Newsy

Do 2022 roku 16,5 mln Europejczyków będzie korzystać z telemedycyny. Da ona też szansę na poprawę funkcjonowania systemu ochrony zdrowia w Polsce

2019-01-04  |  06:00

Rozwiązania telemedyczne mogą znacząco skrócić czas dotarcia pacjenta do lekarza. Zarówno wstępna diagnoza, jak i pierwsze zalecenia pacjenci mogą otrzymać w bardzo krótkim czasie i wdrożyć je jeszcze przed dostaniem się do gabinetu lekarskiego. Na rynku pojawia się coraz więcej nowoczesnych rozwiązań telemedycznych, w tym pierwsza na świecie krajowa sieć teleaudiologii, która powstała w Polsce. Mimo tego firmy opracowujące rozwiązania telemedyczne działają na granicy progu rentowności i poszukują źródeł finansowania nie tylko, by się rozwijać, lecz także by się utrzymać na rynku.

– Powstaje bardzo dużo nowych, innowacyjnych firm, które szukają dogodnych rozwiązań praktycznie w każdym istotnym aspekcie diagnostyki medycznej, czy są to zdalne stetoskopy, aparaty do KTG czy choćby opaski telemedyczne. Ich producenci coraz bardziej udoskonalają te produkty i systemy służące do obsługi tych produktów – mówi w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Innowacje Michał Pizon, współzałożyciel firmy SiDLY, polskiego start-upu medycznego.

W opracowywanie technologii dla telemedycyny aktywnie włączają się polskie przedsiębiorstwa. Nasz kraj jest też miejscem wdrożeń tych rozwiązań. W Instytucie Fizjologii i Patologii Słuchu w Nadarzynie została uruchomiona pierwsza na świecie krajowa sieć teleaudiologii, pozwalająca zbadać się na odległość. Dzięki niej lekarze mają możliwość monitorowania urządzeń wszczepianych pacjentom. Procedury z zakresu telemedycyny najczęściej nie trafiają jednak do koszyka świadczeń gwarantowanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia. NFZ refunduje tylko trzy takie usługi.

– Na tę chwilę NFZ refunduje aspekty związane np. z konsultacjami geriatrycznymi. Osoba, która potrzebuje szybkiej informacji na temat swojego zdrowia, może taką konsultację przeprowadzić i nie zapłacić za nią, ponieważ ona będzie refundowana – mówi Michał Pizon.

Z badania przeprowadzonego przez Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia wynika, że rozwiązania z zakresu telemedycyny stosuje tylko 8 proc. polskich szpitali czy przychodni. Przyrost w porównaniu z poprzednim rokiem wyniósł 1 proc. W Europie trend rozwoju telemedycyny jest dużo korzystniejszy. Według analityków z Berg Insight do 2022 roku liczba Europejczyków korzystających z niej sięgnie 16,5 mln, podczas gdy w 2016 roku było to 6 mln.

Niekorzystny trend w Polsce może się jednak odwrócić, ponieważ już nie tylko pacjenci, lecz przede wszystkim lekarze coraz chętniej otwierają się na rozwiązania z zakresu telemedycyny.

– Ideą telemedycyny nie jest zastąpić lekarza, ideą telemedycyny jest skrócić dystans między pacjentem a lekarzem i to się dzieje. Coraz więcej indywidualnych lekarzy i grup lekarzy widzi tę wartość dodaną w telemedycynie, zarówno dla siebie, jak i dla pacjenta. Istota telemedycyny nie opiera się tylko na urządzeniach, bo do telemedycyny służą całe systemy, które oprócz tego, że pozwalają bardzo szybko zdiagnozować pewne aspekty u pacjenta, pozwalają np. skrócić czas wypełnienia dokumentacji medycznej pacjenta bądź też przeprowadzić telekonsultację online z lekarzem – opowiada współzałożyciel firmy SiDLY.

Już dziś rodzice pacjentów Oddziału Intensywnej Terapii Noworodkowej (NICU) w York Hospital, dzięki platformie Angel Eye Camera Systems, mają możliwość całodobowej obserwacji dziecka i interakcji z nim poprzez strumieniowe przesyłanie obrazu i dźwięku. Do platformy można się logować za pomocą bezpiecznego konta z laptopa, tabletu czy smartfona. O krok dalej poszli inżynierowie z Innovator Health, którzy opracowali platformę komunikacyjną umożliwiającą lekarzowi bezpośredni kontakt wzrokowy z pacjentem oddalonym nawet o tysiące kilometrów.

Opracowany przez firmę Rounder system to medyczna stacja robocza przeznaczona do przeprowadzania wizyt lekarskich na odległość. Jest ona wyposażona w duży, 55-calowy wyświetlacz HD, dzięki czemu pacjent widzi pojawiającego się na ekranie lekarza niemal tak, jak przy bezpośrednim kontakcie. Poprzez urządzenie można przesyłać zdjęcia rentgenowskie, wyniki badań czy odczyty z urządzeń monitorujących funkcje życiowe. Takie rozwiązanie umożliwia dotarcie z pomocą lekarską do społeczności, w których taka opieka w standardowym podejściu byłaby bardzo mocno ograniczona chociażby z uwagi na czas potrzebny na podróż lekarza do miejsca pracy. To także rozwiązanie możliwe do wdrożenia w obszarze działań wojennych.

Urządzenia telemedyczne mogą w znaczący sposób pomóc w nakierowaniu lekarza na postawienie właściwej diagnozy. To również szansa na uzyskanie od lekarza online pierwszych zaleceń, których zastosowanie poprzedzi konieczną wizytę w gabinecie. Takie uzupełnienie systemu opieki zdrowotnej może pomóc w walce z problemem, jakim jest niedostateczna liczba specjalistów w Polsce.

– Aby telemedycyna była w Polsce powszechna, bez wątpienia potrzebne jest finansowanie projektów telemedycznych. My, jako start-up, zderzamy się z koniecznością ogromnych nakładów finansowych na kolejne prace badawczo-rozwojowe, żeby zapewnić jak najlepsze funkcjonalności produktów. Działamy od 4 lat na rynku, w tym roku zbliżamy się do break-even point, czyli nasze przychody zrównają się z naszymi kosztami. Podejrzewam, że niewiele jest firm z naszej branży, które mogą pochwalić się takim osiągnięciem – mówi Michał Pizon.

Z raportu „Health at a Glance 2018” wynika, że w Polsce na tysiąc mieszkańców przypada średnio 2,4 lekarza. Nasz kraj wyprzedza Rumunia i Wielka Brytania, a średnia europejska to 3,8.Co więcej, obciążenie lekarza pracą jest w naszym kraju wyższe o około tysiąc porad rocznie niż wynosi średnia dla Europy. Sytuuje to naszych lekarzy na trzeciej pozycji wśród najbardziej obłożonych pracą. Według raportu w Polsce brakuje około 30 tys. specjalistów.

Z danych opublikowanych przez Research and Markets rynek telemedycyny do 2025 r. ma osiągnąć wartość 78 mld dol.

Czytaj także

CES 2019

Energetyka

Inteligentnym oświetleniem można już sterować za pomocą głosu. Na rynek trafia też pierwszy, inteligentny zamiennik 100-watowej żarówki

Na rynek trafia coraz więcej rodzajów urządzeń wchodzących w skład inteligentnego domu. Smart Home to już nie tylko telewizor, system nagłośnienia czy nawet pralka i lodówka sterowane za pomocą aplikacji mobilnej. Teraz to już także inteligentne oświetlenie, które kontrolować można za pomocą głosu. Na rynek trafi niebawem pierwsza inteligentna żarówka LED o mocy równoważnej 100 watom. Zaprezentowano także inteligentny reflektor, który poprawi bezpieczeństwo domu, chroniąc przed włamywaczami.

Medycyna

Domowe badanie czynności serca dziecka w łonie matki dzięki specjalnej opasce. Na rynku pojawia się coraz więcej inteligentnych urządzeń baby tech

Rynek baby tech, czyli technologii służących głównie dzieciom i ich rodzicom, rozwija się w coraz szybszym tempie. Pojawia się coraz więcej innowacyjnych urządzeń, które wspierają rozwój dziecka już od momentu poczęcia. Inteligentna skarpetka potrafi monitorować tętno i oddech dziecka, a specjalne głośniki sprawiają, że muzyka dotrze jeszcze do płodu. Zaprezentowana na targach CES 2019 inteligentna opaska do monitorowania tętna płodu sprawi, że badanie kardiotokografii będzie można wykonywać w domu.

 

Gadgety

Uczące się słuchawki dostosują poziom dźwięku do użytkownika. Budują jego profil w sposób podobny do badania audiologicznego

Słuchawki pozwalają już nie tylko słuchać muzykę, lecz także ją poczuć. Inteligentne, uczące się słuchawki potrafią przetestować słuch i dostosować wszystkie ustawienia do unikalnego słuchu użytkownika. W ten sposób uzyskiwany jest wysoki poziom immersyjności, a użytkownik ma wrażenie zanurzenia się w dźwięku. W przyszłości do słuchawek trafią także asystenci głosowi.