Newsy

Zakup aut elektrycznych coraz bardziej opłacalny. Rozwój rynku może jednak zablokować brak stacji ładowania i problemy z produkcją baterii

2018-01-02  |  06:15

W 2020 roku na świecie może jeździć od 9 do 20 mln pojazdów elektrycznych, a w 2025 roku – nawet do 70 mln sztuk. Problemem jest jednak brak odpowiedniej liczby stacji do ładowania, stosunkowo krótka żywotność baterii i ograniczone możliwości produkcyjne. Dla użytkowników pojazdy elektryczne mogą jednak oznaczać spore oszczędności. Z analizy ROHLIG SUUS Logistics wynika, że okres spłaty przy zakupie popularnych samochodów ciężarowych szacowany jest na 11–13 lat. Przy ciężarówce elektrycznej Tesli ten okres wynosi już ok. 7 lat.

– Trend elektromobilności dopiero się zaczyna w branży transportowej i komunikacji miejskiej. Są jednak dwa podstawowe problemy w rozwoju elektromobilności w przyszłości: infrastruktura stacji do ładowania, które na pewno są potrzebne, aby ta branża mogła się dużo mocniej rozwijać. Drugim największym wyzwaniem dla branży jest żywotność baterii i możliwości produkcyjne – mówi w rozmowie z agencją Newseria Innowacje Piotr Iwo Chmielewski, dyrektor ds. rozwoju w ROHLIG SUUS Logistics.

W Polsce stacji do ładowania samochodów elektrycznych jest ok. 130, choć Rządowy Plan Rozwoju Elektromobilności zakłada, że do 2020 roku ma powstać około 400 szybkich punktów ładowania samochodów i ok. 6 tys. publicznych punktów ładowania o normalnej mocy. Na Zachodzie, choć stacji ładowania jest kilkaset razy więcej, ich liczba jest wciąż niewystarczająca.

Wydajność pojazdów elektrycznych się zwiększa, dzięki stosowaniu nowych odmian baterii litowo-jonowych i żelowych. Wystarczą 3–4 godziny na naładowanie pojazdu, jednak baterie wymagają wymiany po przejechaniu określonej liczby kilometrów lub po kilku latach. Także możliwości produkcyjne są znacznie niższe niż przy spalinowych pojazdach.

– Przekonała się o tym m.in. Tesla, która deklarowała możliwości produkcyjne na poziomie 5 tys. aut tygodniowo, a była w stanie wyprodukować 200 aut w I kwartale i w obecnym tempie wyprodukowanie aut, które już zostały zamówione przez klientów zajmie im około 50 lat. W branży osobowych samochodów elektrycznych jest to ewidentnym problemem, w wypadku samochodów ciężarowych można się spodziewać tego samego – ocenia Piotr Iwo Chmielewski.

Barierą dla użytkowników może być stosunkowo wysoki koszt pojazdów elektrycznych, zwłaszcza w porównaniu do cen pojazdów spalinowych. Wysoką cenę równoważą jednak niższe ceny eksploatacji. Analiza Applied Energy wskazuje, że w Wielkiej Brytanii i kilku amerykańskich stanach po czterech latach użytkowania łączny koszt posiadania samochodu elektrycznego jest niższy niż w przypadku tradycyjnego pojazdu. Podobnie wygląda sytuacja przy pojazdach ciężarowych, na co wskazują badania ROHLIG SUUS Logistics. W 2020 roku ma ruszyć sprzedaż pierwszej elektrycznej ciężarówki z naczepą Tesli, która może zrewolucjonizować drogowy transport.

– Porównaliśmy nową ciężarówkę Tesla Semi z popularnymi ciężarówkami na tradycyjnych silnikach spalinowych. O ile rzeczywiście koszt zakupu elektrycznej ciężarówki jest nawet 50 proc. wyższy, to na kosztach eksploatacji samochodu zdecydowanie można się spodziewać odpowiedniego zwrotu. Paliwo może być nawet 60 proc. tańsze, jeśli chodzi o pobór energii elektrycznej, a dodatkowo przy wszystkich kosztach technicznych widzimy nawet ok. 30 proc. dodatkowych korzyści na bieżących kosztach obsługi technicznej, filtrów czy opon – wymienia ekspert.

Analiza wskazuje, że łączny koszt popularnej ciężarówki spalinowej wynosi ok. 535 tys. zł (wraz z kosztem leasingu, wykupu) przy 840 tys. zł w przypadku Tesli Semi. Koszt paliwa na przejechany kilometr w przypadku spalinowej ciężarówki to 1,12 zł przy 0,43 zł u Tesli. Tańsza jest też obsługa techniczna. W efekcie łączny koszt eksploatacji pojazdu wynosi 2,35 zł przy 1,68 zł w Tesli.

– Łącznie oceniamy okres spłaty elektrycznej ciężarówki na nawet do 40 proc. krótszy niż przy silnikach spalinowych, przy czym trzeba zaznaczyć, że będziemy mogli zobaczyć to dopiero w perspektywie 10–15 lat. Na chwilę obecną na polskim rynku transportowym raczej nie są wykorzystywane nowe samochody ciężarowe – wskazuje Piotr Iwo Chmielewski.

Pojazdy z napędem elektrycznym są przyjazne dla środowiska, nie wytwarzają spalin zawierających m.in. dwutlenek węgla, tlenek azotu czy drobnych cząstek. Według leonardo-energy.pl emisja węgla od szybu do kół to równowartość emisji zaledwie 78 g dwutlenku węgla w porównaniu do 185 g w przypadku silników benzynowych i 145 g w przypadku silników Diesla. Dlatego coraz więcej miast stawia na elektryczną flotę pojazdów komunikacji miejskiej. Warszawa chce, by do 2020 roku po ulicach jeździło 160 elektryków.

– Początkowa inwestycja w autobusy elektryczne jest znacząca, jednak nie spodziewałbym się, żeby miasto takie jak Warszawa zdecydowało się podnieść ceny komunikacji miejskiej ze względu na wyższą inwestycję. Ceny komunikacji miejskiej rosną bardzo długo, raczej spodziewałbym się, że Warszawa podniesie ceny opłat za parkowanie, które zdecydowanie zbyt długo utrzymują się na niskim poziomie – przekonuje ekspert.

Z danych Międzynarodowej Agencji Energii (raport „Global EV Outlook 2017”), pod koniec 2016 roku na całym świecie jeździło ponad 2 mln samochodów z napędem elektrycznym lub hybrydowym, z czego 60 proc. stanowiły auta osobowe na baterie. W 2016 r. łączna sprzedaż aut elektrycznych wyniosła globalnie 751 tys. sztuk. W 2020 roku na całym świecie może jeździć od 9 do 20 mln takich pojazdów, a w 2025 – nawet do 70 mln egzemplarzy. Zdaniem Chmielewskiego trudno się jednak spodziewać, by pojazdy elektryczne zastąpiły w ciągu kilku lat te spalinowe.

Czytaj także

CES 2019

Energetyka

Inteligentnym oświetleniem można już sterować za pomocą głosu. Na rynek trafia też pierwszy, inteligentny zamiennik 100-watowej żarówki

Na rynek trafia coraz więcej rodzajów urządzeń wchodzących w skład inteligentnego domu. Smart Home to już nie tylko telewizor, system nagłośnienia czy nawet pralka i lodówka sterowane za pomocą aplikacji mobilnej. Teraz to już także inteligentne oświetlenie, które kontrolować można za pomocą głosu. Na rynek trafi niebawem pierwsza inteligentna żarówka LED o mocy równoważnej 100 watom. Zaprezentowano także inteligentny reflektor, który poprawi bezpieczeństwo domu, chroniąc przed włamywaczami.

Medycyna

Domowe badanie czynności serca dziecka w łonie matki dzięki specjalnej opasce. Na rynku pojawia się coraz więcej inteligentnych urządzeń baby tech

Rynek baby tech, czyli technologii służących głównie dzieciom i ich rodzicom, rozwija się w coraz szybszym tempie. Pojawia się coraz więcej innowacyjnych urządzeń, które wspierają rozwój dziecka już od momentu poczęcia. Inteligentna skarpetka potrafi monitorować tętno i oddech dziecka, a specjalne głośniki sprawiają, że muzyka dotrze jeszcze do płodu. Zaprezentowana na targach CES 2019 inteligentna opaska do monitorowania tętna płodu sprawi, że badanie kardiotokografii będzie można wykonywać w domu.

 

Gadgety

Uczące się słuchawki dostosują poziom dźwięku do użytkownika. Budują jego profil w sposób podobny do badania audiologicznego

Słuchawki pozwalają już nie tylko słuchać muzykę, lecz także ją poczuć. Inteligentne, uczące się słuchawki potrafią przetestować słuch i dostosować wszystkie ustawienia do unikalnego słuchu użytkownika. W ten sposób uzyskiwany jest wysoki poziom immersyjności, a użytkownik ma wrażenie zanurzenia się w dźwięku. W przyszłości do słuchawek trafią także asystenci głosowi.