Newsy

ESA zbuduje europejski system do monitorowania pogody kosmicznej. Polacy szansę widzą przede wszystkim w usuwaniu kosmicznych śmieci

2020-01-16  |  06:00
Mówi:dr Aleksandra Bukała
Funkcja:dyrektor Departamentu Strategii i Współpracy Międzynarodowej
Firma:Polska Agencja Kosmiczna
  • MP4
  • Do 2030 roku Europa powinna być w stanie chronić infrastrukturę w przestrzeni kosmicznej i na Ziemi przed ekstremalnymi zjawiskami pogodowymi. Do tego czasu będzie też zdolna do wczesnego ostrzegania o niebezpiecznych asteroidach większych niż 40 m i odbije od atmosfery ziemskiej asteroidy mniejsze niż te o średnicy 1 km. ESA rozwija też program eksploracyjny. Polska może aktywnie uczestniczyć w większości kosmicznych programów. Obecnie w naszym kraju istnieje ponad 350 firm, które działają w przemyśle kosmicznym.

    – W portfolio projektów ESA znajdują się dwa nowe albo znacząco przedefiniowane obszary. Space Safety ma służyć bezpieczeństwu operacji kosmicznych, zarówno związanemu z obserwowaniem kosmosu z Ziemi i śledzeniem obiektów, w tym śmieci kosmicznych na orbicie, jak i z zapobieganiem dzięki temu kolizjom, również na orbicie, poprzez np. serwisowanie uszkodzonych satelitów – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Innowacje dr Aleksandra Bukała, dyrektor Departamentu Strategii i Współpracy Międzynarodowej w Polskiej Agencji Kosmicznej.

    Jak podaje ESA, od 2019 roku po naszej atmosferze krąży ponad 1,5 tys. aktywnych satelitów. Ich bezpieczeństwo jest kluczowe i obejmuje nie tylko ochronę infrastruktury kosmicznej przed zagrożeniami płynącymi z kosmosu, lecz także związanymi z cyberbezpieczeństwem. Infiltrowane były już systemy kontroli naziemnej satelitów, także stacja naziemna ESA doświadczyła ataku, którego celem było uniemożliwienie przekazywania danych. To tylko przykłady, które pokazują, jak istotna jest ochrona kosmicznej infrastruktury.

    ESA opracowuje również europejski system monitorowania pogody kosmicznej. W efekcie do 2030 roku Europa powinna być w stanie chronić niezbędną infrastrukturę w przestrzeni kosmicznej i na Ziemi przed ekstremalnymi zjawiskami pogodowymi. Ma to być możliwe dzięki specjalnemu statkowi kosmicznemu monitorującemu pogodę kosmiczną czy małe satelity z ładunkami do monitorowania pogody kosmicznej.

    Do 2030 roku Europa ma zyskać zdolność do wczesnego ostrzegania o niebezpiecznych asteroidach większych niż 40 m, odbije też asteroidy mniejsze niż 1 km. Dodatkowo  ESA angażuje się w usuwanie kosmicznych śmieci i inwestuje we flotę odporną na zagrożenia związane z odpadami kosmicznymi. Przygotowuje się też do wykorzystania uczenia maszynowego do ochrony satelitów przed rosnącym zagrożeniem ze strony kosmicznych śmieci.

    – Postrzegamy w tym dużą szansę dla Polski. To program nowy, w związku z czym nowi gracze ze świeżymi pomysłami mają potencjalnie łatwiejszy dostęp. Do tego w naszej opinii program ten ma duży potencjał komercjalizacyjny, ponieważ to jest realny problem, a liczba prywatnych obiektów na orbicie rośnie, w związku z czym będzie też rosło zapotrzebowanie na ich bezpieczne usuwanie – ocenia dr Aleksandra Bukała.

    ESA rozwija też program eksploracyjny. Przygotowana strategia obejmuje trzy miejsca docelowe, w których ludzie mają współpracować z robotami: orbitę nisko-ziemską na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, Księżyc i Mars. Dzięki robotom będzie można z wyprzedzeniem przygotowywać miejsca lądowania, maszyny udadzą się też w miejsca zbyt niebezpieczne dla ludzi. Tym samym przyspieszy eksploracja kosmosu.

    – Program eksploracyjny jest ogromny, będzie wymagał globalnego wysiłku. Uważamy, że powrót na Księżyc i ewentualnie misje robotyczne i załogowe na Marsa też są szansą dla naszej branży – zaznacza ekspertka.

    Obecnie w przestrzeni kosmicznej działa ok. 350 polskich firm. Od czasu przystąpienia Polski do ESA jesteśmy coraz mocniej liczącym się graczem w przemyśle kosmicznym. Nasze firmy mają też na koncie wiele sukcesów. To w Polsce opracowano oraz wyprodukowano czujnik do pomiaru temperatury i przewodnictwa cieplnego, który sprawdził się na pokładzie lądownika Huygens (w 2005 roku wylądował na powierzchni jednego z księżyców Saturna). Polscy inżynierowie opracowali system zasilania dla Planetarnego Spektrometru Fourierowskiego, a w CBK PAN powstały kluczowe elementy lokalnego oscylatora dla heterodynowego spektrometru dalekiej podczerwieni. Wiadomo też, że polski SENER ma wyprodukować urządzenia do montażu paneli słonecznych dla satelity JUICE, który w 2022 poleci w kierunku Jowisza. Mamy też istotny wkład w analizę danych spływających z satelitów.

    – Z kosmosu spływa ogromna ilość danych do obserwacji Ziemi, które w formie surowej są trudne do obrobienia. Dlatego wiele firm widzi swój biznes w obróbce tych danych i oferowaniu usług na bazie tej imponującej infrastruktury, którą już ESA zbudowała. W tym są też przykłady sukcesu polskich firm i trzymamy kciuki, żeby dalej rozwijały się z takimi sukcesami – mówi dr Aleksandra Bukała.

    Czytaj także

    Więcej ważnych informacji

    Złote Spinacze 2021

    Media i PR

    Unia Europejska chce walczyć z prywatną cenzurą w internecie. Nowe prawo ma uregulować zasady moderacji treści

    Prywatna cenzura w wykonaniu portali społecznościowych, czyli m.in. usuwanie profili przez Facebooka, może utrudniać działalność organizacjom społecznym, artystom, politykom czy dziennikarzom. Procesy sądowe zapowiada były prezydent USA Donald Trump, ale nie on jedyny chce walczyć z prywatną cenzurą. Unia Europejska pracuje nad nowym prawem, które ma zapewnić większą przejrzystość decyzji moderacyjnych oraz możliwość ich kwestionowania, także przed sądem.

    Finanse

    Pandemia zwiększyła potrzebę robotyzacji w polskich firmach. Wirtualnego pracownika można „zatrudnić” i zacząć na nim zarabiać w ciągu dwóch tygodni

    Pandemia COVID-19 może być impulsem przyspieszającym robotyzację w polskich firmach. Barierą we wdrażaniu robotów na masową skalę wciąż pozostają jednak brak wiedzy, niska świadomość korzyści takich rozwiązań albo obawy przed wysokimi kosztami. – Można zacząć od wdrożenia jednego czy dwóch robotów, zamiast od razu otwierać bardzo duży projekt. Przy takim podejściu w krótkim czasie dwóch–trzech tygodni można już mieć w firmie wdrożonego pierwszego robota i od razu czerpać z tego korzyści – mówi Przemysław Lewicki, szef projektu SAIO w ING Banku Śląskim, w którym pracuje już ponad 2 tys. wirtualnych pracowników. Bank ma w tym zakresie duże doświadczenie, dlatego w ramach swojej RoboPlatformy, która obecnie działa pod nazwą SAIO, pomaga także swoim klientom usprawniać ich procesy wewnętrzne z wykorzystaniem robotyki.