Newsy

Po wirtualnych asystentów głosowych coraz chętniej sięgają już nawet małe firmy. Dzięki sztucznej inteligencji coraz trudniej odróżnić maszynę od człowieka

2021-08-12  |  06:00
Mówi:Wojciech Przechodzeń
Funkcja:współzałożyciel, szef działu technologicznego
Firma:Talkie.ai

Polskie firmy coraz częściej wprowadzają możliwość kontaktowania się z nimi za pośrednictwem sterowanych sztuczną inteligencją asystentów głosowych. Szybkie postępy w rozwoju tej technologii sprawiają, że klienci coraz częściej mają problem z odróżnieniem tego, czy rozmawiają z komputerem, czy z żywym człowiekiem. – Wirtualni asystenci lub boty zaczynają wykorzystywać głos niemalże identyczny do tego, którym posługują się ludzie – mówi Wojciech Przechdzeń z Talkie.ai. Dzięki polskiemu rozwiązaniu wdrożenie takiego wirtualnego asystenta nawet w małej firmie jest obecnie o wiele prostsze, tańsze i nie wymaga zaangażowania programistów.

– Wirtualni asystenci lub boty zaczynają wykorzystywać głos niemalże identyczny do tego, którym posługują się ludzie. Popularne zaczynają być też rozwiązania, które starają się wyświetlać awatar lub wirtualną postać razem z mimiką, ruchami ust, oczu itd. – mówi agencji informacyjnej Newseria Innowacje Wojciech Przechodzeń, współzałożyciel i dyrektor Działu Technologicznego Talkie.ai. – Rozróżnienie, czy rozmawiamy z żywym człowiekiem, czy z wirtualnym asystentem staje się coraz trudniejsze, ponieważ coraz więcej naszych zmysłów tak naprawdę widzi w tym człowieka, ale to nie zawsze musi być prawda.

Asystenci głosowi, czyli systemy prowadzące naturalne, głosowe rozmowy z użytkownikiem, bardzo szybko zdobywają zwolenników. Według badań Market Research Future już dziś ten rynek jest wart ponad 1,7 mld dol., a do 2025 roku ma osiągnąć wartość 7,3 mld dol. Coraz bardziej zaawansowana technologia sztucznej inteligencji pozwala na tworzenie wirtualnych asystentów, awatarów czy botów do złudzenia przypominających lub naśladujących ludzi. Jedną z najszybciej rozwijających się gałęzi są tzw. voiceboty.

– Obecne rozwiązania botowe są napakowane sztuczną inteligencją. Szczególnie w przypadku botów głosowych od samego początku stosujemy technologię, która rozpoznaje głos, zamienia go na tekst – opisuje Wojciech Przechodzeń. – Wykorzystujemy dosyć skomplikowane algorytmy, które pozwalają zrozumieć wypowiedź człowieka, zrozumieć, że mówi o dniu jutrzejszym, np. do jakiego salonu chcę się umówić do fryzjera itd. Następnie taką informację, którą udało nam się zrozumieć, musimy wykorzystać w kontekście całej rozmowy, która do tej pory się odbyła i mając już gotową odpowiedź, którą bot wyprodukował, musimy ją wypowiedzieć, czy w głośniku, czy w słuchawce, więc musimy zsyntezować ten głos, co również wiąże się z dosyć skomplikowaną operacją z punktu widzenia technologii.

Badania Capgemini z 2018 r. wskazywały, że aż 82 proc. klientów uważało kontakt z voicebotem za najszybszy sposób na załatwienie swoich spraw. Z kolei według zeszłorocznego raportu PwC najmłodsi konsumenci (w wieku 18-24 lat) najszybciej zaczynają stosować technologie głosowe, ale ostatecznie korzystają z nich rzadziej, niż starsi użytkownicy. Najchętniej po asystentów głosowych sięgają użytkownicy w wieku 25-49 lat. Wśród wymienianych w raporcie obaw, które powstrzymują użytkowników przed częstszym korzystaniem z tej technologii, najczęściej wymieniany jest brak pełnego zaufania do tego, że zostaną właściwie zrozumiani. Przez to niechętnie korzystają z technologii głosowych gdy w grę wchodzą finanse.

– We wszystkich aspektach bota głosowego czy tekstowego obecna jest sztuczna inteligencja, która prawie nigdy nie dochodzi do 100-proc. skuteczności. Ze względu na to, że stara się rozumieć bardzo, bardzo skomplikowane zdania, skomplikowaną gramatykę danego języka, pomyłki są poniekąd nieuniknione – mówi wspólzałożyciel Talkie.ai. – Dokładnie tak samo jest w przypadku człowieka, który pracuje np. na infolinii, gdzie również zdarzają się sytuacje, w których nie zrozumie rozmówcy ze względu np. na wiejący wiatr, albo niewyraźną wymowę. Takie sytuacje są nieuniknione. Od twórców danego rozwiązania oraz przypadku wykorzystania takiego bota lub wirtualnego asystenta zależy, w jaki sposób zachowa się w danej sytuacji. Jeżeli to jest sytuacja, w której pomyłka może bardzo dużo kosztować, np. może doprowadzić do niedoprowadzenia do zamówienia, albo odwołania jakiejś rezerwacji, najczęściej przekierowuje się rozmowę do człowieka.

Z biegiem czasu asystenci stają się jednak coraz bardziej niezawodni. Według badań Google odsetek błędów przy rozpoznawaniu mowy spadł już w 2017 r. poniżej 5 proc. Coraz częściej sięgają więc po nie firmy, w tym polskie. Pod koniec 2020 r. PKO BP wprowadziło własnego asystenta głosowego do aplikacji IKO. Za pośrednictwem asystenta głosowego można także np. kupić bilety autobusowe Flixbus czy, w ograniczonym zakresie, zamówić dostawę jedzenia z pyszne.pl.

Polscy inżynierowie z Talkie.ai pracują z kolei nad rozwiązaniami, które mają umożliwić wdrażanie asystentów głosowych w niemal wszystkich firmach.

– Talkie jest platformą, która pozwala skonfigurować oraz wdrożyć w różnych kanałach bota głosowego. Charakteryzuje się tym, że czas, który jest potrzebny do skonfigurowania takiego rozwiązania jest bardzo krótki – mówi Wojciech Przechodzeń. – Nasza platforma stara się udowodnić, że pomoc programisty lub dewelopera nie jest potrzebna w przypadku konfigurowania, mimo wszystko skomplikowanego rozwiązania. Dzięki temu tworzenie tego typu botów lub wirtualnych asystentów staje się dużo szybsze, ponieważ budujemy je z gotowych elementów, dużo tańsze, ponieważ nie jest wymagana pomoc programisty i dostępna tak naprawdę dla każdego, zarówno dla dużych przedsiębiorstw, jak i małych.

Z ubiegłorocznego badania Accenture wynika, że w Polsce w 2019 r. z asystentów głosowych korzystało 27 proc. internautów. To niemal o połowę mniej, niż w krajach Europy Zachodniej czy USA. Liczba użytkowników asystentów głosowych w naszym kraju rośnie jednak w tempie ok. 5 p.p. rocznie.

Czytaj także

Więcej ważnych informacji

Partner serwisu

Motoryzacja

Kamery w samochodach coraz powszechniejsze. Do Polski wchodzi właśnie lider w produkcji takich urządzeń

Polscy kierowcy coraz częściej montują w samochodach kamery, które rejestrują, co się dzieje w trakcie jazdy przed samochodem i w jego pobliżu. Taki sprzęt okazuje się przydatny np. w razie stłuczki, kiedy trzeba udowodnić czyjąś winę, a nagraniami – o ile są wysokiej jakości – często posiłkują się też policja i sądy. Na polski rynek wchodzi właśnie lider w produkcji takich urządzeń. Brytyjski Nextbase, który w Europie ma już ponad 60-proc. udział w sprzedaży, wprowadzi do Polski serię urządzeń naszpikowanych zaawansowanymi, inteligentnymi technologiami i dodatkowymi opcjami, które wspierają bezpieczeństwo kierowcy i pasażerów.

Farmacja

Nowelizacja ustawy refundacyjnej nie poprawi dostępu do innowacyjnych terapii w Polsce. Problemem ponownie zbyt niskie finansowanie

Prawie połowa leków onkologicznych przeanalizowanych przez Fundację Onkologiczną Alivia okazała się w Polsce nierefundowana. Pomimo ostatnich zmian na listach refundacyjnych Polsce wciąż daleko do międzynarodowych standardów leczenia nowotworów. Ekspert kancelarii Baker McKenzie Juliusz Krzyżanowski wskazuje, że sytuacji nie poprawi też projektowana nowelizacja ustawy refundacyjnej, która ma się pojawić w Sejmie na początku przyszłego roku. Część jej zapisów może wręcz utrudnić finansowanie i pogorszyć dostęp do nowoczesnych, innowacyjnych terapii.