Newsy

Autonomiczny robot oczyszcza już Pacyfik z wielkiej plamy odpadów. Teraz usunie także plastik z rzek i portów [DEPESZA]

2020-06-18  |  06:00
Wszystkie newsy

Pandemia koronawirusa może spowodować wzrost zużycia plastiku. Do oceanów na całym świecie trafia rocznie ponad 14 ton tego tworzywa sztucznego. Oczyszczaniem wód zajmuje się coraz więcej fundacji i start-upów. Zbudowane przez holenderską fundację The Ocean Cleanup inteligentne urządzenie do przechwytywania odpadów plastikowych już zbiera śmieci z Wielkiej Pacyficznej Plamy Śmieci. – Musimy także zatrzymać falę nowego plastiku, który dociera do oceanów każdego dnia – mówi Boyan Slat, założyciel i prezes fundacji. Dlatego „Interceptor” wypłynie także na rzeki oraz do portów. Jednym z pierwszych będzie jamajski port w Kingston.

Według danych opublikowanych przez Biuro Analiz Parlamentu Europejskiego do oceanów na całym świecie trafia rocznie prawie 13 mln ton plastiku, a w morzach zalega go już ponad 150 mln ton. Według twórców aplikacji Litterati pandemia koronawirusa spowoduje wzrost zużycia tego materiału.

Tylko na Jamajce przez zatokę Hunts Bay i port Kingston do oceanu trafia rocznie 578 ton plastikowych odpadów – wynika z badań przeprowadzonych przez fundację The Ocean Cleanup.  Zanieczyszczenie to będzie można znacznie zredukować dzięki innowacyjnemu odkurzaczowi wodnemu Interceptor, opracowanemu przez Holendrów.

– Uruchamiając Interceptora od fundacji The Ocean Cleanup, usuniemy olbrzymie ilości śmieci z portu w Kingston (stolica Jamajki – przyp.red.), zanim trafią do oceanu. W tym samym czasie zwiększymy świadomość wśród społeczności na temat naszych działań, motywując ludzi do nowych zachowań – twierdzi Nalini Sooklal, dyrektor zarządzający Recycling Partners of Jamaica (RPJ).

Interceptor ma być w pełni zasilany energią słoneczną. Samoczynnie zbiera odpady plastikowe, przepływając przez zanieczyszczone wody. W momencie, gdy jego zbiornik będzie niemal całkowicie zapełniony, urządzenie wyśle wiadomość do lokalnego operatora zajmującego się zbiórką śmieci. Po opróżnieniu odpady zostaną poddane recyklingowi. Inwestycja we wdrożenie tej technologii zostanie dofinansowana kwotą miliona dolarów przez Benioff Ocean Initiative.

Nad rozwiązaniem działającym na podobnej zasadzie jak to opracowane przez The Ocean Cleanup pracuje też Clear Blue Sky, organizacja typu non-profit zajmująca się walką z zanieczyszczeniem oceanów. FRED to zbudowany przez nią, zasilany energią słoneczną robot oparty na konstrukcji katamaranu. Jest to maszyna próżniowa, która zbiera pływające plastikowe odpady w sposób zbliżony do tego, z którym mamy do czynienia w przypadku taśmy przenośnika. Urządzenie pływa z prędkością około dwóch węzłów, co pozwala mu na płynną pracę.

Usunięcie zalegających już w wodach śmieci nie rozwiąże jednak problemu zanieczyszczenia oceanów plastikiem.

– Musimy także zatrzymać falę nowego plastiku, który dociera do oceanów każdego dnia – mówi Boyan Slat, założyciel i prezes fundacji The Ocean Cleanup.

Bank Światowy przewiduje, że do 2050 roku globalna produkcja odpadów wzrośnie o 70 proc.

(Newseria Innowacje)

Czytaj także

Więcej ważnych informacji

Venture Cafe Warsaw

Partner serwisu

Kosmos i lotnictwo

W ciągu kilku lat drony mogą przejść całkowitą ewolucję. Nowe pojazdy będą w stanie wykonać nawet najbardziej skomplikowane operacje

Drony stały się już nieodłączną częścią sił zbrojnych. Departament Obrony USA używa ich w niemal każdej operacji wojskowej od lat 50. XX wieku, obecnie z wojskowych bezzałogowców korzysta ponad 100 państw. Choć obecnie na rynku dronów decydującą rolę pełnią chińskie firmy, sytuacja stopniowo się zmienia. Polska firma B-Technology pracuje nad dronem, który może pływać, latać i jeździć. Wcześniej zaprojektowany pojazd jeżdżąco-latający już spotkał się z ogromnym zainteresowaniem, m.in. Pentagonu. Takich pojazdów będzie jednak przybywać. – W ciągu pięciu–sześciu lat drony ewoluują i będą potrafiły wykonywać nawet najbardziej skomplikowane zadania – ocenia Witold Mielniczek, prezes B-Technology.

Edukacja

Rynek innowacji w edukacji znacząco zyskał w trakcie pandemii. Coraz więcej polskich start-upów wychodzi ze swoimi produktami na globalne rynki

Pandemia wymusiła na szkołach naukę zdalną, co otworzyło drogę dla rozwoju innowacyjnych rozwiązań i przyspieszyło wdrażanie nowych technologii w  edukacji. Eksperci oceniają, że w ostatnich miesiącach rynek „przeskoczył” co najmniej trzy lata rozwoju. Sektorem interesuje się coraz więcej start-upów. Najczęściej pracują one nad szkoleniami z zakresu kodowania, aplikacjami oraz grami edukacyjnymi i materiałami szkoleniowymi dla pracowników – wynika z raportu Fundacji Startup Poland. Globalnie rynek ten przyciąga duży kapitał, ale polscy inwestorzy są ostrożniejsi niż zagraniczni koledzy w finansowaniu tego typu przedsięwzięć.

Infrastruktura

Gen. W. Nowak: Wskazanie dostawcy wysokiego ryzyka nie zapewni bezpieczeństwa technologii. Ustawa o cyberbezpieczeństwie wymaga dalszych prac [DEPESZA]

– Każdy system, nieważne z jakich urządzeń się składa, można odpowiednio zabezpieczyć – ocenia gen. Włodzimierz Nowak, ekspert ds. cyberbezpieczeństwa, nawiązując do proponowanej przez rząd oceny ryzyka dostawców sprzętu i technologii. Jego zdaniem skupianie się jedynie na dostawcy to tylko dotykanie wierzchołka góry lodowej, bo czynników ryzyka jest znacznie więcej. Zapisy ustawy o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa wskazują, że jeśli firma technologiczna zostanie uznana za dostawcę wysokiego ryzyka, będzie de facto wykluczona z polskiego rynku, a operatorzy telekomunikacyjni będą musieli zrezygnować z jej urządzeń i usług. Kryteria oceny w dużej mierze są oparte na kwestiach przynależności państwowej, co według części ekspertów jest wymierzone w koncerny chińskie.