Newsy

Asystenci głosowi mogą nas podsłuchiwać nawet 24 godziny na dobę. Zarejestrowane dźwięki i komendy wydawane w domu mogą przesyłać centrali do analizy

2019-02-05  |  06:00

Przy okazji premiery polskiej wersji językowej Asystenta Google eksperci od cyberbezpieczeństwa uspokajają – usługa jest w pełni bezpieczna i niepodatna na ataki hakerskie. Zdarzały się jednak przypadki łamania ich zabezpieczeń przez hakerów, które pozwalały podsłuchiwać użytkowników przez 24 godziny na dobę. Po przejęciu kontroli hakerzy mogą mieć dostęp do danych zebranych przez asystenta. Specjaliści radzą więc, by zwracać uwagę na to, jakie informacje są wypowiadane w obecności asystenta.

– Asystent Google jest usługą dużego giganta technologicznego, któremu również zdarzały się wpadki, jeśli chodzi o wycieki danych osobowych, danych wrażliwych. Jeśli chodzi natomiast o tę konkretną usługę, to nie znaleziono dotychczas podatności, które wskazywałyby na to, by nasze dane mogły zostać skompromitowane, czyli np. mogłyby wyciec lub zostać wykorzystane w niecnych celach przez cyberprzestępców – mówi agencji informacyjnej Newseria Innowacje Kamil Gapiński z Fundacji Bezpieczna Cyberprzestrzeń.

Usługa oferowana przez Google opiera się na obsłudze poleceń głosowych, wspieranej przez algorytmy uczenia maszynowego. Dzięki temu asystent jest zdolny wyszukiwać informacje w internecie, zarządzać urządzeniami w ramach inteligentnego domu, a także zarządzać kalendarzem czy robić zakupy. W związku z tym, że aplikacja wymaga dostępu do mikrofonu, użytkownicy obawiają się, że mogą być podsłuchiwani.

– Teoretycznie istnieje taka funkcjonalność, by asystenci Google mogli nas podsłuchiwać cały czas, wbrew naszej woli, natomiast użytkowanie tego urządzenia zakłada, że jest ono włączone, gotowe do użycia, tylko wówczas, gdy naciśniemy przycisk, wtedy, kiedy je uruchomimy, natomiast były inne przypadki, niekoniecznie związane z asystentem Google, tylko z innymi asystentami, np. Alexą od Amazon, która miała taką podatność umożliwiającą nasłuchiwanie użytkownika 24 godziny na dobę – wskazuje Kamil Gapiński.

Firma Checkmarx zajmująca się testami bezpieczeństwa pokazała, jak Alexa może zostać zhakowana, by wykorzystać ją np. do szpiegowania i nagrywania. Kiedy Alexa działa zgodnie z przeznaczeniem budzi się, gdy słyszy słowo „Alexa”, wykonuje ograniczony skrypt dla aktywowanej aplikacji, nagrywa interakcję użytkownika ze skryptem i wyłącza się po wykonaniu żądanej odpowiedzi. Haker musi więc włamać się i zmodyfikować tę ściśle kontrolowaną sekwencję. Eksperci Checkmarx zhakowali Alexę za pomocą innej aplikacji – kalkulatora – i zmusili asystenta do nagrywania wszystkiego, nawet bez jej obudzenia.

– Jeśli chodzi o inne urządzenia, typu internet rzeczy od Google, był też taki przypadek, jeśli chodzi o Google Home Mini, który także współpracuje z asystentem. Wadliwa partia tego urządzenia także nasłuchiwała osobę podczas wykonywania różnych czynności w domu, urządzenie było uszkodzone. Niewykluczone jest, że jakiś haker będzie chciał taką lukę wykorzystać – mówi ekspert z Fundacji Bezpieczna Cyberprzestrzeń.

Dane dźwiękowe zgromadzone przez asystenta Google są przechowywane na serwerze firmy. Są one potrzebne do optymalizacji usług oferowanych przez nią i dokładanie do nich kolejnych funkcjonalności zgodnych z oczekiwaniami użytkowników. Dokładne miejsce przechowywania danych zebranych przez asystenta jest jednak trudne do określenia.

– To są miliony serwerów rozmieszczone w kilkudziesięciu lokalizacjach na całym świecie, trudno jest zlokalizować, gdzie nasze dane są rzeczywiście przesyłane, natomiast jeżeli nie chcemy, by pewne nasze próbki dźwiękowe czy cała nasza aktywność były tam przesyłane, możemy je po prostu usuwać za pomocą funkcjonalności, jaką jest zarządzanie aktywnością użytkownika. Tam mamy dostęp do wszystkiego, co zostało nagrane, przetworzone przez asystenta Google, mamy pewną kontrolę nad tym – twierdzi Kamil Gapiński.

Zdaniem specjalisty bezpieczeństwo naszych danych jest współmierne do akceptowanego przez użytkowników ryzyka. Ważne jest jednak, by nie zdawać się tylko na wiarę w zabezpieczenia, lecz także mieć świadomość tego, które z danych przekazywanych asystentowi mogą być danymi wrażliwymi. Dostawcy inteligentnych rozwiązań z zakresu internetu rzeczy coraz częściej mają świadomość niechęci użytkowników do bycia inwigilowanym. Przykładem może być inteligentna kamera Angree, która odwraca się, kiedy zarejestruje, że w domu zjawił się już właściciel. Potrzebny jest jednak standard, który zapewni bezpieczeństwo danych.

– Asystent Google jest również usługą związaną z trendem internetu rzeczy. Wydaje się, że nie tylko ta konkretna usługa czy inne urządzenia tego typu wymagają wprowadzania pewnych minimalnych standardów dla użytkownika, np. by wszystkie urządzenia internetu rzeczy wymagały np. szyfrowanej komunikacji. Czy to telewizory, czy odkurzacze powinny wymuszać na użytkowniku zmianę domyślnego hasła. Takie minimalne standardy dla urządzeń internetu rzeczy powinny zostać wprowadzone na poziomie regulacji, ale obawiam się, że to jest na razie długa droga – wskazuje ekspert.

Według danych opublikowanych przez Market Research Future światowy rynek asystentów głosowych do 2023 roku ma być wyceniany na około 7,8 mld dol. Prognozowane tempo wzrostu w najbliższych latach wyniesie 39 proc. średniorocznie.

Czytaj także

Kalendarium

Gry i aplikacje

Symultaniczne translatory zrewolucjonizują sposób komunikacji. Technologia pozwala swobodnie porozumiewać się w nawet kilkudziesięciu językach

Dostęp do kilkudziesięciu języków, tłumaczenie w czasie rzeczywistym i brak konieczności parowania urządzeń w aplikacji mobilnej to możliwości najnowszych translatorów, które coraz częściej wyglądają jak zwykła słuchawka bluetooth, a wyposażone są w algorytmy sztucznej inteligencji. Wystarczy jedną słuchawkę mieć w uchu, drugą przekazać rozmówcy, a proces tłumaczenia rozpocznie się automatycznie. Skuteczność tłumaczenia w kompaktowych translatorach sięga już nawet 95 proc.

Energetyka

Ekspert ICNIRP: Sieci 5G bez niekorzystnego wpływu na ludzkie zdrowie. Brak dowodów na związek ekspozycji na częstotliwości radiowe z rakiem mózgu, chorobami serca lub innych narządów

Pola elektromagnetyczne są wszechobecne. Ich źródła znajdziemy w środowisku naturalnym, jednak te pochodzące ze sztucznych źródeł mają miliony razy większe natężenie. Tymczasem rośnie liczba urządzeń komunikacji bezprzewodowej. Każdy człowiek narażony jest na złożoną mieszankę słabych pól elektrycznych i magnetycznych od wytwarzania i przesyłania energii elektrycznej, sprzętu gospodarstwa domowego i urządzeń przemysłowych, po telekomunikację i nadawanie. Choć na rynku pojawia się coraz więcej rozwiązań, które mają chronić przed promieniowaniem, zdaniem ekspertów lek jest bezzasadny, a pole elektromagnetyczne jest mniej szkodliwe niż kawa czy aloes.

MWC19

Firma

Przybywa zastosowań sztucznej inteligencji w medycynie. Jest ona szczególnie wykorzystywana w diagnostyce i radiologii

Możliwości zastosowania sztucznej inteligencji w medycynie – zwłaszcza w diagnostyce i radiologii – gwałtownie rosną. Raport PwC wskazuje, że narzędzia z tą technologią mogą w dużym stopniu wesprzeć procesy diagnostyczne i terapeutyczne, przy okazji obniżając ich koszty. Dzięki analizie danych z różnych źródeł AI może również wspierać pracę lekarzy, ułatwiając postawienie właściwej diagnozy czy wybór optymalnej ścieżki leczenia danego pacjenta. Coraz powszechniej trafia ona już do nowoczesnych urządzeń medycznych wykorzystywanych przez szpitale.