Nowe podejście znajduje odzwierciedlenie także w&nbsp;zaleceniach klinicznych. W najnowszych rekomendacjach Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego na 2026 rok po raz pierwszy wskazano na zasadność stosowania system&oacute;w CGM nie&nbsp;tylko u pacjent&oacute;w intensywnie leczonych insuliną, ale także u os&oacute;b przyjmujących pojedyncze wstrzyknięcia oraz&nbsp;korzystających z&nbsp;nowoczesnych terapii doustnych i&nbsp;inkretynowych.</p><p style="text-align:justify">Coraz więcej kraj&oacute;w decyduje się na szeroką refundację system&oacute;w CGM dla&nbsp;wszystkich pacjent&oacute;w stosujących insulinę &ndash; niezależnie od liczby dawek w&nbsp;ciągu doby. Takie rozwiązania funkcjonują już m.in. we Francji, Włoszech, Hiszpanii, Szwajcarii, Szwecji, Finlandii, Walii, USA, Kanadzie, Japonii, Chinach, Chile, Zjednoczonych Emiratach Arabskich i&nbsp;Brazylii. Wiele kolejnych państw rozważa wprowadzenie podobnych regulacji, dostrzegając korzyści zdrowotne, społeczne i&nbsp;systemowe wynikające z&nbsp;lepszej kontroli cukrzycy.</p><p style="text-align:justify">Eksperci podkreślają, że szersze wykorzystanie technologii ciągłego monitorowania glukozy może zmienić model leczenia cukrzycy typu 2 z&nbsp;reaktywnego na proaktywny. W warunkach rosnącej liczby pacjent&oacute;w oraz&nbsp;obciążeń dla&nbsp;system&oacute;w ochrony zdrowia zwiększenie dostępności takich rozwiązań jest postrzegane nie&nbsp;tylko jako potrzeba kliniczna, ale r&oacute;wnież jako element racjonalnej polityki zdrowotnej.</p>]]></description>
     
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Europejskie AGD traci udziały w rynku. Branża ostrzega przed utratą konkurencyjności]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/europejskie-agd-traci,p200372102</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/europejskie-agd-traci,p200372102</guid>
     <pubDate>Wed, 01 Apr 2026 06:30:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/applia-plan-ue-foto_1.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Na rynku Unii Europejskiej&nbsp;rośnie udział urządzeń dużego AGD produkowanych w&nbsp;krajach trzecich. Stanowią one już około 44 proc. wszystkich sprzęt&oacute;w dostępnych na p&oacute;łkach w&nbsp;krajach członkowskich. Przedstawiciele europejskiej branży ostrzegają przed groźbą utraty konkurencyjności i&nbsp;apelują do instytucji UE o&nbsp;stworzenie planu dla&nbsp;przemysłu AGD. Chcą m.in. niższych cen energii, sp&oacute;jnych przepis&oacute;w czy zachęt do inwestycji w&nbsp;robotyzację.</strong></p><p style="text-align:justify">Jak wynika z&nbsp;&bdquo;Raportu rynku AGD 2025/2026&rdquo; przygotowanego przez&nbsp;Związek Pracodawc&oacute;w AGD &ndash; APPLiA Polska, 39 proc. unijnej produkcji AGD w&nbsp;Unii Europejskiej pochodzi z&nbsp;Polski. W kategoriach takich jaki zmywarki, pralki czy suszarki krajowe zakłady mają ponad 50-proc. udział. Polska zwiększa sw&oacute;j udział pomimo spadku produkcji krajowej, ale wynika to z&nbsp;malejącej produkcji w&nbsp;całej Unii.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Polska jest gł&oacute;wnym producentem sprzętu AGD w&nbsp;Unii Europejskiej. Bardzo nas to cieszy, ale to nie&nbsp;znaczy, że nie&nbsp;mamy problem&oacute;w. Udziały polskiej produkcji i&nbsp;sprzedaży na rynek europejski maleją. Wprawdzie nieznacznie, bo bronimy się w&nbsp;dość efektywny spos&oacute;b, ale są takie czynniki międzynarodowe, kt&oacute;re utrudniają&nbsp;</em><em>nam&nbsp;</em><em>pracę &ndash;</em> m&oacute;wi&nbsp;agencji Newseria Wojciech Konecki, prezes Związku Pracodawc&oacute;w AGD &ndash; APPLiA Polska.</p><p style="text-align:justify">W całej Unii Europejskiej branża AGD&nbsp;zatrudnia 1 mln os&oacute;b i&nbsp;generuje 44 mld euro przychodu w&nbsp;europejskich łańcuchach dostaw. Tylko w&nbsp;Polsce w&nbsp;2025 roku pracowało w&nbsp;niej pośrednio lub bezpośrednio 100 tys. os&oacute;b. Zamknięcie kilku fabryk spowodowało jednak wyraźny spadek liczby zatrudnionych.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Branża AGD jest dość istotna dla&nbsp;gospodarki. W&nbsp;por&oacute;wnaniu do naszych siostrzanych branż wyprzedza nas tylko branża meblarska. Jesteśmy więksi niż wszystkie inne, może&nbsp;za wyjątkiem produkcji części samochodowych. Mamy 30 fabryk </em>&ndash; podkreśla Wojciech Konecki.</p><p style="text-align:justify">W 2025 roku wartość sprzedana produkcji w&nbsp;sektorze AGD wyniosła 25,5 mld zł. To o&nbsp;5 proc. mniej rok do roku. Dla por&oacute;wnania branża meblowa wygenerowała 49 mld zł, okienna &ndash;&nbsp;23 mld zł, a telewizor&oacute;w &ndash; 17 mld zł.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Bardzo nas boli to, że tylko w&nbsp;zeszłym roku zostało zamkniętych pięć fabryk w&nbsp;naszej branży. M&oacute;wię też o&nbsp;koleżankach i&nbsp;kolegach z&nbsp;innych branż, więc to&nbsp;</em><em>jest&nbsp;</em><em>dość niepokojący sygnał. Pewne działania muszą nastąpić natychmiast, bo za parę lat może już nas po prostu nie&nbsp;być. Chociaż jako AGD przeszliśmy r&oacute;żne koleje losu i&nbsp;potrafimy się bronić, a nawet atakować </em>&ndash; dodaje ekspert.</p><p style="text-align:justify">Raport APPLiA wskazuje na poważne wyzwanie, jakim jest konkurencja producent&oacute;w spoza Unii Europejskiej. W 2024 roku produkcja UE zaspokajała 56 proc. całej sprzedaży unijnej dużego AGD, podczas gdy rok wcześniej było to 59 proc. W niekt&oacute;rych kategoriach sprzęt&oacute;w udział produkcji unijnej stanowi już mniej niż połowę. W ujęciu ilościowym największym dostawcą dużego AGD do UE są Chiny (43 proc. w&nbsp;2025 roku). Import z&nbsp;tego kraju (w sztukach) jest o&nbsp;90 proc. wyższy niż przed pandemią.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Na pewno musimy dbać o&nbsp;łańcuchy dostaw i&nbsp;podaż siły roboczej. Musimy apelować o&nbsp;lepszą legislację na poziomie Unii Europejskiej, ale także w&nbsp;polskim&nbsp;parlamencie. Wiadomo, że do produkcji potrzebny jest kapitał, praca, ale też technologie. My jako Polska pod względem robotyzacji i&nbsp;cyfryzacji nie&nbsp;jesteśmy pionierem i&nbsp;potrzebujemy wsparcia. Potrzebujemy go r&oacute;wnież w&nbsp;kontekście konkurencyjności naszej produkcji w&nbsp;por&oacute;wnaniu do importowanych wyrob&oacute;w. Chodzi nam o&nbsp;zapewnienie r&oacute;wnych szans </em>&ndash; zaznacza prezes Związku Pracodawc&oacute;w AGD &ndash; APPLiA Polska.</p><p style="text-align:justify">Z raportu Polskiego Instytutu Ekonomicznego &bdquo;Wsparcie procesu robotyzacji w&nbsp;Polsce. Rekomendacje&rdquo; z&nbsp;maja 2025 roku wynika, że w&nbsp;unijnym sektorze przetw&oacute;rstwa przemysłowego w&nbsp;2023 roku zainstalowanych było 55 888 robot&oacute;w przemysłowych, w&nbsp;Polsce &ndash; 2203. Daje to 61 robot&oacute;w przypadających na 10 tys. zatrudnionych w&nbsp;naszym sektorze przetw&oacute;rstwa przemysłowego.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Przemysł AGD nie&nbsp;jest wyspą. Wiadomo, że jesteśmy w&nbsp;całym spektrum branż przemysł&oacute;w konsumenckich, kt&oacute;re mają podobne problemy. Szczeg&oacute;lnie w&nbsp;Polsce energia używana do produkcji jest jedną z&nbsp;najdroższych, o&nbsp;ile nie&nbsp;najdroższą na rynku europejskim. Bez pomocy w&nbsp;tej kwestii prawdopodobnie nie&nbsp;utrzymamy naszej pozycji &ndash;</em> uważa Wojciech Konecki. &ndash; <em>Są takie regulacje, kt&oacute;re nas bardzo mocno dotykają, chociażby CBAM czy regulacje dotyczące stali, gdzie zmniejszane są kontyngenty i&nbsp;podwyższane jest cło. To pomaga producentom stali w&nbsp;Europie, ale nie&nbsp;pomaga jej odbiorcom, bo ona jest w&nbsp;dużej mierze importowana. Tak że jest szereg czynnik&oacute;w makroekonomicznych, kt&oacute;re w&nbsp;dłuższym okresie wpływają na konkurencyjność naszej branży.</em></p><p style="text-align:justify">CBAM to mechanizm wyr&oacute;wnywania cen na granicach w&nbsp;zakresie emisji dwutlenku węgla. Dotyczy surowc&oacute;w i&nbsp;p&oacute;łprodukt&oacute;w, kt&oacute;rych produkcja w&nbsp;krajach spoza UE powoduje najsilniejsze emisje gaz&oacute;w cieplarnianych do atmosfery, w&nbsp;tym stali, cementu, aluminium, a nawet energii elektrycznej. CBAM obowiązuje w&nbsp;pełni od 1 stycznia 2026 roku importer&oacute;w unijnych, kt&oacute;rzy w&nbsp;określonych przypadkach będą musieli nabywać certyfikaty od organ&oacute;w krajowych.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Większość surowc&oacute;w potrzebnych do naszej produkcji jest obłożona tym cłem środowiskowym, ekologicznym, a już gotowe produkty, kt&oacute;re wjeżdżają na rynek europejski, nie&nbsp;są. Chodzi nam o&nbsp;zapewnienie r&oacute;wnych szans dla&nbsp;producent&oacute;w europejskich i&nbsp;zagranicznych </em>&ndash; zaznacza ekspert. &ndash; <em>Tuning regulacji jest bardzo potrzebny szczeg&oacute;lnie tam, gdzie m&oacute;wimy o&nbsp;konkurencyjności i&nbsp;podstawach naszej działalności.</em></p><p style="text-align:justify">W lutym br. Związek Pracodawc&oacute;w AGD &ndash; APPLiA Polska&nbsp;zaapelował o&nbsp;przygotowanie unijnego planu działania dla&nbsp;branży AGD. Trzy filary, kt&oacute;re według autor&oacute;w raportu powinny zostać w&nbsp;nim zawarte, to zapewnienie konkurencyjnych warunk&oacute;w produkcji (przystępna cenowo energia, zapewnienie r&oacute;wnych szans i&nbsp;stałego dostępu do surowc&oacute;w), zwiększenie przewidywalności i&nbsp;sp&oacute;jności unijnego prawa, wspieranie innowacji oraz&nbsp;inwestycje w&nbsp;cyfryzację, sztuczną inteligencję, zr&oacute;wnoważone projektowanie oraz&nbsp;kompetencje, aby utrzymać produkcję oraz&nbsp;wysokiej jakości miejsca pracy w&nbsp;Unii Europejskiej.</p><p style="text-align:justify">Zr&oacute;wnoważone projektowanie i&nbsp;inne elementy związane ze zmniejszaniem wpływu na środowisko to w&nbsp;ostatnich latach istotny element działalności branży. Tego obszaru dotyczy szereg unijnych przepis&oacute;w.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Zar&oacute;wno Unia Europejska, Komisja Europejska, jak i&nbsp;polscy prawodawcy starają się, aby sprzęt był coraz przyjaźniejszy dla&nbsp;użytkownik&oacute;w. Stworzone zostały odpowiednie bazy danych, w&nbsp;kt&oacute;rych konsumenci mogą sprawdzić poszczeg&oacute;lne wyroby. Wprowadzono tak zwane prawo do naprawy. Będzie ona jeszcze bardziej ułatwiona, ponieważ ekoprojektowanie poszczeg&oacute;lnych produkt&oacute;w będzie na wyższym szczeblu </em>&ndash; wyjaśnia Wojciech Konecki.</p><p style="text-align:justify">Dla producent&oacute;w oznacza to obowiązek udostępniania dokumentacji technicznej serwisom i&nbsp;zapewnianie dostępności części zamiennych nawet do 10 lat po zakończeniu produkcji danego modelu.</p><p style="text-align:justify">Wprowadzony zostanie r&oacute;wnież cyfrowy paszport produktu, kt&oacute;ry będzie zawierał istotne informacje wspierające zr&oacute;wnoważony rozw&oacute;j produkt&oacute;w, promujące ich obieg zamknięty i&nbsp;wzmacniające zgodność z&nbsp;przepisami prawa. Nie zostały one jeszcze sprecyzowane przez&nbsp;Komisję Europejską, jednak w&nbsp;grę mogą wchodzić: parametry techniczne produktu, materiały i&nbsp;ich pochodzenie, działania naprawcze, możliwości recyklingu czy też wpływ na środowisko w&nbsp;cyklu życia.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Chodzi o&nbsp;to, żeby uszczelnić rynek, walczyć z&nbsp;szarą strefą i&nbsp;produktami, kt&oacute;re są nielegalnie wprowadzane do Polski, ale też żeby ułatwić konsumentom możliwość wyboru pomiędzy poszczeg&oacute;lnymi graczami, markami i&nbsp;produktami. W paszporcie produktu zobaczymy wszystkie dane, kt&oacute;re nie&nbsp;zawsze widzimy w&nbsp;por&oacute;wnywarkach cenowych. Nawet nie&nbsp;zdajemy&nbsp;</em><em>sobie&nbsp;</em><em>z&nbsp;tego sprawy, że niekt&oacute;rzy konsumenci chcą dużo więcej&nbsp;</em><em>wiedzieć&nbsp;</em><em>o&nbsp;produkcie czy producencie, o&nbsp;jego strategii rozwoju i&nbsp;dlatego szukają nowych źr&oacute;deł wiedzy. Ten kierunek zmian w&nbsp;Unii Europejskiej popieramy </em>&ndash; m&oacute;wi prezes Związku Pracodawc&oacute;w AGD &ndash; APPLiA Polska.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/200372102_applia_plan_ue_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Wzrost liczby zakażeń wirusem KZM w Polsce. Coraz więcej osób deklaruje kontakt z kleszczami w ostatnim roku]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/wzrost-liczby-zakaze,p2133695646</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/wzrost-liczby-zakaze,p2133695646</guid>
     <pubDate>Wed, 01 Apr 2026 06:20:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/kzm-profilaktyka-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Kleszczowe zapalenie m&oacute;zgu to groźna choroba wirusowa, kt&oacute;ra może prowadzić do trwałych powikłań neurologicznych, a nawet śmierci. Eksperci alarmują, że wraz ze zmianami klimatycznymi rośnie liczba zakażeń i&nbsp;obszar&oacute;w występowania kleszczy. Choć szczepienie przeciw KZM jest skuteczne i&nbsp;dostępne także w&nbsp;aptekach, odsetek&nbsp;zaszczepionych Polak&oacute;w pozostaje bardzo niski, obejmując jedynie niewielką część społeczeństwa</strong>.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Szczepienia przeciw kleszczowemu zapaleniu m&oacute;zgu (KZM) zalecane są bardzo szerokiej populacji, bo m&oacute;wimy tu o&nbsp;populacji pediatrycznej i&nbsp;populacji os&oacute;b dorosłych. Zalecenie szczepienia wynika z&nbsp;tego, że powszechność napotkania kleszcza, nie&nbsp;tylko w&nbsp;głębokim lesie czy podczas spływu kajakowego, ale także w&nbsp;parkach, na skwerach czy w&nbsp;naszych</em><em>&nbsp;przydomowych</em><em>&nbsp;ogrodach, jest bardzo duża i&nbsp;nigdy nie&nbsp;wiemy, kt&oacute;ry kleszcz wektoruje ten patogen &ndash;</em> m&oacute;wi w&nbsp;wywiadzie dla&nbsp;agencji Newseria dr n. o&nbsp;zdr. Barbara Czech-Szczapa, epidemiolog z&nbsp;Katedry I Zakładu Profilaktyki Zdrowotnej Uniwersytetu Medycznego w&nbsp;Poznaniu.</p><p style="text-align:justify">Kleszczowe zapalenie m&oacute;zgu jest chorobą wirusowa, kt&oacute;rej powikłania często mają charakter neurologiczny. Choroba rozwija się przez&nbsp;7&ndash;14 dni, początkowo bezobjawowo lub z&nbsp;objawami podobnymi do grypy. U części os&oacute;b zakażonych po tym okresie dochodzi do zajęcia ośrodkowego układu nerwowego. Następstwami zakażenia mogą być zapalenie rdzenia kręgowego, zapalenie opon m&oacute;zgowo-rdzeniowych lub zapalenie m&oacute;zgu. Jak podaje Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego&nbsp;&ndash; Państwowy Zakład Higieny na portalu Szczepienia.Info, u 35&ndash;58 proc. chorych z&nbsp;zajęciem ośrodkowego układu nerwowego dochodzi do trwałych powikłań neurologicznych.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Tacy pacjenci trafiają do szpitala i&nbsp;w ubiegłym roku mieliśmy ich ponad 900. Rok do roku obserwujemy coraz większą liczbę przypadk&oacute;w i, jak informują nas biolodzy czy osoby, kt&oacute;re zajmują się liczebnością kleszczy, przyczyn jest wiele, ale gł&oacute;wną są zmiany klimatyczne. Łagodne zimy i&nbsp;dosyć wilgotne lato sprzyjają kleszczom &ndash;</em> wskazuje prof. dr hab. n. med. Joanna Zajkowska, specjalistka chor&oacute;b zakaźnych z&nbsp;Kliniki Chor&oacute;b Zakaźnych i&nbsp;Neuroinfekcji Uniwersytetu Medycznego w&nbsp;Białymstoku.</p><p style="text-align:justify">Jak podaje NIZP-PZH, jeden na 100 przypadk&oacute;w KZM kończy się zgonem. W przeciwieństwie do innej choroby odkleszczowej, jaką jest borelioza, przed kleszczowym zapaleniem m&oacute;zgu można się chronić, stosując profilaktykę.</p><p style="text-align:justify">Eksperci podkreślają, że szczepienie jest obecnie jedynym skutecznym sposobem uchronienia się przed tą ciężką chorobą i&nbsp;jej powikłaniami. Aby utrzymać ochronę przed zakażeniem, konieczne jest przyjęcie trzech dawek szczepienia w&nbsp;schemacie podstawowym oraz&nbsp;dawkę przypominającą co trzy&ndash;pięć lat. Szczepienie można zrealizować w&nbsp;POZ lub prywatnym gabinecie, ale od ubiegłego roku szczepionkę można przyjąć r&oacute;wnież w&nbsp;aptece.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Apteczne punkty szczepień stają się istotnym elementem systemowym, jeżeli chodzi o&nbsp;udzielanie świadczeń związanych z&nbsp;profilaktyką, w&nbsp;tym r&oacute;wnież immunoprofilaktykę. Zwiększenie dostępności do aptek, w&nbsp;kt&oacute;rych wykonywane są te świadczenia, stanowi ważną zmianę i&nbsp;duży krok, jeżeli chodzi o&nbsp;poprawę wyszczepialności. Drugą rolą, o&nbsp;kt&oacute;rej nie&nbsp;powinniśmy zapominać, jest rola edukatora. Farmaceuta jest osobą, kt&oacute;ra jest wykształcona i&nbsp;przygotowana do tego, żeby nie&nbsp;tylko zaszczepić pacjenta, ale też porozmawiać o&nbsp;szczepieniach, o&nbsp;profilaktyce, szczeg&oacute;lnie jeżeli rozmawiamy o&nbsp;szczepieniach os&oacute;b dorosłych, kt&oacute;re do tej pory w&nbsp;naszym kraju nie&nbsp;odgrywały ważnej roli i&nbsp;nie były postrzegane jako ważny element profilaktyki &ndash; </em>m&oacute;wi dr Mikołaj Konstanty, wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Zainteresowanie szczepieniami w&nbsp;aptekach z&nbsp;sezonu na sezon rośnie. Widzimy to po pewnych zmianach, kt&oacute;re zostały wprowadzone w&nbsp;polskiej legislacji. Pozwoliły one na, po pierwsze, przyspieszenie procesu szczepień w&nbsp;aptekach, po drugie, zwiększają liczbę aptecznych punkt&oacute;w szczepień na terenie kraju. Mamy ich w&nbsp;tej chwili ponad 2250, w&nbsp;związku z&nbsp;czym dostępność populacyjna jest dużo większa, a zainteresowanie rośnie &ndash;</em> dodaje.</p><p style="text-align:justify">Pomimo rosnącej świadomości zagrożenia &ndash; 65% Polek i&nbsp;Polak&oacute;w postrzega KZM jako poważną chorobę &ndash; obserwuje się wyraźną lukę między wiedzą a działaniami profilaktycznymi, jak wynika z&nbsp;badań TBE Awareness Coverage and Compliance Research 2025 przeprowadzonych przez&nbsp;Ipsos. Część społeczeństwa nadal błędnie zakłada możliwość skutecznego leczenia choroby, a 31% badanych deklaruje brak wystarczających informacji na temat kleszczowego zapalenia m&oacute;zgu i&nbsp;szczepień. Efektem jest niski poziom realizacji szczepień, kt&oacute;ry plasuje Polskę wśr&oacute;d kraj&oacute;w o&nbsp;najniższym poziomie ochrony w&nbsp;Europie przy jednocześnie endemicznym statusie dla&nbsp;KZM.&nbsp;</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Jesteśmy bardzo przebodźcowani r&oacute;żnymi informacjami. Mamy kult wypowiedzi socjotechnicznie konstruowanych jak wypowiedź ekspercka, kt&oacute;re</em><em>&nbsp;bardzo dobrze</em><em>&nbsp;trafiają do odbiorc&oacute;w według określonego algorytmu i&nbsp;przypominają ugruntowaną wiedzę. Wynika to też z&nbsp;braku kompetencji weryfikowania źr&oacute;deł wiedzy, ale przede wszystkim z&nbsp;poczucia, że szczepienie jest elementem medykalizacji, że jest czymś ponadstandardowym, co nie&nbsp;jest konieczne. M&oacute;wimy też o&nbsp;celowych działaniach związanych z&nbsp;dezinformacją oraz&nbsp;o&nbsp;wyparciu pewnej nakazowości epidemiologicznej, kt&oacute;ra jest reminiscencją pandemii COVID-19, gdzie ten bunt się pojawiał. Poza&nbsp;tym widzimy globalny problem odstępu od chęci szczepień, mamy takie zjawisko, kt&oacute;re obserwujemy nie&nbsp;tylko w&nbsp;Polsce &ndash;</em> wymienia dr n. o&nbsp;zdr. Barbara Czech-Szczapa.</p><p style="text-align:justify">Tymczasem szczepienie przeciw kleszczowemu zapaleniu m&oacute;zgu, co do zasady, powinien przyjąć każdy, kto nie&nbsp;ma przeciwwskazań, a korzysta np. z&nbsp;park&oacute;w czy odwiedza lasy lub tereny trawiaste, choćby podczas spacer&oacute;w z&nbsp;psem. Wspomniane przeciwwskazania to reakcja anafilaktyczna po wcześniejszej dawce szczepionki i&nbsp;ostra choroba przebiegająca z&nbsp;gorączką oraz&nbsp;nasilona reakcja alergiczna na substancje pomocnicze wchodzące w&nbsp;skład szczepionki. Zaszczepienie się jest tym istotniejsze, że jak przewidują eksperci, problem chor&oacute;b odkleszczowych będzie narastał przede wszystkim z&nbsp;uwagi na zmiany klimatyczne.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/2133695646_kzm_profilaktyka_1_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Big techy konkurują w wielu obszarach z operatorami telekomunikacyjnymi. Rozwijają się szybciej z powodu braku restrykcyjnych regulacji]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/big-techy-konkuruja-w,p1444946245</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/big-techy-konkuruja-w,p1444946245</guid>
     <pubDate>Tue, 31 Mar 2026 06:25:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/1444946245_kowalczyk_bigtechy.png" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Big techy w&nbsp;Polsce i&nbsp;Europie nie&nbsp;podlegają tym samym restrykcyjnym regulacjom, co operatorzy telekomunikacyjni. Jednocześnie niekt&oacute;re usługi, kt&oacute;re oferują, są zbliżone lub substytucyjne dla&nbsp;tradycyjnych, co zwiększa presję konkurencyjną na rynku cyfrowym. Zdaniem ekspert&oacute;w potrzebne jest wyr&oacute;wnanie i&nbsp;harmonizacja ram prawnych dla&nbsp;określonych usług.</strong></p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Big techy są nieodzowną częścią naszej gospodarki i&nbsp;świata cyfrowego. Przyczyniły się też do ogromnego rozwoju tego sektora. W wielu obszarach są one wprost konkurentami operator&oacute;w telekomunikacyjnych. Naszym zdaniem w&nbsp;spos&oacute;b oczywisty są też w&nbsp;dużej mierze partnerami, kt&oacute;rzy korzystają z&nbsp;infrastruktury telekomunikacyjnej budowanej przez&nbsp;operator&oacute;w cyfrowych </em>&ndash; m&oacute;wi agencji Newseria Mateusz Kowalczyk, dyrektor ds. doradztwa strategicznego z&nbsp;Arthur D. Little.</p><p style="text-align:justify">Jak wynika z&nbsp;raportu &bdquo;Rynek telekomunikacyjny w&nbsp;Polsce. Między regulacją, globalną konkurencją i&nbsp;wyzwaniami w&nbsp;zakresie bezpieczeństwa&rdquo;, kt&oacute;ry przygotowała firma Arthur D. Little na zlecenie Rady Telekomunikacji i&nbsp;Cyfryzacji Konfederacji Lewiatan, firmy takie jak Google, Meta, Apple, Amazon czy Microsoft zaczęły dominować w&nbsp;swoich macierzystych segmentach działalności, ale też sukcesywnie wchodzić w&nbsp;obszary usług tradycyjnie oferowanych przez&nbsp;operator&oacute;w telekomunikacyjnych. Komunikatory internetowe (WhatsApp, Messenger) zastąpiły SMS-y, aplikacje VoIP (Skype, Zoom) ograniczyły rolę połączeń głosowych, a usługi wideo i&nbsp;streamingowe (YouTube, Netflix) stały się alternatywą dla&nbsp;tradycyjnych&nbsp;usług telewizyjnych.</p><p style="text-align:justify">Pięć największych amerykańskich sp&oacute;łek, czyli Alphabet, Amazon, Apple, Meta i&nbsp;Microsoft, w&nbsp;2023 roku osiągnęło łączną kapitalizację na poziomie 8,1 bln euro. To wzrost o&nbsp;ponad 350 proc. w&nbsp;latach 2015&ndash;2023. Natomiast kapitalizacja europejskich operator&oacute;w telekomunikacyjnych między 2014 a 2023 rokiem spadała średnio o&nbsp;1,8 proc. rocznie, co dało łącznie około -15 proc.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> To, co z&nbsp;naszej perspektywy jest kluczowe, to żeby operatorzy cyfrowi &ndash; tam, gdzie to jest możliwe &ndash; mogli funkcjonować w&nbsp;podobnych ramach jak big techy. Nie musieliby tym samym konkurować, mając częściowo związane ręce dodatkowymi regulacjami &ndash;</em> podkreśla Mateusz Kowalczyk.</p><p style="text-align:justify">Jak wynika z&nbsp;raportu, operatorzy telekomunikacyjni od ponad 20 lat funkcjonują w&nbsp;rygorystycznym środowisku regulacyjnym. W związku z&nbsp;ochroną klienta podlegają obowiązkom w&nbsp;34 obszarach, kt&oacute;re wynikają z&nbsp;wielu r&oacute;żnych akt&oacute;w prawnych.&nbsp;</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> W przypadku wielu&nbsp;usług, kt&oacute;re są substytucyjne, operatorzy funkcjonują w&nbsp;znacznie bardziej rygorystycznym gorsecie prawnym. Mamy szereg regulacji, kt&oacute;re operatorzy muszą spełniać: od regulacji konsumenckich, przez&nbsp;te związane z&nbsp;sektorem łączności, zar&oacute;wno na rynku polskim, jak i&nbsp;europejskim, po szereg przepis&oacute;w związanych z&nbsp;przetwarzaniem danych &ndash; </em>tłumaczy wsp&oacute;łautor raportu.</p><p style="text-align:justify">Branża telekomunikacyjna podlega zar&oacute;wno og&oacute;lnym wymogom rozporządzenia o&nbsp;ochronie danych osobowych, jak i&nbsp;dodatkowym zasadom, kt&oacute;re wynikają z&nbsp;dyrektywy ePrivacy. To m.in. konieczność zapewnienia poufności komunikacji, zarządzanie danymi o&nbsp;ruchu i&nbsp;lokalizacji, retencja danych czy kwestia powiadamiania o&nbsp;naruszeniach.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Wiele z&nbsp;tych przepis&oacute;w, takich jak dyrektywa ePrivacy czy związane z&nbsp;regulacją sektora łączności obowiązki dotyczące konieczności raportowania, nie&nbsp;dotyczy firm bigtechowych. Część z&nbsp;regulacji, takie jak Digital Services Act czy Digital Markets Act, nie&nbsp;jest jeszcze w&nbsp;pełni wdrożona. Proces ten trwa od niedawna &ndash; </em>zaznacza Mateusz Kowalczyk. &ndash;<em> Big techy mogły więc rozwijać swoje usługi w&nbsp;znacznie bardziej liberalnym środowisku regulacyjnym przez&nbsp;ponad 20 lat. Operatorzy natomiast funkcjonowali w&nbsp;dość sztywnym otoczeniu, co siłą rzeczy ograniczało ich zdolności w&nbsp;tym zakresie.</em></p><p style="text-align:justify">Autorzy raportu zwracają uwagę na to, że globalne platformy internetowe przez&nbsp;lata były niemalże poza&nbsp;zasięgiem krajowych regulator&oacute;w. UOKiK czy UODO mogły interweniować tylko w&nbsp;ograniczonym zakresie. Brakowało im odpowiednich narzędzi prawnych i&nbsp;kompetencji, a działalność big tech&oacute;w miała w&nbsp;dużej mierze transgraniczny charakter. Nowe regulacje unijne, takie jak RODO, DSA czy DMA, zaczynają tworzyć ramy umożliwiające skuteczniejsze egzekwowanie wymog&oacute;w wobec globalnych platform cyfrowych.</p><p style="text-align:justify">Jedną z&nbsp;rekomendacji wynikających z&nbsp;raportu jest wyr&oacute;wnanie reguł konkurencji dla&nbsp;operator&oacute;w i&nbsp;globalnych platform cyfrowych. Zdaniem ekspert&oacute;w podobne usługi powinny podlegać zbliżonym wymogom, by użytkownicy mieli zagwarantowany podobny poziom ochrony, a firmy podlegały zbliżonym obowiązkom.&nbsp;</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Kluczem jest tutaj wyważenie, na przykład zderegulowanie pewnych obszar&oacute;w funkcjonowania operator&oacute;w. Jeżeli widzimy potrzebę zapewnienia większej prywatności danych czy też świadomości ochrony użytkownik&oacute;w, wtedy trzeba je zapewnić względem innych usług. To wszystko powinno być rozwiązywane w&nbsp;zależności od danego obszaru. Natomiast dla&nbsp;konkurencyjności lepszym rozwiązaniem jest p&oacute;jście w&nbsp;stronę deregulacji </em>&ndash; uważa ekspert z&nbsp;Arthur D. Little.</p><p style="text-align:justify">Analitycy w&nbsp;raporcie wskazują, że polski rynek telekomunikacyjny w&nbsp;por&oacute;wnaniu do unijnego mierzy się z&nbsp;większym stopniem szczeg&oacute;łowości przepis&oacute;w w&nbsp;niekt&oacute;rych obszarach regulacyjnych. W Polsce szczeg&oacute;lnie wyraźne jest zjawisko goldplatingu, czyli nadmiernego rozszerzania przepis&oacute;w unijnych podczas ich wdrażania do prawa krajowego.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Te same regulacje na poziomie unijnym są r&oacute;żnie doszczeg&oacute;łowiane w&nbsp;r&oacute;żnych krajach. W Polsce to może być na przykład kwestia obowiązk&oacute;w wysyłania informacji do użytkownik&oacute;w na nośniku trwałym czy szereg innych rzeczy, kt&oacute;re są pozornie drobne, ale dodają złożoności środowisku operacyjnemu. Tutaj na pewno istnieje więc pole do poprawy </em>&ndash; tłumaczy Mateusz Kowalczyk.</p><p style="text-align:justify">Wśr&oacute;d dodatkowych obowiązk&oacute;w polskich operator&oacute;w znajduje się też m.in. uprzednie pozyskiwanie zgody na świadczenie usługi umożliwiającej doliczanie przez&nbsp;abonent&oacute;w kwot za zakupy usług w&nbsp;internecie do faktury za usługi telekomunikacyjne.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Drugim obszarem jest kwestia obciążeń fiskalnych. Widzimy potencjał, żeby na przykład opłaty związane z&nbsp;aukcjami bardziej nakierować na reinwestycje i&nbsp;rozw&oacute;j infrastruktury, a nie&nbsp;tylko na maksymalizację wpływ&oacute;w budżetowych w&nbsp;kr&oacute;tkim okresie. Szereg analiz pokazuje, że szybszy rozw&oacute;j telekomunikacyjny to też większe wpływy dla&nbsp;budżetu długofalowo</em> &ndash; wyjaśnia wsp&oacute;łautor raportu.</p><p style="text-align:justify">Z raportu wynika, że polscy operatorzy z&nbsp;tytułu obowiązk&oacute;w fiskalnych w&nbsp;2024 roku ponieśli szereg opłat takich jak np. te związane z&nbsp;prawem do korzystania z&nbsp;częstotliwości. Kosztowały ich blisko 2 mld zł. Wpłaty do Funduszu Szerokopasmowego wyniosły łącznie 134,8 mln zł, koszt wdrożenia PKE i&nbsp;UZNKE &ndash;&nbsp;183,9 mln zł, a podatek dochodowy CIT 19 proc. &ndash;&nbsp;627,2 mln zł.</p><p style="text-align:justify">W kontekście rywalizacji i&nbsp;wsp&oacute;łpracy między operatorami telekomunikacyjnymi a big techami ekspert zwraca uwagę r&oacute;wnież na potrzebę dywersyfikacji usług.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Musimy postawić na większe wykorzystanie rozwiązań europejskich np. w&nbsp;obszarze chmury. Nie&nbsp;m&oacute;wimy tutaj o&nbsp;zastąpieniu big tech&oacute;w, tylko o&nbsp;konkurencji, o&nbsp;uważniejszym spojrzeniu na to, co mamy na naszym podw&oacute;rku </em>&ndash; podkreśla Mateusz Kowalczyk.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/1444946245_kowalczyk_bigtechy_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Rynek środków ochrony roślin pod presją regulacji. Potrzebne przepisy wspierające produkcję żywności]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/rynek-srodkow-ochrony,p43330775</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/rynek-srodkow-ochrony,p43330775</guid>
     <pubDate>Mon, 30 Mar 2026 06:30:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/psor-wyzwania-foto2.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Malejąca dostępność narzędzi ochrony roślin, wpływ zmian klimatu oraz&nbsp;presja regulacyjna ze strony UE &ndash; to największe wyzwania, z&nbsp;kt&oacute;rymi mierzy się branża środk&oacute;w ochrony roślin &ndash; wynika z&nbsp;raportu&nbsp;Polskiego Stowarzyszenia Ochrony Roślin. Producenci od lat inwestują w&nbsp;technologie i&nbsp;innowacyjne rozwiązania oraz&nbsp;deklarują ich&nbsp;</strong><strong>dalsze&nbsp;</strong><strong>wdrażanie, jednak apelują o&nbsp;wsparcie ze strony unijnych instytucji i&nbsp;przepis&oacute;w. Tego dotyczy jeden z&nbsp;omnibus&oacute;w, czyli pakiet&oacute;w uproszczeń zaproponowanych w&nbsp;ubiegłym roku przez&nbsp;Komisję Europejską.</strong></p><p style="text-align:justify">Według Organizacji Narod&oacute;w Zjednoczonych ds. Wyżywienia i&nbsp;Rolnictwa (FAO) do 2050 roku globalna produkcja żywności będzie musiała wzrosnąć o&nbsp;50 proc. Wszystko po to, aby zaspokoić potrzeby populacji, kt&oacute;ra zgodnie z&nbsp;prognozami sięgnie blisko 10 mld. Szacuje się, że 80 proc. dodatkowego zapotrzebowania na żywność będzie musiało zostać zaspokojone przez&nbsp;produkty roślinne. Producenci i&nbsp;rolnicy mierzą się jednak z&nbsp;szeregiem wyzwań.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Kluczowym wyzwaniem pozostaje presja regulacyjna. Potrzebne są przepisy, kt&oacute;re realnie wspierają produkcję żywności i&nbsp;dostęp do innowacji. R&oacute;wnolegle maleje dostępność narzędzi dla&nbsp;rolnik&oacute;w: z&nbsp;rynku wycofywane są zar&oacute;wno substancje konwencjonalne, jak i&nbsp;biologiczne, bez pojawiania się adekwatnych alternatyw. Problem pogłębia rosnąca odporność chor&oacute;b i&nbsp;szkodnik&oacute;w. Dodatkowo sektor mierzy się z&nbsp;oczekiwaniami coraz bardziej świadomych konsument&oacute;w, poszukujących żywności wytwarzanej w&nbsp;spos&oacute;b zr&oacute;wnoważony </em>&ndash; wymienia w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria Małgorzata Bojańczyk, dyrektor generalna Polskiego Stowarzyszenia Ochrony Roślin.</p><p style="text-align:justify">Jak wynika z&nbsp;raportu PSOR &bdquo;Klimat, środowisko, biznes. Działania producent&oacute;w środk&oacute;w ochrony roślin na rzecz zr&oacute;wnoważonego rozwoju&rdquo;, z&nbsp;powodu występowania chor&oacute;b i&nbsp;szkodnik&oacute;w globalnie tracimy nawet 40 proc. plon&oacute;w rocznie. W przypadku wielu roślin uprawnych uzyskanie handlowego plonu bez odpowiedniej ochrony przed chwastami, szkodnikami czy chorobami jest niemożliwe. Autorzy raportu przytaczają dane Komisji Europejskiej, kt&oacute;re wskazują, że w&nbsp;wyniku unijnych regulacji w&nbsp;latach 2004&ndash;2010 w&nbsp;UE odnotowano największy spadek liczby substancji czynnych stosowanych w&nbsp;środkach ochrony roślin &ndash; z&nbsp;około 1 tys. do 480 (w Polsce do około 330). W tym samym czasie w&nbsp;USA za to wzrosła z&nbsp;ok. 1 tys. na początku lat 2000. do ponad 1,3 tys. Jednocześnie najnowsze dane pokazują, że od 2019 roku w&nbsp;Unii Europejskiej wycofano, nie&nbsp;odnowiono lub wygasło zatwierdzenie dla&nbsp;84 substancji chemicznych, przy jednoczesnym braku rejestracji nowych. W przypadku substancji biologicznych zatwierdzono 20, podczas gdy 25 zostało wycofanych.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Środki ochrony roślin są</em><em>&nbsp;od lat</em><em>&nbsp;konsekwentnie wycofywane i&nbsp;nie ma zatwierdzenia nowych. Biologiczne środki r&oacute;wnież są wycofywane. Dostępność zar&oacute;wno substancji konwencjonalnych, jak i&nbsp;biologicznych maleje. W związku z&nbsp;tym rolnik po prostu nie&nbsp;ma narzędzi, żeby produkować żywność </em>&ndash; zaznacza Małgorzata Bojańczyk. <em>&ndash; Pakiet Omnibus ma&nbsp;</em><em>się&nbsp;</em><em>zająć</em><em>&nbsp;między innymi</em><em>&nbsp;tym problemem i&nbsp;pom&oacute;c w&nbsp;dostępie do innowacji. Jego celem jest też wsparcie konkurencyjności europejskiego rolnictwa.</em></p><p style="text-align:justify">16 grudnia 2025 roku Komisja Europejska zaproponowała pakiet Food and Feed Safety Omnibus. Nowe regulacje, nawiązujące do ogłoszonej w&nbsp;lutym 2025 roku &bdquo;Wizji dla&nbsp;rolnictwa i&nbsp;żywności&rdquo;, mają na celu redukcję obciążeń administracyjnych i&nbsp;przyspieszenie dostępu do innowacji, przy jednoczesnym zachowaniu najwyższych standard&oacute;w bezpieczeństwa żywności, pasz oraz&nbsp;ochrony środowiska.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Omnibus dotyczy przyspieszenia dostępu do innowacji, w&nbsp;tym rozwiązań biologicznych oraz&nbsp;rolnictwa precyzyjnego, takich jak drony. Zdecydowanie ma to pom&oacute;c rolnikom, ponieważ obecnie mierzą się oni z&nbsp;wieloma wyzwaniami &ndash;</em> wyjaśnia dyrektor generalna PSOR.</p><p style="text-align:justify">Komisja wyliczyła, że proponowane uproszczenia mają przynieść ponad 1 mld euro oszczędności na kosztach administracyjnych i&nbsp;przestrzeganiu przepis&oacute;w. Ponadto rolnicy powinni mieć większy wyb&oacute;r środk&oacute;w produkcji żywności, zwłaszcza w&nbsp;przypadku produkt&oacute;w innowacyjnych.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Polityka unijna powinna być wspierająca zar&oacute;wno dla&nbsp;branży, jak i&nbsp;dla samych rolnik&oacute;w. W naszym najnowszym raporcie &bdquo;Klimat, środowisko, biznes&rdquo; wskazujemy na to, że aby wdrożyć innowacje, aby przyspieszyć dostęp rolnik&oacute;w do nowoczesnych rozwiązań, potrzebne są przejrzyste przepisy, kt&oacute;re będą wspierać rolnik&oacute;w i&nbsp;kt&oacute;re nie&nbsp;będą powodowały kolejnych barier &ndash;</em> m&oacute;wi Małgorzata Bojańczyk.&nbsp;</p><p style="text-align:justify">Autorzy raportu wskazują, że tempo, konstrukcja i&nbsp;skala unijnych regulacji muszą być dostosowane do realnych możliwości branży. Podkreślają, że dalsze wycofywanie substancji czynnych bez zapewnienia alternatyw może obniżyć wydajność rolnictwa, zwiększyć koszty produkcji i&nbsp;ryzyko utraty plon&oacute;w.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Kluczowe jest, żeby w&nbsp;przepisach, kt&oacute;re się pojawiają, pamiętać o&nbsp;zasadzie &bdquo;brak zakazu bez alternatyw&rdquo;. Wycofując kolejne narzędzia dla&nbsp;rolnik&oacute;w, musimy pamiętać o&nbsp;tym, aby dostarczyć im alternatywy. Rolnicy muszą zadbać o&nbsp;swoje plony, dlatego istotne jest zapewnienie im pełnego zakresu narzędzi umożliwiających utrzymanie rentowności. Bez tego nie&nbsp;ma przestrzeni na innowacje i&nbsp;tym samym na inwestycje &ndash;</em> dodaje ekspertka.</p><p style="text-align:justify">Eksperci PSOR podkreślają, że elementami innowacyjnej i&nbsp;nowoczesnej ochrony roślin są środki konwencjonalne, czyli najczęściej produkty, kt&oacute;rych substancją czynną są związki chemiczne pochodzenia naturalnego (np. siarka, miedź) lub syntetycznego. Ich uzupełnieniem są środki biologiczne, kt&oacute;re zawierają m.in. organizmy żywe lub preparaty, kt&oacute;re powstały na ich bazie. Kluczowymi innowacjami są r&oacute;wnież technologie cyfrowe i&nbsp;precyzyjne, takie jak np. zdalne monitorowanie upraw, jak r&oacute;wnież wykorzystywanie postępu biologicznego, w&nbsp;tym nowych odmian roślin.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Środki biologiczne są bardzo dobrym uzupełnieniem metody konwencjonalnej. Natomiast patrząc na dzisiejszą technologię, nie&nbsp;możemy jeszcze powiedzieć o&nbsp;tym, że ją zastąpią. Środki ochrony roślin to jedno z&nbsp;kluczowych narzędzi zabezpieczania plon&oacute;w. R&oacute;wnie ważne jest to, jak są stosowane. Dlatego fundamentem zr&oacute;wnoważonego rolnictwa jest integrowana ochrona roślin &ndash; podejście, kt&oacute;re łączy r&oacute;żne metody i&nbsp;pozwala produkować żywność bezpieczną dla&nbsp;ludzi i&nbsp;środowiska, przy zachowaniu wysokiej wartości biologicznej plon&oacute;w. To nie&nbsp;jest kompromis &ndash; to jest standard&nbsp;</em>&ndash; podkreśla Małgorzata Bojańczyk.</p><p style="text-align:justify">Raport wskazuje, że innowacje są dziś istotnym elementem branży produkcji środk&oacute;w ochrony roślin. To proces, kt&oacute;ry już trwa. Od 2020 roku poczyniono znaczne, policzalne inwestycje, a producenci deklarują gotowość do dalszych .</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Transformacja europejskiego rolnictwa już dawno temu wpłynęła na rynek ochrony roślin. Powiedziałabym nawet, że ją wyprzedziliśmy. Branża od lat inwestuje w&nbsp;zr&oacute;wnoważone rozwiązania. Zadeklarowała 10 mld euro na rozw&oacute;j narzędzi precyzyjnych. Do tego 4 mld euro na rozwiązania, kt&oacute;re dotyczą biotechnologii, czyli biologicznych środk&oacute;w ochrony roślin. Zapowiedziała r&oacute;wnież przeszkolenie 1 mln rolnik&oacute;w. Branża podejmuje działania w&nbsp;obszarze szkoleń, bo rozumie, że jest za to odpowiedzialna i&nbsp;działanie zgodnie z&nbsp;prawem jest tutaj bardzo ważne </em>&ndash; wymienia dyrektor generalna Polskiego Stowarzyszenia Ochrony Roślin.</p><p style="text-align:justify">Dodatkowo branża zadeklarowała m.in. zwiększenie og&oacute;lnoeuropejskiego poziomu zbi&oacute;rki opakowań po środkach ochrony roślin do 75 proc.</p><p style="text-align:justify">W Polsce służy do tego System PSOR, kt&oacute;ry funkcjonuje od 22 lat i&nbsp;&ndash; jak podkreśla Małgorzata Bojańczyk &ndash; osiąga jedne z&nbsp;najlepszych wynik&oacute;w w&nbsp;Europie. Jak wynika z&nbsp;raportu &bdquo;Klimat, środowisko, biznes&quot;, w&nbsp;2024 roku w&nbsp;ramach og&oacute;lnopolskiego systemu zebrano łącznie ponad 34 tys. t opakowań. Stanowi to 88 proc. masy wszystkich wprowadzonych na rynek. W 2023 roku było to 68 proc., a w&nbsp;2022 roku &ndash; 73 proc.</p><p style="text-align:justify">Raport &bdquo;Klimat, środowisko, biznes. Działania producent&oacute;w środk&oacute;w ochrony roślin na rzecz zr&oacute;wnoważonego rozwoju&rdquo; jest trzecim wydaniem publikacji przygotowanej przez&nbsp;Polskie Stowarzyszenie Ochrony Roślin. Dokument stanowi kompleksową diagnozę obecnej sytuacji sektora ochrony roślin oraz&nbsp;strategiczną odpowiedź branży na wyzwania transformacji rolnictwa. Publikacja zawiera m.in. wyniki badań opinii przeprowadzonych wśr&oacute;d rolnik&oacute;w w&nbsp;październiku 2025 roku oraz&nbsp;dane dotyczące realizacji zobowiązań branży do 2030 roku.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/43330775_psor_wyzwania_2_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Polska i Europa na celowniku cyberprzestępców. Mamy potencjał do budowy odporności cyfrowej, ale wymaga to dalszych inwestycji]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/polska-i-europa-na,p407671177</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/polska-i-europa-na,p407671177</guid>
     <pubDate>Mon, 30 Mar 2026 06:25:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/lopinski-bezpieczenstwo-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Poziom bezpieczeństwa cyfrowego w&nbsp;Europie jest coraz wyższy, ale jednocześnie dynamicznie rośnie skala cyberzagrożeń. Według danych Agencji Unii Europejskiej ds. Cyberbezpieczeństwa (ENISA) wśr&oacute;d najbardziej narażonych na ataki sektor&oacute;w znajdują się m.in.: administracja publiczna, transport, infrastruktura i&nbsp;usługi cyfrowe. Polska co roku odnotowuje poważne cyberincydenty, w&nbsp;tym np. ataki na sektor energii. Eksperci podkreślają, że w&nbsp;Europie potrzebne są kolejne inwestycje, aby osiągnąć światowy poziom w&nbsp;obszarze odporności cyfrowej.</strong></p><p style="text-align:justify">Jak wynika z&nbsp;najnowszego podsumowania miesięcznego, opublikowanego przez&nbsp;zesp&oacute;ł CERT Polska, średnia miesięczna liczba zarejestrowanych zgłoszeń dotyczących cyberbezpieczeństwa w&nbsp;ciągu ostatniego roku (luty 2025 &ndash; luty 2026) wyniosła 55,2 tys., z&nbsp;kolei średnia liczba zarejestrowanych incydent&oacute;w &ndash; 22,6 tys.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Poziom cyberbezpieczeństwa w&nbsp;Europi</em><em>e</em><em>&nbsp;się</em><em>&nbsp;rozwija, ale pytanie, czy wystarczająco szybko. Z pewnością nie, patrząc na to, jak bardzo jesteśmy atakowani. W szczeg&oacute;lności Polska jest dobrym przykładem tego, jak bardzo ten obszar wymaga dalszych inwestycji </em>&ndash; m&oacute;wi agencji Newseria Bartosz Łopiński, założyciel i&nbsp;prezes Billennium.</p><p style="text-align:justify">Jak podkreśla Ministerstwo Cyfryzacji, od wybuchu wojny w&nbsp;Ukrainie Polska jest w&nbsp;czoł&oacute;wce najczęściej atakowanych cyfrowo kraj&oacute;w. 29 grudnia 2025 roku doszło do skoordynowanego cyberataku, kt&oacute;rego celem był sektor energetyczny w&nbsp;Polsce. Objął on liczne farmy wiatrowe i&nbsp;fotowoltaiczne, sp&oacute;łkę prywatną z&nbsp;sektora produkcyjnego i&nbsp;elektrociepłownię dostarczającą ciepło dla&nbsp;prawie p&oacute;ł miliona odbiorc&oacute;w. Jego celem było zakł&oacute;cenie działania infrastruktury energetycznej poprzez uszkodzenie system&oacute;w sterowania.&nbsp;12 marca br. minister cyfryzacji poinformował o&nbsp;pr&oacute;bie ataku hakerskiego na serwery Narodowego Centrum Badań Jądrowych. Działania cyberprzestępc&oacute;w zostały jednak udaremnione.&nbsp;To tylko przykłady ostatnich atak&oacute;w, kt&oacute;re mogły mieć znaczące konsekwencje.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Będąc najbardziej atakowanym krajem w&nbsp;Europie, wiemy, że musimy dokładać więcej starań, aby zapewnić bezpieczeństwo &ndash; nie&nbsp;tylko w&nbsp;kontekście dostępu do danych i&nbsp;infrastruktury, ale r&oacute;wnież atak&oacute;w rozumianych jako atak na treści, sterowanie świadomością. Choćby w&nbsp;social mediach to jest zupełnie nowa dziedzina, kt&oacute;ra dopiero się rozwija &ndash;</em> podkreśla Bartosz Łopiński w&nbsp;rozmowie podczas 18. edycji Forum Gospodarczego TIME.</p><p style="text-align:justify">Z raportu Ośrodka Analizy Dezinformacji NASK &bdquo;Reakcja platform społecznościowych na zgłoszenia w&nbsp;2025 roku&rdquo; wynika, że w&nbsp;2025 roku zgłoszono łącznie 46 511 materiał&oacute;w zawierających dezinformację. Tylko 12 proc. z&nbsp;nich zostało usuniętych, a 68 proc. poddanych moderacji. Treści wprowadzające w&nbsp;błąd dotyczyły m.in. kampanii wyborczej w&nbsp;2025 roku, incydentu z&nbsp;naruszeniem polskiej przestrzeni powietrznej przez&nbsp;drony czy aktu dywersji na tory kolejowe.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Budowanie odporności to inwestycja na r&oacute;żnych płaszczyznach. Należy do tego podchodzić wielopłaszczyznowo. To jest przede wszystkim praca z&nbsp;infrastrukturą, r&oacute;wnież dostęp do niej i&nbsp;dokładanie komponent&oacute;w, kt&oacute;re w&nbsp;dobie technologii kwantowej sprawiają, że ochrona wchodzi na zupełnie inny poziom. R&oacute;wnież w&nbsp;tym obszarze musimy dokonywać bardzo wielu inwestycji &ndash;</em> tłumaczy prezes Billennium.<em> &ndash; Połączenie sztucznej inteligencji z&nbsp;tzw. komponentem post quantum jest tym, co jest przyszłością w&nbsp;obszarze cyberbezpieczeństwa.</em></p><p style="text-align:justify">10 marca br. Rada Ministr&oacute;w przyjęła Strategię Cyberbezpieczeństwa Rzeczypospolitej Polskiej do 2029 roku. Określa ona cele strategiczne, a także środki służące podnoszeniu i&nbsp;utrzymywaniu poziomu cyberbezpieczeństwa. Wśr&oacute;d priorytet&oacute;w znalazły się: wzmacnianie odporności system&oacute;w informacyjnych w&nbsp;sektorze publicznym i&nbsp;prywatnym, rozw&oacute;j badań, innowacji i&nbsp;technologii w&nbsp;tym obszarze czy też pogłębianie wsp&oacute;łpracy międzynarodowej. Plan migracji do kryptografii&nbsp;postkwantowej&nbsp;oraz rozw&oacute;j krajowej kryptografii i&nbsp;technologii kwantowych to jedna z&nbsp;inicjatyw wymieniona w&nbsp;dokumencie. Rząd zapowiada także działania zwiększające bezpieczeństwo łańcucha dostaw oraz&nbsp;rozw&oacute;j rodzimych technologii i&nbsp;suwerenności technologicznej czy rozw&oacute;j system&oacute;w bezpiecznej łączności.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Jak Polska wypada na tle Europy i&nbsp;świata? Musimy tu rozr&oacute;żnić dwa aspekty. Po pierwsze, poziom wynalazk&oacute;w i&nbsp;innowacji, co może być liczone liczbą użytkownik&oacute;w. Po drugie, dyfuzja technologii, czyli w&nbsp;jaki spos&oacute;b jest ona rozprzestrzeniona. To są dwie r&oacute;żne kwestie. Wydaje mi się, że&nbsp;</em><em>powinniśmy zmierzać w&nbsp;kierunku</em><em>, by inwestować, skalować i&nbsp;sprawiać, by innowacyjne rozwiązania były powszechnie używane, a nie&nbsp;tylko zostawały w&nbsp;instytutach badawczych i&nbsp;na uniwersytetach&nbsp;</em>&ndash; podkreśla Bartosz Łopiński.</p><p style="text-align:justify">Mimo wysokiej, czwartej pozycji Polski w&nbsp;światowym rankingu cyberbezpieczeństwa (National Cyber Security Index) obszar B+R+I wymaga zdecydowanej poprawy &ndash; wskazuje raport NCBR &bdquo;Cyberbezpieczeństwo: strategiczna rola sektora w&nbsp;państwie&rdquo;. Wskaźniki pokazują niższe niż w&nbsp;innych wiodących krajach finansowanie publiczne i&nbsp;wsparcie dla&nbsp;program&oacute;w badawczych. Niską ocenę uzyskał też wskaźnik dostępności sprofilowanych na rzecz cyberbezpieczeństwa program&oacute;w studi&oacute;w doktoranckich, kt&oacute;re pozwalają studentom rozwijać merytoryczną wiedzę z&nbsp;tego zakresu oraz&nbsp;projektować i&nbsp;prowadzić oryginalne, specjalistyczne badania w&nbsp;tym zakresie.</p><p style="text-align:justify">Zdaniem prezesa Billennium bardziej intensywne działania na rzecz cyberbezpieczeństwa potrzebne są w&nbsp;całej Europie. Jednym z&nbsp;obszar&oacute;w jest budowanie jej suwerenności cyfrowej.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Potrzebujemy inwestycji na r&oacute;żnych poziomach: od zabezpieczenia fizycznego, czyli centr&oacute;w danych, infrastruktury krytycznej, energetyki, przez&nbsp;telekomunikację, aż&nbsp;po warstwę aplikacji, gdzie nakłady prawdopodobnie będą największe. To jest r&oacute;wnież stos inwestycyjny, kt&oacute;ry sprawi, że bezpieczeństwo będzie zwiększone </em>&ndash; zaznacza Bartosz Łopiński. &ndash;<em> Na tle całego świata Europa wygląda niestety jeszcze trochę blado. Wiele start-up&oacute;w pokazuje jednak, że mamy potencjał, żeby budować cyberbezpieczeństwo na najwyższym poziomie. Wciąż uważam, że wsp&oacute;łpraca publiczno-prywatna, tworzenie całego ekosystemu umożliwiającego finansowanie nie&nbsp;tylko prywatne, ale też publiczne, jest kierunkiem, kt&oacute;ry sprawi, że będziemy w&nbsp;stanie wzbić się na poziom światowy.</em></p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/407671177_lopinski_bezpieczenstwo2_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Kobiety coraz bardziej zainteresowane karierą w sektorze kosmicznym. Polska wyróżnia się na tle Europy]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/kobiety-coraz-bardziej,p309771277</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/kobiety-coraz-bardziej,p309771277</guid>
     <pubDate>Mon, 30 Mar 2026 06:15:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/gruszecka-kobiety-kosmos-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Udział kobiet w&nbsp;polskim sektorze kosmicznym wyr&oacute;żnia się pozytywnie na tle kraj&oacute;w Europy Zachodniej &ndash; oceniają przedstawiciele Stowarzyszenia Polskich Profesjonalist&oacute;w Sektora Kosmicznego. Kobiety są zainteresowane rozwojem w&nbsp;tej branży, do kt&oacute;rej przyciągają ich trudne tematy i&nbsp;możliwość sprawdzenia swoich umiejętności. Sprzyjają temu także r&oacute;żne inicjatywy pokazujące osiągnięcia kobiet, ale też promujące tę branżę wśr&oacute;d uczennic.</strong></p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> W Polsce w&nbsp;sektorze kosmicznym r&oacute;żnorodność ze względu na płeć jest na bardzo dobrym poziomie. W naszym stowarzyszeniu mamy około 40 proc. kobiet i&nbsp;60 proc. mężczyzn. Paradoksalnie w&nbsp;Polsce widać znacznie lepszą r&oacute;wnowagę niż na przykład w&nbsp;krajach Europy Zachodniej. W Europie Środkowej i&nbsp;Wschodniej zainteresowanie technologiami kosmicznymi cieszy się wśr&oacute;d kobiet bardzo dużym zainteresowaniem, chociaż mam poczucie, pracując 10 lat w&nbsp;sektorze kosmicznym, że kiedyś było nas więcej. Mam jednak nadzieję, że to chwilowa stagnacja </em>&ndash;&nbsp;m&oacute;wi agencji Newseria Kinga Gruszecka, prezeska Stowarzyszenia Polskich Profesjonalist&oacute;w Sektora Kosmicznego (Polish Space Professionals Association, PSPA).</p><p style="text-align:justify">Z danych Space Skills Alliance wynika, że w&nbsp;Wielkiej Brytanii w&nbsp;2024 roku kobiety stanowiły 35 proc. pracownik&oacute;w sektora kosmicznego. To o&nbsp;6 pkt proc. więcej niż w&nbsp;2020 roku. Udział kobiet wzr&oacute;sł szczeg&oacute;lnie w&nbsp;przemyśle (o 8 pkt proc.). Co istotne, młodsze grupy wiekowe są bliżej parytetu płci niż starsze.</p><p style="text-align:justify">Raport Biura Narod&oacute;w Zjednoczonych do spraw Przestrzeni Kosmicznej (UNOOSA) &bdquo;Space4Women&rdquo; wskazuje, że udział kobiet w&nbsp;publicznych instytucjach globalnego sektora kosmicznego wynosi ok. 30 proc. Badanie to objęło 53 instytucje z&nbsp;46 kraj&oacute;w. Wynika z&nbsp;niego, że im wyższe stanowisko, tym mniejsza reprezentacja pań. Na stanowiskach obejmujących inżynierię, badania i&nbsp;programy astronautyczne odsetek spada poniżej 20 proc. Badanie &bdquo;Space4Women&rdquo; wykazało związek między wczesną edukacją a niedostateczną reprezentacją kobiet w&nbsp;sektorze kosmicznym. Mimo promowania nauk ścisłych i&nbsp;kierunk&oacute;w technicznych w&nbsp;szkołach wciąż utrzymuje się stereotypowe myślenie na temat możliwości rozwoju kariery w&nbsp;tych obszarach.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Nie&nbsp;jest tak, że dopiero po studiach możemy się&nbsp;</em><em>zająć</em><em>&nbsp;technologiami kosmicznymi. Zupełnie nie, uczniowie szk&oacute;ł podstawowych projektują CanSaty, czyli małe satelity, projektują bazę na Księżycu w&nbsp;ramach kon</em><em>kurs&oacute;w Europejskiej Agencji Kosmicznej. Serdecznie z</em><em>achęcam </em><em>do tego, żeby startować w&nbsp;takich konkursach, przygotowywać się i&nbsp;budować r&oacute;żnorodne zespoły </em>&ndash;&nbsp;przekonuje Kinga Gruszecka.</p><p style="text-align:justify">Jak wskazuje raport UNOOSA, r&oacute;wność płci w&nbsp;sektorze ma znaczenie dla&nbsp;zwiększania jego potencjału. Większa obecność kobiet może otworzyć nowe perspektywy i&nbsp;napędzać innowacje.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Programy zachęcające kobiety do pracy w&nbsp;sektorze kosmicznym istnieją. Były prowadzone m.in. przez&nbsp;Centrum Nauki Kopernik jako &bdquo;Galaktyka kobiet&rdquo;. Pokazywały, co to znaczy pracować w&nbsp;sektorze kosmicznym i&nbsp;jakimi domenami technologii zajmują się nasze koleżanki </em>&ndash;&nbsp;m&oacute;wi prezeska PSPA. &ndash;<em> Historii, dlaczego kobiety pracują w&nbsp;sektorze kosmicznym, jest bardzo dużo. Jedną z&nbsp;nich była historia prof. Romany Ratkiewicz z&nbsp;Centrum Badań Kosmicznych PAN. Pani profesor zajmuje się badaniami misji interstelarnych, czyli tych, kt&oacute;re mają przekroczyć układ słoneczny. Powiedziała, że się tym zajmuje, bo to jest trudne. To piękna postawa, kt&oacute;ra zachęca innych do zainteresowania się tematem. Pamiętam też historie koleżanek, kt&oacute;re m&oacute;wiły: </em>&bdquo;<em>Oglądałam &laquo;Star Treka&raquo;&nbsp;i&nbsp;pomyślałam, że to jest to</em>&rdquo;<em>. Możliwości sprawdzenia siebie jest bardzo dużo.</em></p><p style="text-align:justify">Z raportu &bdquo;Stan polskiego sektora kosmicznego 2025&rdquo;, opracowanego przez&nbsp;stowarzyszenie, wynika, że najczęściej wskazywaną przez&nbsp;przedstawicieli branży mocną jej stroną jest kapitał ludzki: młoda i&nbsp;ambitna kadra, wykwalifikowani inżynierowie i&nbsp;entuzjazm. Na kolejnym miejscu znalazły się potencjał wzrostu i&nbsp;innowacyjność sektora. Kapitał ludzki jest też postrzegany jako najatrakcyjniejszy &bdquo;produkt&rdquo; eksportowy krajowej branży kosmicznej.</p><p style="text-align:justify">W raporcie opracowanym przez&nbsp;Polską Agencję Kosmiczną czytamy, że Polska, jako kraj członkowski Europejskiej Agencji Kosmicznej, od 2012 roku aktywnie uczestniczy w&nbsp;europejskich inicjatywach kosmicznych. W 2024 roku całkowite publiczne inwestycje naszego kraju w&nbsp;sektor kosmiczny osiągnęły wartość 237,1 mln euro, co plasuje go na dziewiątym miejscu wśr&oacute;d państw członkowskich ESA pod względem wysokości kontrybucji do budżetu.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/309771277_gruszecka_kobiety_kosmos_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Polska chce zwiększyć znaczenie sektora półprzewodników. Toczą się prace nad krajową polityką w tym obszarze]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/polska-chce-zwiekszyc,p1826854633</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/polska-chce-zwiekszyc,p1826854633</guid>
     <pubDate>Fri, 27 Mar 2026 06:30:00 +0100</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/piatek-polprzewodniki-foto_3.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Ministerstwo Cyfryzacji przygotowuje strategię dla&nbsp;sektora p&oacute;łprzewodnik&oacute;w, kt&oacute;ry dziś odpowiada za mniej niż 0,1&ndash;0,15<strong>&nbsp;</strong>proc. PKB, ale ma rosnąć wraz z&nbsp;napływem kolejnych inwestycji. Dokument zakłada m.in. rozw&oacute;j infrastruktury i&nbsp;kompetencji, przyciąganie inwestor&oacute;w&nbsp;oraz budowę co najmniej jednej linii pilotażowej do 2028 roku.&nbsp;Polska już dziś jest jednym z&nbsp;najatrakcyjniejszych&nbsp;</strong><strong>miejsc dla&nbsp;inwestycji w&nbsp;końcowy etap produkcji p&oacute;łprzewodnik&oacute;w &ndash; według analizy firmy Kearney zajmuje piąte miejsce na świecie i&nbsp;pierwsze w&nbsp;Europie.</strong></p><p style="text-align:justify">Ministerstwo Cyfryzacji na początku marca skierowało do konsultacji, uzgodnień i&nbsp;opiniowania projekt uchwały Rady Ministr&oacute;w dotyczący przyjęcia dokumentu &bdquo;Polska w&nbsp;grze o&nbsp;przyszłość &ndash; polityka dla&nbsp;sektora p&oacute;łprzewodnik&oacute;w 2026+&rdquo;.&nbsp;Dokument wyznacza strategiczne kierunki rozwoju krajowego sektora p&oacute;łprzewodnik&oacute;w w&nbsp;latach 2026&ndash;2030 oraz&nbsp;zakreśla docelową wizję w&nbsp;dłuższym okresie. Zakłada wzmocnienie badań i&nbsp;innowacji, rozw&oacute;j kompetencji projektowych i&nbsp;produkcyjnych, przyciąganie inwestycji, budowę kapitału kadrowego oraz&nbsp;aktywną wsp&oacute;łpracę międzynarodową w&nbsp;ramach inicjatyw europejskich.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Niewątpliwie mamy bardzo duże tradycje w&nbsp;obszarze p&oacute;łprzewodnik&oacute;w. Od ponad dw&oacute;ch dekad rozbudowujemy tę branżę &ndash;</em> podkreśla w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria dr Zbigniew Piątek, naczelnik w&nbsp;Wydziale Inwestycji w&nbsp;Nowe Technologie w&nbsp;Departamencie Badań i&nbsp;Innowacji w&nbsp;Ministerstwie Cyfryzacji.</p><p style="text-align:justify">Z danych zawartych w&nbsp;projekcie strategii wynika, że krajowa branża pozostaje relatywnie niewielka, ale rozwija się w&nbsp;wyspecjalizowanych obszarach technologicznych. Obejmuje obecnie kilkadziesiąt firm zatrudniających łącznie ok. 9 tys. os&oacute;b, a szerszy ekosystem &ndash; wraz z&nbsp;branżą fotoniki i&nbsp;podmiotami działającymi na styku pokrewnych obszar&oacute;w &ndash; liczy ok. 200&ndash;250 firm. Według analizy firmy Kearney, obejmującej 30 państw i&nbsp;region&oacute;w, Polska znalazła się w&nbsp;czoł&oacute;wce kraj&oacute;w na świecie i&nbsp;w Europie pod względem atrakcyjności dla&nbsp;inwestycji końcowych etap&oacute;w produkcji p&oacute;łprzewodnik&oacute;w, czyli np. ich testowania, łączenia z&nbsp;obudową czy pakowania.</p><p style="text-align:justify">Sektor generuje obecnie mniej niż 1 proc. polskiego PKB, ale zgodnie z&nbsp;założeniami dokumentu ma zwiększać sw&oacute;j udział wraz z&nbsp;rozwojem kompetencji technologicznych i&nbsp;napływem inwestycji. Wśr&oacute;d kierunk&oacute;w specjalizacji wskazywane są m.in.: projektowanie układ&oacute;w scalonych, technologie materiałowe, fotonika oraz&nbsp;rozwiązania dla&nbsp;energetyki i&nbsp;elektromobilności. Zgodnie z&nbsp;projektem Polska ma rozwijać przewagi w&nbsp;wybranych segmentach rynku, zamiast konkurować z&nbsp;największymi globalnymi producentami w&nbsp;pełnym łańcuchu produkcji.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Mamy kilka specjalizacji jako Polska. Jedną z&nbsp;nich jest projektowanie p&oacute;łprzewodnik&oacute;w i&nbsp;oprogramowania do nich. To jest realizowane zar&oacute;wno w&nbsp;dużych firmach, jak i&nbsp;coraz częściej w&nbsp;podmiotach z&nbsp;kapitałem prywatnym. Jesteśmy specjalistami w&nbsp;tzw. p&oacute;łprzewodnikach szerokoprzerwowych dla&nbsp;energetyki i&nbsp;elektromobilności oraz&nbsp;rozwijamy z&nbsp;dużymi sukcesami, r&oacute;wnież eksportowymi, branżę fotoniki&nbsp;&ndash;</em> wymienia dr Zbigniew Piątek.</p><p style="text-align:justify">W sektorze działają firmy specjalizujące się w&nbsp;architekturze czip&oacute;w, systemach druku czy projektowaniu układ&oacute;w ASIC. Rozwijane są r&oacute;wnież technologie fotoniczne, w&nbsp;tym detektory podczerwieni wykorzystywane w&nbsp;automatyzacji, mobilności autonomicznej czy systemach bezpieczeństwa.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Istnieją pewne obszary, gdzie możemy budować naszą specjalizację i&nbsp;pozycję konkurencyjną. Należy do nich produkcja tzw. p&oacute;łprzewodnik&oacute;w dojrzałych, kt&oacute;re są wykorzystywane w&nbsp;bardzo r&oacute;żnych branżach przemysłu, r&oacute;wnież na potrzeby elektromobilności, energetyki czy fotoniki. Ważne, że wraz z&nbsp;rozwojem tego typu komponent&oacute;w budujemy cały ekosystem &ndash; w&nbsp;zakresie rozwoju kadr i&nbsp;utrzymywania talent&oacute;w, tworzenia własności intelektualnej i&nbsp;zatrzymywania marży w&nbsp;kraju&nbsp;&ndash; </em>zapewnia ekspert Ministerstwa Cyfryzacji.</p><p style="text-align:justify">Znaczenie p&oacute;łprzewodnik&oacute;w pokazały zakł&oacute;cenia w&nbsp;globalnych łańcuchach dostaw w&nbsp;latach 2020&ndash;2022. Niedobory komponent&oacute;w produkowanych m.in. na Tajwanie ograniczały w&oacute;wczas produkcję w&nbsp;wielu sektorach, gł&oacute;wnie w&nbsp;przemyśle motoryzacyjnym i&nbsp;elektronicznym. W odpowiedzi Unia Europejska przyjęła European Chips Act, kt&oacute;rego celem jest zwiększenie udziału Europy w&nbsp;globalnej produkcji, rozwijanie infrastruktury i&nbsp;wzmocnienie odporności łańcuch&oacute;w dostaw. Instrument zakłada mobilizację ok. 43 mld euro środk&oacute;w publicznych i&nbsp;prywatnych oraz&nbsp;wsparcie inwestycji, badań i&nbsp;pilotażowych linii technologicznych.</p><p style="text-align:justify">Procedowana w&nbsp;Polsce strategia ma umożliwić krajowej branży włączenie się w&nbsp;europejskie łańcuchy wartości oraz&nbsp;rozw&oacute;j krajowych kompetencji technologicznych. Projekt obejmuje siedem filar&oacute;w kluczowych dla&nbsp;rozwoju sektora &ndash; od finansowania, przez&nbsp;kadry i&nbsp;wsp&oacute;łpracę międzynarodową, po konieczne zasoby: energię, wodę i&nbsp;surowce.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Jednym z&nbsp;filar&oacute;w jest rozw&oacute;j infrastruktury, takiej jak linie pilotażowe. Są one tworzone na poziomie europejskim, ale też chcemy tworzyć linie polskie. Chcemy, żeby do 2028 roku powstała minimum jedna linia pilotażowa, kt&oacute;ra będzie angażowała polskie podmioty, bo mamy przedsiębiorstwa czy instytuty, kt&oacute;re mogą być podstawą rozwoju w&nbsp;tym zakresie &ndash; </em>m&oacute;wi dr Zbigniew Piątek. &ndash;<em>&nbsp;Jeżeli chodzi o&nbsp;europejski pilotaż linii p&oacute;łprzewodnik&oacute;w, to jest on wpisany w&nbsp;European Chips Act, kt&oacute;ry obowiązuje od 2023 roku. Wskazano pięć linii wyspecjalizowanych w&nbsp;r&oacute;żnych obszarach łańcucha tworzenia wartości. W tych projektach uczestniczą polskie podmioty, m.in. w&nbsp;projekcie FAMES uczestniczy CEZAMAT Politechniki Warszawskiej.</em></p><p style="text-align:justify">Uruchomienie linii pilotażowej do 2028 roku to jeden z&nbsp;kluczowych wskaźnik&oacute;w w&nbsp;filarze infrastrukturalnym, kt&oacute;re wpisano w&nbsp;rządowej strategii. Kolejnym jest wskaźnik inwestycji infrastrukturalnych na poziomie co najmniej 800 mln zł wydatk&oacute;w inwestycyjnych i&nbsp;300 mln zł operacyjnych do 2029 roku.&nbsp;Celem jest także wzrost liczby absolwent&oacute;w kierunk&oacute;w elektronicznych/p&oacute;łprzewodnikowych oraz&nbsp;wzrost liczby projektant&oacute;w czip&oacute;w z&nbsp;ok. 1,5 tys. do 3 tys. do 2030 roku.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Wyzwaniem jest to, że sektor p&oacute;łprzewodnikowy jest branżą ekstremalnie kapitałochłonną, nie&nbsp;można go rozwijać w&nbsp;kontekście pojedynczych lat czy kadencji, to zadanie strategiczne na dekady. Drugim wyzwaniem jest to, że w&nbsp;Polsce nie&nbsp;mamy jak na razie produkcji przemysłowej p&oacute;łprzewodnik&oacute;w, czyli nie&nbsp;mamy domkniętego łańcucha wartości&nbsp;</em>&ndash; wskazuje ekspert resortu cyfryzacji. &ndash;<em>&nbsp;Dużo się m&oacute;wi o&nbsp;surowcach,&nbsp;pierwiastkach ziem rzadkich, natomiast moim zdaniem w&nbsp;kontekście Polski gł&oacute;wnym wyzwaniem jest stworzenie ram instytucjonalnych i&nbsp;polityki, kt&oacute;ra będzie wspierała kompleksowy rozw&oacute;j branży.</em></p><p style="text-align:justify">Ocena skutk&oacute;w regulacji rządowego projektu podkreśla, że brak sp&oacute;jnej polityki utrudnia dziś koordynację działań państwa i&nbsp;określanie priorytet&oacute;w inwestycyjnych.</p><p style="text-align:justify">Rozw&oacute;j sektora p&oacute;łprzewodnik&oacute;w ma w&nbsp;dłuższej perspektywie zwiększyć konkurencyjność polskiej gospodarki oraz&nbsp;wzmocnić jej bezpieczeństwo technologiczne. W dokumentach strategicznych podkreśla się, że p&oacute;łprzewodniki mają kluczowe znaczenie nie&nbsp;tylko dla&nbsp;przemysłu cywilnego, ale r&oacute;wnież dla&nbsp;sektor&oacute;w wrażliwych takich jak energetyka, infrastruktura krytyczna czy obronność.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/1826854633_piatek_polprzewodniki_5_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Polska marka szkła zapowiada powrót na giełdę. W tym roku mocno stawia na handel internetowy]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/polska-marka-szkla,p888008535</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/polska-marka-szkla,p888008535</guid>
     <pubDate>Fri, 27 Mar 2026 06:20:00 +0100</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/krosno-rynek-foto3.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Krosno, działająca od dekad polska marka szkła, zapowiada ambitne plany. Chce zwiększać sprzedaż pod marką własną, budując swoje przewagi wzornictwem. Najbliższe trzy lata mają upłynąć pod znakiem przygotowań do powrotu na Giełdę Papier&oacute;w Wartościowych w&nbsp;Warszawie. W tym roku marka zapowiada koncentrację na e-commerce i&nbsp;podwojenie sprzedaży w&nbsp;sieci. To istotny kanał ekspansji zagranicznej, o&nbsp;czym może świadczyć nagroda &bdquo;Zdobywca Ameryki&rdquo; otrzymana w&nbsp;konkursie sklepu Amazon.pl.</strong></p><p style="text-align:justify">&ndash;&nbsp;<em>Krosno Glass dzisiaj ma się dobrze. Mamy nowych właścicieli i&nbsp;nową strategię. Najważniejsze dla&nbsp;nas jest oddzielenie huty od marki&nbsp;</em>&ndash; m&oacute;wi agencji Newseria Iwona Pik, prezeska Krosno Glass. &ndash;&nbsp;<em>Do tej pory marka Krosno miała udział w&nbsp;sprzedaży nie&nbsp;więcej niż 20 proc. Chcemy zmienić tę proporcję. Nie&nbsp;chcemy tyle produkować dla&nbsp;innych marek luxury i&nbsp;premium, chcemy produkować dla&nbsp;siebie. To jest najważniejsza zmiana. Wr&oacute;ciliśmy do korzeni. Najważniejsze jest to, że uwierzyliśmy w&nbsp;to i&nbsp;przywr&oacute;ciliśmy nasze historyczne działania.</em></p><p style="text-align:justify">Firma od lat buduje pozycję jednej z&nbsp;najbardziej rozpoznawalnych polskich marek szkła użytkowego i&nbsp;dekoracyjnego. Krosno (a wcześniej Krośnieńskie Huty Szkła) podkreśla, że działa od 1923 roku i&nbsp;od tego czasu dostarcza polskie szkło na rynki całego świata. Dziś jest obecne w&nbsp;70 krajach. Krosno SA było jedną z&nbsp;pierwszych sp&oacute;łek notowanych na Giełdzie Papier&oacute;w Wartościowych w&nbsp;Warszawie. Wycofanie z&nbsp;obrotu nastąpiło w&nbsp;2009 roku, kiedy sp&oacute;łka ogłosiła upadłość.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Powr&oacute;t na giełdę nie&nbsp;tylko jest realny, ale też jest w&nbsp;naszych planach inwestycyjnych. W ciągu trzech najbliższych lat chcemy&nbsp;</em><em>się&nbsp;</em><em>przygotować na wejście, żeby w&nbsp;2029 roku zacząć m&oacute;wić, że już wchodzimy</em> &ndash; m&oacute;wi Iwona Pik.</p><p style="text-align:justify">Sp&oacute;łka chce wr&oacute;cić do swoich projektowych korzeni i&nbsp;zn&oacute;w budować przewagę nie&nbsp;tylko skalą produkcji, ale przede wszystkim wzornictwem. Od lipca 2025 roku huta wprowadziła do oferty 2500 nowych produkt&oacute;w, stawiając na szkło kryształowe, ręcznie malowane, sygnowane.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Marka Krosno to design. W latach 60. byliśmy na każdej wystawie, prezentacji, mieliśmy masę naśladowc&oacute;w. My kreowaliśmy trendy, z&nbsp;Krosna wychodziły najpiękniejsze rzeczy, zrzeszaliśmy u siebie największych projektant&oacute;w i&nbsp;chcemy do tego wr&oacute;cić. Korzystamy z&nbsp;zasob&oacute;w tych projekt&oacute;w. Odświeżyliśmy teraz w&nbsp;katalogu &bdquo;Color&nbsp;in Form&rdquo;</em><em> Wszewłoda Sarneckiego, dawnych naszych projektant&oacute;w. Pokazaliśmy, że Krosno to nie&nbsp;tylko huta, to przede wszystkim design &ndash; </em>m&oacute;wi prezeska Krosno Glass.</p><p style="text-align:justify">Krosno zwiększa swoją obecność w&nbsp;handlu &ndash; w&nbsp;ostatnich miesiącach firma otworzyła swoje lokalizacje w&nbsp;centrach handlowych w&nbsp;Warszawie i&nbsp;Wrocławiu. Jednym z&nbsp;gł&oacute;wnych filar&oacute;w jej nowej strategii ma być e-commerce. Zarząd huty zakłada mocne przyspieszenie sprzedaży online, w&nbsp;tym rozw&oacute;j obecności na marketplace&rsquo;ach, szczeg&oacute;lnie w&nbsp;segmencie produkcji ręcznej.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Ten rok to przede wszystkim e-commerce.&nbsp;Rok do roku mamy</em><em>&nbsp;około 20-proc.</em><em>&nbsp;wzrost, a w&nbsp;tym roku ma być podwojenie. Pojawiła się koncepcja wejścia na marketplace z&nbsp;produkcją ręczną i&nbsp;to jest nasz gł&oacute;wny nośnik. Krosno jest dzisiaj największą produkcją ręczną w&nbsp;Europie&nbsp;</em>&ndash; podkreśla Iwona Pik.</p><p style="text-align:justify">Dla&nbsp;dojrzałych polskich marek marketplace przestaje być wyłącznie dodatkowym kanałem sprzedaży, a staje się narzędziem ekspansji zagranicznej i&nbsp;odbudowy siły własnego brandu. Krosno od 2018 roku wsp&oacute;łpracuje z&nbsp;Amazon. Najpierw sprzedawało na rynku niemieckim, p&oacute;źniej rozwijało obecność na kolejnych rynkach europejskich, przygotowując się r&oacute;wnież do ekspansji w&nbsp;USA. Za duży sukces sprzedażowy na tym rynku firma została nagrodzona statuetką &bdquo;Zdobywca Ameryki&rdquo; w&nbsp;konkursie &bdquo;Złota Paczka&rdquo;, kt&oacute;ry sklep Amazon.pl przeprowadził z&nbsp;okazji piątych urodzin w&nbsp;Polsce.</p><p style="text-align:justify">Huta zatrudnia obecnie około 1400 os&oacute;b, a pośrednio żyje z&nbsp;niej blisko 5 tys. mieszkańc&oacute;w regionu. Największym wyzwaniem dla&nbsp;sp&oacute;łki jest brak sukcesji w&nbsp;zawodzie hutnika i&nbsp;przyciągnięcie młodych pracownik&oacute;w do rzemiosła szklarskiego.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Mamy nieprawdopodobny zesp&oacute;ł ludzi, kt&oacute;ry pracuje dla&nbsp;Krosna od 20, 30, a czasem 40 lat. Potrzebujemy młodych os&oacute;b, kt&oacute;re przejmą te kompetencje&nbsp;</em>&ndash; m&oacute;wi prezeska Krosno Glass. <em>&ndash;&nbsp;Od 2014 roku nie&nbsp;ma już kształcenia hutnik&oacute;w. Musimy to przywr&oacute;cić, bo bez tego nie&nbsp;będziemy mogli utrzymać huty ręcznej w&nbsp;takiej kondycji jak dzisiaj. Bardzo ważny dla&nbsp;nas jest projekt &bdquo;Sukcesja&rdquo; i&nbsp;tzw. Akademia Hutnika, przez&nbsp;kt&oacute;rą chcemy przywr&oacute;cić zaw&oacute;d hutnika i&nbsp;nadać mu zupełnie inny wydźwięk niż dzisiaj.</em></p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/888008535_krosno_rynek_3_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Naukowcy będą pracować nad detektorami ciemnej materii i fal grawitacyjnych. Rozwiązania mogą mieć zastosowanie w medycynie i bezpieczeństwie]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/naukowcy-beda-pracowac,p1987534865</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/naukowcy-beda-pracowac,p1987534865</guid>
     <pubDate>Thu, 26 Mar 2026 06:20:00 +0100</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/astrocent-czarna-materia-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align: justify;"><strong>Opracowanie ultraczułych system&oacute;w detekcji promieniowania i&nbsp;fal grawitacyjnych &ndash; to cel naukowc&oacute;w z&nbsp;projektu Astrocent działającego w&nbsp;ramach Centrum Astronomicznego im. Mikołaja Kopernika PAN. Detektory zdolne do rejestrowania bardzo słabych sygnał&oacute;w fizycznych mają pom&oacute;c w&nbsp;badaniach nad ciemną materią i&nbsp;Wszechświatem, ale r&oacute;wnież znaleźć zastosowanie komercyjne, w&nbsp;tym m.in. w&nbsp;medycynie, systemach bezpieczeństwa, monitoringu środowiska, energetyce odnawialnej czy sejsmologii.&nbsp;</strong></p><p style="text-align: justify;">&ndash; <em>W Astrocencie staramy się odpowiadać na fundamentalne pytania dotyczące budowy i&nbsp;ewolucji Wszechświata, między innymi na drodze doświadczalnej. Znalezienie takich odpowiedzi z&nbsp;reguły wymaga budowy dużych eksperyment&oacute;w, często znajdujących się w&nbsp;trudno dostępnych lokalizacjach ze względu na konieczność wyeliminowania tła od promieniowania kosmicznego: głęboko pod ziemią, na dnie oceanu. Detektory są bardzo duże, dzięki czemu mają większą szansę zmierzyć i&nbsp;odkryć słabo oddziałujące cząstki przylatujące do nas z&nbsp;kosmosu i&nbsp;niosące informacje &ndash;</em> m&oacute;wi agencji Newseria dr hab. Marcin Kuźniak, profesor Centrum Astronomicznego im. M. Kopernika Polskiej Akademii Nauk, lider projektu Astrocent.</p><p style="text-align: justify;">Międzynarodowy Instytut Astrofizyki Cząstek PAN został utworzony w&nbsp;marcu 2026 roku. To pierwsza plac&oacute;wka w&nbsp;Europie Środkowo-Wschodniej zajmująca się wyłącznie astrofizyką cząstek i&nbsp;technologiami wspomagającymi. Ma wzmocnić udział Polski w&nbsp;wiodących światowych projektach badających tzw. ukryty Wszechświat &ndash; od ciemnej materii i&nbsp;neutrin po fale grawitacyjne &ndash; przy jednoczesnym opracowywaniu innowacyjnych technologii z&nbsp;zastosowaniem w&nbsp;gospodarce i&nbsp;służbie społeczeństwu.</p><p style="text-align: justify;">Docelowo do nowego instytutu przeniesiony zostanie obecny zakład Astrocent Centrum Astronomicznego im. M. Kopernika PAN, w&nbsp;kt&oacute;rym początkowo realizowany jest projekt. Cała inicjatywa została wsparta łącznym pakietem finansowania w&nbsp;wysokości 34 mln euro, z&nbsp;tego 8 mln euro (ok. 34 mln zł) na projekt Astrocent pochodzi z&nbsp;programu Międzynarodowe Agendy Badawcze (MAB) realizowanego przez&nbsp;Fundację na rzecz Nauki Polskiej z&nbsp;Funduszy Europejskich dla&nbsp;Nowoczesnej Gospodarki (FENG).</p><p style="text-align: justify;">Zesp&oacute;ł Astrocentu zamierza przekroczyć ograniczenia dotychczasowych rozwiązań. Jego celem jest zwiększenie czułości detektor&oacute;w na r&oacute;żne sygnały, m.in. światło, jonizację, dźwięk, drgania czy też fale sejsmiczne. Naukowcy chcą r&oacute;wnież poprawić ich skalowalność poprzez m.in. zwiększenie czułej powierzchni, liczby i&nbsp;r&oacute;żnorodności kanał&oacute;w pomiarowych, a także przez&nbsp;możliwość prowadzenia sp&oacute;jnych i&nbsp;por&oacute;wnywalnych w&nbsp;czasie i&nbsp;przestrzeni pomiar&oacute;w na dużym obszarze.</p><p style="text-align: justify;">&ndash;<em> Procesy, kt&oacute;rych szukamy w&nbsp;tych detektorach, są bardzo rzadkie. W&nbsp;ciągu kilku lat pracy eksperymentu mamy nadzieję na odkrycie dosłownie kilku pojedynczych sygnał&oacute;w powodowanych przez&nbsp;cząstki, kt&oacute;rych szukamy. Ogromnym wyzwaniem jest zrozumienie i&nbsp;eliminacja tła pomiarowego, kt&oacute;re mogłoby poszukiwany sygnał </em>&bdquo;<em>udać</em>&rdquo;<em> lub zaburzyć. W tym celu musimy zebrać i&nbsp;zrozumieć każdy najdrobniejszy element informacji z&nbsp;tych detektor&oacute;w</em> &ndash; tłumaczy prof. Marcin Kuźniak.</p><p style="text-align: justify;">Dotychczasowe badania pokazały, że promieniowanie elektromagnetyczne, w&nbsp;tym znane wszystkim światło widzialne, stanowi jedynie niewielką część informacji docierających do Ziemi z&nbsp;kosmosu. Spora jego część ciągle pozostaje bardzo słabo poznana, czyli &bdquo;ukryta&rdquo;. To m.in. ciemna materia stanowiąca około jednej czwartej gęstości masy-energii Wszechświata. Wiedzy o&nbsp;nim dostarczają m.in. promienie kosmiczne, neutrina i&nbsp;fale grawitacyjne.</p><p style="text-align: justify;"><em>&ndash; Budujemy wraz z&nbsp;partnerami detektor ciemnej materii, kt&oacute;ry będzie szukał ślad&oacute;w zderzeń jej wszechobecnych cząstek z&nbsp;jądrami atomowymi zwykłej materii &ndash;</em> tłumaczy badacz Centrum Astronomicznego im. M. Kopernika PAN. <em>&ndash; Szukamy więc zdarzeń, w&nbsp;kt&oacute;rych cząstka ciemnej materii odbiłaby się od jądra atomowego i&nbsp;przekazała mu wtedy część energii. Ono w&nbsp;wyniku interakcji z&nbsp;sąsiednimi atomami traci ją, powodując błysk światła, jonizację i&nbsp;minimalny wzrost temperatury. Te pojedyncze fotony, wzrost temperatury o&nbsp;milikelwiny czy pojedyncze elektrony, czyli te drobne efekty, musimy być w&nbsp;stanie zmierzyć&nbsp;z jak największą wydajnością.</em></p><p style="text-align: justify;">Jak podkreślają przedstawiciele Astrocentu, te egzotyczne sygnały są zazwyczaj bardzo rzadkie lub słabe, co sprawia, że ich wykrywanie wymaga ultraczułych detektor&oacute;w, specjalnych sensor&oacute;w, niskoszumowej elektroniki, zaawansowanej fotodetekcji i&nbsp;zaawansowanych metod analizy danych. Astrofizyka cząstek &ndash; znana r&oacute;wnież jako fizyka astrocząstek &ndash; zajmuje się wykrywaniem właśnie tego typu sygnał&oacute;w.</p><p style="text-align: justify;">&ndash;<em> O istnieniu ciemnej materii wiadomo już od ponad 100 lat. Nie da się bez niej wytłumaczyć ruchu gromad galaktyk, kt&oacute;ry już od dawna obserwujemy w&nbsp;spos&oacute;b dość precyzyjny. Wydaje się, że ciemna materia stanowi 80 proc. materii. Opr&oacute;cz niej jest też ciemna energia, kt&oacute;ra jest jeszcze większą zagadką </em>&ndash; wyjaśnia prof. Marcin Kuźniak. &ndash;<em> Ciemna materia determinuje wygląd naszego Wszechświata i&nbsp;w&nbsp;dużej mierze kierowała jego ewolucją. Bez niej nie&nbsp;byłoby możliwe powstanie galaktyk ani życia w&nbsp;formie, jaką znamy. Fakt, że żadna z&nbsp;obecnie znanych cząstek nie&nbsp;mogłaby być ciemną materią, m&oacute;wi nam też o&nbsp;tym, że są prawa fizyczne, kt&oacute;rych jeszcze nie&nbsp;odkryliśmy, a kt&oacute;re mogłyby zrewolucjonizować nasze rozumienie fizyki cząstek i&nbsp;Wszechświata.</em></p><p style="text-align: justify;">Projekt Astrocent skupia się także na badaniach fal grawitacyjnych.</p><p style="text-align: justify;"><em>&ndash; Detektory fal grawitacyjnych to w&nbsp;miarę nowa dziedzina.&nbsp;</em><em>Już&nbsp;</em><em>od kilku lat dość często&nbsp;</em><em>jednoznacznie&nbsp;</em><em>rejestrujemy sygnały od zderzeń czarnych dziur lub gwiazd neutronowych. Pomiar tych sygnał&oacute;w pozwala nam zobaczyć odległe zakątki Wszechświata, kt&oacute;re są niedostępne w&nbsp;inny spos&oacute;b, a także testować teorie fizyczne w&nbsp;ekstremalnych warunkach niedostępnych w&nbsp;laboratoriach na Ziemi czy też za pomocą klasycznych metod astronomii &ndash;</em> zaznacza lider zespołu Astrocent.</p><p style="text-align: justify;">Podkreśla, że w&nbsp;kontekście pomiar&oacute;w fal grawitacyjnych bardzo ważne jest monitorowanie zakł&oacute;ceń takich jak drgania sejsmiczne.</p><p style="text-align: justify;"><em>&ndash; Do tego konieczne są złożone z&nbsp;setek lub tysięcy sensor&oacute;w&nbsp;sieci detektor&oacute;w sejsmicznych i&nbsp;mikrofon&oacute;w czułych na poddźwięki&nbsp;&ndash; technologia rozwijana w&nbsp;projekcie Astrocent przez&nbsp;grupę dr. Mariusza Suchenka. Tego typu czujniki mają szerokie zastosowania, na przykład w&nbsp;systemach wczesnego ostrzegania przed trzęsieniami ziemi, w&nbsp;bezpieczeństwie i&nbsp;monitorowaniu infrastruktury krytycznej. Mamy w&nbsp;tej dziedzinie już kilka patent&oacute;w, kt&oacute;re mamy zamiar rozwijać i&nbsp;wprowadzać na rynek w&nbsp;najbliższych latach </em>&ndash; zapowiada prof. Marcin Kuźniak.</p><p style="text-align: justify;">Jeden z&nbsp;patent&oacute;w otrzymanych przez&nbsp;Centrum Astronomiczne im. M. Kopernika Polskiej Akademii Nauk dotyczy sejsmicznego czujnika pomiarowego.</p><p style="text-align: justify;"><em>&ndash; Technologie rozwijane do badań podstawowych, w&nbsp;szczeg&oacute;lności w&nbsp;astrofizyce cząstek, pokonują dotychczasowe bariery technologiczne. Czyni je to użytecznymi do tych zastosowań codziennych, w&nbsp;kt&oacute;rych brakowało narzędzi pozwalających</em><em>&nbsp;rozwiązać</em><em>&nbsp;pewne problemy&nbsp;</em>&ndash; zaznacza naukowiec.</p><p style="text-align: justify;">Jeden z&nbsp;projekt&oacute;w, rozwijany przez&nbsp;grupę prof. Masayukiego Wady, dotyczy wykorzystania ciekłego argonu w&nbsp;obrazowaniu medycznym PET, kt&oacute;re może oznaczać rewolucję w&nbsp;diagnostyce onkologicznej i&nbsp;neurologicznej. Pozwala bowiem znacząco ograniczyć dawkę promieniowania otrzymywaną przez&nbsp;pacjenta, co może otworzyć tę metodę diagnostyki dla&nbsp;dzieci czy kobiet w&nbsp;ciąży.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/1987534865_astrocent_czarna_materia_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[W projekcie budowy pierwszej polskiej elektrowni jądrowej uczestniczy już 400 firm. Inwestor wspiera rozwój polskiego local content w inwestycji]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/w-projekcie-budowy,p935627494</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/w-projekcie-budowy,p935627494</guid>
     <pubDate>Wed, 25 Mar 2026 06:30:00 +0100</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/woszczyk-atom-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Sp&oacute;łka Polskie Elektrownie Jądrowe (PEJ) zawarła już ponad 400 kontrakt&oacute;w z&nbsp;krajowymi firmami na szacowaną łączną wartość ponad 1 mld zł. Przedstawiciele sp&oacute;łki podkreślają, że jednym z&nbsp;jej priorytet&oacute;w jest budowanie kompetencji polskich przedsiębiorc&oacute;w w&nbsp;zakresie energetyki jądrowej, kt&oacute;re będą mogli potem wykorzystać podczas realizacji projekt&oacute;w w&nbsp;Europie i&nbsp;na świecie. Ich zdaniem udział local contentu przy budowie pierwszej elektrowni jądrowej może wynieść nawet 50 proc.</strong></p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Program budowy pierwszej polskiej elektrowni jądrowej to zar&oacute;wno projekt energetyczny, jak i&nbsp;projekt o&nbsp;znaczeniu gospodarczym, związany z&nbsp;budową kompetencji w&nbsp;sektorze jądrowym w&nbsp;kraju. Chcemy go realizować i&nbsp;robimy to w&nbsp;myśl trzech podstawowych zasad: żeby elektrownia powstała na czas, w&nbsp;ramach planowanego budżetu oraz&nbsp;przy maksymalnym udziale tzw. local content, czyli polskiego przemysłu i&nbsp;przedsiębiorc&oacute;w. Bardzo o&nbsp;to zabiegamy</em> &ndash; m&oacute;wi agencji Newseria Marek Woszczyk, prezes Polskich Elektrowni Jądrowych.</p><p style="text-align:justify">Pierwsza polska elektrownia jądrowa powstaje w&nbsp;lokalizacji Lubiatowo-Kopalino w&nbsp;gminie Choczewo na Pomorzu. Dla obiektu wybrano reaktory w&nbsp;technologii AP1000, kt&oacute;rych dostawcą jest amerykańska firma Westinghouse. W sumie powstaną trzy reaktory, a zgodnie ze zaktualizowanym Programem polskiej energetyki jądrowej rozpoczęcie prac budowlanych ma się rozpocząć&nbsp;w&nbsp;2028 roku.&nbsp;</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Sama elektrownia zasadniczo składa się z&nbsp;dw&oacute;ch element&oacute;w: części reaktorowej, tzw. wyspy jądrowej, i&nbsp;części pozostałej, gł&oacute;wnie wyspy konwencjonalnej. Jeśli chodzi o&nbsp;wyspę konwencjonalną, polski rynek ma ogromne kompetencje zdobyte w&nbsp;trakcie bud&oacute;w elektrowni konwencjonalnych. W wypadku wyspy jądrowej to jest nowa gałąź przemysłu, nowe kompetencje, kt&oacute;re chcemy budować </em>&ndash; podkreśla Marek Woszczyk w&nbsp;rozmowie podczas 18. edycji Forum Gospodarczego TIME. &ndash; <em>Zależy nam na tym, aby przy tym projekcie zbudować kompetencje polskich przedsiębiorc&oacute;w, żeby mieli szansę wygrywać zlecenia, przetargi przy innych&nbsp;tego typu projektach w&nbsp;Europie i&nbsp;na świecie.</em></p><p style="text-align:justify">Jak wynika z&nbsp;raportu Polskiego Instytutu Ekonomicznego &bdquo;Ile Polski w&nbsp;Atomie?&rdquo;, kt&oacute;ry powstał na zlecenie PEJ, blisko 75 proc. spośr&oacute;d 111 badanych firm &ndash;&nbsp;m.in. z&nbsp;branży budowlanej, nadzoru inżynieryjno-budowlanego,&nbsp;sektora maszynowego, IT, usług geodezyjnych czy marketingowych&nbsp;&ndash; miało doświadczenie w&nbsp;przynajmniej jednym projekcie z&nbsp;szeroko pojętej branży energetycznej. 29 proc. zadeklarowało, że miało z&nbsp;nimi styczność w&nbsp;sektorze jądrowym. 50 proc. z&nbsp;nich pełniło rolę podwykonawc&oacute;w, a 31 proc. &ndash; poddostawc&oacute;w.</p><p style="text-align:justify">Raport PIE pokazuje, że wśr&oacute;d czynnik&oacute;w, kt&oacute;re sprawiły, że&nbsp;polskie przedsiębiorstwa zainteresowały się projektem jądrowym, są m.in. okazja do wejścia w&nbsp;sektor energetyki jądrowej, możliwość rozwoju i&nbsp;zwiększenia skali działania przedsiębiorstwa, szansa na zwiększenie kompetencji pracownik&oacute;w i&nbsp;uzyskanie cennych referencji, a także ciekawy charakter projektu.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Udział polskich firm już w&nbsp;tej chwili jest dość imponujący. Nie weszliśmy jeszcze w&nbsp;fazę rzeczywistej budowy, wciąż jesteśmy na etapie przygotowań do inwestycji i&nbsp;projektowania samej elektrowni, a do tej pory zawarliśmy kontrakty z&nbsp;około 400 polskimi podmiotami na kwotę przekraczającą 1 mld zł</em> &ndash; zaznacza prezes PEJ. &ndash;<em> Przed nami największe wydatki. W kolejnych 10 latach wydamy ponad 160 mld zł na samą elektrownię, do tego dodatkowe miliardy na infrastrukturę towarzyszącą.</em></p><p style="text-align:justify">Polskie Elektrownie Jądrowe wybrały sześć polskich firm, kt&oacute;re mają dostarczać komponenty do budowy reaktora jądrowego. Są to: ZKS Ferrum, Famak Kluczbork, Energomontaż-P&oacute;łnoc Gdynia, Mostostal Siedlce, Mostostal Krak&oacute;w oraz&nbsp;Mostostal Kielce. W październiku 2025 roku poinformowano, że wszystkie pomyślnie przeszły pierwszy etap procesu dostosowania do standardu NQA-1.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Niedawno w&nbsp;Gdańsku, gdzie organizowaliśmy konferencję poświęconą budowaniu polskich kompetencji i&nbsp;zaangażowaniu naszego przemysłu do budowy elektrowni, tzw. wielka sz&oacute;stka podpisała pomiędzy&nbsp;sobą i&nbsp;z nami umowę o&nbsp;wsp&oacute;łpracy przy budowaniu kompetencji i&nbsp;ich zaangażowaniu do wykonania elektrowni </em>&ndash; podkreśla&nbsp;Marek Woszczyk.</p><p style="text-align:justify">Firmy zobowiązały się tym samym do wzajemnego wsparcia, wymiany wiedzy i&nbsp;doświadczeń oraz&nbsp;wsp&oacute;lnego budowania zespoł&oacute;w badawczych, projekt&oacute;w innowacyjnych oraz&nbsp;doradztwa technologicznego i&nbsp;biznesowego. Po pomyślnym zakończeniu wszystkich faz procesu dostosowania do standardu NQA-1 podmioty te będą mogły konkurować o&nbsp;zlecenia w&nbsp;projekcie realizowanym w&nbsp;gminie Choczewo nie&nbsp;tylko na obszarze części konwencjonalnej elektrowni, ale także jądrowej. Dzięki uzyskaniu certyfikacji w&nbsp;amerykańskim standardzie NQA-1 polskie sp&oacute;łki będą też mogły brać większy udział w&nbsp;projektach jądrowych na całym świecie, kt&oacute;re są realizowane&nbsp;w&nbsp;technologii AP1000.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Wśr&oacute;d podpisanych kontrakt&oacute;w ponad 70 zawarliśmy z&nbsp;firmami z&nbsp;Pomorza, czyli tam, gdzie lokalizujemy naszą elektrownię. Ich łączna kwota to ponad 300 mln zł. To są na razie relatywnie nieduże kwoty w&nbsp;skali całej naszej inwestycji, kt&oacute;ra zbliży się do 200 mld zł </em>&ndash; wyjaśnia prezes Polskich Elektrowni Jądrowych. &ndash;<em> Nasz partner konsorcjalny, firma Bechtel, niedawno zawarł umowę z&nbsp;polską firmą Doraco na prowadzenie badań geotechnicznych i&nbsp;geofizycznych. Nie mogę ujawnić kwoty, ale jest ona imponująca.</em></p><p style="text-align:justify">Firma Doraco wywodząca się z&nbsp;Pomorza 4 marca br. podpisała umowę z&nbsp;firmą Bechtel na realizację rob&oacute;t budowlanych oraz&nbsp;usług wsparcia dla&nbsp;dw&oacute;ch kolejnych etap&oacute;w badań geologicznych i&nbsp;geotechnicznych prowadzonych w&nbsp;ramach przygotowań do budowy pierwszej elektrowni jądrowej w&nbsp;Polsce.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Z początkiem tego roku podpisaliśmy wieloletni kontrakt z&nbsp;Arabelle Solutions, co prawda nie&nbsp;z&nbsp;polską firmą, ale bardzo renomowaną i&nbsp;o silnych polskich korzeniach. Jako gł&oacute;wny wykonawca i&nbsp;dostawca wyspy turbinowej wsp&oacute;łpracowała z&nbsp;wieloma polskimi podwykonawcami i&nbsp;będzie to robić w&nbsp;przyszłości</em> &ndash; wyjaśnia Marek Woszczyk.</p><p style="text-align:justify">Arabelle Solutions ma dostarczyć trzy zestawy turbin parowych i&nbsp;generator&oacute;w dla&nbsp;projektu jądrowego. Zasilą one wszystkie bloki elektrowni w&nbsp;Choczewie. Ponadto firma dostarczy&nbsp;gł&oacute;wny sprzęt wspomagający, niezbędny do prawidłowego funkcjonowania obiegu pary.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Jestem spokojny o&nbsp;udział polskich firm w&nbsp;budowie polskiej elektrowni jądrowej. Rząd posługuje się indykatywną liczbą 40 proc. Myślę jednak, że mamy szansę przekroczyć ten poziom i&nbsp;być może zwiększyć go nawet do 50 proc. Jako aktywny inwestor robimy wszystko, aby maksymalizować udział polskiego przemysłu w&nbsp;tej inwestycji</em> &ndash; uważa prezes Polskich Elektrowni Jądrowych.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/935627494_woszczyk_atom_1_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Nowe terapie zmieniają leczenie szpiczaka. Pacjenci mogą żyć z chorobą nawet kilkanaście lat]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/nowe-terapie-zmieniaja,p1369526285</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/nowe-terapie-zmieniaja,p1369526285</guid>
     <pubDate>Wed, 25 Mar 2026 06:20:00 +0100</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/szpiczak-terapie-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Szpiczak plazmocytowy pozostaje chorobą nieuleczalną, ale postęp medycyny wyraźnie poprawia rokowania pacjent&oacute;w. Coraz częściej m&oacute;wi się o&nbsp;wieloletnich remisjach, a nawet o&nbsp;możliwości funkcjonalnego wyleczenia części chorych. Hematolodzy podkreślają, że kluczowe znaczenie ma dostęp do nowoczesnych terapii &ndash; zar&oacute;wno w&nbsp;pierwszej linii leczenia, jak i&nbsp;w przypadku nawrotu choroby.</strong></p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Leczenie szpiczaka jest relatywnie skomplikowane. Wynika to z&nbsp;tego, że jest to choroba nieuleczalna i&nbsp;z definicji wieloliniowa. Po zastosowaniu nawet najlepszej terapii pierwszej linii musimy zaplanować stosowanie terapii w&nbsp;przypadku jej niepowodzenia. To się zdarza w&nbsp;większości przypadk&oacute;w, więc następnie stosuje się terapię</em><em>&nbsp;drugiej</em><em>&nbsp;linii, potem trzeciej i&nbsp;czwartej. Złożoność tych linii powoduje, że terapia jest stosunkowo skomplikowana zar&oacute;wno dla&nbsp;lekarza, jak i&nbsp;dla pacjenta</em> &ndash; podkreśla w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria prof. dr hab. n. med. Dominik Dytfeld, prezes Polskiego Konsorcjum Szpiczakowego.</p><p style="text-align:justify">Szpiczak plazmocytowy to nowotw&oacute;r układu krwiotw&oacute;rczego wywodzący się z&nbsp;kom&oacute;rek plazmatycznych szpiku kostnego. Choroba prowadzi m.in. do uszkodzeń kości, niedokrwistości, zaburzeń odporności czy niewydolności nerek. W Polsce choruje na nią ok. 9&ndash;10 tys. os&oacute;b, a każdego roku diagnozuje się kilka tysięcy nowych przypadk&oacute;w. Choroba dotyczy gł&oacute;wnie os&oacute;b starszych &ndash; mediana wieku w&nbsp;chwili rozpoznania wynosi około 70 lat.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Mimo zastosowania najskuteczniejszej terapii pierwszej linii u większości chorych udaje się uzyskać remisję, kt&oacute;ra często trwa kilka lat. Niestety choroba biologicznie dostosowuje się do tych warunk&oacute;w i&nbsp;z czasem staje się oporna na wcześniej stosowane leczenie. Wtedy konieczne jest zastosowanie kolejnej linii terapii</em> &ndash; tłumaczy prof. Dominik Dytfeld.</p><p style="text-align:justify">Jeszcze na początku XXI wieku rokowania pacjent&oacute;w były znacznie gorsze niż obecnie. Postęp w&nbsp;leczeniu jest związany przede wszystkim z&nbsp;wprowadzeniem nowych grup lek&oacute;w, w&nbsp;tym inhibitor&oacute;w proteasomu, lek&oacute;w immunomodulujących oraz&nbsp;przeciwciał monoklonalnych. Zastosowanie terapii wielolekowych pozwoliło uzyskać głębszą odpowiedź na leczenie i&nbsp;wydłużyć czas remisji choroby. Dzięki temu średni czas przeżycia pacjent&oacute;w znacząco się wydłużył.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Kiedy rozpoczynałem pracę na początku lat 2000., chory ze szpiczakiem żył dwa-trzy lata, a teraz m&oacute;wimy o&nbsp;perspektywie funkcjonalnego wyleczenia i&nbsp;czas życia będzie leczony w&nbsp;kilkunastu&ndash;dwudziestu&nbsp;latach</em><em>. To jest coś niesamowitego</em> <em>&ndash;</em> ocenia prezes Polskiego Konsorcjum Szpiczakowego.</p><p style="text-align:justify">Postęp w&nbsp;leczeniu wynika m.in. z&nbsp;wprowadzania nowych kombinacji lek&oacute;w działających na r&oacute;żne mechanizmy choroby. W ostatnich latach coraz większą rolę odgrywają schematy czterolekowe, kt&oacute;re pozwalają uzyskać głębszą odpowiedź na leczenie już w&nbsp;pierwszej linii terapii. Badania kliniczne wskazują, że takie podejście może znacząco wydłużyć czas remisji choroby.</p><p style="text-align:justify">Coraz większą rolę w&nbsp;leczeniu szpiczaka odgrywają złożone schematy terapeutyczne oparte na kilku lekach działających na r&oacute;żne mechanizmy choroby. Pozwalają skuteczniej kontrolować chorobę oraz&nbsp;wydłużyć czas do jej progresji. Takie podejście jest obecnie jednym z&nbsp;podstawowych kierunk&oacute;w rozwoju terapii hematologicznych, choć dostęp do najnowszych schemat&oacute;w leczenia nie&nbsp;jest jednakowy we wszystkich krajach.</p><p style="text-align:justify">W najbliższym czasie w&nbsp;programie lekowym mogą się pojawić&nbsp;nowe schematy terapeutyczne zar&oacute;wno w&nbsp;pierwszej linii leczenia, jak i&nbsp;w leczeniu nawrot&oacute;w choroby. W badaniach klinicznych coraz częściej stosuje się schematy wielolekowe, kt&oacute;re pozwalają uzyskać głębszą i&nbsp;dłuższą remisję choroby.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Szpiczak to choroba, kt&oacute;ra na naszych oczach staje się chorobą przewlekłą. Dzięki temu, że wprowadzamy nowe terapeutyki, w&nbsp;nowych skojarzeniach, możemy m&oacute;wić o&nbsp;przedłużeniu już nie&nbsp;tylko czasu do kolejnych progresji, ale też o&nbsp;sumarycznym przedłużeniu całkowitego życia pacjent&oacute;w. Zaczynamy też bardzo ostrożnie m&oacute;wić o&nbsp;tym, że być może część pacjent&oacute;w, u kt&oacute;rych będziemy rozpoczynać leczenie w&nbsp;najbliższym czasie, będzie funkcjonalnie wyleczona</em> &ndash; przekonuje prof. Krzysztof Giannopoulos, prezes Polskiego Towarzystwa Hematolog&oacute;w i&nbsp;Transfuzjolog&oacute;w.</p><p style="text-align:justify">Rozw&oacute;j skuteczniejszych terapii pierwszej linii powoduje, że w&nbsp;kolejnych etapach leczenia potrzebne są nowe mechanizmy działania lek&oacute;w. W przypadku nawrotu choroby często nie&nbsp;można już powt&oacute;rzyć wcześniej stosowanych schemat&oacute;w terapeutycznych. Dlatego jednym z&nbsp;kluczowych kierunk&oacute;w badań jest rozw&oacute;j nowych terapii celowanych, kt&oacute;re pozwalają działać na inne mechanizmy biologiczne kom&oacute;rek nowotworowych.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>W przypadku nawrotu musimy&nbsp;</em><em>też&nbsp;</em><em>stosować&nbsp;</em><em>jeszcze&nbsp;</em><em>skuteczniejsze leki, bo jeśli mamy terapie czterolekowe stosowane w&nbsp;pierwszej linii, nie&nbsp;możemy w&nbsp;większości przypadk&oacute;w ich powt&oacute;rzyć. Musimy więc szukać nowych lek&oacute;w i&nbsp;najlepiej, żeby to nie&nbsp;był jeden, nie&nbsp;dwa, tylko trzy leki</em> &ndash; tłumaczy prof. Krzysztof Giannopoulos.</p><p style="text-align:justify">Jedną z&nbsp;nowych opcji terapeutycznych rozwijanych w&nbsp;leczeniu nawrotowego szpiczaka jest belantamab mafodotyny, koniugat przeciwciało&ndash;lek skierowany przeciwko antygenowi BCMA obecnemu na kom&oacute;rkach szpiczaka. Lek działa poprzez dostarczenie cząsteczki cytotoksycznej bezpośrednio do kom&oacute;rki nowotworowej. Takie podejście pozwala zwiększyć skuteczność leczenia przy jednoczesnym ograniczeniu wpływu na zdrowe kom&oacute;rki.</p><p style="text-align:justify">W badaniach klinicznych odsetek odpowiedzi na leczenie z&nbsp;zastosowaniem belantamabu wynosił 30&ndash;35 proc., r&oacute;wnież u pacjent&oacute;w wcześniej intensywnie leczonych wieloma liniami terapii. W badaniach III fazy schematy skojarzone z&nbsp;belantamabem wykazywały istotne wydłużenie czasu wolnego od progresji choroby w&nbsp;por&oacute;wnaniu ze standardowymi schematami tr&oacute;jlekowymi.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Belantamab jest też bardzo nowoczesną cząsteczką, kt&oacute;ra obejmuje przeciwciało monoklonalne, czyli cząsteczkę skierowaną przeciwko antygenowi na powierzchni kom&oacute;rki nowotworowej. Takie leki już mamy, natomiast nie&nbsp;mamy jeszcze leku, kt&oacute;ry w&nbsp;swojej strukturze zawiera toksynę kom&oacute;rkową, i&nbsp;jest nim&nbsp;</em><em>właśnie&nbsp;</em><em>belantamab. Taka konstrukcja zwiększa skuteczność przeciwnowotworową</em> &ndash; podkreśla prof.&nbsp;Dominik&nbsp;Dytfeld.</p><p style="text-align:justify">Belantamab mafodotyny należy do grupy tzw. koniugat&oacute;w przeciwciało&ndash;lek (ADC). Terapia polega na połączeniu przeciwciała monoklonalnego z&nbsp;cząsteczką cytotoksyczną, kt&oacute;ra po związaniu z&nbsp;kom&oacute;rką nowotworową zostaje do niej dostarczona i&nbsp;prowadzi do jej zniszczenia. W badaniach klinicznych schematy leczenia z&nbsp;wykorzystaniem tego leku wykazywały wyższą skuteczność niż część dotychczas stosowanych terapii w&nbsp;nawrotowym szpiczaku.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>To są w&nbsp;sumie trzy technologie, kt&oacute;rych najbardziej dziś brakuje: silniejsze terapie pierwszej linii, belantamab w&nbsp;drugiej linii oraz&nbsp;terapia CAR-T</em> &ndash; wymienia prezes Polskiego Konsorcjum Szpiczakowego.</p><p style="text-align:justify">Terapie CAR-T są jedną z&nbsp;najbardziej zaawansowanych metod leczenia rozwijanych obecnie w&nbsp;hematologii. Polegają na wykorzystaniu limfocyt&oacute;w T pacjenta, kt&oacute;re po modyfikacji genetycznej są w&nbsp;stanie rozpoznawać i&nbsp;niszczyć kom&oacute;rki nowotworowe. W Europie w&nbsp;leczeniu nawrotowego szpiczaka zarejestrowane są obecnie dwie terapie CAR-T. Są one stosowane przede wszystkim u pacjent&oacute;w, u kt&oacute;rych choroba nawr&oacute;ciła po wielu wcześniejszych liniach leczenia.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/1369526285_szpiczak_terapie_3_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[M. Wąsik (PiS): Istnieją lepsze narzędzia ostrzegania niż Alert RCB. Wymagają jednak nałożenia na operatorów komórkowych nowych obowiązków]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/m-wasik-pis-istnieja,p408658147</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/m-wasik-pis-istnieja,p408658147</guid>
     <pubDate>Tue, 24 Mar 2026 06:25:00 +0100</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/wasik-kryzysy-reagowanie-foto.jpg" alt="" /> <p><strong>Zdaniem polskich europarlamentarzyst&oacute;w do zapobiegania skutkom klęsk żywiołowych niezbędne są nowoczesne systemy ostrzegania. <em>&ndash; Alert RCB jest bardzo pomocnym narzędziem i&nbsp;on jest skuteczny w&nbsp;momencie, kiedy ostrzeżenia wysyła się na wąskim obszarze do niedużej grupy odbiorc&oacute;w. Natomiast istnieją lepsze narzędzia i&nbsp;do tego potrzebna jest zmiana prawa telekomunikacyjnego oraz&nbsp;nałożenie nowych obowiązk&oacute;w na operator&oacute;w &ndash; </em>m&oacute;wi w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria Maciej Wąsik, poseł do Parlamentu Europejskiego z&nbsp;Prawa i&nbsp;Sprawiedliwości i&nbsp;EKR. Uważa r&oacute;wnież, że potrzebne są długoterminowe inwestycje infrastrukturalne.</strong></p><p><em>&ndash; W Polsce wprowadziliśmy taki instrument, dosyć prosty i&nbsp;bardzo popularny. Alert RCB wysyła</em><em>&nbsp;na danym obszarze</em><em>&nbsp;ostrzeżenia do wszystkich telefon&oacute;w kom&oacute;rkowych, że może mieć miejsce jakieś zdarzenie ekstremalne, klęska żywiołowa &ndash;</em> podkreśla europarlamentarzysta.</p><p>Alert RCB, czyli SMS-owy system powiadamiania o&nbsp;zagrożeniach, działa w&nbsp;Polsce od 12 grudnia 2018 roku. Ostrzeżenia powstają na podstawie informacji o&nbsp;potencjalnych zagrożeniach otrzymywanych z&nbsp;ministerstw i&nbsp;służb, np. Policji, Straży Pożarnej, Straży Granicznej, urzęd&oacute;w i&nbsp;instytucji centralnych takich jak&nbsp; Instytut Meteorologii i&nbsp;Gospodarki Wodnej. Do tego dochodzą r&oacute;wnież urzędy wojew&oacute;dzkie.</p><p><em>&ndash; To jest narzędzie niezwykle pomocne, niemniej jednak niedoskonałe. W Polsce jest około 45 mln zarejestrowanych telefon&oacute;w kom&oacute;rkowych. Aby wysłać informacje do wszystkich, operatorzy potrzebują całego dnia </em>&ndash; zaznacza Maciej Wąsik.</p><p>Alert RCB jest rozsyłany do abonent&oacute;w telefon&oacute;w kom&oacute;rkowych na zagrożone tereny przez&nbsp;cały rok. Można się go spodziewać o&nbsp;każdej porze dnia i&nbsp;nocy, niezależnie od dnia tygodnia. Wszystko zależy od aktualnej sytuacji związanej z&nbsp;ewentualnym zagrożeniem życia i&nbsp;zdrowia.</p><p><em>&ndash; Istnieją już narzędzia informatyczne, dzięki kt&oacute;rym można w&nbsp;czasie rzeczywistym poinformować czy przekazać informacje na każde urządzenie typu smartfon. Do tego wymagana jest zmiana prawa i&nbsp;nałożenie nowego obowiązku na operator&oacute;w, żeby takie narzędzia byli zmuszeni wdrożyć. W celu zarządzania kryzysowego i&nbsp;ostrzegania przed niebezpieczeństwami takie narzędzia są i&nbsp;powinny być wdrożone w&nbsp;polskim systemie telekomunikacyjnym, żeby odpowiednie służby mogły odpowiednio wcześnie ostrzegać ludzi &ndash;</em> uważa europarlamentarzysta.</p><p>Niekt&oacute;re kraje członkowskie takie jak Włochy czy Niemcy opierają swoje systemy ostrzegania publicznego na technologii Cell Broadcast. Wiadomości przesyłane są natychmiastowo na telefony kom&oacute;rkowe w&nbsp;danej lokalizacji, nawet przy przeciążonej sieci. Odpada więc konieczność zbierania numer&oacute;w telefon&oacute;w czy instalowania aplikacji.</p><p><em>&ndash; Unia Europejska mogłaby się pokusić, tak jak zobowiązała się do ujednoliconego dobrego roamingu operator&oacute;w telefonii kom&oacute;rkowej, także o&nbsp;wdrożenie na terenie całej Wsp&oacute;lnoty tego typu rozwiązań. To nie&nbsp;byłoby złe, oczywiście kosztowne dla&nbsp;operator&oacute;w, ale oni także muszą spełniać pewną funkcję publiczną. Rządy muszą korzystać z&nbsp;ich możliwości powiadamiania właścicieli telefon&oacute;w chociażby o&nbsp;zagrożeniu &ndash;</em> podkreśla Maciej Wąsik.&nbsp;</p><p>W Polsce obowiązuje Krajowy Plan Zarządzania Kryzysowego (KPZK), kt&oacute;ry jest dokumentem planistycznym przygotowanym przez&nbsp;Rządowe Centrum Bezpieczeństwa we wsp&oacute;łpracy z&nbsp;ministerstwami, urzędami centralnymi i&nbsp;wojew&oacute;dztwami zgodnie z&nbsp;ustawą o&nbsp;zarządzaniu kryzysowym. Zawiera m.in. zadania i&nbsp;obowiązki uczestnik&oacute;w zarządzania kryzysowego w&nbsp;formie siatki bezpieczeństwa dla&nbsp;dw&oacute;ch faz: zapobiegania i&nbsp;przygotowania.</p><p><em>&ndash; Kwestia zarządzania kryzysowego to także długoterminowe, ogromne inwestycje, chociażby przeciwpowodziowe, takie jak wały, zbiorniki retencyjne, co jest oczywiste. Tego nie&nbsp;zrobi się z&nbsp;dnia na dzień, ale </em><em>jest&nbsp;</em><em>to&nbsp;</em><em>także&nbsp;</em><em>kwestia przygotowania ludzi, kt&oacute;rzy będą bardzo szybko reagowali na konkretne zagrożenia </em>&ndash; podkreśla europoseł PiS.</p><p>W lutym br. członek zarządu Banku Gospodarstwa Krajowego Jakub Jaworowski podczas kongresu EEC Trends w&nbsp;Warszawie zapowiedział, że w&nbsp;ciągu 10 lat BGK zainwestuje w&nbsp;infrastrukturę krytyczną ok. 1 bln zł.</p><p><em>&ndash; Mamy w&nbsp;Polsce unikalny system zarządzania kryzysowego dzięki chociażby sieci ochotniczych straży pożarnych. W strażach pożarnych mamy około 200 tys. ludzi, kt&oacute;rzy są przeszkoleni do akcji ratowniczych. To jest więcej niż całe Wojsko Polskie. Do tego mamy krajowy system ratowniczo-gaśniczy, w&nbsp;kt&oacute;rym jest około 6 tys. straży. To powoduje, że możemy szybko reagować, ale ci ludzie muszą mieć narzędzia do tego, żeby tę pomoc nieść &ndash;</em> podkreśla Maciej Wąsik.</p><p>Gł&oacute;wnym celem krajowego systemu ratowniczo-gaśniczego (KSRG) jest ochrona życia, zdrowia, mienia i&nbsp;środowiska poprzez m.in. walkę z&nbsp;pożarami lub innymi klęskami żywiołowymi, ratownictwo techniczne, chemiczne, ekologiczne, medyczne oraz&nbsp;wsp&oacute;łpracę z&nbsp;jednostkami systemu Państwowego Ratownictwa Medycznego i&nbsp;systemem powiadamiania ratunkowego.</p><p>Sieć jednostek KSRG obejmuje m.in. 500 jednostek ratowniczo-gaśniczych PSP funkcjonujących w&nbsp;strukturze 335 Komend Powiatowych/Miejskich PSP, pięć jednostek ratowniczo-gaśniczych funkcjonujących w&nbsp;ramach szk&oacute;ł PSP oraz&nbsp;5237 jednostek OSP.</p><p><em>&ndash; Trudno mi powiedzieć, jak wygląda koordynacja działań pomiędzy państwami członkowskimi. Każde ma własny system ostrzegania i&nbsp;zarządzania kryzysowego. Ten polski nie&nbsp;jest skonstruowany źle, pod warunkiem że nie&nbsp;zawiodą ludzie. Mieliśmy wiele takich przykład&oacute;w, kiedy zamiast być na posterunku, za p&oacute;źno wysłali komunikaty. Zbagatelizowali zagrożenia, uspokajali ludzi </em>&ndash; uważa europoseł PiS. <em>&ndash; Pamiętamy pow&oacute;dź z&nbsp;2024 roku, kiedy komunikaty rządu były uspokajające, że nie&nbsp;będzie aż&nbsp;tak źle. Tymczasem pow&oacute;dź na Odrze była olbrzymia &ndash; </em>dodaje.</p><p>Jak wynika z&nbsp;raportu Państwowego Gospodarstwa Wodnego &ndash; W&oacute;d Polskich, w&nbsp;powodzi w&nbsp;2024 roku poszkodowanych zostało 238 045 os&oacute;b, a ewakuowanych około 4,5 tys. Zalanych budynk&oacute;w mieszkalnych było nieco ponad 10,5 tys.</p><p><em>&ndash; Środki unijne mogą być</em><em>&nbsp;wydawane</em><em>&nbsp;w&nbsp;r&oacute;żny spos&oacute;b i&nbsp;na r&oacute;żne cele. Kwestia inwestycji w&nbsp;infrastrukturę, kt&oacute;ra zapobiega klęskom żywiołowym, to jest dobry kierunek dla&nbsp;unijnych pieniędzy. Muszą być też oczywiście środki krajowe, ale uważam, że Unia powinna wspierać te rozwiązania w&nbsp;obliczu chociażby zagrożeń, kt&oacute;re co roku widzimy na jej terenie. W wielu krajach członkowskich na południu są to olbrzymie pożary, a w&nbsp;Europie Środkowej &ndash; powodzie &ndash;</em> podkreśla Maciej Wąsik.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/408658147_wasik_kryzysy_reagowanie_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>  </channel>
</rss>
