Newsy

Polska gospodarka nie jest gotowa na rezygnację z węgla. Walkę ze smogiem musi zacząć od poprawienia systemów monitoringu jakości powietrza

2019-01-07  |  06:14

Smog staje się coraz większym problemem naszego kraju. Wygaszenie elektrowni węglowych mogłoby ograniczyć emisję trujących substancji do atmosfery, lecz sektor energetyczny jest wciąż zbyt mocno uzależniony od paliw kopalnych. Budowa elektrowni atomowej pomogłaby odciąć się od węgla, jednak jej powstanie to długotrwały, kosztowny proces. W okresie przejściowym w walce ze szkodliwymi skutkami smogu pomogłoby stworzenie gęstej sieci czujników jakości powietrza, które ostrzegałyby obywateli o lokalnym przekroczeniu poziomu norm zanieczyszczenia.

– W Polsce jest to problem numer jeden, ponieważ dopiero teraz pokazujemy ludziom, czym tak naprawdę jest smog i jak z nim walczyć. Powodów, dla których opieramy gospodarkę na węglu i będziemy dalej opierać, jest wiele. W kopalniach zatrudnionych jest około 100 tys. osób, a udział węgla w wytwarzaniu energii w Polsce wynosi około 80 proc. Przeliczając górników, ich rodziny, osoby zaangażowane w handel węglem, robi się całkiem spora liczba wyborców, którym polityka wygaszania kopalni na pewno się nie spodoba – mówi agencji informacyjnej Newseria Innowacje Patryk Brzozowski z Syngeos Global Innovative Solutions.

W najbliższych latach całkowita rezygnacja z elektrowni węglowych, a co za tym idzie – z wydobycia tego surowca, nie jest możliwa. Problem stanowi nie tylko wielkość samej branży, lecz także brak stosownej alternatywy dla paliw kopalnych – budowa pierwszej polskiej elektrowni atomowej opóźnia się, a udział energii odnawialnej w całkowitym zużyciu energii wynosi zaledwie 11 proc. To nie wystarczy do szybkiego uniezależnienia Polski od węgla oraz zauważalnego zredukowania poziomu zanieczyszczenia powietrza.

Na problem smogu coraz częściej zwracają uwagę lokalne samorządy, które inwestują w czujniki jakości powietrza. Dzięki nim mieszkańcy wiedzą, kiedy warto korzystać z masek antysmogowych albo unikać wychodzenia z domów. Pod koniec roku Urząd Miejski w Mielcu zamontował na budynku Domu Kultury wyświetlacze pokazujące aktualny poziom zanieczyszczenia powietrza. Z kolei przedstawiciele opolskiego urzędu marszałkowskiego opracowali projekt zintegrowanego systemu zarządzania ochroną powietrza obejmujący 30 gmin.

Samo wdrożenie odpowiednich programów ochronnych nie wystarczy. Trzeba opracować czujniki, które zapewnią wiarygodne odczyty. Firma Syngeos zaprojektowała certyfikowaną stację pomiarową, która sprawdzi się w takich zintegrowanych systemach pomiarowych. Urządzenie mierzy poziom pyłów zawieszonych PM2,5 i PM10, ciśnienie, wilgotność oraz temperaturę powietrza. Stację wyposażono w czujniki laserowe oraz zintegrowano z aplikacją mobilną.

– Naszym największym wyzwaniem było stworzenie jednolitego pomiaru i maksymalnego zbliżenia naszych wyników do referencyjnych stacji WIOŚ i GIOŚ. Rozwiązaliśmy ten problem, tworząc certyfikowaną stację pomiarową. Stworzone przez nas urządzenie to coś więcej niż zwykły czujnik, to prawdziwa stacja pomiarowa dokonująca pomiarów w czasie rzeczywistym, wspomagająca bardzo dziurawy jeszcze system państwowych stacji pomiarowych oraz eliminująca bardzo dużą liczbę urządzeń, które wprowadzają mieszkańców oraz ludzi korzystających z różnych typów aplikacji w błąd – tłumaczy ekspert.

Zanieczyszczenia występują nie tylko w powietrzu, wnikają także do gleb oraz wód. Kolejnym krokiem firm opracowujących czujniki jakości powietrza, będzie stworzenie urządzeń pomiarowych, które pozwolą zbadać jednocześnie zanieczyszczenie w powietrzu, wodzie oraz ziemi. Dzięki nim samorządy mogłyby w sposób kompleksowy zadbać o zdrowie swoich mieszkańców.

Dopełnieniem rozbudowanej sieci informacji o zanieczyszczeniach są także systemy oczyszczania powietrza, które coraz częściej pojawiają się w polskich miejscowościach.

– Inicjatywa budowy sieci monitorującej jakość powietrza w Polsce wychodzi od dwóch miast: Katowic oraz Poznania. Serca Śląska i Wielkopolski podjęły się przedsięwzięcia stworzenia zintegrowanej sieci sensorów jakości powietrza, łącznie obie aglomeracje zamontują ponad 300 czujników. Patrzymy z nadzieją w przyszłość, że tego typu działania będą sygnałem dla kolejnych miast i w najbliższych perspektywach zbudujemy solidną sieć monitoringu naszego kraju – mówi Patryk Brzozowski.

Według szacunków firmy badawczej Market Research Engine wartość rynku urządzeń do pomiaru jakości powietrza w ciągu najbliższych lat będzie rosła w tempie 8,5 proc., a do 2022 roku przekroczy wartość 6,1 mld dol.

Czytaj także

Kalendarium

Problemy społeczne

Minister zdrowia: Nowy model opieki zdrowotnej będzie stawiać na jakość usług. Pomoże w tym cyfryzacja

Stopniowa informatyzacja systemu opieki medycznej usprawni obieg informacji, dzięki czemu zmniejszą się obciążenia lekarzy i liczba wykonywanych niepotrzebnie badań. To oznacza, że pacjent szybciej otrzyma świadczenie i opiekę, których potrzebuje. Temu służyć ma także analiza dużych zbiorów danych na temat pacjentów, której uczą się placówki w Polsce. – Odchodzi wizja medycyny jako działalności usługowej. Teraz patrzymy bardziej całościowo, nie tylko na koszty NFZ, lecz także na koszty społeczne, absencje chorobowe i jakość życia, co przekłada się na całą gospodarkę – mówi minister zdrowia Łukasz Szumowski.

Zdrowie

Komórki macierzyste wyhodowane w laboratorium pomagają wyleczyć rzadką chorobę wzroku. Lekarze liczą na dostęp do terapii także w Polsce

Niedobór komórek macierzystych rąbka rogówki to rzadka choroba, która prowadzi do utraty wzroku. W Polsce co roku 100–200 osób wymaga leczenia, przy czym u ok. 30 osób taką dysfunkcję wywołało termiczne lub chemiczne poparzenie oczu. Szansą dla tej grupy jest innowacja – przeszczep komórek macierzystych rąbka rogówki pochodzących z hodowli w laboratorium. Taką terapię stosuje i refunduje obecnie kilka państw w Europie, m.in. Wielka Brytania i Włochy. W Polsce jest na razie dostępna w ramach badań klinicznych i tylko w dwóch ośrodkach, ale lekarze liczą, że wkrótce się to zmieni.

MWC19

Firma

Europejski odpowiednik GPS-a obniży koszt i zwiększy dokładność pilotowania autonomicznych pojazdów. Będzie sterował także dronami dostarczającymi przesyłki kurierskie

Już wkrótce europejski system nawigacji satelitarnej może zostać wdrożony na masową skalę. Zapewni dużo dokładniejsze wskazania lokalizacji w porównaniu z amerykańskim systemem GPS, co może być kluczowe w przypadku akcji ratunkowych zarówno na lądzie, jak i morzu. Już teraz Galileo jest stosowany w systemach alarmowych eCall, montowanych w nowych samochodach, a w ciągu trzech lat trafi też do wszystkich smartfonów, sprzedawanych na europejskim rynku. W opracowywanie urządzeń wykorzystujących Galileo zaangażowali się także Polacy. Opracowane przez nich układy mają trafić m.in. do autonomicznych dronów, dostarczających przesyłki.